<?xml version='1.0' encoding='UTF-8'?><?xml-stylesheet href="http://www.blogger.com/styles/atom.css" type="text/css"?><feed xmlns='http://www.w3.org/2005/Atom' xmlns:openSearch='http://a9.com/-/spec/opensearchrss/1.0/' xmlns:georss='http://www.georss.org/georss' xmlns:gd='http://schemas.google.com/g/2005' xmlns:thr='http://purl.org/syndication/thread/1.0'><id>tag:blogger.com,1999:blog-1304057459205856792</id><updated>2012-02-17T03:26:10.439+01:00</updated><category term='Wrocław'/><category term='Inspiracje i pomysły'/><category term='Działalność gospodarcza'/><category term='Kredyt hipoteczny'/><category term='Wiedza: najtańsza polisa bezpieczeństwa'/><title type='text'>W Kreciej Norze</title><subtitle type='html'>Finanse. Kobiece i subiektywne.</subtitle><link rel='http://schemas.google.com/g/2005#feed' type='application/atom+xml' href='http://wkreciejnorze.blogspot.com/feeds/posts/default'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/1304057459205856792/posts/default?max-results=100'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://wkreciejnorze.blogspot.com/'/><link rel='hub' href='http://pubsubhubbub.appspot.com/'/><author><name>W Kreciej Norze</name><uri>http://www.blogger.com/profile/00226549782859921119</uri><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='23' height='32' src='http://3.bp.blogspot.com/_qt1TWbsKQxQ/TIzCqOfMOxI/AAAAAAAAAAo/Fr72pGF2ldQ/S220/krecik_usmiechniety.jpg'/></author><generator version='7.00' uri='http://www.blogger.com'>Blogger</generator><openSearch:totalResults>84</openSearch:totalResults><openSearch:startIndex>1</openSearch:startIndex><openSearch:itemsPerPage>100</openSearch:itemsPerPage><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-1304057459205856792.post-7785154732359248955</id><published>2012-02-05T11:06:00.000+01:00</published><updated>2012-02-05T11:06:21.524+01:00</updated><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='Działalność gospodarcza'/><title type='text'>Idę dalej</title><content type='html'>No cóż, rachunki popłacone, budżet miesiąca zamknięty... i przelewy wykonane. Nie ma odwrotu, decyzje podjęte, umowa podpisana. Przy okazji płatności, złapałam się na tym, że dziwnie się czuję dokonując tak dużych płatności... Już nawet kupna mieszkania tak nie odczułam - na rachunku tylko technicznie pojawił się przepływ.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Sporo prawdy jest więc w tym, że z pieniędzmi należy się oswoić. Przez ostatnie dwa, trzy lata przywykłam do kart, przelewów online i wszelkich operacji bez fizycznego "przejścia" pieniędzy w dłoniach. Co jest nieco ironicznie zabawne, w swoim życiu zawodowym był czas gdy prowadziłam rozliczenia kasy w firmie i często odpowiadałam za te dziesiątki tysięcy gotówki dzień w dzień... Cóż po kontroli swoich finansów, kiedy traci się poczucie wartości?&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/1304057459205856792-7785154732359248955?l=wkreciejnorze.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://wkreciejnorze.blogspot.com/feeds/7785154732359248955/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://wkreciejnorze.blogspot.com/2012/02/ide-dalej.html#comment-form' title='Komentarze (2)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/1304057459205856792/posts/default/7785154732359248955'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/1304057459205856792/posts/default/7785154732359248955'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://wkreciejnorze.blogspot.com/2012/02/ide-dalej.html' title='Idę dalej'/><author><name>W Kreciej Norze</name><uri>http://www.blogger.com/profile/00226549782859921119</uri><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='23' height='32' src='http://3.bp.blogspot.com/_qt1TWbsKQxQ/TIzCqOfMOxI/AAAAAAAAAAo/Fr72pGF2ldQ/S220/krecik_usmiechniety.jpg'/></author><thr:total>2</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-1304057459205856792.post-5445128891672638653</id><published>2012-01-26T11:31:00.003+01:00</published><updated>2012-01-26T11:32:32.343+01:00</updated><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='Działalność gospodarcza'/><title type='text'>I znów trzeba podjąć decyzję</title><content type='html'>&lt;div style="text-align: justify;"&gt;Wspominałam w podsumowaniu 2011 o kilku inwestycjach, których dokonanie przyniosło zarówno osobiste jak i finansowe korzyści. Nadal uważam, że inwestycja w siebie (swoje efektywne umiejętności, spokój, oszczędność czasu i zdrowie) i otoczenie (narzędzia pracy, ułatwianie życia, osiąganie zarobków) to inwestycja najlepsza z możliwych. Życie nie zweryfikowało negatywnie tego przekonania.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Stanęłam teraz w sytuacji, gdzie muszę podjąć kilka ogromnie ważnych decyzji na najbliższe miesiące, m.in. czy pakować się w pewną inwestycję dot. nowych umiejętności zawodowych. Zysk w przypadku powodzenia jest ogromny, ale inwestycja w nowe umiejętności może pozbawić mnie na wiele miesięcy jakiejkolwiek niezależności finansowej. Pierwsze duże zwroty nie pojawią się wcześniej niż za 2-3 lata. &lt;/div&gt;&lt;a name='more'&gt;&lt;/a&gt;&lt;br /&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;Przyznam, że po krótkim okresie samego zakupu mieszkania i jego podstawowego remontu, szybko przywykłam do życia, w którym nie liczyłam od pierwszego do pierwszego. Zawsze były jakieś odłożone pieniądze lub możliwość dodatkowego finansowania. Powrót do stanu podobnego "na styk", gdzie pozbywając się na inwestycje wszelkich nadwyżek, wręcz mnie przeraża. &lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;Ekonomicznie nie ma co dyskutować – gdyby to była tylko decyzja finansowa, pościągałabym fundusze skąd tylko się da, zastawiła co się da i wydałabym pieniądze na to, co planuję. Dzisiejsze cięższe finansowo dni mogą zapewnić znaczne zwiększenie dochodów i możliwości zawodowych również w sytuacji gdybym branżę zmieniła, czyli nie zajmowała się już podatkami ani handlem internetowym. Pójście tą drogą odsuwa w czasie inwestycję w dodatkową branżę, o której wspominałam w podsumowaniu roku, lecz z drugiej strony nie mam jak zdobyć teraz funduszy, którą ta branża by wymagała. Jeśli sprawa nie wyjdzie – trudno, nie ja jedna popełniłam błędy w kalkulacji. Kiedyś się podniosę. Pod względem ekonomicznym sprawa jest jasna, ze wszystkich stron widzę przyszłe zalety tego "chudego" okresu jakim będzie 2012.&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;To własna głowa, psychika, samopoczucie są tu problemem. Przeraża zostanie bez pieniędzy, bądź sytuacja w której nagle straciłabym źródła dochodów. Chciałam mieć FA minimum na 10 tys. gdyż gdzieś tam w środku mnie żyje sobie jeszcze przestraszony dzieciak któremu się nie przelewało za kołnierz. Miałam w życiu okresy, kiedy byłam po prostu biedna. Za nic nie chciałabym do tego wrócić. Coś to zostawiło w mojej głowie i nie pozwala swobodnie podejmować decyzji tylko na podstawie rachunku ekonomicznego. &lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;Postanowiłam nieco dorobić w najbliższym czasie, by zmniejszyć ten dyskomfort. Niejako "z księżyca" spadła oferta możliwości dodatkowego zarobku w lutym, nie jest to wiele lecz przyciąga pewna swoboda wykonania (zlecenie można wykonać gdzie się chce, ważne by było wykonane w konkretnym terminie, czyli coś co lubię w swobodzie umów a nie na etacie). W razie problemów finansowych mam możliwość przedłużyć zlecenie. Zaliczyłam kilka dodatkowych bezpłatnych kursów w Akademii PARP, niewiele nowego się w tym względzie nauczyłam – lecz przynajmniej mam papierek na potwierdzenie. W połowie lutego zaczynam&amp;nbsp; dodatkowe szkolenia podatkowe, jest więc szansa że niewiele czasu zostanie na strach... Tak prawdę mówiąc, to zwyczajnie się boję czy życie znów mnie nie zaskoczy, czy wszystko wypali jak planuję i czy sama nie buduję sobie szubienicy. &lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;Rodzina nie pomaga. Mój ojciec od miesięcy powtarza do znudzenia ten sam tekst, by "pilnować roboty" (samozatrudnienia), nie wychylać się, bo panuje duże bezrobocie. Podcinanie skrzydeł pełną parą, niczym biegający wokół kurczak krzyczący w panice "niebo się wali, niebo się wali". Niektórzy zapewne nie skojarzą analogii do historii opisanej przez Kiyosakiego, ale naprawdę jest tu doskonałym odzwierciedleniem sytuacji. Nie dosyć, że muszę walczyć z własnymi obawami, to jeszcze staję w opozycji do tego co mówi mi otoczenie, ciągle negujące i przedstawiające argumenty dlaczego moje zamiary nie mogą się udać. Przestałam przez to rozmawiać z rodziną o planach zawodowych. Może ojciec to nie cała rodzina, ale "kurczaków" wokół pełno.&lt;/div&gt;&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/1304057459205856792-5445128891672638653?l=wkreciejnorze.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://wkreciejnorze.blogspot.com/feeds/5445128891672638653/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://wkreciejnorze.blogspot.com/2012/01/i-znow-trzeba-podjac-decyzje.html#comment-form' title='Komentarze (1)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/1304057459205856792/posts/default/5445128891672638653'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/1304057459205856792/posts/default/5445128891672638653'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://wkreciejnorze.blogspot.com/2012/01/i-znow-trzeba-podjac-decyzje.html' title='I znów trzeba podjąć decyzję'/><author><name>W Kreciej Norze</name><uri>http://www.blogger.com/profile/00226549782859921119</uri><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='23' height='32' src='http://3.bp.blogspot.com/_qt1TWbsKQxQ/TIzCqOfMOxI/AAAAAAAAAAo/Fr72pGF2ldQ/S220/krecik_usmiechniety.jpg'/></author><thr:total>1</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-1304057459205856792.post-2928018748506292399</id><published>2012-01-02T23:56:00.001+01:00</published><updated>2012-01-03T00:02:35.322+01:00</updated><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='Działalność gospodarcza'/><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='Wiedza: najtańsza polisa bezpieczeństwa'/><title type='text'>Koniec roku - kilka spraw praktycznych</title><content type='html'>&lt;div style="text-align: justify;"&gt;1 stycznia, a ja w papierach. Niestety tak bywa, że koniec roku równa się pewnym obowiązkom.&amp;nbsp;&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;Przede wszystkim mowa tu o remanencie. &lt;b&gt;Każda firma, której rozliczenia oparte są o księgę, ma wykonać remanent (spis z natury) na koniec roku podatkowego.&lt;/b&gt; O remanencie napisano już wiele stron, nie będę dublować tekstów w kwestii, w której niewiele od lat się zmieniło a czytelnicy umieją korzystać z wyszukiwarki. Niestety nie należę do szczęśliwców, u których remanent końcowy jest zerowy albo niższy od początkowego. &lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;&lt;/div&gt;&lt;a name='more'&gt;&lt;/a&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;Na koniec roku &lt;b&gt;zamykamy księgę&lt;/b&gt;, czyli podsumowujemy zapisy w niej wykonane by obliczyć dochód całoroczny. W tym podsumowaniu należy uwzględnić wartość remanentów na początek i koniec roku (niekoniecznie pokrywający się z rokiem kalendarzowym - mało kto przecież zaczyna DG lub ją kończy równo 31.12/01.01). Takie podsumowanie powinno zamknąć naszą księgę, dołączamy ją jako ostatnią stronę.&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;Warto tu przypomnień oczywistą oczywistość - &lt;b&gt;zamknąć księgę możemy wtedy, kiedy wpisaliśmy już dane z roku podatkowego do księgi&lt;/b&gt;. Księgę sporządza się co do zasady do 20-stego, lecz nie później niż data w której mamy obowiązek rozliczyć podatek.&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;Wpraktyce daje to nam czas do 30 kwietnia by zamknąć księgę. Częstym, bardzo częstym błędem przedsiębiorców jest chęć zamknięcia i złożenia zeznania jak najszybciej. Potem przychodzą dodatkowe faktury, rozliczenia, korekty. Pół biedy, jeśli zwiększają koszty, gorzej kiedy je zmniejszają...&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;Na początku stycznia księgę zamknąć mogą tylko ci przedsiębiorcy, którzy mają mieć pewność, że żadne dokumenty już do nich nie dotrą. Zbyt wczesne zamknięcie może skutkować korektą księgi, i oczywiście potem korektą zeznania podatkowego za 2011.&amp;nbsp;&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;&lt;b&gt;&lt;br /&gt;&lt;/b&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;&lt;b&gt;Zeznanie roczne&lt;/b&gt; - jak się przygotować kiedy mamy DG opartą o księgę? Mamy tu tylko dwa rodzaje zeznań - tj. PIT-36 i PIT-36L. W zasadzie przygotowanie danych z działalności w obu rodzajach podatku dochodowego jest identyczne:&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;1. wykonaj podsumowanie księgi - księga jest tu podstawowym dokumentem, bez jej rzetelnego zamknięcia nie ma co podchodzić do zeznania rocznego;&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;Przed przystąpieniem do robienia zeznania lub zlecenia go komuś, zwyczajnie skopiuj to podsumowanie. Warto z kopią zeznania trzymać takie dokumenty. &lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;2. sprawdź sumę zapłaconych składek na ubezpieczenie zdrowotne w 2011 roku - opłaconych, podkreślam!&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;2a. jeśli miałeś osoby współpracujące (tj. członków najbliższej rodziny zgłoszonych w ZUSie, za których opłacano składki jak za przedsiębiorcę) - sprawdź sumę zapłaconych składek na ubezpieczenie zdrowotne w 2011.&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;2c. jeśli nie zaliczyłeś składek społecznych w koszty - sprawdź sumę zapłaconych składek na ubezpieczenie społeczne w 2011.&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;W obu przypadkach można oczywiście rozliczyć w/w składki zapłacone z innych źródeł dochodów, jeśli oryginalne źródło nie pozwoliło nam na ich rozliczenie. &lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;Przygotuj&amp;nbsp; sobie kopie dokumentów potwierdzających datę i wysokość zapłaconych składek. &lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;3. sprawdź wysokość należnych zaliczek za miesiące lub kwartały - ich wysokość należy podać w zeznaniu rocznym, każda zaliczka za konkretny okres wędruje do osobnego pola. Wysokość sumy należnych zaliczek nikomu się nie przyda.&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;4. sprawdź czy wszystkie należne zaliczki zostały zapłacone, i czy zostały zapłacone terminowo.&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;Przygotuj sobie kopie dokumentów potwierdzających opłacenie w/w zaliczek (ewentualnie zaliczek z odsetkami). &lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;Naturalnie zeznanie roczne PIT-36 może obejmować jeszcze inne dane (inne źródła dochodów, różne doliczenia oraz ulgi) oraz być składane wspólnie z dzieckiem/małżonkiem. Z PIT-36L (od podatku liniowego) sprawa jest prostsza - mając w/w informacje można wykonać zeznanie bez oglądania się na pozostałe źródła. &lt;br /&gt;Powyższe informacje wystarczą każdemu do sporządzenia prawidłowego zeznania w tej części, która dotyczy naszej działalności. Tak uzbrojeni w informację możemy oddać to księgowej, wpisać do programu, czy ręcznie męczyć się nad najnowszymi formularzami wydanymi przez MF. &lt;/div&gt;&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/1304057459205856792-2928018748506292399?l=wkreciejnorze.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://wkreciejnorze.blogspot.com/feeds/2928018748506292399/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://wkreciejnorze.blogspot.com/2012/01/koniec-roku-kilka-spraw-praktycznych.html#comment-form' title='Komentarze (1)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/1304057459205856792/posts/default/2928018748506292399'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/1304057459205856792/posts/default/2928018748506292399'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://wkreciejnorze.blogspot.com/2012/01/koniec-roku-kilka-spraw-praktycznych.html' title='Koniec roku - kilka spraw praktycznych'/><author><name>W Kreciej Norze</name><uri>http://www.blogger.com/profile/00226549782859921119</uri><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='23' height='32' src='http://3.bp.blogspot.com/_qt1TWbsKQxQ/TIzCqOfMOxI/AAAAAAAAAAo/Fr72pGF2ldQ/S220/krecik_usmiechniety.jpg'/></author><thr:total>1</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-1304057459205856792.post-394234346200753036</id><published>2012-01-02T19:42:00.001+01:00</published><updated>2012-01-02T19:42:44.897+01:00</updated><title type='text'>Podsumowanie 2011</title><content type='html'>&lt;div style="text-align: justify;"&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;Koniec roku, czas podsumowań. Nie wszystko co planowałam, udało mi się zrealizować... Mam też wyjątkowo konkretne plany na rok następny.&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;Trochę zmieniłam na blogu, usunęłam niektóre wątki osobiste i cele z głównej belki.  &lt;/div&gt;&lt;div style="margin-bottom: 0cm; text-align: justify;"&gt;&lt;br /&gt;&lt;a name='more'&gt;&lt;/a&gt;&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style="margin-bottom: 0cm; text-align: justify;"&gt;&lt;b&gt;Cele finansowe zostały zrealizowane. &lt;/b&gt; &lt;/div&gt;&lt;div style="font-weight: normal; margin-bottom: 0cm; text-align: justify;"&gt;Odłożyłam ponad 10 tys. zł na fundusz awaryjny, i okazał się kilkakrotnie wyjątkowo potrzebny. Z tego powodu bardzo się cieszę, że te środki miałam.  &lt;/div&gt;&lt;div style="margin-bottom: 0cm; text-align: justify;"&gt;&lt;span style="font-weight: normal;"&gt;Fundusz na inwestycje po dobrym pierwszym półroczu i jednej małej wakacyjnej wpadce zamieniłam w inwestycje w firmie. Nowy sprzęt okazał się inwestycją nie tylko wymierną finansowo (możliwość wykonania nowego zlecenia, zmniejszenie podatku za 3 i 4 kwartał plus oszczędności na remoncie starego sprzętu).&amp;nbsp; C&lt;/span&gt;zas, nerwy, mniej stresów i irytacji. Chociażby tylko z tego powodu warto było iść na zakupy ;)&lt;/div&gt;&lt;div style="margin-bottom: 0cm; text-align: justify;"&gt;&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style="margin-bottom: 0cm; text-align: justify;"&gt;&lt;b&gt;Nadpłata kredytu hipotecznego&lt;/b&gt; o 2000zł została zrealizowana z nadwyżką. Pełen sukces! Co istotne, również siostra zaczęła nadpłacać, co dwa portfele to nie jeden. Naprawdę miło oglądać, jak w systemie transakcyjnym zmniejsza się zobowiązanie, szczególnie że długa droga przed nami.&lt;/div&gt;&lt;div style="margin-bottom: 0cm; text-align: justify;"&gt;&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style="margin-bottom: 0cm; text-align: justify;"&gt;&lt;b&gt;KK &lt;/b&gt;&lt;span style="font-weight: normal;"&gt;spłacana w całości, żadnych odsetek, opłata za kartę pobrana i zwrócona ze względu na spełnienie warunków obrotów. &lt;/span&gt; &lt;/div&gt;&lt;div style="margin-bottom: 0cm; text-align: justify;"&gt;&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style="margin-bottom: 0cm; text-align: justify;"&gt;&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style="margin-bottom: 0cm; text-align: justify;"&gt;&lt;b&gt;Inwestycje, plany&lt;/b&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style="margin-bottom: 0cm; text-align: justify;"&gt;Rozważam&lt;i&gt; przerzucenie się na jedną z dystrybucji Linuxa&lt;/i&gt; (nie zamierzam wiecznie kupować nowego sprzętu bo programistom nie chce optymalizować się kodu programów), jak również wypróbowania okienek nr 8 (chociaż to i tak będzie zależało od tego, jakie programy i ich wersje "pociągną" w tych systemach, szczęśliwie większość aplikacji na których pracuję to wersje ściśle internetowe - przez przeglądarkę). Początek roku równa się u mnie ogromnej ilości pracy, po której nie mam najmniejszej ochoty spoglądać w stronę komputera, więc to raczej po 30 kwietnia.  &lt;/div&gt;&lt;div style="margin-bottom: 0cm; text-align: justify;"&gt;&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style="margin-bottom: 0cm; text-align: justify;"&gt;W 2012 &lt;i&gt;zamierzam wrócić do aktywnej nauki niemieckiego&lt;/i&gt; i więcej powtarzać. Kiedy jest coraz mniej kontaktu z językiem rzeczywistym, tym więcej ulatuje z pamięci i co gorsza umiejętności praktyczne nabyte przez 3 lata intensywnej nauki (płynność mowy, akcent, "myślenie" w języku, itd.) dramatycznie lecą w dół. Muszę to powstrzymać.&lt;/div&gt;&lt;div style="margin-bottom: 0cm; text-align: justify;"&gt;&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style="margin-bottom: 0cm; text-align: justify;"&gt;Nie pamiętam, czy wspominałam o &lt;i&gt;planach przebranżowienia&lt;/i&gt; części mojej małej firmy (pewnie gdzieś w postach w 2011 w tle się przewinęło). Od jakiegoś czasu obserwuję pewną niszę na rynku, gdzie przy sprzedaży dla klientów detalicznych nie ma żadnej dużej konkurencji. Dla klientów hurtowych to istna wojna na ostre noże. Niestety wejście wymaga kapitału, którego na razie brak oraz zdobycia znacznie więcej papierków niż wpis do CEIDG :( W tej kwestii w 2012 muszę bardziej dokładnie rozeznać rynek i kwestie biurokratyczne, sprawdzić finansowanie. Kto wie, czy jeszcze w tym roku nie odtrąbię rozwoju o oddział stacjonarny i zatrudnienie pracowników.&amp;nbsp;&lt;/div&gt;&lt;div style="margin-bottom: 0cm; text-align: justify;"&gt;&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style="margin-bottom: 0cm; text-align: justify;"&gt;Cel bardziej osobisty -&amp;nbsp; muszę powstrzymać inwazję życia zawodowego do prywatnego. Coraz mniej wychodzę do ludzi, wręcz zamykam się i nie mam sił, energii, pozytywnego stosunku do innych. Staję się ponurakiem i pesymistą :( Złapałam się nawet na tym, że sama myśl o jeździe do rodziny na święta, jest nieprzyjemna... i nie ma co zwalać na stan PKP.&lt;/div&gt;&lt;div style="margin-bottom: 0cm; text-align: justify;"&gt;&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style="margin-bottom: 0cm; text-align: justify;"&gt;&lt;b&gt;Cele finansowe&lt;/b&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style="margin-bottom: 0cm; text-align: justify;"&gt;Znów odłożyć na fundusz awaryjny, znów nadpłacić kredyt o co najmniej 2000zł, spłacać kartę kredytową, zwiększyć przychody z firmy albo znaleźć jeszcze kolejne źródło dochodów.  Powiedzmy, że jestem monotematyczna i bardzo przewidywalna w tej kwestii ;)  &lt;/div&gt;&lt;div style="margin-bottom: 0cm; text-align: justify;"&gt;&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style="margin-bottom: 0cm; text-align: justify;"&gt;&lt;b&gt;Czego nie udało mi się zrealizować?&lt;/b&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style="margin-bottom: 0cm; text-align: justify;"&gt;Przygotowanie na doradcę podatkowego&lt;i&gt; leży&lt;/i&gt;. Były momenty, kiedy przez tygodnie nie zajrzałam w papiery oprócz bieżącej pracy. Coraz bardziej się to oddala, głównie przez bieżące zajęcia. Zaczynam być pesymistą. Naprawdę podziwiam kobiety, którym udaje godzić się życie zawodowe, dom, dokształcanie i jeszcze zajmowanie się rodziną. Najwyraźniej nie należę do tych tytanów i znalezienie czasu na wszystko przekracza moje możliwości.&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;&lt;/div&gt;&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/1304057459205856792-394234346200753036?l=wkreciejnorze.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://wkreciejnorze.blogspot.com/feeds/394234346200753036/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://wkreciejnorze.blogspot.com/2012/01/podsumowanie-2011.html#comment-form' title='Komentarze (4)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/1304057459205856792/posts/default/394234346200753036'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/1304057459205856792/posts/default/394234346200753036'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://wkreciejnorze.blogspot.com/2012/01/podsumowanie-2011.html' title='Podsumowanie 2011'/><author><name>W Kreciej Norze</name><uri>http://www.blogger.com/profile/00226549782859921119</uri><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='23' height='32' src='http://3.bp.blogspot.com/_qt1TWbsKQxQ/TIzCqOfMOxI/AAAAAAAAAAo/Fr72pGF2ldQ/S220/krecik_usmiechniety.jpg'/></author><thr:total>4</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-1304057459205856792.post-709970389167973609</id><published>2011-12-20T13:18:00.000+01:00</published><updated>2011-12-20T13:18:35.016+01:00</updated><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='Działalność gospodarcza'/><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='Wiedza: najtańsza polisa bezpieczeństwa'/><title type='text'>Wspólność majątkowa przedsiębiorcy</title><content type='html'>&lt;div style="text-align: justify;"&gt;Dzisiaj podlinkuję do artykułu, który ukazał się na wyborcza.biz dotyczący&amp;nbsp; wspólności majątkowej, jej zniesienia, przywrócenia, etc. Omawia w zasadzie większość zagadnienia z tym związanego. Najważniejsza cecha, dla której każdy przedsiębiorca powinien ją rozważyć - rozdzielność ma chronić majątek drugiego małżonka jeśli jeden prowadzi firmę - także została opisana. &lt;a href="http://wyborcza.biz/finanse/1,105684,10846039,Zwiazek_z_majatkiem.html?as=1&amp;amp;startsz=x"&gt;Zapraszam do lektury. &lt;/a&gt;&lt;/div&gt;&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/1304057459205856792-709970389167973609?l=wkreciejnorze.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://wkreciejnorze.blogspot.com/feeds/709970389167973609/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://wkreciejnorze.blogspot.com/2011/12/wspolnosc-majatkowa-przedsiebiorcy.html#comment-form' title='Komentarze (0)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/1304057459205856792/posts/default/709970389167973609'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/1304057459205856792/posts/default/709970389167973609'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://wkreciejnorze.blogspot.com/2011/12/wspolnosc-majatkowa-przedsiebiorcy.html' title='Wspólność majątkowa przedsiębiorcy'/><author><name>W Kreciej Norze</name><uri>http://www.blogger.com/profile/00226549782859921119</uri><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='23' height='32' src='http://3.bp.blogspot.com/_qt1TWbsKQxQ/TIzCqOfMOxI/AAAAAAAAAAo/Fr72pGF2ldQ/S220/krecik_usmiechniety.jpg'/></author><thr:total>0</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-1304057459205856792.post-2575002886357054265</id><published>2011-12-05T10:18:00.001+01:00</published><updated>2011-12-05T10:20:52.869+01:00</updated><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='Działalność gospodarcza'/><title type='text'>Blue Media kontra KIR</title><content type='html'>&lt;div style="text-align: justify;"&gt;Gdzie jest popyt, pojawia się i podaż. Szczególnie w sytuacji gdy system SORBNET został zapchany a KIR od lat zachowuje się niczym TP, cieszy &lt;a href="http://prnews.pl/michal-kisiel/sensacja-blue-media-przelamuje-monopol-kir-67013.html"&gt;sukces sopockiej spółki&lt;/a&gt;.&amp;nbsp; Blue Media oficjalnie rzuca rękawicą, jaki szary Kowalski by się spodziewał? Niech się kłócą, niech się ścigają o przejęcie rynku - nam może to wyjść bardzo dobrze.&lt;/div&gt;&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/1304057459205856792-2575002886357054265?l=wkreciejnorze.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://wkreciejnorze.blogspot.com/feeds/2575002886357054265/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://wkreciejnorze.blogspot.com/2011/12/blue-media-kontra-kir.html#comment-form' title='Komentarze (0)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/1304057459205856792/posts/default/2575002886357054265'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/1304057459205856792/posts/default/2575002886357054265'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://wkreciejnorze.blogspot.com/2011/12/blue-media-kontra-kir.html' title='Blue Media kontra KIR'/><author><name>W Kreciej Norze</name><uri>http://www.blogger.com/profile/00226549782859921119</uri><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='23' height='32' src='http://3.bp.blogspot.com/_qt1TWbsKQxQ/TIzCqOfMOxI/AAAAAAAAAAo/Fr72pGF2ldQ/S220/krecik_usmiechniety.jpg'/></author><thr:total>0</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-1304057459205856792.post-1860365637567930793</id><published>2011-11-28T13:20:00.000+01:00</published><updated>2011-11-28T13:20:38.532+01:00</updated><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='Działalność gospodarcza'/><title type='text'>Mikrofirmy nie potrzebują banków</title><content type='html'>&lt;div style="text-align: justify;"&gt;Niezły artykuł pojawił się dzisiaj na bankier.pl, o jakże wymownym tytule &lt;a href="http://www.bankier.pl/wiadomosc/Mikrofirmy-nie-potrzebuja-bankow-2442183.html"&gt;"Mikrofirmy nie potrzebują banków". &lt;/a&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Jest dosyć łagodny w swojej wymowie, ale w sumie doskonale podsumowuje ten segment rynku słowami: &lt;i&gt;Jak skłonić właścicieli najmniejszych firm do korzystania z usług bankowych? Paradoks polega na tym, że mikroprzedsiębiorcy wcale banków do szczęścia nie potrzebują. &lt;/i&gt;&lt;/div&gt;&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/1304057459205856792-1860365637567930793?l=wkreciejnorze.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://wkreciejnorze.blogspot.com/feeds/1860365637567930793/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://wkreciejnorze.blogspot.com/2011/11/mikrofirmy-nie-potrzebuja-bankow.html#comment-form' title='Komentarze (3)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/1304057459205856792/posts/default/1860365637567930793'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/1304057459205856792/posts/default/1860365637567930793'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://wkreciejnorze.blogspot.com/2011/11/mikrofirmy-nie-potrzebuja-bankow.html' title='Mikrofirmy nie potrzebują banków'/><author><name>W Kreciej Norze</name><uri>http://www.blogger.com/profile/00226549782859921119</uri><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='23' height='32' src='http://3.bp.blogspot.com/_qt1TWbsKQxQ/TIzCqOfMOxI/AAAAAAAAAAo/Fr72pGF2ldQ/S220/krecik_usmiechniety.jpg'/></author><thr:total>3</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-1304057459205856792.post-4886763860700309251</id><published>2011-11-16T14:16:00.002+01:00</published><updated>2011-11-16T14:16:47.674+01:00</updated><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='Działalność gospodarcza'/><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='Wiedza: najtańsza polisa bezpieczeństwa'/><title type='text'>Podwójna zaliczka – jak ugryźć dla siebie ten kawałek tortu?</title><content type='html'>&lt;div style="text-align: justify;"&gt;Większość przedsiębiorców słyszała, że w grudniu płaci się podwójna zaliczkę na podatek dochodowy. &lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Nieuświadomionym napiszę: w grudniu do 20-stego płacimy normalną stawkę podatku za listopad (czyli tak, jak nam wyszło z formuły jej liczenia) oraz dodatkowo ryczałtową zaliczkę za miesiąc grudzień (czyli tyle samo, ile wyszło nam za listopad). W praktyce wpłaca się podwojoną kwotę za listopad. Natomiast osoby, które rozliczają się kwartalnie, do 20-stego grudnia płacą taką samą zaliczkę, jaka wyszła za III kwartał i była płatna do 20-stego października. &lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Czy przepis ten jest dobry, czy nie, nie ma co dywagować. Ja pod nosem zwykle mówię, że budżetówka musi mieć na świąteczne premie (brak środków na koniec roku – problemy z płynnością), stąd zapewne od lat zapowiadane&amp;nbsp; zniesienie tego przepisu nie staje się w końcu faktem. I chociaż ryczałtowa zaliczka może zaboleć, to jednak jest jaśniejsza strona tego przepisu, bo...&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;b&gt;Ryczałtowa zaliczka umożliwia w pełni legalne wakacje podatkowe w dochodówce. &lt;/b&gt;&amp;nbsp;&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;&lt;br /&gt;&lt;a name='more'&gt;&lt;/a&gt;&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;Rzecz tyczy się przede wszystkim firm handlowych, dla których okres przed BN to czas najlepszej sprzedaży i wszystkich innych, którzy dużo sprzedają w ostatnim okresie rozliczeniowym – więcej niż w poprzednich okresach. Podatek obliczony od rzeczywistego dochodu będzie dopiero w ujęciu rocznym, kiedy składamy zeznanie roczne i płatny dopiero do 30 kwietnia następnego roku. &lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Jeszcze korzystniej jest dla osób, które działalność gospodarczą otwierają w III lub IV kwartale. Wystarczy, że chociaż pierwszy rok będą rozliczać się kwartalnie z zaliczki. Co nam to da?&lt;br /&gt;&lt;b&gt;&lt;br /&gt;Jeśli rozpoczynasz działalność gospodarczą w IV kwartale, zgłosisz rozliczenia podatku dochodowego kwartalne, to wówczas nie płacisz podatku dochodowego aż do 30 kwietnia następnego roku.&lt;/b&gt; Kto by nie chciał mieć półrocznych wakacji podatkowych? ;)&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Rozpoczynając w III kwartale zrób planowane zakupy w III kwartale, a na ile możesz sprzedaż przesuń do IV kwartału. Na początku działalności często dokonuje się wielu inwestycji, więc dzięki przepisowi o zaliczce za IV kwartał można całkowicie legalnie odsunąć płatność podatku na przyszłość i nadal operować kapitałem, który musiałby pójść na zapłatę podatku. &lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Zakładając DG sama skorzystałam z przepisu o kwartalnych zaliczkach (firmę założyłam w IV kwartale); jeśli planujesz otworzenie firmy ten przepis jest jak znalazł. &lt;/div&gt;&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/1304057459205856792-4886763860700309251?l=wkreciejnorze.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://wkreciejnorze.blogspot.com/feeds/4886763860700309251/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://wkreciejnorze.blogspot.com/2011/11/podwojna-zaliczka-jak-ugryzc-dla-siebie.html#comment-form' title='Komentarze (7)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/1304057459205856792/posts/default/4886763860700309251'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/1304057459205856792/posts/default/4886763860700309251'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://wkreciejnorze.blogspot.com/2011/11/podwojna-zaliczka-jak-ugryzc-dla-siebie.html' title='Podwójna zaliczka – jak ugryźć dla siebie ten kawałek tortu?'/><author><name>W Kreciej Norze</name><uri>http://www.blogger.com/profile/00226549782859921119</uri><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='23' height='32' src='http://3.bp.blogspot.com/_qt1TWbsKQxQ/TIzCqOfMOxI/AAAAAAAAAAo/Fr72pGF2ldQ/S220/krecik_usmiechniety.jpg'/></author><thr:total>7</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-1304057459205856792.post-387140138560214653</id><published>2011-11-07T19:13:00.004+01:00</published><updated>2011-11-07T19:20:42.214+01:00</updated><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='Działalność gospodarcza'/><title type='text'>Jak sprawdzić sprzedawcę?</title><content type='html'>&lt;div style="text-align: justify;"&gt;Dzisiejszy wpis nie będzie zbyt odkrywczy, ale na pewno z rodzaju takich, które przydadzą się nawet osobom nieprowadzącym żadnej firmy. Jak sprawdzić firmę, od której kupujemy? Czy rzeczywiście taka firma istnieje? A może to tylko krzak z ładną fasadką?&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Kiedyś był z tym problem, bo trzeba było wiedzieć do jakiej ewidencji taki podmiot-przedsiebiorca jest wpisany, w dodatku gdzie! Tyle ile gmin w Polsce, tyle było ewidencji działalności gospodarczych w Polsce. I szukaj wiatru w polu...&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Większość ludzi nie zdaje sobie sprawy, jak często nasze - przedsiębiorców - dane są jawnie i publicznie dostępne. &lt;span style="font-style: italic;"&gt;Rozpoczęcie działalności gospodarczej wiąże się zwyczajnie z udostępnieniem osobom zupełnie obcym tzw. wrażliwych danych. &lt;/span&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Oburzonych "nieświadomych" przedsiębiorców uprzedzam - zakładając firmę zgadzacie się na to, by przepisy o ochronie danych osobowych was "olewały". Brutalnie brzmi? Nie dla waszych klientów.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Jest wiele rejestrów, gdzie można sprawdzić dane przedsiębiorcy, niektóre płatne i nie zawsze nam potrzebne. Jeśli chcemy sprawdzić chociażby najprostszą sprawę - czy nasz sprzedawca jest legalną firmą, absolutnie nie ma potrzeby płacić, by dotrzeć do mnóstwa danych.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Z pomocą przychodzi nam chociażby statystyka. Na stronie &lt;a href="http://www.stat.gov.pl/regon"&gt;&lt;span style="text-decoration: underline;"&gt;GUSu&lt;/span&gt;&lt;/a&gt; - mając numer NIPu lub REGONu konkretnego podmiotu, możemy sprawdzić czy taki podmiot istnieje, gdzie ma główną siedzibę, od kiedy istnieje, w jakiej głównie branży działa, w jakiej formie prawnej. Wystarczy więc w zasadzie dostać rachunek lub fakturę, by sprawdzić pewne rzeczy.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Proste, a jakie skuteczne ;)&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/1304057459205856792-387140138560214653?l=wkreciejnorze.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://wkreciejnorze.blogspot.com/feeds/387140138560214653/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://wkreciejnorze.blogspot.com/2011/11/jak-sprawdzic-sprzedawce.html#comment-form' title='Komentarze (2)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/1304057459205856792/posts/default/387140138560214653'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/1304057459205856792/posts/default/387140138560214653'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://wkreciejnorze.blogspot.com/2011/11/jak-sprawdzic-sprzedawce.html' title='Jak sprawdzić sprzedawcę?'/><author><name>Krecik</name><uri>http://www.blogger.com/profile/06828452497503656052</uri><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='16' height='16' src='http://img2.blogblog.com/img/b16-rounded.gif'/></author><thr:total>2</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-1304057459205856792.post-1960390954133535688</id><published>2011-10-28T14:22:00.001+02:00</published><updated>2011-10-28T14:24:22.720+02:00</updated><title type='text'>Polska wędrowna</title><content type='html'>&lt;div style="text-align: justify;"&gt;Jak zwykle, co roku zdumiewają mnie wędrówki Polaków i zwyczaje okołopierwszolistopadowe.&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;Zdumiewają&amp;nbsp; full wypas zakupy różnych pierdół i ozdobników nie mających żadnego związku z pamięcią o zmarłych i ich duszach (1 i 2 listopada to święto religijne!), byleby sąsiedni grób miał uboższą wersję.&amp;nbsp;&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;Presja społeczna ogłupia każdego, bez względu na wiek i wykształcenie. Stanie w korkach spowodowanych powszechnymi wędrówkami na cmentarze daje do myślenia. Uwielbiamy jako naród tą presję, etykietki, i biada temu kto się wychyli ;)&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;Czeka mnie niestety podróż pociągiem - nadal nie zdecydowałam się na zakup auta ;) Jeśli przeżyję sardynkowatość, brud i zimno polskich pociągów trasy południe-północ, kolejny wpis pojawi się w okolicach 5 listopada, gdy wrócę z urlopu.&lt;/div&gt;&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/1304057459205856792-1960390954133535688?l=wkreciejnorze.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://wkreciejnorze.blogspot.com/feeds/1960390954133535688/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://wkreciejnorze.blogspot.com/2011/10/polska-wedrowna.html#comment-form' title='Komentarze (8)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/1304057459205856792/posts/default/1960390954133535688'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/1304057459205856792/posts/default/1960390954133535688'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://wkreciejnorze.blogspot.com/2011/10/polska-wedrowna.html' title='Polska wędrowna'/><author><name>W Kreciej Norze</name><uri>http://www.blogger.com/profile/00226549782859921119</uri><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='23' height='32' src='http://3.bp.blogspot.com/_qt1TWbsKQxQ/TIzCqOfMOxI/AAAAAAAAAAo/Fr72pGF2ldQ/S220/krecik_usmiechniety.jpg'/></author><thr:total>8</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-1304057459205856792.post-3585797303118715042</id><published>2011-09-15T13:21:00.004+02:00</published><updated>2011-09-15T13:25:29.984+02:00</updated><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='Działalność gospodarcza'/><title type='text'>Ewidencja sprzedaży cz. 2</title><content type='html'>&lt;div style="text-align: justify;"&gt;&lt;title&gt;&lt;/title&gt;&lt;style type="text/css"&gt; &lt;!--  @page { size: 21cm 29.7cm; margin: 2cm }  P { margin-bottom: 0.21cm } --&gt; &lt;/style&gt; &lt;/div&gt;&lt;div style="margin-bottom: 0cm;"&gt;&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style="margin-bottom: 0cm; text-align: justify;"&gt;Przepisy nie określają szczegółowo, jak należy prowadzić ewidencję sprzedaży u nievatowców, nie określają także jej wzoru. Zakresu danych, które są obowiązkowe można szukać zarówno w rozporządzeniu określającym zasady prowadzenia KpiR, jak i pośrednio w ustawie o VAT.  &lt;/div&gt;&lt;div style="margin-bottom: 0cm; text-align: justify;"&gt;&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style="margin-bottom: 0cm; text-align: justify;"&gt;&lt;a href="http://wkreciejnorze.blogspot.com/2011/08/ewidencja-sprzedazy-cz1.html"&gt;Poprzednio omówiłam zakres ewidencji sprzedaży w oparciu o zapisy rozporządzenia &lt;/a&gt;&lt;span style="font-weight: normal;"&gt;Ministra Finansów z dnia 26.08.2003 r. w sprawie prowadzenia podatkowej księgi przychodów i rozchodów i zahaczyłam o zapis ustawy o podatku od towarów i usług:&lt;/span&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style="font-weight: normal; margin-bottom: 0cm;"&gt;&lt;br /&gt;&lt;a name='more'&gt;&lt;/a&gt;&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style="font-weight: normal; margin-bottom: 0cm; text-align: justify;"&gt;&lt;i&gt;Mamy jeszcze uroczy zapis dot. firm-nievatowców. Jeśli nie prowadzimy odrębnej ewidencji sprzedaży określonej w art. 109 ustawy o VAT, w ewidencji sprzedaży w odrębnej kolumnie możemy wykazywać przychody podlegające opodatkowaniu ptu, określone w art. 5 ustawy o VAT, oraz łączną kwotę dziennej sprzedaży wynikającej z faktur – nie później niż przed dokonaniem sprzedaży w kolejnym dniu. &lt;/i&gt; &lt;/div&gt;&lt;div style="font-weight: normal; margin-bottom: 0cm; text-align: justify;"&gt;&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style="font-weight: normal; margin-bottom: 0cm; text-align: justify;"&gt;O co tak naprawdę chodzi w praktyce? O to, że mamy ewidencję sprzedaży nieudokumentowanej i sprzedaży w ogóle (w co wliczać należy także sprzedaż udokumentowaną rachunkami).  &lt;/div&gt;&lt;div style="font-weight: normal; margin-bottom: 0cm; text-align: justify;"&gt;&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style="font-weight: normal; margin-bottom: 0cm; text-align: justify;"&gt;Przedsiębiorca może prowadzić sprzedaż różnego typu usług i towarów; jedne od razu wymagają bycia vatowcem (np. usługi jubilerskie, nazwijmy je &lt;i&gt;grupą 1&lt;/i&gt;), inne dopiero po przekroczeniu progu obrotów lub kiedy w ogóle sprzedaż prowadzi vatowiec (nazwijmy je &lt;i&gt;grupą 2&lt;/i&gt;),&lt;i&gt; &lt;/i&gt;a jeszcze inne są zwolnione z podatku VAT (np. usługi nauczania języków obcych, nazwijmy je &lt;i&gt;grupą 3&lt;/i&gt;).  &lt;/div&gt;&lt;div style="font-weight: normal; margin-bottom: 0cm; text-align: justify;"&gt;&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style="font-weight: normal; margin-bottom: 0cm; text-align: justify;"&gt;Ewidencja sprzedaży ma służyć u nievatowców prawidłowemu określeniu wysokości przychodów i ustaleniu podstaw opodatkowania, oraz powinna umożliwić określenie momentu daty w której mamy dodatkowe obowiązki.  &lt;/div&gt;&lt;div style="font-weight: normal; margin-bottom: 0cm; text-align: justify;"&gt;&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style="font-weight: normal; margin-bottom: 0cm; text-align: justify;"&gt;&lt;b&gt;U osób których sprzedaż sprowadza się wyłącznie do grupy 1&lt;/b&gt;, to jest to po prostu&amp;nbsp; vatowska ewidencja sprzedaży określona m.in. przez art. 109 ust. 3 ustawy ptu. Zawiera wg przepisu:  kwoty określone w&amp;nbsp;art. 90, dane niezbędne do określenia przedmiotu i&amp;nbsp;podstawy opodatkowania, wysokość podatku należnego, kwoty podatku naliczonego obniżające kwotę podatku należnego oraz kwotę podatku podlegającą wpłacie do urzędu skarbowego lub zwrotowi z&amp;nbsp;tego urzędu oraz inne dane służące do prawidłowego sporządzenia deklaracji podatkowej, a&amp;nbsp;w przypadkach określonych w&amp;nbsp;art. 120 ust.&amp;nbsp;15, art.&amp;nbsp;125, 134, 138 - dane określone tymi przepisami niezbędne do prawidłowego sporządzenia deklaracji podatkowej.  &lt;/div&gt;&lt;div style="font-weight: normal; margin-bottom: 0cm; text-align: justify;"&gt;&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style="font-weight: normal; margin-bottom: 0cm; text-align: justify;"&gt;Kiedy jesteś vatowcem masz więc obowiązek prowadzić ewidencję sprzedaży i ewidencję zakupów VAT (podatku należnego i naliczonego).&lt;/div&gt;&lt;div style="font-weight: normal; margin-bottom: 0cm; text-align: justify;"&gt;&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style="font-weight: normal; margin-bottom: 0cm; text-align: justify;"&gt;U nievatowców jest to prostsze (dlatego zazwyczaj nie jestem za byciem vatowcem, kiedy przepisy nie wymagają tego – mniej obowiązków formalnych w których można się zgubić!).  &lt;/div&gt;&lt;div style="font-weight: normal; margin-bottom: 0cm; text-align: justify;"&gt;&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style="font-weight: normal; margin-bottom: 0cm; text-align: justify;"&gt;Rozpatrzymy dwa przypadki:&lt;/div&gt;&lt;div style="font-weight: normal; margin-bottom: 0cm; text-align: justify;"&gt;&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style="font-weight: normal; margin-bottom: 0cm; text-align: justify;"&gt;&lt;b&gt;I. Prowadzimy sprzedaż wyłącznie z grupy 2 lub wyłącznie z grupy 3.&lt;/b&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style="font-weight: normal; margin-bottom: 0cm; text-align: justify;"&gt;Cała sprzedaż z grupy 2, będzie wliczała się do limitu przejścia na VAT. Możemy w roku podatkowym osiągnąć 150 tys. zł przychodów ze sprzedaży z grupy 2, każdy grosik sprzedaży z grupy 2 ponad tą kwotę oznacza opodatkowanie jej podatkiem VAT i wymusza rejestrację jako vatowiec. Ewidencja sprzedaży służy w takim przypadku więc do określenia &lt;b&gt;daty przejścia&lt;/b&gt; i  zaewidencjonowania &lt;b&gt;przychodów, których przekroczenie wymusza w tej dacie zostanie czynnym płatnikiem VATu&lt;/b&gt;.  &lt;/div&gt;&lt;div style="font-weight: normal; margin-bottom: 0cm; text-align: justify;"&gt;Jeśli rozpoczynamy DG w trakcie roku kalendarzowego, limit jest proporcjonalnie mniejszy do okresu prowadzenia działalności.  &lt;/div&gt;&lt;div style="font-weight: normal; margin-bottom: 0cm; text-align: justify;"&gt;&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style="font-weight: normal; margin-bottom: 0cm; text-align: justify;"&gt;&lt;b&gt;Istotna rzecz (ŚT i WNiP):&lt;/b&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style="font-weight: normal; margin-bottom: 0cm; text-align: justify;"&gt;Możemy mieć w ramach grupy 2 sprzedaż towarów, które na podstawie przepisów o&amp;nbsp;podatku dochodowym stanowią nasze środki trwałe i wartości niematerialne i prawne podlegające amortyzacji. Sprzedaż taką należy wyodrębnić z dwóch powodów:&lt;/div&gt;&lt;div style="font-weight: normal; margin-bottom: 0cm; text-align: justify;"&gt;a) Sprzedaż tych elementów majątku firmy nie zlicza się do limitu przychodów, wymuszających zostanie vatowcem.  &lt;/div&gt;&lt;div style="font-weight: normal; margin-bottom: 0cm; text-align: justify;"&gt;b) Sprzedaż majątku firmy ewidencjonuje się w innej kolumnie księgi (pozostałe przychody) niż zwykłą sprzedaż, należy więc określić ściśle wartość i dzień uzyskania przychodu.&lt;/div&gt;&lt;div style="font-weight: normal; margin-bottom: 0cm; text-align: justify;"&gt;&lt;b&gt;&lt;br /&gt;&lt;/b&gt; &lt;/div&gt;&lt;div style="font-weight: normal; margin-bottom: 0cm; text-align: justify;"&gt;&lt;b&gt;Cała sprzedaż z grupy 3 nie jest wliczana do limitu przejścia na VAT; bez względu na jej wysokość nie musimy być vatowcem.&lt;/b&gt; Ewidencja sprzedaży służy więc tylko w zasadzie do określenia przychodu a nie momentu obowiązkowego przejścia na VAT który nie wystąpi.  &lt;/div&gt;&lt;div style="font-weight: normal; margin-bottom: 0cm; text-align: justify;"&gt;&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style="font-weight: normal; margin-bottom: 0cm; text-align: justify;"&gt;&lt;b&gt;II. Prowadzimy sprzedaż łączącą obie grupy towarów i usług – zarówno grupę 2 i grupę 3.  &lt;/b&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style="font-weight: normal; margin-bottom: 0cm; text-align: justify;"&gt;&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style="font-weight: normal; margin-bottom: 0cm; text-align: justify;"&gt;W tej sytuacji w ewidencji sprzedaży należy podzielić przychody na co najmniej dwie grupy (2 i 3).  &lt;/div&gt;&lt;div style="font-weight: normal; margin-bottom: 0cm; text-align: justify;"&gt;Suma przychodów z grupy 2 wlicza się w limit przejścia na VAT, przychody z grupy 3 nie wliczamy. &lt;b&gt;Gdybyśmy łączyli obie grupy tylko w jedną ogólną sumę przychodów, nasza ewidencja nie pozwalałaby w sposób prawidłowy określić wysokości sprzedaży podlegającej limitowi ani momentu, w którym może nastąpić przekroczenie limitu.  &lt;/b&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style="font-weight: normal; margin-bottom: 0cm; text-align: justify;"&gt;Taką ewidencję prowadzimy także wtedy, kiedy nie spodziewamy się przekroczenia limitu do VAT!&lt;/div&gt;&lt;div style="font-weight: normal; margin-bottom: 0cm; text-align: justify;"&gt;&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style="font-weight: normal; margin-bottom: 0cm; text-align: justify;"&gt;&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style="font-weight: normal; margin-bottom: 0cm; text-align: justify;"&gt;Reasumując, "bezpieczna" ewidencja sprzedaży  w rozumieniu ustawy o VAT zawiera minimalnie:&lt;/div&gt;&lt;br /&gt;&lt;ol&gt;&lt;li&gt;&lt;span style="font-weight: normal;"&gt;numer kolejny wpisu, &lt;/span&gt; &lt;/li&gt;&lt;li&gt;datę uzyskania przychodu,&lt;/li&gt;&lt;li&gt;kwotę przychodów nieudokumentowanych z podziałem na zwolnione i podlegające ogólnym zasadom opodatkowania VATem,  &lt;/li&gt;&lt;li&gt;informację na jaką kwotę wystawiono rachunki podlegające ogólnym zasadom (nasza grupa 2).&lt;/li&gt;&lt;li&gt;razem przychody od początku roku podlegające ogólnym zasadom (nasza grupa 2).  &lt;/li&gt;&lt;/ol&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style="font-weight: normal; margin-bottom: 0cm;"&gt;&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;br /&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;&lt;iframe allowtransparency="true" frameborder="0" scrolling="no" src="http://www.facebook.com/plugins/like.php?href=http://wkreciejnorze.blogspot.com/2011/09/ewidencja-sprzedazy-cz-2.html&amp;amp;layout=button_count&amp;amp;show_faces=true&amp;amp;width=180&amp;amp;action=like&amp;amp;font=verdana&amp;amp;colorscheme=light&amp;amp;height=21" style="border: medium none; height: 21px; overflow: hidden; width: 180px;"&gt;&lt;/iframe&gt;&lt;/div&gt;&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/1304057459205856792-3585797303118715042?l=wkreciejnorze.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://wkreciejnorze.blogspot.com/feeds/3585797303118715042/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://wkreciejnorze.blogspot.com/2011/09/ewidencja-sprzedazy-cz-2.html#comment-form' title='Komentarze (0)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/1304057459205856792/posts/default/3585797303118715042'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/1304057459205856792/posts/default/3585797303118715042'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://wkreciejnorze.blogspot.com/2011/09/ewidencja-sprzedazy-cz-2.html' title='Ewidencja sprzedaży cz. 2'/><author><name>W Kreciej Norze</name><uri>http://www.blogger.com/profile/00226549782859921119</uri><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='23' height='32' src='http://3.bp.blogspot.com/_qt1TWbsKQxQ/TIzCqOfMOxI/AAAAAAAAAAo/Fr72pGF2ldQ/S220/krecik_usmiechniety.jpg'/></author><thr:total>0</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-1304057459205856792.post-5372607336971463261</id><published>2011-09-12T11:53:00.000+02:00</published><updated>2011-09-12T11:53:30.172+02:00</updated><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='Działalność gospodarcza'/><title type='text'>Podlinkuję o ewidencji sprzedaży</title><content type='html'>Na blogu &lt;a href="http://pigulka-sukcesu.blogspot.com/"&gt;Sukces - wiedza w pigułce&lt;/a&gt; pojawił się wczoraj artykuł odnośnie &lt;a href="http://pigulka-sukcesu.blogspot.com/2011/09/ewidencja-sprzedazy-nieheblowana-decha.html"&gt;ewidencji sprzedaży&lt;/a&gt;. Nieco mniej poważnie, ale nadal konkretnie ;)&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/1304057459205856792-5372607336971463261?l=wkreciejnorze.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://wkreciejnorze.blogspot.com/feeds/5372607336971463261/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://wkreciejnorze.blogspot.com/2011/09/podlinkuje-o-ewidencji-sprzedazy.html#comment-form' title='Komentarze (0)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/1304057459205856792/posts/default/5372607336971463261'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/1304057459205856792/posts/default/5372607336971463261'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://wkreciejnorze.blogspot.com/2011/09/podlinkuje-o-ewidencji-sprzedazy.html' title='Podlinkuję o ewidencji sprzedaży'/><author><name>W Kreciej Norze</name><uri>http://www.blogger.com/profile/00226549782859921119</uri><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='23' height='32' src='http://3.bp.blogspot.com/_qt1TWbsKQxQ/TIzCqOfMOxI/AAAAAAAAAAo/Fr72pGF2ldQ/S220/krecik_usmiechniety.jpg'/></author><thr:total>0</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-1304057459205856792.post-7886744333707203945</id><published>2011-09-06T22:05:00.000+02:00</published><updated>2011-09-06T22:05:42.111+02:00</updated><title type='text'>Klientowstręt</title><content type='html'>&lt;div style="text-align: justify;"&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;Napiszę to publicznie, są w tym kraju osoby które potrafią wywołać u mnie wspomnianą w tytule chorobę. Albo przynajmniej objawy.&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;&amp;nbsp;&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;Wbrew pozorom, nie są to tylko przedsiębiorcy (gros klientów), ale i zwykli Kowalscy - zeznania roczne, odliczenia Vatu od mat. budowlanych, różne zaszłości do wyjaśnienia, spadki, darowizny, nieruchomości, postępowania podatkowe dot. nieujawnionych źródeł przychodów. I cała gama innych przypadków, których zakres jest do znudzenia podobny. &lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;&amp;nbsp;&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;To są ludzie, z którymi mam do czynienia zawodowo w pewnej puli. Nie są to ludzie, których wybieram, ale których dostaję i ogromna większość to prostowanie błędów innych albo szukanie rozwiązania.&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;&amp;nbsp;&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;Nic nie zdumiewa, ale także i nie&amp;nbsp;odstrasza&amp;nbsp;bardziej, niż ludzie będący nieuczciwi wobec innych i oczekujący z tego tytułu gwiazdki z nieba. A już ludzie z typowymi lewymi transakcjami/dokumentami przebijają wszystkich. Trafiłam dzisiaj na prostowanie lewej darowizny&amp;nbsp;w rodzinie, u osoby która słowo uczciwość rozumie dosyć dziwnie pod postacią co mu kto da... Prostowanie po fakcie, bo już nawet prawnik oznajmił, że klient nie ma szans. Ja też nie widzę, aż mocno świerzbiło mnie, by powiedzieć że skoro oszukiwał to teraz niech płaci... Naprawdę, tacy klienci potrafią uprzykrzyć zawód i wywołać wstęt do kontaktu z nowymi klientami. Ale co zrobić, taka branża ;)&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;&amp;nbsp;&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;Sierpień pod tym względem był rekordowy (chyba przez typową plagę zaliczania wydatków urlopowych w koszty... ;) ), co skłoniło mnie wreszcie do przemyślenia wątku do opisania na blogu pod hasłe "czego nie robić i nie liczyć na łut szczęścia ze strony skarbówki". Kto wie, może ten wątek przebije rekordowo popularną z przeglądarki frazę "być albo nie być vatowcem". Tak czy siak, ktoś chętny?&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;&amp;nbsp;&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;Zapowiedziany poprzednio post o ewidencji sprzedaży w kontekście ustawy o VAT pojawi się jeszcze&amp;nbsp;w tym tygodniu.&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;&amp;nbsp;&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;&amp;nbsp;&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;&amp;nbsp;&lt;/div&gt;&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/1304057459205856792-7886744333707203945?l=wkreciejnorze.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://wkreciejnorze.blogspot.com/feeds/7886744333707203945/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://wkreciejnorze.blogspot.com/2011/09/klientowstret.html#comment-form' title='Komentarze (0)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/1304057459205856792/posts/default/7886744333707203945'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/1304057459205856792/posts/default/7886744333707203945'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://wkreciejnorze.blogspot.com/2011/09/klientowstret.html' title='Klientowstręt'/><author><name>W Kreciej Norze</name><uri>http://www.blogger.com/profile/00226549782859921119</uri><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='23' height='32' src='http://3.bp.blogspot.com/_qt1TWbsKQxQ/TIzCqOfMOxI/AAAAAAAAAAo/Fr72pGF2ldQ/S220/krecik_usmiechniety.jpg'/></author><thr:total>0</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-1304057459205856792.post-4530939027870298156</id><published>2011-08-08T15:32:00.008+02:00</published><updated>2011-08-08T15:34:18.573+02:00</updated><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='Wiedza: najtańsza polisa bezpieczeństwa'/><title type='text'>Nowelizacja Kodeksu Cywilnego</title><content type='html'>&lt;title&gt;&lt;/title&gt;&lt;style type="text/css"&gt;	&lt;!--		@page { size: 21cm 29.7cm; margin: 2cm }		P { margin-bottom: 0.21cm }	--&gt;	&lt;/style&gt; &lt;br /&gt;&lt;div align="JUSTIFY"&gt;W październiku wchodzą w życie przepisy nowelizujące zasady dziedziczenia oraz możliwości rozporządzenia swoim majątkiem na wypadek zejścia, czyli kolejna nowelizacja Kodeksu Cywilnego.&lt;/div&gt;&lt;div align="JUSTIFY"&gt;&lt;br /&gt;Wiele z tych przepisów jest z pozoru – chociaż dziwnie i kontrowersyjnie napisanym prawem – uzupełnieniem luki która istniała od lat. Np. po nieletnich wnukach nie dziedziczyli dotąd dziadkowie, nie można było rozporządzić konkretną rzeczą (największa głupota na świecie).  &lt;/div&gt;&lt;div align="JUSTIFY"&gt;&lt;br /&gt;&lt;a name='more'&gt;&lt;/a&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Dla przedsiębiorców najistotniejszy jest chyba przepis, iż wreszcie, w końcu, po ponad dwóch dekadach od transformacji ustrojowej i gospodarczej, będzie można zapisać komuś firmę. Tak, dotąd nie można było. Nowelizacja wniosła pojęcie &lt;b&gt;zapisu windykacyjnego&lt;/b&gt; - nie, nikt nas za długi nie będzie ścigał ;) &lt;b&gt;Właśnie tego rodzaju zapis w testamencie, tzn. zapis w testamencie notarialnym, może przenieść przedsiębiorstwo na konkretną osobę/osoby po śmierci spadkodawcy.&amp;nbsp;&lt;/b&gt;&lt;/div&gt;&lt;div align="JUSTIFY"&gt;&lt;br /&gt;Dotychczasowe przepisy mówiły, że całość majątku jest dziedziczona w określonych częściach, co strasznie komplikowało zarządzanie firmami, odpowiedzialność, reprezentację, zatrudnienia, realizację dotychczasowych operacji gospodarczych w przypadku kiedy właściciel lub współwłaściciel działalności gospodarczej schodził z tego świata. I absolutnie nic nie można z tym było zrobić, inaczej niż zapisując wszystko jednej osobie i czekając na dział spadku... Biurokratyczno-administracyjny koszmar.&lt;/div&gt;&lt;div align="JUSTIFY"&gt;&lt;br /&gt;Jak zapewne się domyślacie, zamierzam udać się do notariusza i sporządzić testament z zapisem windykacyjnym. Na razie poczekam na wejście w życie nowelizacji Kodeksu i spokojnie zaplanuję, co wpisać do tego testamentu. Jeszcze dwa miesiące mam na spokojne przemyślenie, co z tym wszystkim zrobić. Bardziej mi tu chodzi o oszczędzenie problemów najbliższym, zwłaszcza wspólnej odpowiedzialności za moją firmę i hipotekę mieszkania, bo w końcu aż tak wiele nie posiadam by potrzebować notariusza. Obecny testament, sporządzony prosto i jasno w zeszłym roku, leży bezpiecznie w domu. Rodzina o nim wie, wszystkich szczegółów nie zna, ale uniknie się dzięki temu niespodzianek.&lt;/div&gt;&lt;div align="JUSTIFY"&gt;&lt;br /&gt;W październiku/listopadzie czeka mnie więc kolejna wizyta w kancelarii notarialnej...&lt;/div&gt;&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/1304057459205856792-4530939027870298156?l=wkreciejnorze.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://wkreciejnorze.blogspot.com/feeds/4530939027870298156/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://wkreciejnorze.blogspot.com/2011/08/nowelizacja-kodeksu-cywilnego.html#comment-form' title='Komentarze (0)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/1304057459205856792/posts/default/4530939027870298156'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/1304057459205856792/posts/default/4530939027870298156'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://wkreciejnorze.blogspot.com/2011/08/nowelizacja-kodeksu-cywilnego.html' title='Nowelizacja Kodeksu Cywilnego'/><author><name>W Kreciej Norze</name><uri>http://www.blogger.com/profile/00226549782859921119</uri><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='23' height='32' src='http://3.bp.blogspot.com/_qt1TWbsKQxQ/TIzCqOfMOxI/AAAAAAAAAAo/Fr72pGF2ldQ/S220/krecik_usmiechniety.jpg'/></author><thr:total>0</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-1304057459205856792.post-1457273619367010961</id><published>2011-08-05T16:33:00.003+02:00</published><updated>2011-08-05T16:41:55.373+02:00</updated><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='Działalność gospodarcza'/><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='Wiedza: najtańsza polisa bezpieczeństwa'/><title type='text'>Ewidencja sprzedaży - cz.1</title><content type='html'>&lt;div style="text-align: justify;"&gt;Prowadzenie ewidencji sprzedaży w firmie narzuca kilka przepisów, dzisiaj będzie o ewidencji sprzedaży w firmach, których podstawową ewidencją księgową jest podatkowa księga przychodów i rozchodów.&amp;nbsp; Obejmuje to wszystkich przedsiębiorców, którzy wybrali opodatkowanie wg skali (progresja – 18%&amp;nbsp; i 32%) lub podatek liniowy (19%). &lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Ewidencja sprzedaży to nic innego jak zapis naszych przychodów ze sprzedaży; może zawierać zapis przychodów udokumentowanych i nieudokumentowanych – zależy w jakim celu ją prowadzimy i czy przepis nam coś tutaj w tej kwestii dorzuca. &lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Większość ewidencji sprzedaży musimy prowadzić w sytuacji, kiedy nasze przychody od osób fizycznych i rolników nie są rejestrowane na kasie fiskalnej. Wprawdzie samo rozporządzenie dot. KPIR mówi, że &lt;b&gt;obowiązek prowadzenia ewidencji sprzedaży nie dotyczy firm, w których obrót rejestrowany jest przez kasę,&lt;/b&gt; ale mamy jeszcze inne przepisy które takiego zwolnienia nie przewidują. &lt;br /&gt;&lt;a name='more'&gt;&lt;/a&gt;&lt;br /&gt;Ale po kolei – najpierw rozporządzenie MF z dnia 26.08.2003 r. w sprawie prowadzenia podatkowej księgi przychodów i rozchodów. &lt;/div&gt;&lt;br /&gt;&lt;b&gt;Mamy obowiązek prowadzić ewidencję sprzedaży, gdy:&lt;/b&gt;&lt;br /&gt;&lt;ol style="text-align: justify;"&gt;&lt;li&gt;prowadzenie księgi powierzyliśmy do biura rachunkowego (§ 8 rozporządzenie w sprawie prowadzenie podatkowej księgi przychodów i rozchodów),&lt;/li&gt;&lt;li&gt;nasza firma ma wiele oddziałów (przedsiębiorstwo wielozakładowe) i prowadzimy do nich jedną księgę – co zdarza się w większości przypadków działalności gospodarczych z filiami i oddziałami (§ 9 rozporządzenia),&lt;/li&gt;&lt;li&gt;księga nie jest przechowywana w miejscu wykonywania sprzedaży (handel obwoźny, obnośny, rynki, targi, jarmarki, itd. - § 9 rozporządzenia),&lt;/li&gt;&lt;li&gt;nie wpisujemy dziennych obrotów bezpośrednio do księgi - zbieramy dokumenty na bieżąco i potem wpisujemy, nie później niż w terminie zapewniającym prawidłowe rozliczenie podatkowe i nie później niż 20-stego następnego miesiąca – obecnie te dwa terminy w większości przypadków są tożsame (§ 30 rozporządzenia), &lt;/li&gt;&lt;li&gt;prowadzimy działalność kantorową - musimy prowadzić ewidencję kupna i sprzedaży wartości dewizowych (§ 6 rozporządzenia),&lt;/li&gt;&lt;li&gt;prowadzimy działalność polegającą na udzielaniu pożyczek pod zastaw (lombardy) – musimy prowadzić ewidencję pożyczek i zastawionych rzeczy (§ 6 rozporządzenia).&lt;/li&gt;&lt;/ol&gt;&lt;br /&gt;Ewidencja sprzedaży wg rozporządzenia w sprawie prowadzenia KPIR musi zawierać minimum:&lt;br /&gt;&lt;ol style="text-align: justify;"&gt;&lt;li&gt;numer kolejny wpisu,&lt;/li&gt;&lt;li&gt;datę uzyskania przychodu nieudokumentowanego rachunkami bądź fakturami,&lt;/li&gt;&lt;li&gt;kwotę przychodu.&lt;/li&gt;&lt;/ol&gt;&lt;br /&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;Ewidencję należy uzupełniać każdego dnia sprzedaży, bądź w dniu następnym&lt;i&gt; zanim&lt;/i&gt; zaczniemy&amp;nbsp; sprzedaż. Odpowiadamy fiskalnie za prowadzenie lub nieprowadzenie takiej ewidencji. Chociaż nie musimy zgłaszać jej w urzędzie jak kasę fiskalną, urzędnicy &lt;i&gt;mają prawo skontrolować czy tą ewidencję prowadzimy i uzupełniamy w terminie.&amp;nbsp;&lt;/i&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;b&gt;Stworzoną ewidencję należy zbroszurować i ponumerować kolejno karty. &lt;/b&gt;Ewidencja sprzedaży w postaci luźnych dowodów sprzedaży, nawet logicznie uporządkowana np. w segregatorach - nie jest prawidłowa. &lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Mamy jeszcze uroczy zapis dot. firm-nievatowców. Jeśli nie prowadzimy odrębnej ewidencji sprzedaży określonej w art. 109 ustawy o VAT, w ewidencji sprzedaży w odrębnej kolumnie możemy wykazywać przychody podlegające opodatkowaniu ptu, określone w art. 5 ustawy o VAT, oraz łączną kwotę dziennej sprzedaży wynikającej z faktur – nie później niż przed dokonaniem sprzedaży w kolejnym dniu.&lt;i&gt; Strasznie brzmi ;) - rozprawimy się z tym w kolejnym wpisie. &lt;/i&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;b&gt;Gdy wystawiamy jednocześnie rachunki lub faktury.&lt;/b&gt;&lt;br /&gt;W sytuacji kiedy wystawiamy rachunki czy faktury - te dokumenty podlegają odrębnemu wpisowi do księgi i nie musimy ich ujmować w ewidencji sprzedaży. Dokumentując całość sprzedaży przez wystawianie faktur lub rachunków, nie musimy prowadzić ewidencji sprzedaży określonej w rozporządzeniu (§ 30 rozporządzenia).&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Następnym razem – co o ewidencji sprzedaży mówi nam ustawa o podatku od towarów i usług (VAT). &lt;/div&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;iframe allowtransparency="true" frameborder="0" scrolling="no" src="http://www.facebook.com/plugins/like.php?href=http://wkreciejnorze.blogspot.com/2011/08/ewidencja-sprzedazy-cz1.html&amp;amp;layout=button_count&amp;amp;show_faces=true&amp;amp;width=180&amp;amp;action=like&amp;amp;font=verdana&amp;amp;colorscheme=light&amp;amp;height=21" style="border: medium none; height: 21px; overflow: hidden; width: 180px;"&gt;&lt;/iframe&gt;&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/1304057459205856792-1457273619367010961?l=wkreciejnorze.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://wkreciejnorze.blogspot.com/feeds/1457273619367010961/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://wkreciejnorze.blogspot.com/2011/08/ewidencja-sprzedazy-cz1.html#comment-form' title='Komentarze (1)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/1304057459205856792/posts/default/1457273619367010961'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/1304057459205856792/posts/default/1457273619367010961'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://wkreciejnorze.blogspot.com/2011/08/ewidencja-sprzedazy-cz1.html' title='Ewidencja sprzedaży - cz.1'/><author><name>W Kreciej Norze</name><uri>http://www.blogger.com/profile/00226549782859921119</uri><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='23' height='32' src='http://3.bp.blogspot.com/_qt1TWbsKQxQ/TIzCqOfMOxI/AAAAAAAAAAo/Fr72pGF2ldQ/S220/krecik_usmiechniety.jpg'/></author><thr:total>1</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-1304057459205856792.post-8502283260314701714</id><published>2011-08-03T15:04:00.000+02:00</published><updated>2011-08-03T15:04:30.531+02:00</updated><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='Działalność gospodarcza'/><title type='text'>Podsumowanie II kwartału</title><content type='html'>&lt;div style="text-align: justify;"&gt;Można było wnioskować po poprzednim wpisie, iż sytuacja ze znajomym zirytowała mnie znacznie bardziej niżbym chciała. Cóż, fakt. W ostatnim czasie, mając zbyt wiele na głowie, pozwalałam drobiazgom miec znacznie większe znaczenie niż powinny. &lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Czasem zaglądam do statystyk bloga (głównie googlowskich), niesłabnącą popularnością cieszy się artykuł dot. bycia vatowcem. Część bloga dot. działalności gospordczej generuje już większość ruchu (z przeglądarek), nie odwiedziny bezpośrednie czy przekierowania z innych stron. Szczerze napiszę, że mnie to dziwi... Czas nieco podreperować ten dział, szkoda marnować zainteresowanie czytających. Mam w przygotowaniu kilka tekstów, myślę że kolejnym hitem będzie seria o kasie fiskalnej i ewidencji sprzedaży, którą musi prowadzić wielu przedsiębiorców.&amp;nbsp; Pierwszy artykuł pojawi się jeszcze w tym tygodniu.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;II kwartał zakończył się bardzo dobrze. Dochodowość lekko wzrosła - do 83%, było to jednak bezpośrednim wynikiem ograniczenia wydatków w firmie i urlopu. Wydatki planowe pojawią się w kolejnym&amp;nbsp; kwartale, co mam nadzieję, przełoży się na mniejszy podatek dochodowy. Wyliczona zaliczka za III kwartał będzie bowiem także zaliczką za IV, płaconą miesiąc wcześniej niż zwykle - innymi słowy będę zmuszona zapłacić zaliczkę na podatek od dochodu którego nie widziałam jeszcze na oczy... Niefajne. &lt;br /&gt;&lt;br /&gt;W poprzednim podsumowaniu wspomniałam o planowanym przypływie dodatkowej gotówki. Nastąpił nieco później niżbym sobie życzyła, ale nie ma co gardzić dodatkowym 1,3K. Akurat na opłatę za egzamin i wyprawę do stolicy. &lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Powoli przygotowuję się do egzaminu na doradcę. Ilość materiału do przyswojenia jest przerażającą, nawet z moją obecną wiedzą :( Przerabiam obecnie dział, który jest mi najmniej znany, postępowanie sądowe i administracyjne i opornie idzie (ach, ten brak praktyki w tej kwestii...). Planowałam początkowo, że papiery do egzaminu pisemnego wyślę we wrześniu. Nie wiem, czy się wyrobię - kiedy już je złożę, egzamin wyznaczą zapewne na przyszły rok. Dopada mnie real, niestety ;)&lt;/div&gt;&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/1304057459205856792-8502283260314701714?l=wkreciejnorze.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://wkreciejnorze.blogspot.com/feeds/8502283260314701714/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://wkreciejnorze.blogspot.com/2011/08/podsumowanie-ii-kwartau.html#comment-form' title='Komentarze (3)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/1304057459205856792/posts/default/8502283260314701714'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/1304057459205856792/posts/default/8502283260314701714'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://wkreciejnorze.blogspot.com/2011/08/podsumowanie-ii-kwartau.html' title='Podsumowanie II kwartału'/><author><name>W Kreciej Norze</name><uri>http://www.blogger.com/profile/00226549782859921119</uri><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='23' height='32' src='http://3.bp.blogspot.com/_qt1TWbsKQxQ/TIzCqOfMOxI/AAAAAAAAAAo/Fr72pGF2ldQ/S220/krecik_usmiechniety.jpg'/></author><thr:total>3</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-1304057459205856792.post-1653465123414700338</id><published>2011-08-02T15:47:00.007+02:00</published><updated>2011-08-02T16:16:37.696+02:00</updated><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='Działalność gospodarcza'/><title type='text'>Kto pyta nie błądzi?</title><content type='html'>&lt;div style="text-align: justify;"&gt;Ile razy słyszałam to powiedzenie, trudno zliczyć. Powtarzane jest przy wielu okazjach, czasem w innej wersji - lepiej być głupcem przez 5 minut pytając niż głupcem przez resztę czasu nie pytając.. Czy jakoś tak to brzmiało.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Ostatnio spotkała mnie mało przyjemna sprawa ze strony znajomego, kiedyś pytał o możliwość rozliczenia w firmie pewnej usługi abonamentowej. Sprawa banalnie prosta, bo usługi finansowe nie są trudne do rozliczenia w podatkowej księdze, wystarczyły trzy proste zdania. Co się okazało...?&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Jego nową księgową zdziwiło, co rozlicza w koszty. I oczywiście zwalił na mnie, a jakże, skoro takiej odpowiedzi mu udzieliłam na zapytanie "jak to rozliczyć". No to dostał informacje. Jak się domyślacie, były błędne - tylko nie dlaczego. Powodem błędu było... że do głowy mi nie przyszło, iż pytał o dobrowolnie płaconą pierdołę nie mającą żadnego związku z firmą! I to jeszcze taką, z której korzysta ktoś zupełnie inny. Ręce mi opadły. I gdyby jeszcze cokolwiek poczuwał się do działania na zasadzie - nie zapytałem szczerze. Mina absolutnie bezcenna, kiedy przesłałam kopie maila.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Chyba powinnam zmienić znajomych :D&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Co jakiś czas stykam się z ludźmi, którzy pytają o różne aspekty podatkowe, sposoby rozliczenia, zgłoszenia do urzędów, jak udokumentować pewne koszty - etc. Najbardziej rozbawił mnie były chłopak mojej współlokatorki (nie odzywają się do siebie od miesięcy), który zadzwonił do mnie o poradę w sprawie kasy fiskalnej bo mu się serwis z instalacją zapowiedział dopiero za tydzień. Niektórzy więc nie mają problemu z dostarczeniem informacji prosto z mostu nawet jak niektórych nie lubią i z chęcią zapomnieliby o istnieniu, pozostali żenująco zrzucają to na twoją winę.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Wnioski są dwa: ludzie często traktują firmy jako swoje prywatne folwarki, w których robią co chcą. Ciągle natykam się na ludzi, którzy kłamią w żywe oczy, po czym mają pretensje że nie otrzymali odpowiedniej informacji, wyliczenia, opcji. Co potem się dzieje, wyjaśniać nie trzeba (znajomy śmiertelnie obrażony - a ja na pewno nie chętna do pomocy w przyszłości). Nie pojmuję, co ludziom szkodzi powiedzieć prawdę (i to o taką pierdołę...)? Tak bardzo przywykliśmy kolorować rzeczywistość, a potem zarzucamy fiskusowi "niszczenie przedsiębiorców"...&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Jak już się zmusiłeś do szukania informacji, przynajmniej szczerze zapytaj! Straaasznie zaboli, ale nie szczere pytanie, tylko odpowiedź kiedy krótkie nogi kłamstwa daleko nas nie poniosą.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/1304057459205856792-1653465123414700338?l=wkreciejnorze.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://wkreciejnorze.blogspot.com/feeds/1653465123414700338/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://wkreciejnorze.blogspot.com/2011/08/kto-pyta-nie-badzi.html#comment-form' title='Komentarze (0)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/1304057459205856792/posts/default/1653465123414700338'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/1304057459205856792/posts/default/1653465123414700338'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://wkreciejnorze.blogspot.com/2011/08/kto-pyta-nie-badzi.html' title='Kto pyta nie błądzi?'/><author><name>Krecik</name><uri>http://www.blogger.com/profile/16762136245155191242</uri><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='16' height='16' src='http://img2.blogblog.com/img/b16-rounded.gif'/></author><thr:total>0</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-1304057459205856792.post-8419105585063098123</id><published>2011-07-12T13:40:00.004+02:00</published><updated>2011-07-12T13:42:32.185+02:00</updated><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='Kredyt hipoteczny'/><title type='text'>Drożejące waluty</title><content type='html'>&lt;div style="text-align: justify;"&gt;W ostatnich dniach media ekscytują się drożejącymi walutami, w szczególności frankiem szwajcarskim. O euro nieco ciszej, nie oznacza to jednak, że złotówka nie osłabia się także względem wspólnej waluty. Faktem jest euro także zdrożało - średni kurs w momencie pisania tego wpisu oscyluje wokół 4,05 zł za 1 euro (wg Walutomatu). &lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Co to oznacza dla mnie i siostry? Nic szczególnego. Wahania waluty to rzecz jak najbardziej spodziewana. &lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Nikt nie zna odpowiedzi, jak będzie się kształtował kurs euro w przeciągu najbliższych miesięcy, co dopiero w przeciągu lat. Nie ma sensu ulegania panice, zejdźmy na ziemię. Ale jeśli ktoś chce by media robiły mu wodę z mózgu - droga wolna... Czas na przemyślenie strategii na drożejącego franka/euro czy inną walutę był przed wzięciem kredytu. Teraz tylko należy być konsekwentnym (także konsekwentnie naprawiać brak strategii). Zaklęłabym na euro w okolicy 7 pln i oprocentowanie rzędu 8-10%%, do tego czasu nie zamierzam rwać sobie włosów z głowy. Spłacam kredyt jak zwykle, co jakiś czas nadpłacam i spokojnie cieszę się z faktu, że kapitał do spłaty maleje systematycznie co miesiąc.&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/1304057459205856792-8419105585063098123?l=wkreciejnorze.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://wkreciejnorze.blogspot.com/feeds/8419105585063098123/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://wkreciejnorze.blogspot.com/2011/07/drozejace-waluty.html#comment-form' title='Komentarze (7)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/1304057459205856792/posts/default/8419105585063098123'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/1304057459205856792/posts/default/8419105585063098123'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://wkreciejnorze.blogspot.com/2011/07/drozejace-waluty.html' title='Drożejące waluty'/><author><name>W Kreciej Norze</name><uri>http://www.blogger.com/profile/00226549782859921119</uri><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='23' height='32' src='http://3.bp.blogspot.com/_qt1TWbsKQxQ/TIzCqOfMOxI/AAAAAAAAAAo/Fr72pGF2ldQ/S220/krecik_usmiechniety.jpg'/></author><thr:total>7</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-1304057459205856792.post-810406029500140025</id><published>2011-07-11T22:16:00.000+02:00</published><updated>2011-07-11T22:16:44.460+02:00</updated><title type='text'>Żyję, żyję....</title><content type='html'>&lt;div style="text-align: justify;"&gt;Ostatnie tygodnie upłynęły na tzw. wariackich papierach. Czerwiec był okresem wzmożonej pracy, licznych konfliktów osobistych, zmiany niektórych planów i początkiem zasłużonego urlopu. Dosyć tylko napisać, że niektóre sprawy nadal odsypiam... ;) Po powrocie czuję się jakbym mieszkała na innej planecie niż doskonale mi znana, nie poznaję sąsiadów, a na ulubionym basenie od miesiąca trzeba walczyć łokciami o miejsce.&amp;nbsp;&amp;nbsp;&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;Nie podsumowałam jeszcze ostatniego kwartału, pobieżne wyliczenia wskazują tylko, że niestety będę musiała podzielić się ze sporą częścią swojego dochodu z fiskusem. Czekają mnie też inwestycje - niestety mój sprzęt na którym pracuję przez wiele godzin dziennie coraz częściej odmawia posłuszeństwa, a uszkodzona obudowa i wifi zwiastuje rychłą konieczność twardej decyzji - nowy sprzęt czy naprawianie po raz X starego. Chciałam pochwalić się na koniec kwartału wypełnieniem półrocznego planu oszczędzania i budowy funduszu awaryjnego, lecz przez sprzęt chyba znów będzie zgrzytanie zębów. Ot, codzienność, która najbardziej irytuje przy tak niewielkich zasobach.&amp;nbsp;&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;Z pozytywów - śpię spokojniej mając w zanadrzu odłożoną gotówkę. Finanse to nie tylko racjonalność, to także te wszystkie głosy w naszej głowie sterujące naszymi czynami. Cieszę się jednak jak dziecko, że przynajmniej tyle udało mi się uzyskać - efekt moich starań jest jasny, czytelny i widoczny.&amp;nbsp; Wypełniłam z nawiązką półroczny plan, mogę skakać pod sufit ;)&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;Porządkując pod koniec urlopu stos publikacji (zwany u mnie półką z książkami), natknęłam się na posiadane wydanie z serii "grzeczne dziewczynki....". Część Pań, Panów zapewne też, zna publikacje autorstwa Lois P. Frankel, piszącej dosyć sporo zarówno o w/w tych wszystkich sterujących nami głosach w naszej głowie, społecznych uwarunkowaniach, stereotypach na temat kobiety i ich roli w świecie... &lt;i&gt;Grzeczne dziewczynki się nie bogacą&lt;/i&gt; nie jest publikacją, która najbardziej przypadła mi do gustu, ale mimo wszystko polecam lekturę z tej serii. Wróciłam po porządkach właśnie do tej lektury - dobrze jest przypomnieć sobie, że nie tylko my czasem popełniamy błędy i nikt nie jest idealny... Spoglądając wstecz na ostatnie tygodnie/miesiące&amp;nbsp; widzę sporo popełnionych własnych błędów, na temat których w ogóle nie mam ochoty tu się rozwodzić i tylko czekam na komentarze o kolejnym wpisie nic nie wnoszącym do faktów ;) Brakuje mi motywacji, brakuje inwencji i stoję na dziwnym rozdrożu. Niby rozsądek wie, co należy dalej, tylko reszta mnie za tym nie nadąża.&amp;nbsp; Szara codzienność dopadła i mnie - czas jednak zebrać się i wziąć za działanie....&lt;/div&gt;&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/1304057459205856792-810406029500140025?l=wkreciejnorze.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://wkreciejnorze.blogspot.com/feeds/810406029500140025/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://wkreciejnorze.blogspot.com/2011/07/zyje-zyje.html#comment-form' title='Komentarze (0)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/1304057459205856792/posts/default/810406029500140025'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/1304057459205856792/posts/default/810406029500140025'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://wkreciejnorze.blogspot.com/2011/07/zyje-zyje.html' title='Żyję, żyję....'/><author><name>W Kreciej Norze</name><uri>http://www.blogger.com/profile/00226549782859921119</uri><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='23' height='32' src='http://3.bp.blogspot.com/_qt1TWbsKQxQ/TIzCqOfMOxI/AAAAAAAAAAo/Fr72pGF2ldQ/S220/krecik_usmiechniety.jpg'/></author><thr:total>0</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-1304057459205856792.post-3780264617146092870</id><published>2011-05-26T10:19:00.003+02:00</published><updated>2011-05-26T10:22:28.586+02:00</updated><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='Działalność gospodarcza'/><title type='text'>Oryginał/kopia czyli problem maluczkich wobec wielkich, czy wielkich będących maluczkimi?</title><content type='html'>&lt;div style="text-align: justify;"&gt;Minęło pół roku od ogłoszenia wielu zmian w podatku VAT. Zmiany były tak obszerne i znaczące, że wielu przedsiębiorców do dzisiaj za tym nie nadąża i trudno się dziwić. Zmieniła się nie tylko sama ustawa, ale również rozporządzenia wykonawcze do niej. &lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Jednym z największych problemów, na które ostatnio się napotykam, to skutki braku wiedzy o tych dodatkowych zmianach. Typowym przykładem jest kwestia wystawiania faktur i sztandarowy problem oryginału i kopii. &lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Nawet dzisiaj spotykam firmy, w których nie wiedzą, że oryginał/kopia od stycznia już nie obowiązuje na fakturach, a od połowy marca na rachunkach. Spotykam także cwaniaczków, i to nie tylko małe firmy - ale głównie właśnie duże, w których znajomość przepisów nie powinna stanowić problemu, wykorzystujących ludzi stosujących się do literalnego brzmienia przepisu, odmawiających zapłaty za fakturę "bo nie ma oryginał na fakturze". Albo czepiających się czegokolwiek innego, byleby podważyć fakturę - np. faktury VAT bez podanych cen netto produktu/usługi (mogą być takie, jeśli sprzedawca wystawia fakturę VAT od umówionych cen brutto). &lt;b&gt;Znajomość rozporządzenia w sprawie wystawiania faktur jest nikła, co tu dużo mówić, a powinna być pierwszym dokumentem z jakim się zapoznajemy zakładając firmę i będąc vatowcem,&lt;/b&gt; albo kupując od vatowców. Swojemu kontrahentowi już za marzec wystawiłam rachunek bez słowa oryginał i nie było problemu (w marcu zniesiono obowiązek oznaczeń na rachunkach). Ale kupując różne produkty i usługi, nadal w 99% dostaję fakturę lub rachunek ze słowem oryginał lub zakreślonym słowem na druku.&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;&lt;br /&gt;Na fakturach i rachunkach można dodawać inne informacje niż te wymagane przepisami prawa (więc oryginał lub kopia mogą pozostać - tylko przestały być wymogiem). Nie czepiając się już tych oznaczeń, większość&amp;nbsp; firm nie ma ochoty wydawać fortuny na zmianę swoich programów sprzedażowych albo doszkalanie pracowników z zakresu obowiązującej ich wiedzy... Zmieniło się wiele innych szczególików w rozporządzeniu, po czym w marcu wydano jego kolejną edycję znów wprowadzającą zmiany. I niestety,&amp;nbsp; &lt;b&gt;trzeba śledzić te zmiany, bo mogą nas prosto zrobić w bambuko&lt;/b&gt;, z naszej własnej winy.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Nie liczmy w tym względzie na różne programy do wystawiania faktur - zdrowy rozsądek i odrobina wiedzy może nas uratować od niejednej kosztownej wpadki. &lt;/div&gt;&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/1304057459205856792-3780264617146092870?l=wkreciejnorze.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://wkreciejnorze.blogspot.com/feeds/3780264617146092870/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://wkreciejnorze.blogspot.com/2011/05/oryginakopia-czyli-problem-maluczkich.html#comment-form' title='Komentarze (2)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/1304057459205856792/posts/default/3780264617146092870'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/1304057459205856792/posts/default/3780264617146092870'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://wkreciejnorze.blogspot.com/2011/05/oryginakopia-czyli-problem-maluczkich.html' title='Oryginał/kopia czyli problem maluczkich wobec wielkich, czy wielkich będących maluczkimi?'/><author><name>W Kreciej Norze</name><uri>http://www.blogger.com/profile/00226549782859921119</uri><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='23' height='32' src='http://3.bp.blogspot.com/_qt1TWbsKQxQ/TIzCqOfMOxI/AAAAAAAAAAo/Fr72pGF2ldQ/S220/krecik_usmiechniety.jpg'/></author><thr:total>2</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-1304057459205856792.post-3877785578249398312</id><published>2011-05-20T16:35:00.001+02:00</published><updated>2011-05-20T16:35:50.558+02:00</updated><title type='text'>Mało, mało, mało...</title><content type='html'>&lt;div style="text-align: justify;"&gt;Dziura budżetowa rośnie, no i Zakładowi Utylizacji Składek ciągle mało, to mamy w efekcie &lt;a href="http://forsal.pl/artykuly/515747,nowy_projekt_emerytalny_zus_wyplaci_pieniadze_z_ofe.html"&gt;zapowiedzi takie jak ta....&lt;/a&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;W Polsce jedynym pewnikiem jest chyba to, że należy liczyć na siebie i z każdym parapodatkiem należy się pożegnać na zawsze, ponieważ prawdopodobieństwo że powróci do ciebie jest bardzo znikome. W świetle nie tylko ostatnich pomysłów polskich polityków, dziwi mnie optymizm ludzi oszczędzających w formie IKE - tylko czekać, kiedy będą próbowali zrabować i te środki.... &lt;/div&gt;&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/1304057459205856792-3877785578249398312?l=wkreciejnorze.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://wkreciejnorze.blogspot.com/feeds/3877785578249398312/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://wkreciejnorze.blogspot.com/2011/05/mao-mao-mao.html#comment-form' title='Komentarze (2)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/1304057459205856792/posts/default/3877785578249398312'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/1304057459205856792/posts/default/3877785578249398312'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://wkreciejnorze.blogspot.com/2011/05/mao-mao-mao.html' title='Mało, mało, mało...'/><author><name>W Kreciej Norze</name><uri>http://www.blogger.com/profile/00226549782859921119</uri><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='23' height='32' src='http://3.bp.blogspot.com/_qt1TWbsKQxQ/TIzCqOfMOxI/AAAAAAAAAAo/Fr72pGF2ldQ/S220/krecik_usmiechniety.jpg'/></author><thr:total>2</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-1304057459205856792.post-7061800873573169614</id><published>2011-05-16T12:20:00.000+02:00</published><updated>2011-05-16T12:20:04.677+02:00</updated><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='Działalność gospodarcza'/><title type='text'>Spółka cywilna? Nie, dziękuję.</title><content type='html'>&lt;div style="text-align: justify;"&gt;Ostatnio klient zapytał mnie o obowiązki związane z likwidacją spółki, w której działa. &lt;br /&gt;Jeszcze niedawno - przed wyjazdem na urlop kwietniowo-majowy - omawiane były plany znacznego rozszerzenia firmy o nowy rodzaj działalności. Plany najwyraźniej uległy gruntownej zmianie... nie pytałam o powody, wynikły one z jednego zdania które wplótł w naszą rozmowę. Spółka cywilna to jednak nie to... i firma dalej będzie prowadzona w formie jednosobowej. Z wszystkimi dotychczasowymi planami, itd. &lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Z naciskiem na &lt;i&gt;spółka cywilna&lt;/i&gt;. &lt;br /&gt;&lt;a name='more'&gt;&lt;/a&gt;&lt;br /&gt;Znajoma księgowa mawia, że wystarczy by jeden ze wspólników w cywilnej miał.. oszczędniejszą żonę i kłopoty gwarantowane :D Coś w tym musi być, skoro tyle spółek cywilnych zaczyna się przyjaźnią, kończy w najlepszym wypadku niechęcią i pretensjami. &lt;br /&gt;&lt;br /&gt;W czym leży problem?&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Spółka cywilna to taki ni pies, ni wydra. &lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Jeśli działalność gospodarczą prowadzi jedna osoba pod swoim nazwiskiem, jak i czy w ogóle rozdziela pieniądze firmy od swoich osobistych (budżetu rodzinnego), nie ma najmniejszego znaczenia. Schody zaczynają się kiedy jest dwoje ludzi pod wspólnym szyldem prowadzi firmę, w szczególności kiedy obaj wspólnicy w niej działają, i działają w sektorze usług. Ilu z nas jest całkowicie autonomicznych w kwestiach finansowych? Pokażcie mi jedną osobę chociaż... Spółka cywilna to związek bliższy finansowo niż małżeństwo - na bieżąco przed wszystkim urzędami i kontrahentami odpowiadamy solidarnie za to, co druga osoba robi lub czego nie zrobi. Problemem jest zazwyczaj wycena własnego wkładu (niepieniężnego) do firmy - każdy uważa, że robi więcej niż inni. I co gorsza - rozliczenie podatkowe zamknięcia spółki może być cieżkim orzechem do zgryzienia, nie mówiąc o windykacji jakichś zaległych kwot. &lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Jeśli koniecznie chcesz wejść w spółkę z inną osobą, wybierz jawną, partnerską czy inną - regulowaną Kodeksem Handlowym, z jasno rozdzielonym majątkiem (zwłaszcza pieniędzmi i gotówką!) firmowym od tego osobistego oraz wyraźnym podziałem obowiązków/przywilejów. Brak opłat (niemal) przy zakładaniu cywilnym w porównaniu z wpisami do KRS to jedna z najgłupszych oszczędności, które nie powinny decydować o formie prowadzenia działalności gospodarczej. &lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/1304057459205856792-7061800873573169614?l=wkreciejnorze.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://wkreciejnorze.blogspot.com/feeds/7061800873573169614/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://wkreciejnorze.blogspot.com/2011/05/spoka-cywilna-nie-dziekuje.html#comment-form' title='Komentarze (3)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/1304057459205856792/posts/default/7061800873573169614'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/1304057459205856792/posts/default/7061800873573169614'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://wkreciejnorze.blogspot.com/2011/05/spoka-cywilna-nie-dziekuje.html' title='Spółka cywilna? Nie, dziękuję.'/><author><name>W Kreciej Norze</name><uri>http://www.blogger.com/profile/00226549782859921119</uri><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='23' height='32' src='http://3.bp.blogspot.com/_qt1TWbsKQxQ/TIzCqOfMOxI/AAAAAAAAAAo/Fr72pGF2ldQ/S220/krecik_usmiechniety.jpg'/></author><thr:total>3</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-1304057459205856792.post-200792942121081423</id><published>2011-04-18T19:47:00.000+02:00</published><updated>2011-04-18T19:47:04.897+02:00</updated><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='Działalność gospodarcza'/><title type='text'>Podsumowanie I kwartału 2011</title><content type='html'>Jak &lt;a href="http://wkreciejnorze.blogspot.com/p/katalog.html"&gt;obiecałam, &lt;/a&gt;tak też czynię.&lt;br /&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;Pierwszy kwartał przyniósł znaczny wzrost zarobków w ramach działalności gospodarczej i likwidację źródła etatowego. Jednocześnie ostatnio mocno inwestuję czasowo w nieco odmienny profil niż dotychczasowy mojej działalności i mam nadzieję, że przyniesie mi to pewien przypływ gotówki jeśli nie w maju, to przed urlopem planowanym na koniec czerwca.&amp;nbsp;&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;&lt;/div&gt;&lt;a name='more'&gt;&lt;/a&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;Zysk podatkowy za I kwartał był całkiem przyzwoity - i w związku z przejściem na samozatrudnienie, zwiększy się w II kwartale. Obecnie dochodowość kształtuje się na poziomie 80%, piszę to w ujęciu podatkowym i z uwzględnieniem opłaconych składek ZUS i podatku. I kwartał był procentowo bardzo dobry ze względu na niskie koszty podatkowe i w ogóle niską wartość wydatków jakie ponosiłam w związku z prowadzenie działalności. Starałam się wydawać jak najmniej, przyznaję, bo inne wydatki rosły i mnożyły się zastraszająco - i nie był to cukier! &lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;Mniejsze nakłady finansowe i czasowe, w szczególności w gorącym okresie styczeń-luty przełożyły się na mniejsze niż oczekiwane zarobki - chociaż wciąż przyzwoite :). II kwartał będzie, mam nadzieję, znacznie lepszy kwotowo i trochę gorszy procentowo. Ale w takim kierunku to ja mogę zdążać...&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;Do minusów I kwartału muszę zaliczyć przede wszystkim ogromne obciążenie pracą zawodową przez dwa pierwsze miesiące, a i do dzisiaj są dni w których nie wiem, w co włożyć ręce. Wracałam do domu nieprzytomna ze zmęczenia i zestresowana, to zupełnie nie sprzyjało jakimkolwiek chęciom na rozwój osobisty i własnej firmy. Przetrwać muszę jeszcze okres pod koniec kwietnia, kiedy to różnej maści masa dziwnych ludzie postanowi zapytać o wszelkie problemy, które wykryto przy sprawdzaniu roku podatkowego i pytających o ulgi na ryczałcie kiedy są na podatku liniowym ;) Zainwestowałam trochę czasu w nowy projekt, mam nadzieję, że zacznie się zwracać już w maju...&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;Pod koniec kwartału stałam się samozatrudnionym, co przełożyło się na procentowy wzrost zarobków. Na razie niestety i stety trzymam się obecnej firmy. Zobaczymy kto kogo prędzej wykończy - firma mnie czy ja ją... poważniej rzecz ujmując plusem przejścia na samozatrudnienie jest nieco inna forma rozliczeń dodatków do "pensji".&amp;nbsp; Nie muszę chyba pisać, że dużo korzystniejsza finansowo?&lt;/div&gt;&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/1304057459205856792-200792942121081423?l=wkreciejnorze.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://wkreciejnorze.blogspot.com/feeds/200792942121081423/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://wkreciejnorze.blogspot.com/2011/04/podsumowanie-i-kwartau-2011.html#comment-form' title='Komentarze (0)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/1304057459205856792/posts/default/200792942121081423'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/1304057459205856792/posts/default/200792942121081423'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://wkreciejnorze.blogspot.com/2011/04/podsumowanie-i-kwartau-2011.html' title='Podsumowanie I kwartału 2011'/><author><name>W Kreciej Norze</name><uri>http://www.blogger.com/profile/00226549782859921119</uri><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='23' height='32' src='http://3.bp.blogspot.com/_qt1TWbsKQxQ/TIzCqOfMOxI/AAAAAAAAAAo/Fr72pGF2ldQ/S220/krecik_usmiechniety.jpg'/></author><thr:total>0</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-1304057459205856792.post-8174868858336991550</id><published>2011-04-15T16:56:00.000+02:00</published><updated>2011-04-15T16:56:10.010+02:00</updated><title type='text'>Książko... wróć!</title><content type='html'>&lt;div style="text-align: justify;"&gt;Woła rozpaczliwie osoba, która ma do czynienia z tą częścią Polaków, którzy w ostatnim roku nie mieli w ręku książki, ich ukochanym pismem są wydawnictwa typu Fakt, a jeśli cokolwiek innego wezmą do ręki - nie służy absolutnie rozwojowi ich intelektu czy jego wykorzystaniu. &lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Umiejętność czytania ze zrozumieniem to cecha tak szybko zanikająca wśród Polaków... pewnie niedługo stanie najcenniejszą, najbardziej poszukiwaną cechą której próżno doszukiwać się wśród przedstawicieli naszej nacji. Na co dzień mam doczynienia z coraz większą ilością osób, którzy nie rozumieją słowa czytanego, podanego nawet w bardzo prosty sposób, gorzej - nie rozumieją słowa słyszanego,&amp;nbsp; nie chcą przyjąć czegoś innego niż to co im się wydaje lub wydaje że wydaje... Słysząc "nie" dadzą sobie obciąć głowę, że uszłyszeli "tak". Takich osób jest coraz więcej, i niestety - lawinowo rośnie liczba z którą mam do czynienia w pracy zawodowej. Może winne jest też medium, z którego głównie przy tym korzystam (internet i komputery), ale jak dla mnie to wspaniałe narzędzie do poszerzania horyzontów - nie zidiocenia. Ale nawet to można uznać przecież za wspaniałą wymówkę, zwalniającą od myślenia (jak "myślą" niektórzy)...&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Sama&lt;i&gt; nie jestem wolna &lt;/i&gt;od tej wady, ale jeśli mam problem ze zrozumieniem co mam podpisać/wykonać/zinterpretować - to się pytam. Moja praca polega na wdrożeniu w życie i zastosowaniu przepisów stworzonych w idiotycznej biegunce legislacyjnej, w których od przerwy na oddech zależy ich interpretacja. &lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Nazwijcie mnie wrednym babsztylem, jak chcecie, ale czarno widzę przyszłość w naszym kraju jeśli ludzie będą dalej tak oddawać bole bitwy bez walki... i któregoś dnia jakaś super gwiazda spowoduje przelanie kielicha o przysłowiową kroplę...&amp;nbsp;&lt;/div&gt;&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/1304057459205856792-8174868858336991550?l=wkreciejnorze.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://wkreciejnorze.blogspot.com/feeds/8174868858336991550/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://wkreciejnorze.blogspot.com/2011/04/ksiazko-wroc.html#comment-form' title='Komentarze (2)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/1304057459205856792/posts/default/8174868858336991550'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/1304057459205856792/posts/default/8174868858336991550'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://wkreciejnorze.blogspot.com/2011/04/ksiazko-wroc.html' title='Książko... wróć!'/><author><name>W Kreciej Norze</name><uri>http://www.blogger.com/profile/00226549782859921119</uri><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='23' height='32' src='http://3.bp.blogspot.com/_qt1TWbsKQxQ/TIzCqOfMOxI/AAAAAAAAAAo/Fr72pGF2ldQ/S220/krecik_usmiechniety.jpg'/></author><thr:total>2</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-1304057459205856792.post-1859845447908905302</id><published>2011-04-05T10:28:00.002+02:00</published><updated>2011-04-05T10:29:12.518+02:00</updated><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='Kredyt hipoteczny'/><title type='text'>mBank zmienia stawki. znów</title><content type='html'>&lt;div style="text-align: justify;"&gt;Jak zwykle &lt;a href="http://www.mbank.pl/blog/artykul,909,zmiana-wartosci-stawek-referencyjnych.html"&gt;mBank informuje klientów z ooogromnym ;) wyprzedzeniem od daty wprowadzenia, zmiany stawek referencyjnych. &lt;/a&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Co to takiego? Składnik mojego kredytu hipotecznego. Stawka EURIBOR3M dla EUR plus marża plus ubezpieczenia mieszkania są składnikiem naszej comiesięcznej należności do banku. Oficjalną ratą jest tylko oczywiście rata ściągana w euro, ale cóż ubezpieczenie to także koszt kredytu/mieszkania&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Stawka więc skoczyła z 1,05% do 1,23%. Jest to tylko kilka euro więcej począwszy od raty płatnej pod koniec maja, nie odczuję jej boleśnie (&lt;b&gt;kredytów hipotecznych nie bierze się na maks zdolności!)&lt;/b&gt;. Nie jest to także coś niespodziewanego - zmiana oprocentowania. Stawki w strefie euro były rekordowo niskie&amp;nbsp; i wiecznie takie nie będą. Dla mnie to tylko kolejny dowód na to, że warto nadpłacać kredyt hipoteczny by&amp;nbsp; pozbyć się go jak najszybciej.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;iframe allowtransparency="true" frameborder="0" scrolling="no" src="http://www.facebook.com/plugins/like.php?href=http://wkreciejnorze.blogspot.com/2011/04/mbank-zmienia-stawki-znow.html&amp;amp;layout=button_count&amp;amp;show_faces=true&amp;amp;width=180&amp;amp;action=like&amp;amp;font=verdana&amp;amp;colorscheme=light&amp;amp;height=21" style="border: medium none; height: 21px; overflow: hidden; width: 180px;"&gt;&lt;/iframe&gt;&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/1304057459205856792-1859845447908905302?l=wkreciejnorze.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://wkreciejnorze.blogspot.com/feeds/1859845447908905302/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://wkreciejnorze.blogspot.com/2011/04/mbank-zmienia-stawki-znow.html#comment-form' title='Komentarze (5)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/1304057459205856792/posts/default/1859845447908905302'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/1304057459205856792/posts/default/1859845447908905302'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://wkreciejnorze.blogspot.com/2011/04/mbank-zmienia-stawki-znow.html' title='mBank zmienia stawki. znów'/><author><name>W Kreciej Norze</name><uri>http://www.blogger.com/profile/00226549782859921119</uri><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='23' height='32' src='http://3.bp.blogspot.com/_qt1TWbsKQxQ/TIzCqOfMOxI/AAAAAAAAAAo/Fr72pGF2ldQ/S220/krecik_usmiechniety.jpg'/></author><thr:total>5</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-1304057459205856792.post-9133430004607814161</id><published>2011-04-01T15:16:00.001+02:00</published><updated>2011-04-01T15:16:41.038+02:00</updated><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='Wiedza: najtańsza polisa bezpieczeństwa'/><title type='text'>Zamrożenia progów</title><content type='html'>&lt;div style="text-align: justify;"&gt;Całkiem nieudany primaaplilisowy "żart" naszego drogiego Państwa... przeczytane dzisiaj na gazetaprawna.pl: do 2014&lt;a href="http://biznes.gazetaprawna.pl/artykuly/501271,podatki_beda_wieksze_wieloletni_plan_finansowy_panstwa_nie_jest_przyjazny_dla_obywateli.html"&gt; progi podatkowe mają ulec zamrożeniu. &lt;/a&gt;&lt;/div&gt;&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/1304057459205856792-9133430004607814161?l=wkreciejnorze.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://wkreciejnorze.blogspot.com/feeds/9133430004607814161/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://wkreciejnorze.blogspot.com/2011/04/zamrozenia-progow.html#comment-form' title='Komentarze (2)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/1304057459205856792/posts/default/9133430004607814161'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/1304057459205856792/posts/default/9133430004607814161'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://wkreciejnorze.blogspot.com/2011/04/zamrozenia-progow.html' title='Zamrożenia progów'/><author><name>W Kreciej Norze</name><uri>http://www.blogger.com/profile/00226549782859921119</uri><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='23' height='32' src='http://3.bp.blogspot.com/_qt1TWbsKQxQ/TIzCqOfMOxI/AAAAAAAAAAo/Fr72pGF2ldQ/S220/krecik_usmiechniety.jpg'/></author><thr:total>2</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-1304057459205856792.post-8843190855300888815</id><published>2011-03-25T14:40:00.000+01:00</published><updated>2011-03-25T14:40:02.618+01:00</updated><title type='text'>Przerośnięty sektor finansowy?</title><content type='html'>&lt;div style="text-align: justify;"&gt;Od jakiegoś czasu przeglądam ogłoszenia o pracę w różnych internetowych portalach. Na pewno nie jest to najskuteczniejsza metoda poszukiwania pracy, chociaż dosyć powszechna. Lektura tych ogłoszeń może przynieść niekiedy zadziwiające spostrzeżenia... jakoby polska gospodarka składała się wyłącznie z sektora finansowego i reszty. A to chyba nieprawda? A jednak... za każdym razem zdumiewa mnie ilość ogłoszeń na różnej maści doradcę finansowego, sprzedawcę kredytów, agenta. Może więc albo ten sektor rzeczywiście cierpi na brak rąk do pracy/ogromną rotację pracowników albo rzeczywiście w porównaniu do innych... trochę jest przerośnięty. &lt;/div&gt;&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/1304057459205856792-8843190855300888815?l=wkreciejnorze.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://wkreciejnorze.blogspot.com/feeds/8843190855300888815/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://wkreciejnorze.blogspot.com/2011/03/przerosniety-sektor-finansowy.html#comment-form' title='Komentarze (3)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/1304057459205856792/posts/default/8843190855300888815'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/1304057459205856792/posts/default/8843190855300888815'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://wkreciejnorze.blogspot.com/2011/03/przerosniety-sektor-finansowy.html' title='Przerośnięty sektor finansowy?'/><author><name>W Kreciej Norze</name><uri>http://www.blogger.com/profile/00226549782859921119</uri><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='23' height='32' src='http://3.bp.blogspot.com/_qt1TWbsKQxQ/TIzCqOfMOxI/AAAAAAAAAAo/Fr72pGF2ldQ/S220/krecik_usmiechniety.jpg'/></author><thr:total>3</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-1304057459205856792.post-5770388444580812628</id><published>2011-03-02T14:15:00.001+01:00</published><updated>2011-03-02T14:16:16.121+01:00</updated><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='Działalność gospodarcza'/><title type='text'>Umowa współpracy między firmami</title><content type='html'>&lt;div style="text-align: justify;"&gt;Przepisy nie wymagają, by firmy nabywające od siebie wzajemnie towary i usługi, miały udokumentowaną pisemną umowę współpracy. Na szczęście - inaczej papierologia zalałaby nasz kraj, a Poczta Polska wreszcie byłaby rentowna od nadmiaru przesyłek za potwierdzeniem odbioru.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Umowa współpracy bywa przydatna, a czasem nawet niezbędna. Niejednokrotnie w przypadku tzw. "samozatrudnienia" jest substytutem umowy o pracę, zabezpieczając w ten sposób relacje między zleceniodawcą a wykonawcą. &lt;/div&gt;&lt;a name='more'&gt;&lt;/a&gt;&lt;br /&gt;Elementy umowy mamy formalne - czyli te spisane i nieformalne, obowiązujące "pod stołem". Co tu dużo mówić, w małych firmach wiele spraw jest w ten sposób załatwiane. O ile nie wejdziemy w spór ze stroną, na umowie nam zazwyczaj nie zależy. &lt;br /&gt;&lt;b&gt;&lt;br /&gt;1. Dane formalne. &lt;/b&gt;&lt;br /&gt;Absolutnie niezbędnym elementem takiej umowy jest określenie stron umowy, miejsca i czasu sporządzenia/podpisania oraz przedmiotu umowy.&lt;br /&gt;Przedmiot umowy można dowolnie rozszerzać, określając takie dane jak:&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;ul style="text-align: justify;"&gt;&lt;li&gt;zakres usług pośrednio czy bezpośrednio powiązanych z główną usługą (tzn. do jakiego momentu zleceniobiorca nie może odmówić), &lt;/li&gt;&lt;li&gt;miejsce świadczenia usług (np. w siedzibie zleceniodawcy, poza siedzibą, z polecenia, w siedzibie zleceniobiorcy, u klienta – wedle potrzeb),&lt;/li&gt;&lt;li&gt;czas świadczenia usług, jak również rozliczenie okresów przerwy (językiem laików: czy płacą za urlopy),&lt;/li&gt;&lt;li&gt;powierzone mienie i środki do wykonywania usługi oraz odpowiedzialność materialną za nią (punkt wyjątkowo istotny, pracownicy nie odpowiadają całym swoim majątkiem za mienie – samozatrudnieni tak),&lt;/li&gt;&lt;li&gt;oświadczenie o posiadaniu kwalifikacji i uprawnień do świadczonych usług (np. licencjonowany agent nieruchomości podaje nr licencji),&lt;/li&gt;&lt;li&gt;o przebiegu wykonania i sprawozdawczości z wykonania zlecenia (np. raz w tygodniu raport do działu tego i tego), &lt;/li&gt;&lt;li&gt;wynagrodzenia, spory dotyczące wynagrodzenia,&lt;/li&gt;&lt;li&gt;zasady wystawiania i dostarczenia faktury/rachunku – kto, do kiedy, sposób i termin płatności,&lt;/li&gt;&lt;li&gt;zwrot wydatków np. za wyjazdy służbowe, materiały reklamowe i edukacyjne, dodatkowo zakupione usługi i towary na potrzeby zlecenia,&lt;/li&gt;&lt;li&gt;wejście w życie postanowień umowy, jej zmian i kwestia odstąpienia od umowy – jak, kiedy, kto,&lt;/li&gt;&lt;li&gt;zakaz wykorzystania informacji powierzonych, czasem zakaz konkurencji,&lt;/li&gt;&lt;li&gt;miejsce i czas świadczenia usług, sposób zgłaszania i zatwierdzania przerw w czasie,&lt;/li&gt;&lt;li&gt;możliwość zaciągania i regulowania zobowiązań wobec osób trzecich (tzw. pełnomocnictwa) – kwestia szczególnie istotna przy stanowiskach decyzyjnych z odpowiedzialnością materialną, &lt;/li&gt;&lt;li&gt;tryb i terminy reklamacji,&lt;/li&gt;&lt;li&gt;właściwości sądu. &lt;/li&gt;&lt;/ul&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;&lt;br /&gt;Oczywiście nie ulega wątpliwości, że umowa musi być zawarta i podpisana między osobami, które mają uprawnienia do reprezentacji stron czy stroną po prostu są. Umowę sporządzamy w dwóch jednoznacznie brzmiących egzemplarzach, jeśli jest kilka stron, spinamy i parafujemy każdą stronę oprócz ostatniej na której mamy podpisy. &lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;b&gt;2. Dane mniej formalne. &lt;/b&gt;&lt;br /&gt;Zazwyczaj nie są regulowane pisemnymi umowami, ale zwyczajami panującymi w danej firmie. Niektórych elementów – także tych na korzyść pracowników – po prostu nie wprowadza się do umów, by nie przypominały zapisów Kodeksu Pracy. Takimi elementami w szczególności są wynagrodzenia za okresy nieświadczenia usług (urlopy, choroby, wyjazdy), różne dofinansowania. Należy pamiętać że w przypadku sporu ze zleceniodawcą mamy tu marne szanse – zero podkładki, a życzliwi współpracownicy będący świadkami zazwyczaj w takim momencie nabierającymi wody w usta. &lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;&lt;iframe allowtransparency="true" frameborder="0" scrolling="no" src="http://www.facebook.com/plugins/like.php?href=http://wkreciejnorze.blogspot.com/2011/03/umowa-wspopracy-miedzy-firmami.html&amp;amp;layout=button_count&amp;amp;show_faces=true&amp;amp;width=180&amp;amp;action=like&amp;amp;font=verdana&amp;amp;colorscheme=light&amp;amp;height=21" style="border: medium none; height: 21px; overflow: hidden; width: 180px;"&gt;&lt;/iframe&gt;&lt;/div&gt;&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/1304057459205856792-5770388444580812628?l=wkreciejnorze.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://wkreciejnorze.blogspot.com/feeds/5770388444580812628/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://wkreciejnorze.blogspot.com/2011/03/umowa-wspopracy-miedzy-firmami.html#comment-form' title='Komentarze (0)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/1304057459205856792/posts/default/5770388444580812628'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/1304057459205856792/posts/default/5770388444580812628'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://wkreciejnorze.blogspot.com/2011/03/umowa-wspopracy-miedzy-firmami.html' title='Umowa współpracy między firmami'/><author><name>W Kreciej Norze</name><uri>http://www.blogger.com/profile/00226549782859921119</uri><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='23' height='32' src='http://3.bp.blogspot.com/_qt1TWbsKQxQ/TIzCqOfMOxI/AAAAAAAAAAo/Fr72pGF2ldQ/S220/krecik_usmiechniety.jpg'/></author><thr:total>0</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-1304057459205856792.post-5082226432574929175</id><published>2011-02-17T19:27:00.002+01:00</published><updated>2011-02-17T19:28:30.629+01:00</updated><title type='text'>Inflacja czy deflacja stylu życia?</title><content type='html'>&lt;div style="text-align: justify;"&gt;Przy okazji ogłoszenia przez Główny Urząd Statystyczny oficjalnych wyników inflacji (tj. liczonych wg aktualnej metodologii, jakakolwiek by nie była), blogerzy odświeżyli temat powszechnie określany mianem &lt;a href="http://kontomierz.pl/blog/main/wplyw-inflacji-na-finanse-domowe"&gt;"inflacji stylu życia". &lt;/a&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;Chociaż doskonale wiem, że często pokusa wydawania rośnie wraz z zarobkami, to doświadczam na własnym przykładzie iż niekiedy zamiast inflacji stulu życia, potykamy się o coś przypominające odwrotne zjawisko - wydajemy więcej bo musimy, nie dlatego że zarabiamy więcej (jeśli w ogóle więcej zarabiamy). &lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;Wszystkie opłaty stałe rosną, żywność drożeje w oczach, paliwo przekroczyło magiczne 5 z przodu cennika, a w firmie ogłosili zamrożenie pensji w związku z kryzysem (pracodawca zjadliwie burczy pod nosem "tylu chętnych na twoje miejsce") - nie brzmi to znajomo dla wielu z nas?&lt;/div&gt;&lt;a name='more'&gt;&lt;/a&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;Zaczyna się oszczędzanie na każdym kroku, dopinanie napiętego budżetu... Przyznam, że tak naprawdę na życie mogłabym wydawać dużo mniej, gdyby nie ta nieoficjalna prywatna inflacja - ta dotykające mojego budżetu, własnego koszyka. Wydaję więcej nie dlatego, że zaczęłam kupować hurtowo w galeriach handlowych, nie dlatego że przeniosłam się na współwłasne cztery kąty. Od czerwca zeszłego roku obserwuję jak stale rosną rachunki nominalne, chociaż&amp;nbsp; i tak przyrost jest mniejszy niż w najmnie - to rosną. Zużycie pozostaje na tym samym poziomie za wyjątkiem jakichś wahań sezonowych jak pół tuzina gości od czasu do czasu albo puste mieszkanie z okazji długiego weekendu - lecz to naturalnie się wyrównuje ;) Nie jest wielką sztuką sprawdzenie średniego zużycia wody czy prądu w danym okresie, a ono pozostaje niezmienne. Nie szaleję. A mimo to opłaty rosną bo ich cena idzie w górę. Firmy i spółdzielnia chcą wyjść na swoje. &lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Jedyne, co nie rośnie to rachunki za telefon - wręcz bardzo spadły (mam dwie karty, jedną firmową - zewnętrzną, i prywatną - z tańszą groszową stawką do wszystkich). Doładowuję obecnie przy ostatnich dniach limitu ważności i jeszcze sporo zostaje. Ale to jest wydatek, na który mam wpływ. &lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Bardzo np. wzrosły ceny leków (kupuję te same od lat - na receptę), od maja w tych samych dwóch aptekach - za każdym razem zostawiam więcej w kasie. Zakupy spożywcze robię również w tych samych stałych punktach i nie są to delikatesy. Wydałam ostatnio więcej u stomatologa - ale czy to podpada pod inflację stylu życia? To wydatki, które nieponiesione teraz, poskutkowałyby fortuną w przyszłośći, które ponosisz bo musisz. Żaden luksus. Zapłacić musiałabym i tak, nawet gdybym musiała się zapożyczyć. Chcąc więcej odłożyć na wydatki planowane, albo na FA, albo na cokolwiek innego - coraz ciężej oszczędzić, zminimalizować koszty bo pochłaniają coraz większe kwoty.&amp;nbsp; Więc co pozostaje? Pędzić na ślepo za wyższymi zarobkami? &lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Najgorsze, że rosną wydatki na które tak naprawdę nie mamy wielkiego wpływu i to budzi złość. No jak to - zarabiam więcej, więc więcej też mogłabym wydać, a tu guzik - wydaję więcej bo nie mam wyboru, a nie dlatego że więcej zarabiam. Wcale mi się to nie podoba. &lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Gdzie ta inflacja stylu życia, pytam? &lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;&lt;iframe allowtransparency="true" frameborder="0" scrolling="no" src="http://www.facebook.com/plugins/like.php?http://wkreciejnorze.blogspot.com/2011/02/inflacja-czy-deflacja-stylu-zycia.html&amp;amp;layout=button_count&amp;amp;show_faces=true&amp;amp;width=180&amp;amp;action=like&amp;amp;font=verdana&amp;amp;colorscheme=light&amp;amp;height=21" style="border: medium none; height: 21px; overflow: hidden; width: 180px;"&gt;&lt;/iframe&gt;&lt;/div&gt;&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/1304057459205856792-5082226432574929175?l=wkreciejnorze.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://wkreciejnorze.blogspot.com/feeds/5082226432574929175/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://wkreciejnorze.blogspot.com/2011/02/inflacja-czy-deflacja-stylu-zycia.html#comment-form' title='Komentarze (2)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/1304057459205856792/posts/default/5082226432574929175'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/1304057459205856792/posts/default/5082226432574929175'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://wkreciejnorze.blogspot.com/2011/02/inflacja-czy-deflacja-stylu-zycia.html' title='Inflacja czy deflacja stylu życia?'/><author><name>W Kreciej Norze</name><uri>http://www.blogger.com/profile/00226549782859921119</uri><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='23' height='32' src='http://3.bp.blogspot.com/_qt1TWbsKQxQ/TIzCqOfMOxI/AAAAAAAAAAo/Fr72pGF2ldQ/S220/krecik_usmiechniety.jpg'/></author><thr:total>2</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-1304057459205856792.post-2635180003970050487</id><published>2011-02-14T14:50:00.002+01:00</published><updated>2011-02-14T14:51:41.807+01:00</updated><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='Wiedza: najtańsza polisa bezpieczeństwa'/><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='Inspiracje i pomysły'/><title type='text'>Zawrzało, oj zawrzało...</title><content type='html'>&lt;div style="text-align: justify;"&gt;... w blogosferze. Otóż dzisiaj &lt;a href="http://podatki.gazetaprawna.pl/artykuly/486836,koniec_antybelkowych_lokat.html"&gt;Dziennik Gazeta Prawna&lt;/a&gt; donosi o planowanych zmianach w przepisach dot. wysokości podatku od dochodów kapitałowych. Na swoje szczęście/nieszczęście nie wpłynie to mocno na moje finanse. Lokaty jednodniowe dla mnie to przede wszystkim wygoda dostępu do pieniędzy i odseparowanie ich od głównych bieżących środków, czyli ideał dla drobnego funduszu awaryjnego. Dla mnie dochód z lokat nie ma znaczenia, ale dla wielu - nawet tych kilka złotych podatku to zdzierstwo (rządowe). Cóż, w życiu w naszym pięknym kraju na pewno podatki są pewne... &lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;Jestem ciekawa kontry ze strony sektora finansów. Znów będą opakowywać lokaty w ubezpieczenia czy może znajdą inną lukę w naszym dziurawym prawie?&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;&lt;iframe allowtransparency="true" frameborder="0" scrolling="no" src="http://www.facebook.com/plugins/like.php?href=http://wkreciejnorze.blogspot.com/2011/02/zawrzao-oj-zawrzao.html&amp;amp;layout=button_count&amp;amp;show_faces=true&amp;amp;width=180&amp;amp;action=like&amp;amp;font=verdana&amp;amp;colorscheme=light&amp;amp;height=21" style="border: medium none; height: 21px; overflow: hidden; width: 180px;"&gt;&lt;/iframe&gt;&lt;/div&gt;&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/1304057459205856792-2635180003970050487?l=wkreciejnorze.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://wkreciejnorze.blogspot.com/feeds/2635180003970050487/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://wkreciejnorze.blogspot.com/2011/02/zawrzao-oj-zawrzao.html#comment-form' title='Komentarze (1)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/1304057459205856792/posts/default/2635180003970050487'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/1304057459205856792/posts/default/2635180003970050487'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://wkreciejnorze.blogspot.com/2011/02/zawrzao-oj-zawrzao.html' title='Zawrzało, oj zawrzało...'/><author><name>W Kreciej Norze</name><uri>http://www.blogger.com/profile/00226549782859921119</uri><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='23' height='32' src='http://3.bp.blogspot.com/_qt1TWbsKQxQ/TIzCqOfMOxI/AAAAAAAAAAo/Fr72pGF2ldQ/S220/krecik_usmiechniety.jpg'/></author><thr:total>1</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-1304057459205856792.post-3304336017574290660</id><published>2011-02-07T15:25:00.002+01:00</published><updated>2011-02-07T15:26:42.998+01:00</updated><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='Kredyt hipoteczny'/><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='Wiedza: najtańsza polisa bezpieczeństwa'/><title type='text'>Kredyt hipoteczny a rozwód</title><content type='html'>&lt;div style="background-color: #eeeeee; font-family: Times,&amp;quot;Times New Roman&amp;quot;,serif; text-align: justify;"&gt;&lt;br /&gt;&lt;blockquote&gt;&lt;i&gt;"Świadoma praw i obowiązków wynikających z zaciągnięcia kredytu hipotecznego, uroczyście oświadczam,  że akceptuję wynikające z niego ograniczenia i i przyrzekam, że uczynię wszystko,  aby kredyt był spłacany i rozliczany zgodnie z wolą banku a nie interesem własnym."&amp;nbsp; &lt;/i&gt;&lt;/blockquote&gt;&lt;blockquote&gt;&lt;i&gt;&lt;span id="adkontekst_intertext"&gt;"Ślubuję Ci miłość i wierność i że Cię spłacać będę aż do śmierci."&lt;/span&gt;&lt;/i&gt;&lt;/blockquote&gt;&lt;/div&gt;&lt;br /&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;Tą nieco przewrotną parafrazą przysięgi małżeńskiej chciałam nawiązać do &lt;a href="http://www.rp.pl/artykul/8,606263-Masz-kredyt--nie-rozwiedziesz-sie.html"&gt;artykułu, który dzisiaj pojawił się w Rzeczpospolitej, czyli popularnej rzepie&lt;/a&gt;. Mówi on dosyć zwięźle o problemach które powstają, kiedy rozstająca się para małżeńska nie ma w praktyce majątku a tylko zadłużenie przekraczające wartość nieruchomości, na którą zaciągnęła dług. Aż staje przed oczyma fragment pewnego programu telewizyjnego, w którym wypowiadała się pewna prawnik, zajmująca się rozwodami - iż wielu jej klientów decydując się na rozstanie dopiero wówczas pojmuje, że nie mają do podziału żadnego majątku - lecz długi... &lt;/div&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;iframe allowtransparency="true" frameborder="0" scrolling="no" src="http://www.facebook.com/plugins/like.php?href=http://wkreciejnorze.blogspot.com/2011/02/swiadoma-praw-i-obowiazkow-wynikajacych.html&amp;amp;layout=button_count&amp;amp;show_faces=true&amp;amp;width=180&amp;amp;action=like&amp;amp;font=verdana&amp;amp;colorscheme=light&amp;amp;height=21" style="border: medium none; height: 21px; overflow: hidden; width: 180px;"&gt;&lt;/iframe&gt;&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/1304057459205856792-3304336017574290660?l=wkreciejnorze.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://wkreciejnorze.blogspot.com/feeds/3304336017574290660/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://wkreciejnorze.blogspot.com/2011/02/swiadoma-praw-i-obowiazkow-wynikajacych.html#comment-form' title='Komentarze (2)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/1304057459205856792/posts/default/3304336017574290660'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/1304057459205856792/posts/default/3304336017574290660'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://wkreciejnorze.blogspot.com/2011/02/swiadoma-praw-i-obowiazkow-wynikajacych.html' title='Kredyt hipoteczny a rozwód'/><author><name>W Kreciej Norze</name><uri>http://www.blogger.com/profile/00226549782859921119</uri><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='23' height='32' src='http://3.bp.blogspot.com/_qt1TWbsKQxQ/TIzCqOfMOxI/AAAAAAAAAAo/Fr72pGF2ldQ/S220/krecik_usmiechniety.jpg'/></author><thr:total>2</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-1304057459205856792.post-473267049842104026</id><published>2011-02-02T10:42:00.002+01:00</published><updated>2011-02-02T10:45:07.143+01:00</updated><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='Działalność gospodarcza'/><title type='text'>Pierwsza umowa z DG</title><content type='html'>&lt;div style="text-align: justify;"&gt;Nie spodziewałam się, tym bardziej po całkowicie koszmarnym styczniu, szybkiego przyspieszenia w realizacji finansowych celów na 2011. Ale czasem wyciągnięcie ręki z drugiej strony i zwykła ludzka życzliwość pomaga. Bez większych szczegółów piszę, że&amp;nbsp; w tym tygodniu (lub w poniedziałek) z DG spodziewam się podpisania pierwszej umowy, wprawdzie sezonowej, ale gwarantującej parę tysięcy przychodu za całość. Po podpisaniu i załatwieniu wszelkich formalności napiszę na co zwracałam uwagę.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;a name='more'&gt;&lt;/a&gt;&lt;br /&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;Umowa będzie obowiązywać do wakacji - być może zdecyduję się ją przedłużyć, ale w innym zakresie i za inne pieniądze (czas - dostarczenie materiałów do publikacji). &lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;Większość kosztów stałych na 2011 pozostaje na tym samym poziomie lub są lekko skorelowane o początki nieco wyższej inflacji/podwyżkę VAT. Oczywiście pomijam tu podwyżkę składki zdrowotnej z DG - rzecz z którą należy liczyć się co roku ze względu na jej konstrukcję jak i deficyt budżetowy ;( Tak więc dodatkowe przychody poprawią budżet na najbliższe miesiące i pozwolą (taką mam nadzieję) na odbudowanie FA i dodanie paru groszy do funduszu celowego - ponieważ będę potrzebowała niedługo nowego sprzętu do pracy. &lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;Jestem zadowolona z jeszcze jednego, pozafinansowego powodu: umowa dotyczy czynności które lubię, dobrze znam i z którymi wiążę przyszłość. Można powiedzieć, że powoli wcielam w życie zasady głoszone przez &lt;a href="http://alexba.eu/"&gt;Alexa Barszczewskiego&lt;/a&gt; :D oraz wszelkich bloggerów piszących o niezależności finansowej - robić to co się lubi, być w tym dobrym i na tym zarabiać.&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;Naturalnie pozostałe źródełka przychodów z DG będą dalej podtrzymywane - tylko wymagają więcej starań, biegania wokół nich. Nie wyznaję gloryfikowanej zasady "jak tu zarobić, by się nie narobić". Nie potrafię cenić czegoś, co nie przyszło z pewnym trudem. Z łatwymi pieniędzmi, chociaż pozostają marzeniem wielu lottomaniaków, nie wiedziałabym co mam zrobić. Miałam ostatnio trochę czasu na porządny rachunek sumienia i podsumowanie własnych działalności. Wiem, wiem - mocno to zaprzecza gloryfikowanej na blogach finansowych zasadzie. &lt;/div&gt;&lt;/div&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;iframe allowtransparency="true" frameborder="0" scrolling="no" src="http://www.facebook.com/plugins/like.php?href=http://wkreciejnorze.blogspot.com/2011/02/pierwsza-umowa-z-dg.html&amp;amp;layout=button_count&amp;amp;show_faces=true&amp;amp;width=180&amp;amp;action=like&amp;amp;font=verdana&amp;amp;colorscheme=light&amp;amp;height=21" style="border: medium none; height: 21px; overflow: hidden; width: 180px;"&gt;&lt;/iframe&gt;&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/1304057459205856792-473267049842104026?l=wkreciejnorze.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://wkreciejnorze.blogspot.com/feeds/473267049842104026/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://wkreciejnorze.blogspot.com/2011/02/pierwsza-umowa-z-dg.html#comment-form' title='Komentarze (6)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/1304057459205856792/posts/default/473267049842104026'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/1304057459205856792/posts/default/473267049842104026'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://wkreciejnorze.blogspot.com/2011/02/pierwsza-umowa-z-dg.html' title='Pierwsza umowa z DG'/><author><name>W Kreciej Norze</name><uri>http://www.blogger.com/profile/00226549782859921119</uri><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='23' height='32' src='http://3.bp.blogspot.com/_qt1TWbsKQxQ/TIzCqOfMOxI/AAAAAAAAAAo/Fr72pGF2ldQ/S220/krecik_usmiechniety.jpg'/></author><thr:total>6</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-1304057459205856792.post-2689558057069920798</id><published>2011-01-29T15:35:00.004+01:00</published><updated>2011-01-29T15:47:06.874+01:00</updated><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='Kredyt hipoteczny'/><title type='text'>Kłopoty z interpretacją</title><content type='html'>&lt;div style="text-align: justify;"&gt;Na złożony wniosek o interpretację indywidualną, siostra otrzymała odpowiedź negatywną - chociaż w zasadzie to dla niej kredyt hipoteczny służy tylko uzyskaniu dochodów i zabezpieczeniu majątku na nieruchomości.&lt;/div&gt;&lt;a name='more'&gt;&lt;/a&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;&lt;br /&gt;Powód negatywnej odpowiedzi, który nas nieco zdeprymował, iż według urzędników siostra nie spłaca kredytu (!) i nie powinno się wg nich stosować zapisu Kodeksu Cywilnego o prawach i obowiązkach współwłaścicieli i współdłużników. Interpretują stan faktyczny dosyć dziwnie,&amp;nbsp; dla nich jestem jedyną osobą spłacającą. Nawet nie mam ochoty tego komentować, bo zasadność stanowiska jest żadna. &lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;Cóż, w przypadku przychodów wątpliwości skarbówka nie ma, ale to nieistotne. &lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;W lutym składamy wniosek o kolejną interpretację, nie zamierzam się kłócić z urzędnikiem - procedura odwołań i uzyskanie pozytywnego wyniku za długo by trwała. Szybsza będzie kolejna interpretacja. &lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;Nieco ironiczny jest fakt, iż moja interpretacja indywidualna potwierdza zastosowane stanowisko dotyczące ustalania wysokości kosztów i prawa do nich wg zapisów Kodeksu Cywilnego. Podejrzewam, że nie miałybyśmy kłopotów z interpretacją, gdyby wydawała je ta sama Izba Skarbowa - niestety krecia siostra pisała do warszawskiej izby (ze względu na zagraniczne miejsce zamieszkania). &lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;Aby zabezpieczyć się przed kolejną bzdurną rzeczą w ich odpowiedzi, zadzwoniłam na infolinię mBanku i zapytałam o możliwość przekształcenia rachunku spłaty we wspólny (założony przez bank do obsługi wspólnego kredytu). O taką samą możliwość pytałam jeszcze przy podpisywaniu umowy, ale najwyraźniej jak zapytasz taką odpowiedź otrzymasz. Sprawa została szybko załatwiona, złożyłam dyspozycję przekształcenia rachunku na wspólny. &lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;W ekspresowym tempie mBank przysłał mi papiery, wysłałam skan dowodu, swoją podpisaną umowę, siostra także. Teraz czekam aż w systemie zmienią na rachunek wspólny (na razie dalej widnieję jako jedyny posiadacz). &lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;Kolejny wniosek będzie bliźniaczy, za wyjątkiem posiłkowania się stanowiskiem Izby z mojej interpretacji oraz wspólnym rachunkiem. Zobaczymy, czy tyle samo czasu im zajmie odpisanie i stworzenie interpretacji i czy tym razem urzędnik z biura IS znów nie znajdzie dziury w całym. &lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;&lt;iframe allowtransparency="true" frameborder="0" scrolling="no" src="http://www.facebook.com/plugins/like.php?href=http://wkreciejnorze.blogspot.com/2011/01/kopoty-z-interpretacja.html&amp;amp;layout=button_count&amp;amp;show_faces=true&amp;amp;width=180&amp;amp;action=like&amp;amp;font=verdana&amp;amp;colorscheme=light&amp;amp;height=21" style="border: medium none; height: 21px; overflow: hidden; width: 180px;"&gt;&lt;/iframe&gt;&lt;/div&gt;&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/1304057459205856792-2689558057069920798?l=wkreciejnorze.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://wkreciejnorze.blogspot.com/feeds/2689558057069920798/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://wkreciejnorze.blogspot.com/2011/01/kopoty-z-interpretacja.html#comment-form' title='Komentarze (0)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/1304057459205856792/posts/default/2689558057069920798'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/1304057459205856792/posts/default/2689558057069920798'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://wkreciejnorze.blogspot.com/2011/01/kopoty-z-interpretacja.html' title='Kłopoty z interpretacją'/><author><name>W Kreciej Norze</name><uri>http://www.blogger.com/profile/00226549782859921119</uri><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='23' height='32' src='http://3.bp.blogspot.com/_qt1TWbsKQxQ/TIzCqOfMOxI/AAAAAAAAAAo/Fr72pGF2ldQ/S220/krecik_usmiechniety.jpg'/></author><thr:total>0</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-1304057459205856792.post-8915523774945620955</id><published>2011-01-18T23:04:00.003+01:00</published><updated>2011-01-18T23:06:44.122+01:00</updated><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='Działalność gospodarcza'/><title type='text'>O pozorności zapisów w Kodeksie Pracy - zakaz dyskryminacji</title><content type='html'>&lt;div style="text-align: justify;"&gt;O niezbyt rozsądnym prawie stworzonym przez naszych rządzących naprawdę trudno powiedzieć aż nadto złego. Zakres pomysłów polityków marzących o kolejnej kadencji i stołku powinien być weryfikowany przez tych, których dotyczą - a nikt nie protestował przy coraz liczniejszych zapisach wołających o pomstę do nieba. Przeczytałam dzisiaj w pracy t&lt;a href="http://biznes.interia.pl/news/dyskryminacja-w-ogloszeniach-o-prace,1581510"&gt;en oto artykuł na interii &lt;/a&gt;i naprawdę, żal mi się zrobiło autora (autorki?) tego propagandowego tekstu. Gorzej, ilu ludzi łapie się na ten lep? Słucha tej propagandy?&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;&lt;br /&gt;&lt;a name='more'&gt;&lt;/a&gt;&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;Powiem szczerze - jak pracodawca nie chce zatrudnić Pani, bo się obawia ciąży, macierzyńskiego i innych rzeczy ze strony osób, które wolą w domu siedzieć i liczą na półdarmową pensję lub są do tego zmuszone sytuacją, to żadne prawo w tym nie pomoże. Jak chce zatrudnić Pana, bo praca jest ogromnie wyczerpująca fizycznie, to przecież nie zatrudni Pani w ciąży, tylko silnego i młodego Pana. Chyba logiczne? Ale zgodnie z naszym prawem, to jest nielegalne, zawęzić od razu poszukiwania do grupy młodych, silnych sprawnie (lub jakichkolwiek innych dających radę) Panów. Jak dla mnie oszczędza to czasu szukającym i pracodawcy. Jak szukam Pani do butiku z ekskluzywną bielizną, to nie zatrudnię starszego Pana tylko prawdopodobnie kobietę która na pierwszy rzut oka oceni prawidłowo rozmiar potencjalnej klientki i będzie budziła u niej zaufanie.&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;Dlaczego takie przykłady? W każdej gospodarce są zawody, do których nawet z powodu stereotypów społecznych określone płcie bardziej się nadają. I to pracodawcy - jako ryzykujący własne pieniądze, dobrobyt i ściganie przez kontrolerów z ponad 60. instytucji powinni mieć główny głos. &lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;&lt;br /&gt;Zacytuję jednak pewną dziwną logikę z linkowanego artykułu:&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;blockquote&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;Kierownika jednej z&amp;nbsp;agencji zatrudnienia, który w&amp;nbsp;ogłoszeniu wyszczególnił, że do działu sprzedaży szuka dynamicznego, młodego mężczyzny, nałożono grzywnę w&amp;nbsp;wysokości 3 tys. zł.&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;To jak najbardziej słuszne, bo nie można nikogo dyskryminować ze względu  na płeć, wiek, niepełnosprawność, rasę, religię, pochodzenie etniczne,  narodowość, orientację seksualną, przekonania polityczne, wyznanie, czy  też członkowstwo w&amp;nbsp;związku zawodowym. Niemniej kwestia ogłoszeń o&amp;nbsp;pracę  to tylko czubek góry lodowej - podkreśla Magdalena Janczewska, ekspert  ds. społeczno-gospodarczych Pracodawców RP.  &lt;/div&gt;&lt;/blockquote&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;W pierwszym momencie nikt się nie zorientuje, jak głupi jest ten przepis. Jestem przedsiębiorcą, i chociaż jestem kobietą, to za Chiny Ludowe nie chciałabym zatrudnić pracownicy która według mojego własnego subiektywnego zdania, popartego własną kieszenią, nie spełniałaby warunków jakie postawiłam dla osoby którą chcę zatrudnić. Jako poszukująca nowego zajęcia też nie mam ochoty tracić czasu i wysiłków na przedzieranie się prze oferty które nigdy nie były tak naprawdę skierowane do mnie, ale w momencie czytania ogłoszenia o tym nie wiem. Brutalne? Nie. Normalne. Cóż, tylko nie dla pracodawcy. &lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;Są sprawy, które w relacjach pracownik - pracodawca powinny być szerzej uregulowane i przystające do rzeczywistości, a nie suchej koncepcji urzędnika wymyślającego tekst ustaw. Może pewne osoby się oburzą na moje zdanie, uważam, że akurat tej kwestii pracodawcom i pracobiorcom nie powinno się odbierać. &lt;i&gt;Wiedzy, bo decyzja i tak jest, kto według pracodawcy nadawałby się na to nieobsadzone jeszcze stanowisko. &lt;/i&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;&lt;iframe allowtransparency="true" frameborder="0" scrolling="no" src="http://www.facebook.com/plugins/like.php?href=http://wkreciejnorze.blogspot.com/2011/01/o-pozornosci-zapisow-w-kodeksie-pracy.html&amp;amp;layout=button_count&amp;amp;show_faces=true&amp;amp;width=180&amp;amp;action=like&amp;amp;font=verdana&amp;amp;colorscheme=light&amp;amp;height=21" style="border: medium none; height: 21px; overflow: hidden; width: 180px;"&gt;&lt;/iframe&gt;&lt;/div&gt;&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/1304057459205856792-8915523774945620955?l=wkreciejnorze.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://wkreciejnorze.blogspot.com/feeds/8915523774945620955/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://wkreciejnorze.blogspot.com/2011/01/o-pozornosci-zapisow-w-kodeksie-pracy.html#comment-form' title='Komentarze (8)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/1304057459205856792/posts/default/8915523774945620955'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/1304057459205856792/posts/default/8915523774945620955'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://wkreciejnorze.blogspot.com/2011/01/o-pozornosci-zapisow-w-kodeksie-pracy.html' title='O pozorności zapisów w Kodeksie Pracy - zakaz dyskryminacji'/><author><name>W Kreciej Norze</name><uri>http://www.blogger.com/profile/00226549782859921119</uri><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='23' height='32' src='http://3.bp.blogspot.com/_qt1TWbsKQxQ/TIzCqOfMOxI/AAAAAAAAAAo/Fr72pGF2ldQ/S220/krecik_usmiechniety.jpg'/></author><thr:total>8</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-1304057459205856792.post-1733265864899740750</id><published>2011-01-14T14:56:00.000+01:00</published><updated>2011-01-14T14:56:45.601+01:00</updated><title type='text'>Realizacja celów na 2010</title><content type='html'>&lt;div style="text-align: justify;"&gt;Koniec 2010 przyniósł mi połowiczny sukces. Patrzmy na to tak - szklanka jest do połowy pełna, nie do połowy pusta :)&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;&lt;br /&gt;Na przełomie roku zaliczyłam totalną masakrę portfela awaryjnego, bynajmniej nie z powodu szaleństwa Świąt i Sylwestra. Miałam trochę przebojów z wydatkami na zdrowie&amp;nbsp; zaraz po BN i w styczniu. Jak bywa w naszym kraju, nie wszystko finansuje NFZ. Ale mogę ze spokojnym sumieniem stwierdzić, że zaraz po BN FA wynosił ponad założony tysiąc. Nie kwalifikuję więc tego jako porażki, wręcz przeciwnie. FA stworzony w założonej wysokości przed czasem, a że od razu przeszedł test - tym większą na przyszłość mam motywację by zwiększyć gotówkę do dyspozycji w każdym momencie. &lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Drugi cel, napłacanie kredytu hipotecznego w każdym miesiącu, nie powiodło się.&amp;nbsp; Niemal na mecie - w grudniu - za sprawą w/w zdarzeń kwota którą mogłam nadpłacić pokryłabym jedynie odsetki i w kilku euro kapitał. Uznałam więc, że nie ma to sensu. Ta kwota naturalnie została na koncie walutowym i zasili nadpłatę styczniową. Złotówka w ostatnich tygodniach znacząco się umocniła, co cieszy mój portfel, siostry pewnie mniej...&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;&lt;br /&gt;Cele zawodowe związane z firmą: w listopadzie i październiku z DG szło nieźle, byłam sporo na plusie i zwiększałam przychody. W grudniu nastąpił odwrót, przychody spadły z braku czasu na zajmowanie się firmą. Sprawdza się tutaj najoczywistsza zasada pod słońcem - DG to nie etat, gdzie się stoi czy się leży dwa tysiące się należy. Do większej aktywności w firmie zamierzam wrócić dopiero pod koniec stycznia/na początku lutego. Po zakończeniu pierwszego kwartału oczywiście będzie kolejne podsumowanie. &lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Drugi cel zawodowy nie został osiągnięty - jak można było stwierdzić po poprzednim poście. Ostatnie tygodnie były koszmarem. W księgowości i podatkach jest zazwyczaj w tym okresie dużo pracy, ale dwoi się ona jak jest wielu rozdrobnionych klientów i kilku usiłuje zostać klientem od nowego roku. Nie wiem, czy&amp;nbsp; uda mi się zrealizować szybko plan zmiany pracy, nie szukałam bardzo intensywnie więc czas pokaże na ile "jakość" można przełożyć nad "ilość". &lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/1304057459205856792-1733265864899740750?l=wkreciejnorze.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://wkreciejnorze.blogspot.com/feeds/1733265864899740750/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://wkreciejnorze.blogspot.com/2011/01/realizacja-celow-na-2010.html#comment-form' title='Komentarze (0)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/1304057459205856792/posts/default/1733265864899740750'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/1304057459205856792/posts/default/1733265864899740750'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://wkreciejnorze.blogspot.com/2011/01/realizacja-celow-na-2010.html' title='Realizacja celów na 2010'/><author><name>W Kreciej Norze</name><uri>http://www.blogger.com/profile/00226549782859921119</uri><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='23' height='32' src='http://3.bp.blogspot.com/_qt1TWbsKQxQ/TIzCqOfMOxI/AAAAAAAAAAo/Fr72pGF2ldQ/S220/krecik_usmiechniety.jpg'/></author><thr:total>0</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-1304057459205856792.post-7697676644128970140</id><published>2011-01-11T21:38:00.002+01:00</published><updated>2011-01-11T21:40:26.853+01:00</updated><title type='text'>Precz z polityczną poprawnością!</title><content type='html'>&lt;div style="text-align: justify;"&gt;&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;W mojej pracy jest tak: myślisz o wszystkich zmianach i musisz wiedzieć o nich na 100% na długo przed tym zanim media zaczną trąbić różne dziwne rzeczy o tych zmianach. &lt;br /&gt;Dzisiaj jeden z moich klientów zaskoczył mnie pytaniem, czy rzeczywiście rząd zamierza&amp;nbsp; zniesienie składki zdrowotnej (w znaczeniu iż Fedak zapowiedziała likwidację składki, co zostało w sposób mało zrozumiały zdementowane zaraz potem)...? Zdębiałam na sekundę, bo od wczorajszego ranka nie przeglądałam newsów internetowych ani nagłówek gazet, więc nie wiedziałam o jaki kolejny dowód niekompetencji Pani Minister biega.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Swoją drogą, gdyby już tak bardzo chcieli uprościć system (w co nie wierzę) i przekazywać z budżetu składkę zdrowotną bezpośrednio do NFZ (po drodze i tak musiałyby wtrącić się trzy instytucje włączając ZUS – przynajmniej w zakresie sprawnego przesyłania informacji, co w tej instytucji graniczy z cudem), tylko po to by ograniczyć koszty transakcyjne przekazywania składek – wystarczy renegocjować umowę z bankiem dot. prowizji za przelewy. Morderczo skuteczne i proste i nie wymaga wydawania grubych milionów na zmianę systemów. Ale cóż, to tylko moje skromne zdanie. &lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;&lt;br /&gt;Tak to bywa, że nie nadąża się za pomysłami polityków... kiedy inne ich pomysły trzeba zrealizować. Koniec roku to dla każdych zawodów powiązanych z handlem, przedsiebiorstwami i ich obsługą podatkową to okres bardzo wzmożonej pracy. Czułabym się słomianą wdową, gdyby nie fakt, że to ja jestem ofiarą systemu i nawet maile 'firmowe' ostatnio pisałam w prywatnym czasie, siedząc z kawą przy laptopie w domu – ponieważ standardowy czas pracy był tak przepełniony, iż nawet nie było czasu w trakcie na 3 minutową przerwę na zaparzenie kofeinowego dopalacza. I szczerze współczuję pracownikom Krajowej Informacji Podatkowej, którzy pracują pod numerem wew. 3 (VAT). &lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Uprzedzając już masakrę końcowokwietniową* wzięłam ponad dwa tygodnie urlopu – zaczynam przed Wielkanocą, wracam tydzień po długim weekendzie majowym. Moja szefowa roześmiała się widząc daty – ale wolę ubiec fakty niż być nimi zaskoczona. O ile oczywiście nadal w tej samej firmie będę pracowała w kwietniu... co się niedługo okaże. &lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Przez pomysły naszych polityków ogromne grono ludzi ma pracę, w tym ja... ale bądźmy szczerzy i nie wbijajmy się w polityczną poprawność. Wolałabym żyć w kraju, w którym nie ma zmian w podstawowych podatkach na 9 dni przed obowiązywaniem! 9 dni, które zawierają w sobie ogólnokrajowy marazm najhuczniejszego lenistwa świątecznego w kraju i tylko 6,5 dnia roboczego gdzieś pomiędzy. Zmian&amp;nbsp; mających zastosowanie do setek tysięcy drobnych przedsiębiorców nie mających zaplecza doradczo-prawnego. Nawet jeśli pracy byłoby mniej..!&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Mam serdecznie dosyć niekompetentnych osób, którzy nawet nie udają inteligentnych inaczej. Ekipie rządzącej życzę wysokiej aktywności wyborczej dotkniętych tym chaosem wyborców... a zaglądającym czytelnikom Wszystkiego Dobrego i pokładów cierpliwości w Nowym Roku. &lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style="margin-bottom: 0cm; text-align: justify;"&gt;* składanie zeznań rocznych za pięć dwunasta  &lt;/div&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;iframe allowtransparency="true" frameborder="0" scrolling="no" src="http://www.facebook.com/plugins/like.php?href=http://wkreciejnorze.blogspot.com/2011/01/precz-z-polityczna-poprawnoscia.html&amp;amp;layout=button_count&amp;amp;show_faces=true&amp;amp;width=180&amp;amp;action=like&amp;amp;font=verdana&amp;amp;colorscheme=light&amp;amp;height=21" style="border: medium none; height: 21px; overflow: hidden; width: 180px;"&gt;&lt;/iframe&gt;&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/1304057459205856792-7697676644128970140?l=wkreciejnorze.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://wkreciejnorze.blogspot.com/feeds/7697676644128970140/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://wkreciejnorze.blogspot.com/2011/01/precz-z-polityczna-poprawnoscia.html#comment-form' title='Komentarze (0)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/1304057459205856792/posts/default/7697676644128970140'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/1304057459205856792/posts/default/7697676644128970140'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://wkreciejnorze.blogspot.com/2011/01/precz-z-polityczna-poprawnoscia.html' title='Precz z polityczną poprawnością!'/><author><name>W Kreciej Norze</name><uri>http://www.blogger.com/profile/00226549782859921119</uri><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='23' height='32' src='http://3.bp.blogspot.com/_qt1TWbsKQxQ/TIzCqOfMOxI/AAAAAAAAAAo/Fr72pGF2ldQ/S220/krecik_usmiechniety.jpg'/></author><thr:total>0</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-1304057459205856792.post-930523533840235987</id><published>2010-12-22T15:28:00.001+01:00</published><updated>2010-12-22T15:28:47.770+01:00</updated><title type='text'>Przedświąteczna refleksja</title><content type='html'>&lt;div style="text-align: justify;"&gt;Dwanaście tradycyjnych potraw, choinka, prezenty chociażby symboliczne, sprzątanie, odświętny ubiór, za chwilę imprezowy sylwestrowy szał... Okres przedświąteczny dla jednych to raj, dla innych koszmar który odbija się jeszcze przez wiele miesięcy. Nie jest to specjalnie spokojny czas – dla osób, które zdecydują się na dotarcie do rodziny czy wyjazd. &lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;Jutro czeka mnie podróż na drugi koniec Polski, niestety niezbyt idealną formą komunikacji jaką są polskie pociągi. Kilka przemyśleń dotyczących form komunikacji nasuwa mi pytanie: ile tracimy przez beznadziejne, dziurawe drogi, korki, brak rzeczywistej alternatywy i ogólne olewactwo? Nie mam tutaj wcale na myśli zgrzytu zębów kierowców stojących we wrocławskich korkach, ale własny przypadek który spotkał mnie całkiem niedawno. &lt;/div&gt;&lt;br /&gt;&lt;a name='more'&gt;&lt;/a&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;Przypadek nie jest budujący, opiera się o jawne zatajenie nieprzyjemnych danych dla sprzedawcy ;) Kupiłam pewną usługę, niestety firmy która świadomie zataiła miejsce wykonywania zabiegów (tak uważam). Parę innych wpadek tej firmy potem się przydarzyło, ale to akurat drobiazgi nieformalne i zupełnie nieistotne dla dalszej współpracy, budzą one tylko zastanowienie czy właściciel jest tak pazerny, iż nie potrafi przeszkolić pracownika czy może płaci tak mało, iż pracownikowi się nie chce uczyć? Jedyne, co mi przeszkadza to miejsce – bo specjalnie kupiłam coś, co miało się odbyć w pobliżu. A to jest usługa, którą kupuje się w pobliżu miejsca zamieszkania. Tym bardziej nie kupuje się na drugim końcu miasta sparaliżowanego śniegami, i to końcu osiedlowym gdzie dojechać własnym transportem jest naprawdę ciężko. Lokalizacja jest tutaj głównym kryterium pierwszego odsiewu ofert, ponieważ w Polsce w mieście o setkach tysięcy mieszkańców przejazd 10 kilometrów stanowi nie lada wyzwanie... I z pewnością znając lokalizację przed zamówieniem, nie wydawałabym w tej firmie ani grosza. &lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;Nieistotna zdawałoby się rzecz, a staje się tu głównym czynnikiem na którym zmuszona byłam polegać (a i tak przejechałam się). Co mają powiedzieć osoby, które szukają kontraktów, klientów, muszą przewozić, docierać na miejsce terminowo? Ile szans i bezcennego czasu jest zabierane tylko dlatego, iż nie potrafimy&amp;nbsp; jako naród zbudować chociażby jednego sprawnego systemu komunikacji? Ile szans w ogóle nie powstaje, ilu klientów nigdy nie zobaczymy? Szkód nie muszę wyliczać, ale nad brakiem szans i możliwości zazwyczaj przechodzimy obojętnie. Bo najtrudniej zmierzyć, a nie uświadamiamy sobie jak bolesne to może być, a nawet prowadzić do upadku. Ci, którzy muszą posunąć się do oszustwa lokalizacji by zdobyć klientów, chyba jednak już wiedzą, czym przypłacają brak sprawnej komunikacji.  &lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;Życzę wszystkim spokojnych Świąt, oby były prawdziwie odświętnymi dniami w naszym kalendarzu. &lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;&lt;iframe allowtransparency="true" frameborder="0" scrolling="no" src="http://www.facebook.com/plugins/like.php?href=http://wkreciejnorze.blogspot.com/2010/12/przedswiateczna-refleksja.html&amp;amp;layout=button_count&amp;amp;show_faces=true&amp;amp;width=180&amp;amp;action=like&amp;amp;font=verdana&amp;amp;colorscheme=light&amp;amp;height=21" style="border: medium none; height: 21px; overflow: hidden; width: 180px;"&gt;&lt;/iframe&gt;&lt;/div&gt;&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/1304057459205856792-930523533840235987?l=wkreciejnorze.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://wkreciejnorze.blogspot.com/feeds/930523533840235987/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://wkreciejnorze.blogspot.com/2010/12/przedswiateczna-refleksja.html#comment-form' title='Komentarze (2)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/1304057459205856792/posts/default/930523533840235987'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/1304057459205856792/posts/default/930523533840235987'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://wkreciejnorze.blogspot.com/2010/12/przedswiateczna-refleksja.html' title='Przedświąteczna refleksja'/><author><name>W Kreciej Norze</name><uri>http://www.blogger.com/profile/00226549782859921119</uri><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='23' height='32' src='http://3.bp.blogspot.com/_qt1TWbsKQxQ/TIzCqOfMOxI/AAAAAAAAAAo/Fr72pGF2ldQ/S220/krecik_usmiechniety.jpg'/></author><thr:total>2</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-1304057459205856792.post-9019883459162315489</id><published>2010-12-16T14:55:00.001+01:00</published><updated>2010-12-16T14:55:48.399+01:00</updated><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='Wiedza: najtańsza polisa bezpieczeństwa'/><title type='text'>KRIO: majątek małżonków (2)</title><content type='html'>&lt;div style="text-align: justify;"&gt;&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;Dzisiaj podlinkuję do &lt;a href="http://www.infor.pl/prawo/artykuly/472130,czy_rzecz_zakupiona_wspolnie_z_konkubentka_nalezy_rowniez_do_zony.html"&gt;artykułu opublikowanego na Inforze&lt;/a&gt;. Świetnie podsumowuje najważniejsze sprawy dotyczące majątku wspólnego i odrębnego małżonków. Przepisy Kodeksu Rodzinnego i Opiekuńczego nie są wcale takie oczywiste dla każdego z nas, a wcześniej &lt;a href="http://wkreciejnorze.blogspot.com/2010/08/krio-majatek-mazonkow.html#more"&gt; opisałam jedynie główne zarysy i zasady dla umów majątkowych dla małżonków&lt;/a&gt;.&lt;/div&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;iframe allowtransparency="true" frameborder="0" scrolling="no" src="http://www.facebook.com/plugins/like.php?href=http://wkreciejnorze.blogspot.com/2010/12/krio-majatek-mazonkow-2.html&amp;amp;layout=button_count&amp;amp;show_faces=true&amp;amp;width=180&amp;amp;action=like&amp;amp;font=verdana&amp;amp;colorscheme=light&amp;amp;height=21" style="border: medium none; height: 21px; overflow: hidden; width: 180px;"&gt;&lt;/iframe&gt;&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/1304057459205856792-9019883459162315489?l=wkreciejnorze.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://wkreciejnorze.blogspot.com/feeds/9019883459162315489/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://wkreciejnorze.blogspot.com/2010/12/krio-majatek-mazonkow-2.html#comment-form' title='Komentarze (0)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/1304057459205856792/posts/default/9019883459162315489'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/1304057459205856792/posts/default/9019883459162315489'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://wkreciejnorze.blogspot.com/2010/12/krio-majatek-mazonkow-2.html' title='KRIO: majątek małżonków (2)'/><author><name>W Kreciej Norze</name><uri>http://www.blogger.com/profile/00226549782859921119</uri><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='23' height='32' src='http://3.bp.blogspot.com/_qt1TWbsKQxQ/TIzCqOfMOxI/AAAAAAAAAAo/Fr72pGF2ldQ/S220/krecik_usmiechniety.jpg'/></author><thr:total>0</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-1304057459205856792.post-4830315296724230516</id><published>2010-12-15T11:20:00.001+01:00</published><updated>2010-12-15T11:21:24.741+01:00</updated><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='Działalność gospodarcza'/><title type='text'>Rachunek bankowy firmowy - tak czy nie?</title><content type='html'>Od czasu do czasu ktoś "popełni" ciekawy artykuł, podsumowanie interesujących mnie kwestii. Na pewno warto podzielić się z innymi przystępnie napisaną treścią, z którą - by zachować poprawność polityczną - się zgadzam ;) Na bankierze w listopadzie pojawił się &lt;a href="http://www.bankier.pl/wiadomosc/Konto-prywatne-w-dzialalnosci-gospodarczej-2241709.html"&gt;artykuł p. Piotra Szulczewskiego&lt;/a&gt;, bardzo dobrze opisujący nawet dla laików sprawy związane z &lt;a href="http://wkreciejnorze.blogspot.com/2010/08/o-czym-warto-wiedziec-przed-zaozeniem.html"&gt;rachunkiem bankowym firmowym&lt;/a&gt;, co na to mówią sprzeczne jak zwykle przepisy...&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/1304057459205856792-4830315296724230516?l=wkreciejnorze.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://wkreciejnorze.blogspot.com/feeds/4830315296724230516/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://wkreciejnorze.blogspot.com/2010/12/rachunek-bankowy-firmowy-tak-czy-nie.html#comment-form' title='Komentarze (0)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/1304057459205856792/posts/default/4830315296724230516'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/1304057459205856792/posts/default/4830315296724230516'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://wkreciejnorze.blogspot.com/2010/12/rachunek-bankowy-firmowy-tak-czy-nie.html' title='Rachunek bankowy firmowy - tak czy nie?'/><author><name>W Kreciej Norze</name><uri>http://www.blogger.com/profile/00226549782859921119</uri><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='23' height='32' src='http://3.bp.blogspot.com/_qt1TWbsKQxQ/TIzCqOfMOxI/AAAAAAAAAAo/Fr72pGF2ldQ/S220/krecik_usmiechniety.jpg'/></author><thr:total>0</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-1304057459205856792.post-853611476279601872</id><published>2010-12-01T11:39:00.000+01:00</published><updated>2010-12-01T11:39:16.443+01:00</updated><title type='text'>Listopad minął</title><content type='html'>&lt;div style="text-align: justify;"&gt;Kończę miesiąc w śniegu, obserwując przez okno jak z dachu sąsiedniego budynku co chwila wiatr zrywa spore zapasy śnieżnego puchu. &lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Niestety w listopadzie niewiele się działo na blogu, oprócz ruchu ze strony czytelników. Szczególnie poniedziałki wyraźnie odcinają się na wykresie odsłon - najwyraźniej wszyscy lubią odpowiednio zaczynać tydzień pracy :D Przyjemnie wiedzieć, iż pewne osoby stale tutaj zaglądają nawet jeżeli nic nowego się nie pojawia. Pewien ruch zaczyna generować już wyszukiwarka, ale nie jest jeszcze znaczący. Jak zwykle nieśmiertelne frazy z edg i byciem vatowcem były w tym przypadku hitem. &lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Wpisów ostatnio było brak. Wiszący nad moją głową raport do oddania oraz praca licencjacka do poprawki skutecznie zniechęcają do wszelkiego pisania i poprawek już tworzonych tekstów. Aż dziwne, jak niekiedy takie drobiazgi mogą zważyć humor i chęci do tej samej aktywności w innym temacie. &lt;br /&gt;&lt;br /&gt;W portfelu niewiele się zmieniło (FA powyżej 1000zł utrzymany), zawodowo również prócz wzmocnienia własnej motywacji do zmiany zajęcia. Potrzebuję większej zmiany, odcięcia się na jakiś czas od bezpośredniej obsługi klienta. Zbytnio daje mi to w kość. Coraz mniej spraw potrafię zamknąć za drzwiami mentalnego biura, zostawić w pracy i nie myśleć, nie odczuwać skutków po powrocie do domu... &lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/1304057459205856792-853611476279601872?l=wkreciejnorze.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://wkreciejnorze.blogspot.com/feeds/853611476279601872/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://wkreciejnorze.blogspot.com/2010/12/listopad-mina.html#comment-form' title='Komentarze (2)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/1304057459205856792/posts/default/853611476279601872'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/1304057459205856792/posts/default/853611476279601872'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://wkreciejnorze.blogspot.com/2010/12/listopad-mina.html' title='Listopad minął'/><author><name>W Kreciej Norze</name><uri>http://www.blogger.com/profile/00226549782859921119</uri><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='23' height='32' src='http://3.bp.blogspot.com/_qt1TWbsKQxQ/TIzCqOfMOxI/AAAAAAAAAAo/Fr72pGF2ldQ/S220/krecik_usmiechniety.jpg'/></author><thr:total>2</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-1304057459205856792.post-3281980791516689039</id><published>2010-11-09T17:13:00.004+01:00</published><updated>2010-11-09T17:14:36.659+01:00</updated><title type='text'>Małe sukcesy - a jak cieszą :)</title><content type='html'>&lt;div style="text-align: justify;"&gt;Doniosę o małym sukcesie. Fundusz Awaryjny już pod koniec października przekroczył 1200zł, na pewno jeszcze coś do niego dopłacę spodziewając się kolejnych recept pod koniec miesiąca i innych nadprogramowych wydatków. Jest wielce prawdopodobne nawet po nich, że ten 1000zł zostanie na koncie na 31 grudnia. Przede mną jeszcze półtora miesiąca i gorący okres handlowy przed BN i Sylwestrem - mam zamiar uszczknąć nieco z ogólnego szału zakupowego.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Nadwyżkę oszczędności ponad założony tysiąc przekażę Kreciej Mamie - nasz dom to skarbonka bez dna, a w tym roku był wymieniany dach. Myśl, że jako dziecko mogę wspierać rodzica jest bardzo przyjemna i łechce ego ;) Szkoda tylko, że większości młodych na to nie stać.. psychicznie i finansowo. &lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Blog pomimo niezbyt częstych aktualizacji nadal jest odwiedzany, co cieszy. Przypadkowe wejścia z wyszukiwarki są jeszcze na tyle sporadyczne, że nie zaburzają ogólnego obrazu - nieco osób jednak czyta moje wypowiedzi.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Następny wpis na długi weekend - o odpowiedzialności wobec fiskusa.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;&lt;iframe allowtransparency="true" frameborder="0" scrolling="no" src="http://www.facebook.com/plugins/like.php?href=http://wkreciejnorze.blogspot.com/2010/11/mae-sukcesy-jak-ciesza.html&amp;amp;layout=button_count&amp;amp;show_faces=true&amp;amp;width=180&amp;amp;action=like&amp;amp;font=verdana&amp;amp;colorscheme=light&amp;amp;height=21" style="border: medium none; height: 21px; overflow: hidden; width: 180px;"&gt;&lt;/iframe&gt;&lt;/div&gt;&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/1304057459205856792-3281980791516689039?l=wkreciejnorze.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://wkreciejnorze.blogspot.com/feeds/3281980791516689039/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://wkreciejnorze.blogspot.com/2010/11/mae-sukcesy-jak-ciesza.html#comment-form' title='Komentarze (0)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/1304057459205856792/posts/default/3281980791516689039'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/1304057459205856792/posts/default/3281980791516689039'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://wkreciejnorze.blogspot.com/2010/11/mae-sukcesy-jak-ciesza.html' title='Małe sukcesy - a jak cieszą :)'/><author><name>W Kreciej Norze</name><uri>http://www.blogger.com/profile/00226549782859921119</uri><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='23' height='32' src='http://3.bp.blogspot.com/_qt1TWbsKQxQ/TIzCqOfMOxI/AAAAAAAAAAo/Fr72pGF2ldQ/S220/krecik_usmiechniety.jpg'/></author><thr:total>0</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-1304057459205856792.post-8098035485661161015</id><published>2010-10-26T15:30:00.002+02:00</published><updated>2010-10-26T15:51:36.193+02:00</updated><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='Wiedza: najtańsza polisa bezpieczeństwa'/><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='Inspiracje i pomysły'/><title type='text'>Do znudzenia o funduszu awaryjnym</title><content type='html'>&lt;div style="text-align: justify;"&gt;Jednym z podstawowych błędów, jakie popełniają Panie, jest zostawienie oszczędności i zabezpieczenia własnego (nie rodziny czy bliskich!) na końcu długiej listy&amp;nbsp; do &lt;i&gt;zrobienia&lt;/i&gt;. Najczęściej już w jej połowie brakuje pary, siły i środków. Towarzyszą temu nieraz wyrzuty sumienia, a i nieczęsto najbliższych osób, które upatrują w tym egoizmu, chęci uwolnienia się spod ich wpływu (celują w tym zwłaszcza panowie wobec swoich połowic) i innych ze wszech miar niecnych planów...&lt;/div&gt;&lt;a name='more'&gt;&lt;/a&gt;&lt;br /&gt;Są sprawy, które nagle w naszym życiu nabierają znaczenia – a na które zazwyczaj jest za późno, by coś zmienić. Wypadek, utrata pracy, choroba, dziecko, pijany kierowca jak przechodziłyśmy przez pasy albo konieczność zapłacenia za operację, bo z NFZ refundacja jest za 3 lata (i tak nie dożyjesz)... Zmiany są zawsze, z różnych powodów, i dla istoty sprawy naprawdę nie ma znaczenia czy byłaś w stanie je przewidzieć. Czasem w grę wchodzą zachcianki, porywy uczuć, zdarzenia całkowicie losowe, na które nie miałyśmy wpływu. To, że wszystko podlega zmianie, także ważność niektórych spraw, jest chyba jedyną stałą w naszym życiu i przed tym musimy się zabezpieczyć. &lt;br /&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;&lt;br /&gt;Ot, naturalna kolej rzeczy: zmieniają się ludzie, życie, świat, to i potrzeby i jego postrzeganie się zmienia. Do tego dochodzą wszelkie wypadki i zdarzenia losowe. Widzicie już tą czarną chmurę?&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;&lt;br /&gt;Pamiętaj też o ważnej sprawie: &lt;b&gt;nikt nie może nam zagwarantować, że słońce nad nami będzie zawsze świecić&lt;/b&gt;, że nic się nie stanie albo ktoś nie zmieni po czasie zdania (jego prawo). Jeżeli ktoś tak chce wam wmówić, nie wierzcie, potraktujcie to jak bajkę typu "i żyli długo i szczęśliwie". Nikt nie jest w stanie nas ochronić i zabezpieczyć skuteczniej niż my same – nie zrobi tego za nas mąż, rodzice, dzieci, rodzeństwo, wspólnik ani przyjaciółka. &lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;&lt;br /&gt;Niektórzy zapewne zauważyli, na blogu pojawiła się nowa podstrona: cele. Wyrażone dosyć k&lt;b&gt;onkretnie i jasno&lt;/b&gt;, mam nadzieję. Upublicznienie służy motywacji, jak i udowodnieniu sobie i innym prawdziwości obamowskiej frazy &lt;i&gt;yes, we can&lt;/i&gt;. By udowodnić, że kobieta potrafi. A co ;-)&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;&lt;br /&gt;Nie ma tam założonej stopy zwrotu z jakichkolwiek inwestycji oprócz inwestycji w siebie i rozwój swojej firmy. Ba, nie ma słowa o jakichkolwiek inwestycjach... Owszem, można osiągać dobre stopy zwrotu, stoję jednak na stanowisku, że prędzej dorobię się inwestując w siebie i firmę, a dopiero potem owoce tej inwestycji odkładając i korzystając z dobrodziejstw procentu składanego. Na pewno nie będę realizować drogi w drugą stronę, nie widzę w niej żadnego sensu. &lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;&lt;br /&gt;W swoich celach podałam również okrągłą kwotę na FA w 2010 i 2011: 1000 i 5000zł. I tutaj wracamy do tematu. &lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;&lt;br /&gt;Jak się domyślacie po poprzednim poście, z powodu problemów zdrowotnych fundusz ogromnie się przydał. Ale w takim dwojakim znaczeniu – finansowym mniej, dużo bardziej psychicznym, emocjonalnym. Trudno ubrać w słowa, jak bardzo fundusz awaryjny jest przydatny, jaki&amp;nbsp; &lt;b&gt;zapewnia komfort&lt;/b&gt;, dopóki sama się nie przekonasz. Czasem ktoś myli fundusz awaryjny z czymś zupełnie innym (np. &lt;a href="http://fkincredits.blogspot.com/2010/10/czy-jest-tu-jakies-inne-ipo.html"&gt;nastawienie na wrzucanie FA w ryzykowne inwestycje u grapkulca&lt;/a&gt; - środki ze sprzedanych akcji idą z biura maklerskiego 3 dni, to nie żart...).&amp;nbsp; Każdy swoje decyzje podejmuje, nikogo tu nie potępiam – po prostu najświeższy przykład. Na dzień dzisiejszy zmiana polega na ugruntowaniu nastawienia typu "&lt;b&gt;nie wyobrażam sobie, żebym na środki z FA miała czekać 3 dni&lt;/b&gt;". Czasem nie ma 3 godzin, nie mówiąc o trzech dniach. Mają być na teraz, zaraz, jedno kliknięcie. Bezpieczne i zarazem z natychmiastowym dostępem. Po to są. &lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;&lt;br /&gt;Obok strony praktycznej, posiadanie funduszu awaryjnego w odpowiedniej wysokości daje niesamowity spokój i wolność od codziennego stresu. Tak, śmiem twierdzić, że solidny FA daje większe poczucie bezpieczeństwa jak założenie obrączki na palec ;) &lt;b&gt;Spójrzcie na FA jak na najlepsze tabletki nasenne, wielogodzinny relaks w pełnej piany wannie i miesiąc pełnopłatnego spokoju od wrzeszczącego szefa.&lt;/b&gt; Naprawdę warto. Przez ostatnie dwa miesiące, kiedy moja sytuacja zawodowa z psychicznego punktu widzenia przewróciła się całkowicie do góry nogami, mocno odczułam czającą się gdzieś w tle myśl o braku stabilnych dochodów przewyższających znacznie rachunki. Owszem, mam 3 źródła dochodu, ale bez jednego z dwóch głównych i odłożonej chociaż minimalnej gotówki byłoby ciężko, naprawdę ciężko. &lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;&lt;br /&gt;Na przełomie września i października było tez kilka takich sytuacji, które doprowadziły moją krew do wrzenia i silnego postanowienia zmiany środowiska zawodowego ;( Ile razy to mi się jeszcze przydarzy, trudno zgadywać, ale niski fundusz awaryjny to problem spędzający sen z powiek.. Nie mam rujnujących długów i ogromnych zobowiązań (hipoteka tylko), mogę więc jedynie zgadywać, jak to jest w przypadku samotnych matek czy uwikłanych w raty na nową plazmę i samochód. I najczęściej przydarza się to kobietom, że znajdują się w sytuacji bez wyjścia i zmienić zajęcia ot tak nie mogą.. Fundusz awaryjny to spokój i bezpieczeństwo, które tak lubimy, a nie wymaga karkołomnych kompromisów i wielu&amp;nbsp; wyrzeczeń.&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;&lt;br /&gt;Jestem singlem na własnym garnuszku, więc moja pozycja jest tutaj jeszcze bardziej zagrożona i to odczuwam, nie powiem, że nie jest. Nikt nie wesprze nagle w kryzysie, żadna druga połówka, a rodzina jest daleko. Mówię bez ogródek: sufit zawali ci się na głowę. Za dwa dni czy za pięć lat, co to dokładnie będzie, nie ma znaczenia. I nie jestem urodzoną pesymistką ;) &lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;&lt;br /&gt;Brak jakiegokolwiek zabezpieczenia albo nadmierna ufność w moc sprawdzą najbliższych, to często głupota... I niestety zdarzyła się parę razy wśród moich bliskich, mnie też w przeszłości, więc nikt od tego wolny do końca nie jest.&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;&lt;br /&gt;Nie chciałam popełnić kolejnego wpisu jak stworzyć FA, bo jest ich pełno – podaje linki do czytanych blogów do stosownych artykułów -&amp;nbsp; ale przede wszystkim uświadomić, że fundusz awaryjny to absolutna podstawa, finansowo-emocjonalna, bez którego zostaniesz zmuszona nieraz podejmować decyzje i kompromisy, których absolutnie nie chcesz. Zapominamy o tym w pogoni za zyskiem z inwestycji i marzeniami o niezależności i spokojnym kupnie kolejnych czerwonych szpilek.... albo realizując listę, na której nasze bezpieczeństwo jest na ostatniej pozycji. &lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;źródła: Jak stworzyć fundusz awaryjny:&lt;br /&gt;http://oszczedzanie.net/fundusz-awaryjny/&lt;br /&gt;http://appfunds.blogspot.com/2007/10/co-to-jest-fundusz-bezpieczestwa-i-czy.html&lt;br /&gt;http://milionztysiaca.blogspot.com/2009/06/fundusz-awaryjny.html&lt;br /&gt;http://metafinanse.blogspot.com/2009/10/fundusz-bezpieczenstwa-podstawy.html&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;i&gt;I jak myślicie teraz, dlaczego na pierwszym miejscu w celach finansowych jest fundusz awaryjny? ;-)&lt;/i&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;&lt;iframe allowtransparency="true" frameborder="0" scrolling="no" src="http://www.facebook.com/plugins/like.php?href=http://wkreciejnorze.blogspot.com/2010/10/do-znudzenia-o-funduszu-awaryjnym.html&amp;amp;layout=button_count&amp;amp;show_faces=true&amp;amp;width=180&amp;amp;action=like&amp;amp;font=verdana&amp;amp;colorscheme=light&amp;amp;height=21" style="border: medium none; height: 21px; overflow: hidden; width: 180px;"&gt;&lt;/iframe&gt;&lt;/div&gt;&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/1304057459205856792-8098035485661161015?l=wkreciejnorze.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://wkreciejnorze.blogspot.com/feeds/8098035485661161015/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://wkreciejnorze.blogspot.com/2010/10/do-znudzenia-o-funduszu-awaryjnym.html#comment-form' title='Komentarze (6)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/1304057459205856792/posts/default/8098035485661161015'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/1304057459205856792/posts/default/8098035485661161015'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://wkreciejnorze.blogspot.com/2010/10/do-znudzenia-o-funduszu-awaryjnym.html' title='Do znudzenia o funduszu awaryjnym'/><author><name>W Kreciej Norze</name><uri>http://www.blogger.com/profile/00226549782859921119</uri><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='23' height='32' src='http://3.bp.blogspot.com/_qt1TWbsKQxQ/TIzCqOfMOxI/AAAAAAAAAAo/Fr72pGF2ldQ/S220/krecik_usmiechniety.jpg'/></author><thr:total>6</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-1304057459205856792.post-3602645351100160951</id><published>2010-10-25T17:21:00.001+02:00</published><updated>2010-10-25T17:27:25.491+02:00</updated><title type='text'>Krótka nieobecność</title><content type='html'>&lt;div style="text-align: justify;"&gt;Nie zniknęłam. Nieobecność na blogu jest spowodowana problemami zdrowotnymi. "Awaria" zdrowotna nie wyłączyła jednak szarych komórek, które skacząc z tematu na temat działały całkiem twórczo i dokończyły rozpoczęte tematy. Pojawi się również wpis o znaczeniu funduszu awaryjnego, inspirowany własnym świeżym przykładem -  powiedzmy że urósł do rangi najważniejszego w najbliższym czasie...&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;Najbliższe tematy, o których będziecie mogli niebawem przeczytać na blogu:&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;- Parę słów o odpowiedzialności przedsiębiorców wobec fiskusa (ale temat ogólnie dla wszystkich, bo dotyczyć będzie nie tylko przedsiębiorców).&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;- Czy urzędnicy rzeczywiście niszczą przedsiębiorców? Czyli rozprawiamy się z mitami.&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;- Wpis dlaczego i kiedy warto być vatowcem (jako polemika z coraz popularniejszym "&lt;a href="http://wkreciejnorze.blogspot.com/2010/08/byc-albo-nie-byc-vatowcem.html"&gt;czy warto być vatowcem&lt;/a&gt;").&lt;/div&gt;&lt;br /&gt;&lt;iframe allowtransparency="true" frameborder="0" scrolling="no" src="http://www.facebook.com/plugins/like.php?href=http://wkreciejnorze.blogspot.com/2010/10/krotka-nieobecnosc.html&amp;amp;layout=button_count&amp;amp;show_faces=true&amp;amp;width=180&amp;amp;action=like&amp;amp;font=verdana&amp;amp;colorscheme=light&amp;amp;height=21" style="border: medium none; height: 21px; overflow: hidden; width: 180px;"&gt;&lt;/iframe&gt;&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/1304057459205856792-3602645351100160951?l=wkreciejnorze.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://wkreciejnorze.blogspot.com/feeds/3602645351100160951/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://wkreciejnorze.blogspot.com/2010/10/krotka-nieobecnosc.html#comment-form' title='Komentarze (2)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/1304057459205856792/posts/default/3602645351100160951'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/1304057459205856792/posts/default/3602645351100160951'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://wkreciejnorze.blogspot.com/2010/10/krotka-nieobecnosc.html' title='Krótka nieobecność'/><author><name>W Kreciej Norze</name><uri>http://www.blogger.com/profile/00226549782859921119</uri><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='23' height='32' src='http://3.bp.blogspot.com/_qt1TWbsKQxQ/TIzCqOfMOxI/AAAAAAAAAAo/Fr72pGF2ldQ/S220/krecik_usmiechniety.jpg'/></author><thr:total>2</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-1304057459205856792.post-419633478415909052</id><published>2010-10-14T20:41:00.011+02:00</published><updated>2010-10-14T21:28:25.064+02:00</updated><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='Inspiracje i pomysły'/><title type='text'>Prezenty - jak sobie z nimi poradzić</title><content type='html'>&lt;div style="text-align: justify;"&gt;Prezenty – temat długi i szeroki jak Wisła podczas powodzi. Nietrudno dojść do wniosku, że trafienie z prezentami dla bliskich nam osób to trudna umiejętność. Sami obdarowywani nieraz mają problem z określeniem co chcieliby dostać przed samym faktem (wyjątek to dzieci przed Gwiazdką), n&lt;b&gt;ie mają za to zazwyczaj problemu z określeniem po otrzymaniu prezentu czy chcieli go dostać czy nie&lt;/b&gt;. Przed większymi okazjami typu Gwiazdka, Dzień Mamy, następuje gwałtowny społeczny zryw, gdzie przeciętny Kowalski i przeciętna Kowalska pałętają się z obłędem w oczach w poszukiwaniu "odpowiedniego" podarunku po galeriach handlowych, supermarketach i wszelkich innych obiektach, gdzie można nabyć prezenty. Spece od sprzedaży dwoją się i troją, by wcisnąć swoje produkty, i to za jak najwięcej. Nawet w Internecie ten zryw jest widoczny (z czego mam zamiar skorzystać jako świeżo upieczona 'przedsiębiorcza kobieta'). Z czasem tak się przyzwyczailiśmy do kupowania prezentów, iż nieraz nawet nie zastanawiamy się czy ma on sens ;)&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Sens czy nie, problemem pozostaje znalezienie prezentu:&lt;/div&gt;&lt;ul&gt;&lt;li&gt;który chociaż minimalnie ucieszy obdarowanego &lt;/li&gt;&lt;li&gt;nie zrujnuje darczyńcy&lt;/li&gt;&lt;li&gt;obdarowany nie będzie miał wrażenia "na odwałkę"&lt;/li&gt;&lt;/ul&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;&lt;/div&gt;&lt;a name='more'&gt;&lt;/a&gt;&lt;br /&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;Połączenie dwóch ostatnich cech to nieraz problem. Ile razy dostaliśmy skarpetki lub jakieś dziwne przedmioty z promocji supermarketowych, pewnie kupione za grosze? Naprawdę n&lt;b&gt;igdy więcej nie chciałabym dostać takiego prezentu&lt;/b&gt;... Może kryła się za tym dobra wola, może tylko obowiązek albo wszystko zarazem, ale efekt nie jest w żaden sposób pozytywny. Dając komuś prezent nie chcę też takiego efektu. Nie tak znowu dawno temu stanęłam znów przed wyzwaniem prezentu dla mamy.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Krecia Mama uwielbia zdjęcia. Nie wróci z żadnej wycieczki, z której by przywiozła niezapełnioną kartę pamięci w aparacie. Z siostrą od lat albo uczymy albo pracujemy poza domem, więc mama nabrała zwyczaju szperania w swoim bezbrzeżnym zbiorze zdjęć, drukowania i umieszczania gdzie popadnie. Zdjęcia nie zawsze są najlepsze, wygląda to czasem wręcz katastrofalnie... Każdy zauważa, że lubi takie obrazki i przypominają jej o nieobecnych bliskich. Wykorzystałam więc to z siostrą na pomysł planowanego prezentu. Wystarczyło usiąść i spojrzeć na ścianę – pomysł przyszedł sam. &lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Rzecz więc polega na tym, by &lt;b&gt;zrobić odpowiedni użytek z własnej wiedzy o osobie do obdarowania, &lt;/b&gt;z własnych możliwości, a &lt;b&gt;nie z podpowiedzi speców od marketingu. &lt;/b&gt;Chociaż niektóre pomysły mogą być wybawieniem, zawsze zastanówmy się czy będą wybawieniem dla obdarowanego.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Jak wybrnąć więc z sytuacji? Garść kilku porad, &lt;b&gt;specjalnie&lt;/b&gt; na dwa miesiące przed Gwiazdką, zanim sieć zaroi się niebywałych okazji do odchudzenia portfela i upominania czytelników/czytelniczek:&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;&lt;br /&gt;&lt;b&gt;Prezenty kupowane na ostatnią chwilę.&lt;/b&gt;&lt;br /&gt;Gwiazdka przychodzi co roku, urodziny i imieniny także, wszelkiego rodzaju rocznice, etc. Tylko kilka okazji jest nieprzewidywalne co do czasu, a znając termin mamy ogromnie dużo czasu na zastanowienie&amp;nbsp; się, wyszukanie i zapłatę za prezent. Mając dużo czasu możemy spokojnie zastanowić się nad tym, co chcemy podarować, ile możemy wydać, jak podarować. &lt;b&gt;Czas jest naszym sprzymierzeńcem, a nie wrogiem&lt;/b&gt;. Wszystkim sceptykom polecam usiąść na 5 minut i zacząć domysły nie od myśli "co by chciał/a?" (założę się, że 90% darczyńców nie trafi), ale co wiemy i jaka jest osoba obdarowywana, na długo przed terminem. Pomoże to nam dojść nie tylko do w miarę zadowalającego prezentu, ale również na sfinansowanie wydatku (jeżeli on kosztuje), zorganizowanie wszystkich szczegółów organizacyjnych i odpoczynek od ganiania z obłędem w oczach po sklepach. Zakupy rozłożone czy zaplanowane w czasie pomagają sfinansować takie dziury budżetowe jak Gwiazdka, urodziny dziecka, przyszłe chrzciny, śluby, etc. &lt;b&gt;Jeżeli na samą myśl o przyszłych wydatkach boli nas głowa, to znaczy, że z nimi przesadzamy&lt;/b&gt;. Na przygotowania mamy zazwyczaj co najmniej kilka miesięcy. Po co chorować? Na nic się zdadzą&amp;nbsp; pomysły na ostatnią chwilę czy słodkie błagalne oczy dzieci, wiercące nam dziury w sumieniu. &lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;b&gt;Kupowanie pomysłów innych. &lt;/b&gt;&lt;br /&gt;Przed każdymi większymi okazjami mijam w sklepach prawdziwe tłumy; zwłaszcza okres bożonarodzeniowy dla handlowców zaczyna się po wyprzedaniu wieńców na 1 listopada. W tym czasie bardzo łatwo ulec namowom reklam (zwłaszcza skierowanych do dzieci, które potem namawiają rodziców), tymczasowej modzie, wszystkiemu co tylko sprzedawcy zdołają nam wcisnąć. &lt;br /&gt;Pięć minut zastanowienia, czy pomysły obcych ludzi spodobają się naszym najbliższym. Kto ich zna w końcu lepiej? &lt;b&gt;Nie dopasowujmy pomysłu na prezent do tego, co akurat jest w sklepie, by mieć problem z głowy. &lt;/b&gt;Dopasujmy prezent do osoby.&lt;b&gt; Nie warto kupować na odwałkę, bo "tak trzeba". &lt;/b&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;b&gt;Kupowanie na kredyt.&lt;/b&gt;&lt;br /&gt;Najgorsza zmora i zaraza wszelkich wydatków na prezenty (o ile oczywiście prezent kupujemy) to kupowanie na kredyt. Nie ma nic gorszego niż typowy kredyt konsumpcyjny, zwłaszcza na pierdoły które mogą się nie spodobać. &lt;b&gt;Nie kupujmy prezentów, na które nas nie stać! &lt;/b&gt;Jeżeli nie byliśmy w stanie zebrać sami tej kwoty przed zaplanowanym większym wydatkiem, i "musimy" posilać się kredytem, to nas zwyczajnie na taki drogi prezent nie stać. Możliwości prezentów dostosowujemy do własnego budżetu. &lt;br /&gt;Przemyślany prezent nie musi być drogi by cieszył.&amp;nbsp; Nie musi być kupiony, nie musi nawet kosztować nas wiele innych dóbr jak czas, wysiłek – no co najwyżej spokojnego zastanowienia się przez 10 minut. Obawiam się jednak, że większość z nas bezmyślnie kupi coś na raty, zaciągnie inny kredyt albo zrobi inną głupotę finansową. &lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;b&gt;Uleganie presji otoczenia. &lt;/b&gt;&lt;br /&gt;Rzecz niemal nie do uniknięcia dla osób, które w rodzinie mają aktualnie małe dzieci. W mojej nieco ich jest, chociaż nie kupuję im generalnie wielu prezentów, widzę, c&lt;b&gt;o się dzieje przed Gwiazdką – to standardowy przykład, jak reklamy dla dzieci robią rodzicom wodę z mózgów&lt;/b&gt;. Bez względu na wydźwięk prawny, uważam, że reklamy dla dzieci – zwłaszcza tych młodszych, powinno się ograniczać jak tylko się da. Filtrować treści otrzymywane przez dziecko na ile zdołacie i konsekwencja mogą coś uratować. Tutaj nic innego nie zdaje ogólnie egzaminu, chociaż zapewne niejeden rodzic wypracował sobie skuteczne własne metody działające w jego przypadku. &lt;br /&gt;Często również ulegamy innej presji – powszechnie. &lt;b&gt;Kupowanie prezentów na Gwiazdkę jest niczym innym jak presją powszechnej tradycji. Kupujemy drogie rzeczy, kupujemy na kredyt, za oszczędności – kupujemy, bo tego oczekują od nas inni. &lt;/b&gt;&lt;br /&gt;Co nas bardziej zadowoli – sąsiad który nie wie, jak się zrujnowaliśmy na zakup modnego i drogiego prezentu, który się nie spodobał, czy może zadowolenie obdarowanego/obdarowanej na widok trafionego drobiazgu?&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;&lt;br /&gt;&lt;b&gt;Lista życzeń. &lt;/b&gt;&lt;br /&gt;Pomysł zaczerpnięty z list prezentów ślubnych. Młodzi spisują, co chcieliby otrzymać (jeżeli pieniędzy nie otrzymują), a ktoś zajmuje się pilnowaniem i rozdysponowaniem pozycji z listy. Bardzo podobną zasadę można z powodzeniem zastosować u siebie, wymaga to tylko dwóch małych warunków: osoba do obdarowywania musi wiedzieć, co by chciała dostać i tych pomysłów musi mieć kilka. Dlaczego kilka? Są okazje, gdzie dajemy prezenty niespodzianki. Lista prezentów umożliwia dokonanie wyboru przez darczyńcę, jednocześnie pewien poziom zaskoczenia i zadowolenia dla obdarowanego, skoro sam tą listę układał. Od kilku lat mamy ten zwyczaj w najbliższej rodzinie i &lt;b&gt;bardzo dobrze się sprawdził&lt;/b&gt;. Czasem upragnione prezenty mogą się baaardzo różnić od pomysłów darczyńcy, coś o tym wiem :) Taka metoda pozwala również dodawać własne pomysły darczyńcy – ale jednocześnie umożliwia po prostu znalezienie tematu i poznanie marzeń obdarowanego, co zawsze jest przydatne nie tylko przy&amp;nbsp; pomysłach na prezent :D&lt;/div&gt;&lt;br /&gt;Krótko:&lt;br /&gt;&lt;ul style="text-align: justify;"&gt;&lt;li&gt;Myśl! I przewiduj rzeczy przewidywalne, powtarzalne co jakiś czas (np. rok). Przecież wszyscy wiedzą, że Boże Narodzenie co roku zaczyna się 24 grudnia. &lt;/li&gt;&lt;li&gt;Nie ulegaj tak bardzo presji innych; nie jest to warte późniejszego bólu głowy i wrzodów żołądka. &lt;/li&gt;&lt;li&gt;Nie kupuj na kredyt – unikaj kredytów konsumpcyjnych. To nie najlepszy pomysł na sfinansowanie prezentów, prędzej na problemy finansowe. &lt;/li&gt;&lt;li&gt;Nie kupuj prezentów, na które cię nie stać. Gwiazdki z nieba nikomu nie damy, żaden prezent nie jest wart bezsennych nocy i komornika u drzwi, albo co gorsza w zakładzie pracy ;-).&lt;/li&gt;&lt;li&gt;Korzystaj z pomysłów innych – czasem warto popytać, niektóre pomysły można z dobrym rezultatem wprowadzić u siebie. &lt;/li&gt;&lt;li&gt;Przedświąteczny tłum nie jest dobrym doradcą. Większość okoliczności do obdarowywania jest znana z góry, kup wcześniej, zastanów się przez kilka minut – będziesz mieć problem z głowy zamiast uciążliwej pogoni za okazjami które nimi nie są.&lt;/li&gt;&lt;/ul&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;Na zakończenie: na prezent zamiast zdjęcia czy albumów (jakby pomyśleli niektórzy), zamówiłyśmy z siostrą wspólny obraz na płótnie, zawiśnie w remontowanym właśnie mieszkaniu mamy (fortuny nie kosztował). Mamie się bardzo spodobał – uwielbia takie rzeczy (siostra wcześniej podarowała jej drukowaną specjalnie książeczkę ze zdjęciami rodzinnymi i była długo zachwycona, książeczka leży na honorowym miejscu).&amp;nbsp;&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;&lt;iframe allowtransparency="true" frameborder="0" scrolling="no" src="http://www.facebook.com/plugins/like.php?href=http://wkreciejnorze.blogspot.com/2010/10/prezenty-jak-sobie-z-nimi-poradzic.html&amp;amp;layout=button_count&amp;amp;show_faces=true&amp;amp;width=180&amp;amp;action=like&amp;amp;font=verdana&amp;amp;colorscheme=light&amp;amp;height=21" style="border: medium none; height: 21px; overflow: hidden; width: 180px;"&gt;&lt;/iframe&gt;&lt;/div&gt;&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/1304057459205856792-419633478415909052?l=wkreciejnorze.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://wkreciejnorze.blogspot.com/feeds/419633478415909052/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://wkreciejnorze.blogspot.com/2010/10/prezenty-jak-sobie-z-nimi-poradzic.html#comment-form' title='Komentarze (2)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/1304057459205856792/posts/default/419633478415909052'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/1304057459205856792/posts/default/419633478415909052'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://wkreciejnorze.blogspot.com/2010/10/prezenty-jak-sobie-z-nimi-poradzic.html' title='Prezenty - jak sobie z nimi poradzić'/><author><name>W Kreciej Norze</name><uri>http://www.blogger.com/profile/00226549782859921119</uri><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='23' height='32' src='http://3.bp.blogspot.com/_qt1TWbsKQxQ/TIzCqOfMOxI/AAAAAAAAAAo/Fr72pGF2ldQ/S220/krecik_usmiechniety.jpg'/></author><thr:total>2</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-1304057459205856792.post-1884927290458712211</id><published>2010-10-12T14:46:00.002+02:00</published><updated>2010-10-12T14:50:16.141+02:00</updated><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='Kredyt hipoteczny'/><title type='text'>(pół)Finał akcji mBank=problemy dla ubranych w kredyt hipoteczny</title><content type='html'>&lt;div style="text-align: justify;"&gt;Przez ostatni weekend nieco się wydarzyło. Wrocław zaszczyciła swoją obecnością Krecia Mama,&amp;nbsp;&amp;nbsp; co zaowocowało rajdem po połowie Krasnalogrodu do wtorku włącznie, licznymi fotkami i wreszcie (!) uzyskaniem odpowiedzi na&lt;a href="http://wkreciejnorze.blogspot.com/2010/09/mbank-problemy-dla-ubranych-w-kredyt.html"&gt; złożoną we wrześniu reklamację&lt;/a&gt; z mBanku. Odpowiedź odkryłam dopiero pod koniec weekendu, z racji faktu, że nie miałam za wiele czasu na siedzenie przed ekranem laptopa.&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;&lt;br /&gt;Pozwolę sobie zacytować najważniejsze fragmenty (być może łamię jakąś tam tajemnicę korespondencji?).&lt;br /&gt;List zaczyna się uprzejmie; w ogóle jest bardzo konkretny, co niewątpliwie po zderzeniach z licznymi doradcami na mLinii, etc. jest wręcz zadziwiające. Ale jak wspominałam wcześniej – poprawili system udzielania odpowiedzi na reklamacje. A więc:&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;&lt;/div&gt;&lt;a name='more'&gt;&lt;/a&gt;&lt;br /&gt;&lt;blockquote&gt;Szanowna Pani&lt;br /&gt;na wstępie przepraszamy za wydłużony czas rozpatrywania reklamacji, który był spowodowany koniecznością podjęcia dodatkowych czynności wyjaśniających. &lt;/blockquote&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;&lt;i&gt;[krecia uwaga własna: sprawdzeniu, czy po dostaniu KK klientka w 2 tyg. wyrobiła się z limitem wydatków ponad kwotą 1500zł, co nastąpiło]&lt;/i&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;&lt;blockquote&gt;(...) uprzejmie wyjaśniamy, że zgodnie z podpisanym przez Panią Oświadczeniem przystąpienia do promocji&lt;br /&gt;zobowiązała się Pani, obok zasilania rachunku eKonto pełną kwotą wynagrodzenia z umowy o pracę,(...) do korzystania z dowolnej karty kredytowej mBanku wykonując transakcje na kwotę nie mniejszą niż 1 500 zł na kwartał. &lt;/blockquote&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;&lt;i&gt;[kolejna krecia uwaga własna: o czym sama wiem i przyznałam w reklamacji; do mojej uwagi na brak zdolności kredytowej w ogóle się nie odnieśli – ominęli ją...]&lt;/i&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;&lt;blockquote&gt;Wobec otrzymania przez Panią karty kredytowej we wrześniu, z uwagi na dotychczasową współpracę oraz na zaistniałą sytuację Bank odstępuje od weryfikacji warunków promocji w miesiącu wrześniu. Jednocześnie prosimy o rozpoczęcie aktywnego korzystania z karty.&lt;/blockquote&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;&lt;i&gt;[kolejna krecia uwaga własna: w momencie wysłania informacji wiedzieli doskonale, że w 3 kwartale po prostu już dawno zrobiłam limit jaki chcieli]&lt;/i&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;&lt;br /&gt;List byłby idealną odpowiedzią, gdybym wnioskowała o odstąpienie od weryfikacji warunków, a ja się piekliłam o to, że do weryfikacji prawa nie mieli bez względu na to, czy wzięłabym za trzecim razem tą przeklętą kartę czy nie!&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;&lt;br /&gt;Puenta historii jest taka, że &lt;b&gt;odpowiedzi na reklamację nie uzyskałyśmy&lt;/b&gt;. Nie odpowiedzieli w żaden sposób na zarzut dot. niejasnego punktu regulaminu o braku zdolności kredytowej w momencie składania dwukrotnego wniosku o KK (wielki -). Oczywiście pośrednim powodem była chęć uzyskania potwierdzenia na papierze, że &lt;b&gt;nie podniosą nam marży&lt;/b&gt; przez swoje interpretacje Regulaminu. I t&lt;b&gt;o uzyskałyśmy&lt;/b&gt; – to fakt. Lecz ile razy pracownicy mBanku wg własnego/szefostwa widzimisię będą interpretować jasny regulamin? Strach zapytać o bardziej niejasne kruczki...&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;&lt;br /&gt;Sprawa skończyła się więc dla nas szczęśliwie. Wątpię by była to jednak dobra wola, lecz po prostu widzę taki finał historii jako następstwo chęci zarobku po stronie mBanku. Rozwijają działalność kredytową i wolą zatrzymać kredytobiorcę, który co miesiąc bez szemrania zasila konto w banku kilkoma tysiącami złotych/setkami euro. Własnego znaczenia nie przeceniam, ot taka myśl jaka przyszła mi do głowy po lekturze zakończenia maila – wolą dać sobie spokój teraz a zarabiać na mnie przez kolejnych 5 lat. &lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Odpowiedź więc zakończyła spór i zabezpieczyła mnie i siostrę przed podwyżką marży, ale negatywnego wrażenia po całej tej &lt;a href="http://wkreciejnorze.blogspot.com/2010/09/mbank-problemy-dla-ubranych-w-kredyt.html"&gt;awanturze&lt;/a&gt; nie zatarła. Mam nadzieję, że sytuacja finansowa pozwoli nam na szybką spłatę kredytu i uwolnienie się od bardziej skomplikowanych produktów tego banku.&amp;nbsp;&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;&lt;br /&gt;--&lt;br /&gt;&lt;i&gt;dopisek: Nie będę słała żadnej odpowiedzi na to pismo - uważam, że nie ma sensu teraz, szkoda na to nerwów, czasu i kosztów rozmów telefonicznych. Przy dobrych wiatrach KK nie będzie mnie kosztowała złotówki, a bank i tak zarobi. &lt;/i&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;&lt;iframe allowtransparency="true" frameborder="0" scrolling="no" src="http://www.facebook.com/plugins/like.php?href=http://wkreciejnorze.blogspot.com/2010/10/pofina-akcji-mbankproblemy-dla-ubranych.html&amp;amp;layout=button_count&amp;amp;show_faces=true&amp;amp;width=180&amp;amp;action=like&amp;amp;font=verdana&amp;amp;colorscheme=light&amp;amp;height=21" style="border: medium none; height: 21px; overflow: hidden; width: 180px;"&gt;&lt;/iframe&gt;&lt;/div&gt;&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/1304057459205856792-1884927290458712211?l=wkreciejnorze.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://wkreciejnorze.blogspot.com/feeds/1884927290458712211/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://wkreciejnorze.blogspot.com/2010/10/pofina-akcji-mbankproblemy-dla-ubranych.html#comment-form' title='Komentarze (2)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/1304057459205856792/posts/default/1884927290458712211'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/1304057459205856792/posts/default/1884927290458712211'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://wkreciejnorze.blogspot.com/2010/10/pofina-akcji-mbankproblemy-dla-ubranych.html' title='(pół)Finał akcji mBank=problemy dla ubranych w kredyt hipoteczny'/><author><name>W Kreciej Norze</name><uri>http://www.blogger.com/profile/00226549782859921119</uri><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='23' height='32' src='http://3.bp.blogspot.com/_qt1TWbsKQxQ/TIzCqOfMOxI/AAAAAAAAAAo/Fr72pGF2ldQ/S220/krecik_usmiechniety.jpg'/></author><thr:total>2</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-1304057459205856792.post-1643545692010774080</id><published>2010-10-07T19:36:00.003+02:00</published><updated>2010-10-07T23:15:11.718+02:00</updated><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='Działalność gospodarcza'/><title type='text'>Szybkie założenie DG - poradnik (z doświadczenia)</title><content type='html'>&lt;div style="text-align: justify;"&gt;Przedstawiam krótki poradnik, jak szybko skończyć ;- ) wizyty w urzędach przy zakładaniu jednoosobowej firmy i zaoszczędzić sobie ponownego biegania jak chomik na 'rekreacyjnym' kółku. &lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;b&gt;1.&lt;/b&gt; Wypełnij EDG-1 i złóż na długo przed rozpoczęciem działalności (daj sobie &lt;b&gt;minimum 2 tyg&lt;/b&gt;. albo i więcej).&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;&lt;br /&gt;&lt;b&gt;2&lt;/b&gt;. Już na etapie wypełniania EDG-1 zastanów się, czy:&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;&lt;/div&gt;&lt;a name='more'&gt;&lt;/a&gt;&lt;br /&gt;&lt;ul style="text-align: justify;"&gt;&lt;li&gt;chcesz mieć firmowy rachunek bankowy (przypominam: &lt;a href="http://wkreciejnorze.blogspot.com/2010/08/o-czym-warto-wiedziec-przed-zaozeniem.html"&gt;nie ma obowiązku&lt;/a&gt;)&lt;/li&gt;&lt;li&gt;bez rachunku firmowego możesz podać rachunek osobisty jako związany z DG (bo np. płacisz z niego składki ZUS) – na ten rachunek będzie zwrot podatku, zgłoszą też do ZUSu za ciebie jako rachunek do zapłaty składek&lt;/li&gt;&lt;li&gt;zaznaczamy rodzaj prowadzonej ewidencji księgowej! - więc już wtedy zdecyduj o formie opodatkowania&lt;/li&gt;&lt;li&gt;czy będzie korzystał z biura rachunkowego (jeżeli już wybrałeś i podpisałeś umowę – wpisz od razu!)&lt;/li&gt;&lt;li&gt;ile będzie miejsc prowadzenia DG&lt;/li&gt;&lt;li&gt;wypełnij "na zapas" numerami PKD wszystkich grup działalności, które mogą pojawić się w pierwszych miesiącach, a nawet i później&lt;/li&gt;&lt;/ul&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;&lt;br /&gt;&lt;b&gt;3&lt;/b&gt;. Złóż EDG-1 osobiście. Dostaniesz od ręki zaświadczenie o wpisie i od razu wszystko załatwisz. Przesyłanie pocztą EDG-1 wymaga wizyty u notariusza, a podpis elektroniczny u nie-przedsiębiorców raczej nie jest powszechny. &lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;&lt;br /&gt;&lt;b&gt;4&lt;/b&gt;. ZUS przesyła ci druk ZFA – potwierdzenie rejestracji firmy-płatnika składek. Trwa to średnio tydzień, w zależności od prędkości twojego listonosza. Oprócz ZFA Zus prześle ulotkę o zgłoszeniu osób ubezpieczonych, o czym niżej. &lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;&lt;b&gt;5.&lt;/b&gt;GUS przesyła ci REGON; we Wrocławiu na pismo z decyzją o nadaniu REGONu czekasz maks. 2 tygodnie (wliczając w to opieszałość poczty). &lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;&lt;br /&gt;&lt;b&gt;6.&lt;/b&gt; Udajesz się do US (radzę to zrobić, chociaż na upartego możesz olać albo wysłać VAT-R pocztą) przed dniem rozpoczęcia DG:&lt;/div&gt;&lt;ul style="text-align: justify;"&gt;&lt;li&gt;składasz oświadczenie o wyborze terminu rozliczenia się z DG i formie opodatkowania (zrób dwa pisma lub wypełnij druczek na miejscu – są w salach obsługi; jedno złożysz na miejscu, na drugim przystawią ci pieczęć, że przyjęli)&lt;/li&gt;&lt;li&gt;składasz VAT-R jeżeli chcesz lub musisz być vatowcem od dnia rozpoczęcia DG&lt;/li&gt;&lt;li&gt;przed złożeniem VAT-R opłacasz 170 plnów opłaty skarbowej; większość skarbówek ma kasę na miejscu (wpłata jest na konto UM lub UG)&lt;/li&gt;&lt;li&gt;nie składasz zawiadomienia o prowadzeniu KPIR – to robi wniosek EDG-1 albo druczek o wyborze formy opodatkowania&lt;/li&gt;&lt;li&gt;jeżeli nie posiadasz oryginału decyzji o nadaniu numeru NIP (większość nawet nie pamięta, że coś takiego istniało), składasz NIP-5 o wydanie duplikatu decyzji też w dwóch egzemplarzach; nie jest to obowiązkowe ale się przydaje – przy podpisywaniu różnego rodzaju umów czy zakładania konta&lt;/li&gt;&lt;/ul&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;&lt;b&gt;7&lt;/b&gt;.&lt;b&gt; &lt;/b&gt;Teraz ZUS – tym razem wysyłasz pocztą lub idziesz osobiście. &lt;b&gt;Trzeba złożyć&lt;/b&gt; ZUS ZUA lub ZZA (informacje będą na ulotce) – to będzie twoje zgłoszenie do obowiązkowych ubezpieczeń z DG. Składasz nie później niż 7 dni od rozpoczęcia DG; można też złożyć przed rozpoczęciem ;)&lt;br /&gt;&lt;b&gt;Jeżeli DG to twoje jedyne źródło ubezpieczenia zdrowotnego&lt;/b&gt; (tego, dzięki któremu korzystasz ze świadczeń służby zdrowia), udaj się osobiście tylko po to, by mieć potwierdzenie na swojej kopii. Przydaje się wraz z dowodem opłacenia składki jako dowód ubezpieczenia zamiast wycofywanej książeczki osoby ubezpieczonej. &lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Koniec niestety tylko teoretyczny. Bo:&lt;/div&gt;&lt;ul style="text-align: justify;"&gt;&lt;li&gt;założenie rachunku firmowego rodzi obowiązek złożenia EDG-RB&lt;/li&gt;&lt;li&gt;zmieniasz biuro, podpisujesz umowę po raz pierwszy – składasz wniosek EDG&lt;/li&gt;&lt;li&gt;zmienią się JAKIEKOLWIEK inne dane które podałeś na EDG – znów składasz wniosek&lt;/li&gt;&lt;/ul&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;&lt;b&gt;Więc przemyśl co napiszesz na EDG i nie rób tego na odwal. Nie ma sensu, stracisz czas, nerwy i uprzedzisz się do urzędów zamiast mieć pretensje do siebie samego.&amp;nbsp;&lt;/b&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;&lt;br /&gt;Możesz sobie założyć rachunek bankowy firmowy mając REGON w ręku; wyrobić pieczątkę, etc. W zasadzie bez REGONu można sprzedawać i kupować prowadząc działalność; ale spróbuj podpisać jakąś umowę czy założyć jakieś konta firmowe np. na allegro – niemożliwe. Inni przedsiębiorcy nie sprzedadzą ci pewnych rzeczy bez potwierdzenia żeś firma (kasa fiskalna, jak go złapią, to on ma problemy, nie ty!), a do tego idealnie nadaje się właśnie REGON (bo osoby fizyczne też NIP mają, ale nie mają REGONu...).&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;Poza tym dane zarejestrowanego podmiotu można sprawdzić, np. &lt;a href="http://www.stat.gov.pl/regon/"&gt;tutaj.&lt;/a&gt; Od razu wyrzuci twoje pełne dane i zweryfikuje, czy podajesz prawdę.&amp;nbsp;&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;&lt;br /&gt;Druga sprawa, b. ważna, którą wprowadza złożenie EDG. Dane przedsiębiorców nie podlegają tej samej ochronie danych osobowych, które znasz będąc tylko pracownikiem. Każdy może mieć do nich dostęp – są &lt;b&gt;JAWNE&lt;/b&gt;. To oznacza także, że jeżeli czymś handlujesz, np. masz stronę, sklep internetowy, korzystasz z allegro czy ebaya, podajesz swoje dane przedsiębiorcy. Nie zdziw się więc, kiedy oprócz REGONu czy ZFA pocztą przyjdzie np. propozycja założenia konta firmowego. &lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Powyższe działa, jak prowadzisz niekoncesjonowaną i nielicencjonowaną w żaden sposób działalność i nie zatrudniasz pracowników.&amp;nbsp;&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;&lt;iframe allowtransparency="true" frameborder="0" scrolling="no" src="http://www.facebook.com/plugins/like.php?href=http://wkreciejnorze.blogspot.com/2010/10/szybkie-zaozenie-dg-poradnik-z.html&amp;amp;layout=button_count&amp;amp;show_faces=true&amp;amp;width=180&amp;amp;action=like&amp;amp;font=verdana&amp;amp;colorscheme=light&amp;amp;height=21" style="border: medium none; height: 21px; overflow: hidden; width: 180px;"&gt;&lt;/iframe&gt;&lt;/div&gt;&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/1304057459205856792-1643545692010774080?l=wkreciejnorze.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://wkreciejnorze.blogspot.com/feeds/1643545692010774080/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://wkreciejnorze.blogspot.com/2010/10/szybkie-zaozenie-dg-poradnik-z.html#comment-form' title='Komentarze (4)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/1304057459205856792/posts/default/1643545692010774080'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/1304057459205856792/posts/default/1643545692010774080'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://wkreciejnorze.blogspot.com/2010/10/szybkie-zaozenie-dg-poradnik-z.html' title='Szybkie założenie DG - poradnik (z doświadczenia)'/><author><name>W Kreciej Norze</name><uri>http://www.blogger.com/profile/00226549782859921119</uri><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='23' height='32' src='http://3.bp.blogspot.com/_qt1TWbsKQxQ/TIzCqOfMOxI/AAAAAAAAAAo/Fr72pGF2ldQ/S220/krecik_usmiechniety.jpg'/></author><thr:total>4</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-1304057459205856792.post-2175201671983741880</id><published>2010-10-05T14:23:00.002+02:00</published><updated>2010-10-05T14:34:15.840+02:00</updated><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='Działalność gospodarcza'/><title type='text'>Biuro rachunkowe vs księgowa cz. 2: 9 spraw, które powinien rozpatrzyć każdy przedsiębiorca decydując się na biuro rachunkowe</title><content type='html'>&lt;div style="text-align: justify;"&gt;Dzisiaj kilka kwestii, które powinien rozpatrzyć każdy, kto ma firmę lub ją będzie zakładać. Zdecydować się na biuro rachunkowe lub księgową? Może prowadzić samodzielnie? Przeczytaj i pomyśl, myślenie nie boli... &lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;-&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;&lt;i&gt;Osobny wpis poświęcę odpowiedzialności biur rachunkowych, księgowych i innych osób prowadzących w czyimś imieniu księgowość. Temat nie jest długi (jasny i czytelny), ale zdecydowanie zasługuje na niemieszanie z innymi rzeczami. &lt;/i&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;-&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;&lt;/div&gt;&lt;a name='more'&gt;&lt;/a&gt;&lt;br /&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;&lt;b&gt;Brak indywidualnego podejścia do klienta. &lt;/b&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;Jest to podstawowa wada większości biur. Nie mówię, że wszystkich – ale im więcej interesantów jest do załatwienia, więcej pracowników ma firma, tym bardziej oddala się dystans głównej osoby odpowiedzialnej i zwiększa prawdopodobieństwo błędu, bagatelizowanie, brak głębszej analizy. Osoba do wklepywania faktur to niedokładnie to samo co specjalista doskonale znający nas, nasze sprawy i przepisy. Nie jest to jednak rzecz superpowszechna, za to płaci się odpowiednio więcej i nie zawsze jest potrzebne – ileż razy powstają nowe obowiązki czy sytuacje? Większość operacji to rutyna, rutyna, rutyna. Pod tym względem najlepiej znaleźć małe biuro rachunkowe, polecane i sprawdzone przez znajomych przedsiębiorców. Tu jak nigdzie indziej liczy się marketing szeptany, polecenia innych klientów – bo na zaufanie klientów pracuje się ciężko, nie tylko kosząc kasę za usługi wydruku "egzelki" (jak niektórzy nazywają KPIR). &lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;&lt;b&gt;Brak odpowiedzialności biura – odpowiada podatnik. &lt;/b&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;No cóż, to temat na osobny wpis i to na czerwony i podlinkowany do góry na stałe. &lt;b&gt;Zawsze odpowiada podatnik.&lt;/b&gt; A biura rachunkowe tylko na zasadzie odpowiedzialności cywilnej, w dodatku ograniczonej umowami, jak napisałam wcześniej – często przy nich umowy kredytu hipotecznego to mały pikuś (plus stać ich na prawników). Odszkodowanie, jak już wywalczymy, będzie przychodem firmy do opodatkowania, a kar kontrolerów za zaniedbania czy niedopatrzenie biura nie wliczysz w koszty... Jak nigdzie indziej &lt;b&gt;liczy się więc zaufanie&lt;/b&gt;, bo nierzetelne biuro to nic innego jak operacja na otwartym sercu brudnym skalpelem. Nawet jak przeżyjesz operację, przyjdą wieloletnie powikładania...&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;&lt;b&gt;Cena&lt;/b&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;Bywa &lt;a href="http://wkreciejnorze.blogspot.com/2010/10/biuro-rachunkowe-vs-ksiegowa-cz-1.html"&gt;względna&lt;/a&gt;. Biuro rachunkowe jest tańsze niż zatrudnienie pracownika od księgowości, w szczególności na przełożenie na jego szkolenia i zdobywanie wiedzy. Łatwiej też o profesjonalne prowadzenie spraw kadrowych. No ale na pewno droższe niż samodzielne jego prowadzenie (do KPIR czy ewidencji przychodów w ryczałcie wystarczy nawet zwykły arkusz kalkulacyjny). &lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;&lt;b&gt;Papiery z głowy&lt;/b&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;Wśród przedsiębiorców panuje &lt;i&gt;zdziczałe &lt;/i&gt;przekonanie, że jak oddadzą księgowość będą mieli papierki z głowy. Kompletna BZDURA. Owszem, odpada wam roztrząsanie o tym, czy coś jest kosztem, VAT, kadry, itp. ale papierologii nie unikniecie. &lt;b&gt;Myśl: oddam sprawy do biura, będę miał z głowy wszystko jest mrzonką&lt;/b&gt;. Nikt za was nie wystawi faktur, nie poprowadzi rejestru sprzedaży, obsłuży kasy fiskalnej czy przechowa rolki przez lata, nie odbierze faktur od dostawcy i nie wykłóci się kto ma skorygować fakturę z błędnymi danymi nabywcy ;) Listę można ciągnąć dalej bez końca. Masz firmę = stos durnych obowiązków, urzędów i obowiązków, o których dowiadujesz się zawsze o dzień za późno. W końcu ktoś musi wypełniać polecenia płynące z legislacyjnej biegunki kolejnych rządów i dawać zajęcie setkom tysięcy urzędników. &lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;W wielu sprawach biuro cię nie odciąży, nie będziesz w stanie scedować tych spraw na nich. Może za to dopilnować prawidłowych i terminowych rozliczeń, obojętnie czy smażysz się na wakacjach na Majorce czy może w pocie czoła zaharowujesz się na śmierć, by opłacić koszt biura.  &lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;&lt;b&gt;Kontrola podatkowa&lt;/b&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;Nie ulega żadnej wątpliwości, że &lt;b&gt;biura rachunkowe mają dużo więcej doświadczenia w prowadzeniu takich spraw i może to być bezcenne&lt;/b&gt;. Obojętnie co podatnik namieszał, dobra księgowa będzie potrafiła wybrnąć z jego błędów i wykłócić się z kontrolerem o kilka spraw, chwycić sprawę pod włos i skierować na odpowiednie tory korzystne dla niej i jej klienta. Tutaj w większości przypadków szala przechyla się na stronę zawodowców i nie zamierzam tego negować. Ba, sama pilnie podchwytuję zawsze wszelkie uspokajające wyjaśnienia i instrukcje serwowane przez znajomą super księgową do jej klientów. To istna kopalnia wiedzy tajemnej, nigdzie nie spisanej ;-)&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;&lt;b&gt;Na bieżąco z przepisami&lt;/b&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;Księgowi są często bardziej na bieżąco. Nawet Pani w biurze zajmująca się tylko wstukiwaniem faktur w odpowiednią przegródkę jest szkolona – jak zmienią się przepisy, wstukuje w inne okienko. Z tym nieraz ciężko nadążyć przedsiębiorcom. Bycie na bieżąco musi być wpisane w cenę biura, także informowanie o aktualnych zmianach nas dotyczących – co przy masówkach może być trudne. &lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;&lt;b&gt;&lt;br /&gt;&lt;/b&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;&lt;b&gt;Kontrola nad informacją&lt;/b&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;Spotkałam się z dosyć dużą grupą przedsiębiorców, którzy nie chcą oddawać rachunkowości w "obce ręce" z kilku powodów. Należą do nich zawody, w których najłatwiej ukryć rzeczywiste przychody. Stereotypowym przykładem są lekarze prowadzący prywatne praktyki. Nie chcą wyprowadzać na zewnątrz informacji o swoich rzeczywistych dochodach, a także mieć kontrolę nad płaconymi podatkami. W końcu bez biura nie będą zmuszeni raz określić swoich dochodów w miesiącu, czy "kombinować" z ich wysokością byleby nie oddawać ciężko zarobionych plnów. &lt;b&gt;Sprawa dotyczy też znajomości czyichś dochodów, kontroli nad informacji, ich bezpieczeństwa.&lt;/b&gt; To delikatna kwestia i nie zawsze komuś odpowiada, że Pani Jadzia popijając herbatkę i tworząc twoje deklaracje podatkowe skomentuje twoje ostatnie zakupy, które chciałaś wliczyć w koszty albo czy jakieś mniej lub bardziej legalne grupy nacisku nie wykręcą ci rąk bo wykazałeś duże przychody z firmy...&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;Coś jednak jest na rzeczy. Słyszałam historie o właścicielach biur rachunkowych, którzy raz na jakiś okres objeżdżali swoich klientów i sprawdzali, czy mają nowe okna, samochody, w jakich ciuchach chodzi żona – tylko po to, by odpowiednio skalibrować nową cenę własnych usług ;) Albo ekstra kasować za obronę podczas kontroli podatkowej, którą sami spowodowali.  Niestety to bardziej wredna cecha pewnych ludzi ogółem niż jakieś zawodowe ciągoty księgowych. &lt;b&gt;Księgowi też ludzie, ze wszystkimi wadami i zaletami. &lt;/b&gt;Nierzetelność, złośliwość ludzka jednak jest powszechna i żaden zawód nie jest od niej wolny! Najważniejszą sprawą jest tu zaufanie do biura/księgowej. Zarówno do zawodowej rzetelności, jak i człowieka (że nie sprzeda informacji dalej ani w żaden sposób nie skorzysta na znajomości dochodu, by nas z niego obedrzeć jak się da).  &lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;&lt;b&gt;Twoje potrzeby&lt;/b&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;Czym innym jest oddanie 200 faktur księgowej, gdzie każdy to nowy klient i z innym rozliczeniem VAT, a prowadzenie mikrofirmy z 5 fakturami miesięcznie. Ważne są twoje problemy, twoje potrzeby. Trzeba po prostu głęboko się zastanowić, czego naprawdę potrzeba i jak to zaspokoić. Jedni z jedną fakturą pójdą bezwzględnie do księgowej, bo daje im to komfort psychiczny, inni siądą z kawą i wrzucą jeden miesiąc w godzinę w swój program/arkusz i zrobią wszystko bez mrugnięcia okiem, uzbrojeni w wycinek wiedzy dotyczący tylko ich firmy. &lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;&lt;b&gt;Doradztwo&lt;/b&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;Biura rachunkowe posiadają wprawdzie wykwalifikowana kadrę, ale &lt;b&gt;prowadzenie księgowości nie polega na doradztwie, jest wyłącznie czynnością odtwórczą.&lt;/b&gt; TYLKO. Nie oczekuj więc przekazywania specjalistycznej wiedzy i nauki o różnych kruczkach i możliwościach, które zwrócą ci z nawiązką wydatek na biuro. To już sprawa dla doradcy podatkowego. Czasem warto mieć stałego doradcę lub wybrać biuro prowadzone przez doradcę. Albo jeszcze lepiej – polecanego doradcę specjalizującego się w tych sposobach rozliczania, które my wybraliśmy. Ale czasem wyboru nie mamy. &lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;Po lekturze powyższego wpisu niektórzy odniosą wrażenie, że jestem przeciwna biurom rachunkowym. Może nie do końca tak jest, ale mam swoje uprzedzenia czy znajomość realiów które nie chcę tutaj przedstawiać, bo nie o tym ma być blog. Ręką, nogą, sercem i głową&lt;b&gt; jestem za wykwalifikowanymi specjalistami &lt;/b&gt;– obojętnie czy siedzą za biurkiem jako szefowie biur rachunkowych czy robią to wklepując tylko faktury. Ale tam, gdzie zaczyna się masówka, traci się indywidualne podejście do klienta – zaczyna się moje nie. Znam osoby, które założyły biuro rachunkowe a nie znają podstawowych rzeczy ponieważ zdobyły uprawnienia na najprostszy sposób (wykształcenie+dwa lata pracy), bo doradzałam im w tych kwestiach. Znam też bardzo rzetelne firmy, którym jakiś wkurzony i nie do końca inteligentno-uczciwy klient bardzo zaszkodził. 'Zaufanie' mam do dwóch znanych mi biur, za którymi nie stoją szklane fasady ich siedzib ale naście lat indywidualnej pracy z drobnym przedsiębiorcą, setki zadowolonych klientów w tym ja sama swego czasu. I dlatego jestem za tym, by stawiać na takie osoby i omijać wszelką masówkę. Ale czy takie biura znajdziecie lub nie w swoim otoczeniu, to już nie moja działka...&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;&lt;iframe allowtransparency="true" frameborder="0" scrolling="no" src="http://www.facebook.com/plugins/like.php?href=http://wkreciejnorze.blogspot.com/2010/10/biuro-rachunkowe-vs-ksiegowa-cz-2-9.html&amp;amp;layout=button_count&amp;amp;show_faces=true&amp;amp;width=180&amp;amp;action=like&amp;amp;font=verdana&amp;amp;colorscheme=light&amp;amp;height=21" style="border: medium none; height: 21px; overflow: hidden; width: 180px;"&gt;&lt;/iframe&gt;&lt;/div&gt;&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/1304057459205856792-2175201671983741880?l=wkreciejnorze.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://wkreciejnorze.blogspot.com/feeds/2175201671983741880/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://wkreciejnorze.blogspot.com/2010/10/biuro-rachunkowe-vs-ksiegowa-cz-2-9.html#comment-form' title='Komentarze (0)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/1304057459205856792/posts/default/2175201671983741880'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/1304057459205856792/posts/default/2175201671983741880'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://wkreciejnorze.blogspot.com/2010/10/biuro-rachunkowe-vs-ksiegowa-cz-2-9.html' title='Biuro rachunkowe vs księgowa cz. 2: 9 spraw, które powinien rozpatrzyć każdy przedsiębiorca decydując się na biuro rachunkowe'/><author><name>W Kreciej Norze</name><uri>http://www.blogger.com/profile/00226549782859921119</uri><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='23' height='32' src='http://3.bp.blogspot.com/_qt1TWbsKQxQ/TIzCqOfMOxI/AAAAAAAAAAo/Fr72pGF2ldQ/S220/krecik_usmiechniety.jpg'/></author><thr:total>0</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-1304057459205856792.post-6408072211303735858</id><published>2010-10-04T14:44:00.002+02:00</published><updated>2010-10-04T14:49:45.182+02:00</updated><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='Działalność gospodarcza'/><title type='text'>Biuro rachunkowe vs księgowa cz. 1</title><content type='html'>&lt;div style="text-align: justify;"&gt;O względności ceny za usługi księgowe&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;W ramach targów – nie – targów mogłam popytać o ceny usług księgowych. Oprócz dziwnej Pani co rozdawała ulotki i jej nerwowego szefa, bo po takiej reprezentacji firmy raczej nie skorzystam,&amp;nbsp; nie wzbudzała koniecznego zaufania,&amp;nbsp; generalnie całkiem nieźle rozmawiało mi się z obecnymi kilkoma przedstawicielami biur rachunkowych (lub podobnych podmiotów). Ceny mnie nie zdziwiły, dla KPIR średnio od 150 netto wzwyż, ściśle zależne od liczby dokumentów i prowadzenia spraw kadrowo-zusowskich. Czasem jakaś promocja się wtrącała, ale zauważyłam, że tak naprawdę nie ma oferty dla naprawdę mikrusów, czyli samozatrudniowych. Zwykle w większości przypadków mają do 5 (!) faktur lub rachunków miesięcznie, ba, są i tacy co mają tylko 1 dokument do rozliczenia (przychodu). I dopiero potem "rozwijają" skrzydła pod względem dokumentów, uczą się jak wliczać pewne wydatki w koszty czy mogą zwiększać przychody. Albo i nie – bo &lt;b&gt;niektórzy jednak mylą samozatrudnienie z li tylko a możliwością uniknięcia wysokiego ZUSu z własnej wypłaty. Przykro mi, nie ta bajeczka. &lt;/b&gt;&lt;/div&gt;&lt;a name='more'&gt;&lt;/a&gt;&lt;br /&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;Dla okrągłego rachunku założę 200 zł brutto (co wcale na pewno nie jest średnią rynkową). Oczywiście można wliczyć to w koszty. 200zł -&lt;b&gt; to dużo czy mało&lt;/b&gt;? W oczach malutkiej firmy dużo. I – o zgrozo – &lt;b&gt;taka księgowa za nic nie odpowiada&lt;/b&gt;. No, są jeszcze umowy przewidujące ewentualne kary, ale prawda jest smutna – nawet wywalczone odszkodowania trzeba wliczyć w przychody firmy, odprowadzić podatek, a większości pokontrolnych kar nie wliczymy w koszty. No i nie czarujmy się, niektóre biura rachunkowe mają umowy bardziej skomplikowane niż umowy kredytu hipotecznego ;-) Jesteśmy więc potrójnie stratni pod tym względem. W zamian dostajemy izuloryczny spokój, nie zajmowanie się pewnymi papierkami, nie musimy śledzić wszystkich przepisów czy doświadczenie w kontrolach skarbowych (przyznaję bywa przydatne). &lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;Zróbmy więc lekkie wyliczenie finansowe. &lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;Zakładając pesymistycznie, że przeciętny samozatrudniony ma 10-20 dokumentów na miesiąc do rozliczenia, co wprawionej w obsłudze komputera i programu księgowej zajmuje jakieś pół godziny, jakieś korekty, deklaracje, etc. No dajmy na to godzinę, ba, nawet dwie. &lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;8 godzin dziennie/2 godziny dziennie = 4 firmy dziennie&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;Z przerwą na kawę, plotki i archiwizację dokumentów w segregatorach. &lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;20 dni roboczych * 4 firmy dziennie * 200 brutto od każdej = 16 000;&amp;nbsp; netto 13 114,75&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;Raz jeszcze się narażę: to dużo czy mało? Są biura obsługujące dużo więcej niż 80 firm, na jedną księgową podobno przypada średnia właśnie 50-100 firm do rozliczenia. &lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;Z punktu widzenia drobnego przedsiębiorcy duuużo, z punktu widzenia biura – mało. Dajmy na to, że ceny wzrosną w przyszłym roku, czy to z powodu inflacji, czy zmiany stawek VAT. Stawka się podniesie, i o ile sami się nie zakręcimy za zwiększeniem przychodu – będzie nas bić po kieszeni. &lt;b&gt;Cena biura rachunkowego jest bardzo względna.&amp;nbsp; Liczy się dla nas co dostaniemy w zamian. &lt;/b&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;Swoją KPIR prowadzę samodzielnie, nie mam ochoty rozstawać się dla 200zł dla iluzji, że prowadząca moją KPIR księgowa jest na bieżąco ze wszystkim i podziela moje zdanie na temat prawa do rozliczenia niektórych kosztów. Powiedzenie, że szefc bez butów chodzi jest tutaj całkowicie nieadekwatne. Biorąc pod uwagę, że w tym roku będę miała dochody z najmu, kredyt w euro, zakup mieszkania, cztery zgłoszone darowizny, niezidentyfikowane przelewy na konto idące w dziesiątki tysięcy i do tego założyłam działalność – czuję, że niedługo ktoś zadzwoni do moich drzwi i wręczy mi zawiadomienie, że za tydzień kontrola :D&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;Druga część, wpis o odpowiedzialności podatnika nawet w przypadku powierzenia ksiąg do biura rachunkowego oraz krótkie podsumowanie wad i zalet oddania księgowości w jakiekolwiek obce ręce, jeszcze w tym tygodniu.&lt;/div&gt;&lt;br /&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;&lt;iframe allowtransparency="true" frameborder="0" scrolling="no" src="http://www.facebook.com/plugins/like.php?http://wkreciejnorze.blogspot.com/2010/10/biuro-rachunkowe-vs-ksiegowa-cz-1.html&amp;amp;layout=button_count&amp;amp;show_faces=true&amp;amp;width=180&amp;amp;action=like&amp;amp;font=verdana&amp;amp;colorscheme=light&amp;amp;height=21" style="border: medium none; height: 21px; overflow: hidden; width: 180px;"&gt;&lt;/iframe&gt;&lt;/div&gt;&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/1304057459205856792-6408072211303735858?l=wkreciejnorze.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://wkreciejnorze.blogspot.com/feeds/6408072211303735858/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://wkreciejnorze.blogspot.com/2010/10/biuro-rachunkowe-vs-ksiegowa-cz-1.html#comment-form' title='Komentarze (7)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/1304057459205856792/posts/default/6408072211303735858'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/1304057459205856792/posts/default/6408072211303735858'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://wkreciejnorze.blogspot.com/2010/10/biuro-rachunkowe-vs-ksiegowa-cz-1.html' title='Biuro rachunkowe vs księgowa cz. 1'/><author><name>W Kreciej Norze</name><uri>http://www.blogger.com/profile/00226549782859921119</uri><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='23' height='32' src='http://3.bp.blogspot.com/_qt1TWbsKQxQ/TIzCqOfMOxI/AAAAAAAAAAo/Fr72pGF2ldQ/S220/krecik_usmiechniety.jpg'/></author><thr:total>7</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-1304057459205856792.post-353039345302493115</id><published>2010-10-02T20:04:00.005+02:00</published><updated>2010-10-02T20:07:02.509+02:00</updated><title type='text'>Kobieta zmienną jest</title><content type='html'>&lt;div style="text-align: justify;"&gt;Ta myśl może przyjść do głowy powracającym czytelnikom bloga. Strona uległa drobnej modyfikacji. Po względem wizualnym wierzę, że obecny wygląd jest czytelniejszy i znośniejszy dla oczu. Po X godzinach wpatrywania się w ekran komputera nawet ja miałam dosyć. Oprócz kolorystyki zmieniłam też organizację i rozmieszczenie elementów na stronie, a nawet dodałam parę nowych, np. w nowych postach pojawia się fejsowy przycisk "lubię to".&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;Pojawiły się trzy nowe kategorie z dotychczas polecanym blogów:&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;b&gt;&lt;i&gt;Kobiecym piórem&lt;/i&gt;&lt;/b&gt; - odnośniki do stron podejmujących tematykę finansów od kobiecej strony&lt;br /&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;Przyznam, że ten katalog jest raczej ubogo opracowany. Niestety częściowo ma na to wpływ też jakość czy porzucanie już istniejących materiałów przez autorki i autorów. &lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;&lt;b&gt;&lt;i&gt;To i owo o finansach&lt;/i&gt;&lt;/b&gt; - współpracujące blogi oraz te, na które zaglądam. Lista staje się coraz dłuuuuuuuższa.&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;&lt;i&gt;&lt;b&gt;To i owo&lt;/b&gt; &lt;/i&gt;- pozostałe blogi/strony które wg mnie warto odwiedzić.&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;Kilka nowych stron pojawiło się na liście, w najbliższym czasie będę kontynuowała dodawanie. Lista na pewno nie jest kompletna :)&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;&lt;iframe allowtransparency="true" frameborder="0" scrolling="no" src="http://www.facebook.com/plugins/like.php?href=www.wkreciejnorze.blogspot.com&amp;amp;layout=button_count&amp;amp;show_faces=true&amp;amp;width=180&amp;amp;action=like&amp;amp;font=verdana&amp;amp;colorscheme=light&amp;amp;height=21" style="border: medium none; height: 21px; overflow: hidden; width: 180px;"&gt;&lt;/iframe&gt;&lt;/div&gt;&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/1304057459205856792-353039345302493115?l=wkreciejnorze.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://wkreciejnorze.blogspot.com/feeds/353039345302493115/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://wkreciejnorze.blogspot.com/2010/10/kobieta-zmienna-jest.html#comment-form' title='Komentarze (5)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/1304057459205856792/posts/default/353039345302493115'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/1304057459205856792/posts/default/353039345302493115'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://wkreciejnorze.blogspot.com/2010/10/kobieta-zmienna-jest.html' title='Kobieta zmienną jest'/><author><name>W Kreciej Norze</name><uri>http://www.blogger.com/profile/00226549782859921119</uri><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='23' height='32' src='http://3.bp.blogspot.com/_qt1TWbsKQxQ/TIzCqOfMOxI/AAAAAAAAAAo/Fr72pGF2ldQ/S220/krecik_usmiechniety.jpg'/></author><thr:total>5</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-1304057459205856792.post-48086108767271938</id><published>2010-10-01T16:34:00.002+02:00</published><updated>2010-10-01T16:34:23.648+02:00</updated><title type='text'>Weekendowe plany</title><content type='html'>&lt;div style="text-align: justify;"&gt;Wrzesień minął jak z bicza strzelił, nawet nie wiem kiedy przestałam biegać w krótkim rękawku iprzestawiłam się na kurtkę zimową. Za oknem niestety paskudna szaruga, coś tam kropi, wieje i zimnica. Zmuszona jestem więc porzucić mój dwukołowy pojazd i polegać całkowicie na własnych nogach i wrocławskiej komunikacji miejskiej. Nie za ciekawy obrazek, przyznaję. Zwłaszcza, że ostatnio spędziłam ponad pół godziny w oddziale BZ WBK odbierając UrbanCard i załatwiając inną formalność. W przyszłości bilety miesięczne na fakturę to tylko w jakimś bezkolejkowym normalnym punkcie będę kupować. Szkoda czasu i nerwów.&lt;br /&gt;&lt;a name='more'&gt;&lt;/a&gt;&lt;br /&gt;We wrześniu skończyłam wreszcie pisać pracę licencjacką, wydrukowałam i poszła do promotora. Mam nadzieję, że nie odrzuci ;) Z tego punktu widzenia mam już serdecznie dosyć formalnych, szkolnych form edukacji i walki "z systemem". Widzę, że wiele z nich ma nijak się do rzeczywistości. Chociaż uważam, że wykształcenie jest potrzebne każdemu rozsądnemu człowiekowi, uważam nadto że wiedza jest potrzebna&amp;nbsp; dużo bardziej. Zobaczymy jak się to dalej potoczy - zwłaszcza, że edukacją zajmuję się od drugiej strony biurka. Szkoły i uczelnie jawią mi się teraz niczym otchłań pożerająca czas, nerwy i duuuużo pieniędzy w płonnej nadziei poprawy sytuacji zawodowej (inaczej nie mogę wyjaśnić sukcesu finansowego niektórych 'form kształcenia'). No ale cóż, ja na tym zarabiałam i planuję zarabiać, więc narzekania zostawię na &lt;br /&gt;kiedy indziej. &lt;br /&gt;&lt;br /&gt;W poniedziałek oficjalnie rusza działalność. Regonu jeszcze nie dostałam. Odwiedziłam za to dzisiejszego ranka US Wrocław Fabryczna, złożyłam w okienku z wdzięczną nazwą "kancelaria" oświadczenie dotyczące podatku dochodowego z DG, zabrałam swoją kopię z przybitą datą wpływu i zmyłam na autobus. Swoją drogą, ta sala przyjęć na parterze jakaś paskudna i nieprzyjemna była. Z wszystkich wrocławskich urzędów, które przez ostatnie ponad 3 lata odwiedziłam, ten wyglądał najgorzej. Ale za to szybkość obsługi niezła - dwie osoby przede mną w kolejce, a sprawa po ustawieniu w kolejce włącznie z uzyskaniem pieczęci zajęła może ze dwie minuty.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Drugą kwestią jest numer telefonu firmowy. Mam dwa numery, jeden z Simplusie, drugi w mBanku, znam już warunki "przejścia" na numer firmowy w mBanku. Jak widnieje na stronie, niestety promocyjne minuty za korzystanie z usług mBanku nie pokrywają się z ofertą dla firm. Szkoda, ale w razie niekonkurencyjności Simplusa firmowego i tak mam nabywcę na moje darmowe minuty ;). W ten weekend będę biegała za resztą formalności, zwłaszcza że kończą się środki na karcie Simplusa - idealny moment na wrzucenie doładowania w koszty. Dla osób nieobeznanych z księgowością - numer musi być zgłoszony jako firmowy, wtedy doładowania są kosztem firmy. To, czy aparat był kupiony na firmę czy jej przekazany, nie ma znaczenia w zasadzie. Muszę się jeszcze dowiedzieć, jak będzie z fakturami w Simplusie, sprawa jest jasna w mBanku (dostaję e-fakturę na maila po każdym doładowaniu). Poza telefonami, prawie wszystkich dostawców z fakturami i rachunkami mam już sprawdzonych. Papierki złożone. Pozostaje jeszcze odwiedzić ulicę Litomską, wysłać komplet kolejnych ofert w ten weekend, zajść do jakiegoś oddziału Plusa i księgarni z drukami akcydensowymi po super "drogą" książkę kontroli (parę złotych). Takie mam plany na weekend...&lt;/div&gt;&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/1304057459205856792-48086108767271938?l=wkreciejnorze.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://wkreciejnorze.blogspot.com/feeds/48086108767271938/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://wkreciejnorze.blogspot.com/2010/10/weekendowe-plany.html#comment-form' title='Komentarze (0)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/1304057459205856792/posts/default/48086108767271938'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/1304057459205856792/posts/default/48086108767271938'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://wkreciejnorze.blogspot.com/2010/10/weekendowe-plany.html' title='Weekendowe plany'/><author><name>W Kreciej Norze</name><uri>http://www.blogger.com/profile/00226549782859921119</uri><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='23' height='32' src='http://3.bp.blogspot.com/_qt1TWbsKQxQ/TIzCqOfMOxI/AAAAAAAAAAo/Fr72pGF2ldQ/S220/krecik_usmiechniety.jpg'/></author><thr:total>0</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-1304057459205856792.post-961822716926406794</id><published>2010-09-30T13:37:00.003+02:00</published><updated>2010-09-30T13:49:49.889+02:00</updated><title type='text'>Wrocławskie Targi - zmarnowane szanse</title><content type='html'>&lt;div style="text-align: justify;"&gt;Byłam na kilku targach, w większości związanych z turystyką, więc pewne sprawy na wrześniowych targach wydawały mi się oczywistością. A jednak, dla organizatorów chyba były całkowitą abstrakcją. &lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Organizatorem Targów dla Przedsiębiorczości 2010 było Dolnośląskie Towarzystwo Rozwoju Biznesu. Ale szczerze pisząc, nie wróżę tej organizacji sukcesu. Tak nieprofesjonalnego podejścia i zawalenia sprawy nie widziałam na żadnych targach (oczywiście mowa o spotkaniach biznesowych i targach, w których brałam udział). Gorzej, na żadnych targach "zawalenie sprawy" nie dotarło tak bardzo do odwiedzających, jak na zorganizowanych przez nich. Czasem jak coś walnęło, usłyszało się tylko od wystawcy "prywatnie". Ale tutaj wyzierało to z każdego kąta. &lt;br /&gt;&lt;br /&gt;O co biega?&lt;/div&gt;&lt;a name='more'&gt;&lt;/a&gt;&lt;br /&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;Targi zaczęły się w piątek o dziewiątej (kto u licha wybierał porę? biurokraci, którzy nigdy nie poznali dnia pracy drobnego przedsiębiorcy?), miały przez dwa dni trwać do siedemnastej. Wątpię szczerze, by trwały. Pustki, pustki i jeszcze raz pustki - oto co można było zauważyć. Jeśli odwiedzających łącznie było kilkaset, to już bardzo dobrze przy tym poziomie...&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;Brak rozreklamowania imprezy. Przy samej hali na ulicy Wystawowej, gdzieś przy wejściu ktoś ledwie&amp;nbsp; plakat przyczepił. Podobno była reklama w lokalnej tv, gazecie i jakieś plakaty, zapewniane przez organizatorów - ale nie natknęłam się na żaden. ;) O targach usłyszałam od znajomych i szefowej. &lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;Na stronach kilku wystawców pojawiła się informacja, na stronie wroclaw.pl też, nie przeczę - i to&amp;nbsp; chyba tylko to zapewniło śladowy ruch na targach. Bo na pewno nie podejście organizatora. &lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;Gorzej, targi się zaczęły, a nie było informacji o wystawcach na stronie targów! Podobno pojawiła się dopiero koło południa, czy popołudniu w piątek. Sprawdziłam wieczorem - rzeczywiście, jest. Ale zamiast zapowiadanych 60 firm, było niecałych 30. Miały być dwa poziomy stoisk, "zajęta" część zajęła może z pół piętra. Część wykładów powtarzała się, wystarczyło nie pójść na jeden z nich i widać było, że ruch oprócz śladowych jednostek był praktycznie przy tych wykładach. &lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;Kompletne dno organizacyjne. Zapewne firmy wystawcy złożą reklamację, wróżę im pełen sukces. Miejmy nadzieję, że ta organizacja nigdy się już nie zabierze za robienie targów... Jak ktoś inny z doświadczeniem i sukcesami podejmie się takiego zadania, to z wielką chęcią pójdę. &lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;Abstrahując już od żenującego poziomu organizacyjnego, kilka spraw sobie sprawdziłam, wyjaśniłam i dało mi do myślenia na tyle, że dostałam większego &lt;i&gt;kopa &lt;/i&gt;motywacyjnego by wreszcie zabrać się za formalności. Więc skorzystałam, mimo wszystko. Wiem też, z jakimi firmami we Wrocławiu nie chcę współpracować. Nie chcę tutaj wymieniać nazw, ale przez wrażenie jakie sprawiają przedstawiciele firmy na pewno odstraszają klientów. W sumie trzy takie firmy zrobiły na mnie bardzo negatywne wrażenie, były reprezentowane zarówno przez Panie, jak i Panów. Pomysły czy oferta generalnie nie były złe, reszta "kulała" zdecydowanie. &lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Trafiłam nawet na firmę budowlaną gdzieś w bocznym boksie, zapytałam się o kilka rzeczy (w związku z planowanym za dwa lata gruntownym remontem mieszkania).&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;Na pewno to, co było wykorzystałam, ale niesmak wobec organizatorów pozostał.&lt;/div&gt;&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/1304057459205856792-961822716926406794?l=wkreciejnorze.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://wkreciejnorze.blogspot.com/feeds/961822716926406794/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://wkreciejnorze.blogspot.com/2010/09/wrocawskie-targi-zmarnowane-szanse-byam.html#comment-form' title='Komentarze (0)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/1304057459205856792/posts/default/961822716926406794'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/1304057459205856792/posts/default/961822716926406794'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://wkreciejnorze.blogspot.com/2010/09/wrocawskie-targi-zmarnowane-szanse-byam.html' title='Wrocławskie Targi - zmarnowane szanse'/><author><name>W Kreciej Norze</name><uri>http://www.blogger.com/profile/00226549782859921119</uri><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='23' height='32' src='http://3.bp.blogspot.com/_qt1TWbsKQxQ/TIzCqOfMOxI/AAAAAAAAAAo/Fr72pGF2ldQ/S220/krecik_usmiechniety.jpg'/></author><thr:total>0</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-1304057459205856792.post-6685980873699678815</id><published>2010-09-25T17:11:00.002+02:00</published><updated>2010-09-25T17:11:46.519+02:00</updated><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='Wrocław'/><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='Działalność gospodarcza'/><title type='text'>Realizacja planów</title><content type='html'>&lt;div style="text-align: justify;"&gt;Poprzednio pisałam o uaktualnieniu planów. Jak postanowiłam, tak też się stało. &lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Złożyłam wniosek EDG-1 razem z załącznikiem RB w Urzędzie Miasta. Sala 20, gdzie przyjmują wnioski o wpis do ewidencji, mieści się na parterze budynku UM na placu Nowy Targ (za Galerią Dominikańską w stronę wyspy), i aby tam dotrzeć wystarczy po wejściu od razu skręcić na lewo, pokonać parę schodków, minąć informację i salę od dowodów rejestracyjnych, a potem po prostej kilkadziesiąt metrów ni to sali ni to korytarza wyłożonego szarym czymś aż dojdzie się do sali oznaczonej numerem 20. Nie wiem, czym było szare coś na ścianach, ale wyglądało czysto i przyjemnie, więc nie zmartwiło mnie na co idą moje podatki. Jako że prawie w zwyczaj ostatnio weszło mi błądzenie po różnych urzędach, przeto zamieszczam dokładny opis drogi ;)&lt;a name='more'&gt;&lt;/a&gt;&lt;br /&gt;Przede mną były tylko dwie osoby w kolejce, więc poszło w miarę szybko i sprawnie (ach, te automaty kolejkowe). Zaświadczenie o wpisie dostałam od ręki. Pani pocieszyła mnie, że we Wrocławiu na REGON czeka się do dwóch tygodni obecnie. Nie jest źle. &lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Firma rusza w październiku, bynajmniej nie od pierwszego. Dlaczego? Proste. Lepiej korzystać prze 25 miesięcy, a nie 24 z prawa do preferencji w podatku społecznym. 117 a 605 pln robi dla mnie obecnie niezłą różnicę. Wierzę, że kiedyś już nie, ale nie zaszkodzi mieć miesiąc dłużej 500zł w kieszeni. W październiku nadal będę miała pracę, więc tylko złożę ZUS ZZA jako dokument rejestracyjny i pierwsze ZUS DRA. Już wypełnione i wydrukowane. Czeka, aż pojadę na Litomską w wolnej chwili. Na ZZA mam czas do 10 października, na DRA do 10 listopada. Ale po co dwa razy nastać się w kolejkach...&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Przed rozpoczęciem muszę złożyć wizytę w US, bynajmniej nie po to, by wybrać formę opodatkowania. Nawet bez żadnej wizyty w US, rozliczałabym się wg skali – tak jak chcę (jestem kreatywna, jeśli chodzi o bezpieczne koszty wpuszczane w DG). Jedynym powodem jest chęć rozliczania się kwartalnie. W październiku mamy już 4 kwartał, a za 3 żadnej zaliczki nie ma – więc podatek dochodowy zapłacę dopiero do 30 kwietnia. Ale znajdąc moją kreatywność, krwiodastwo, internet w domu i parę innych prostych, całkowicie zgodnych z prawem zabiegów, ten podatek to będzie płacił mi US po trzech miesiąch po złożeniu PIT-36 ;)&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Tyle o mojej firmie na początek. &lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Blog nieco ucierpiał, z dwóch powodów – kończenia pracy licencjackiej i ogromnej ilości pracy, jaka się zwaliła na mnie we wrześniu (¼ załogi na stanie – sezon nagłych chorób i urlopów na żądanie oficjalnie już w pełni). W międzyczasie obudowa laptopa nie chciała zaczekać na dokończenie pracy licencjackiej ani większą odbudowę funduszu awaryjnego i w rezultacie byłam przez kilka dni jak bez drugiej ręki. Z portfela ubyło tylko 300zł, na szczęście. &lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Rok chcę zakończyć stanem FA z początku, czyli 1000zł. Dlaczego tylko tyle? Hm, tutaj muszę przyznać, że dostałam nieoczekiwanie podwyżkę, niewiele, ale zawsze... no i zakładam działalność która nie będzie deficytowa przez pierwsze 3 miesiące na pewno (szczegóły kiedy indziej). Pesymistyczne założenie jest stąd, że czeka mnie wizyta u dentysty i to niejedna... ;( Dokładam do tego zatowarowanie i odłożenie części na zabezpieczenie składek w przyszłym roku. Dotychczas zgromadzone na to środki nie wystarczą na realizację wszystkich celów, będę musiała dokładać z bieżących przychodów. Każda kwota ponad wyznaczoną na koniec roku będzie sukcesem. &lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Jeżeli DG wyjdzie tak, jak planuję, sukces zostanie odtrąbiony na pewno, ale jestem realistką – nie wszystko przebiega zawsze zgodnie z naszymi planami.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Następnym razem: relacja z targów nie-targów (kto był, wie OCB).&lt;/div&gt;&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/1304057459205856792-6685980873699678815?l=wkreciejnorze.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://wkreciejnorze.blogspot.com/feeds/6685980873699678815/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://wkreciejnorze.blogspot.com/2010/09/realizacja-planow.html#comment-form' title='Komentarze (1)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/1304057459205856792/posts/default/6685980873699678815'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/1304057459205856792/posts/default/6685980873699678815'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://wkreciejnorze.blogspot.com/2010/09/realizacja-planow.html' title='Realizacja planów'/><author><name>W Kreciej Norze</name><uri>http://www.blogger.com/profile/00226549782859921119</uri><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='23' height='32' src='http://3.bp.blogspot.com/_qt1TWbsKQxQ/TIzCqOfMOxI/AAAAAAAAAAo/Fr72pGF2ldQ/S220/krecik_usmiechniety.jpg'/></author><thr:total>1</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-1304057459205856792.post-1535581050777545566</id><published>2010-09-14T13:36:00.002+02:00</published><updated>2010-09-14T13:42:44.332+02:00</updated><title type='text'>Uaktualnienie planów</title><content type='html'>&lt;div style="text-align: justify;"&gt;Jak to zwykle bywa, plany planami, rzeczywistość&amp;nbsp; - rzeczywistością. Pora więc na małe uaktualnienie moich planów związanych z założeniem firmy. &lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Jeżeli jesteś zatrudniony, wysokość &lt;b&gt;składki ZUS zależy od wysokości twojego wynagrodzenia brutto&lt;/b&gt;. Składki są odprowadzane dopiero w miesiącu następnym po uzyskaniu wypłaty. Jeżeli jednak prowadzisz działalność gospodarczą, &lt;b&gt;ZUSu nie obchodzi&lt;/b&gt; w ogóle &lt;b&gt;czy masz pieniądze&lt;/b&gt;, czy klienci ci zapłacili. Musisz płacić składki w ustalonej odgórnie wysokości. &lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;a name='more'&gt;&lt;/a&gt;&lt;br /&gt;Przedsiębiorcy płacą te same składki, niezależnie czy firma przynosi ci miesięcznie 20 tys. zł dochodu czy może wiecznie straty. Z tego też względu w swoich planach muszę uwzględnić konieczność opłacania składek ZUS z działalności bez względu na to, czy będzie ona zyskowna i w jakiej wysokości. A więc co najmniej dodatkowe 233,32 zł kolejnej daniny publicznej miesięcznie.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Moje obecne zabezpieczenie finansowe nie jest wystarczające, więc prawdopodobnie przez najbliższy rok jednak będę zmuszona łączyć zatrudnienie na umowę o pracę z działalnością. A przynajmniej przez kilka miesięcy, zanim szefostwo zgodzi się na pełne przejście na samozatrudnienie (jest już &lt;a href="http://www.blogger.com/goog_198881543"&gt;z&lt;/a&gt;&lt;a href="http://wkreciejnorze.blogspot.com/2010/08/podsumowanie.html"&gt;ielone światło&lt;/a&gt;)... Wynika to z dwóch spraw. Działalność gospodarczą będę rejestrowała jeszcze &lt;b&gt;w tym roku&lt;/b&gt;. Finansowo nie jest to najlepszy moment, ponieważ jeszcze &lt;b&gt;nie zgromadziłam środków&lt;/b&gt;, które obliczyłam, że &lt;b&gt;będą potrzebne&lt;/b&gt;. Nie jest to jakoś szczególnie kapitałochłonna nisza, ale na razie z tą częścią działalności muszę się wstrzymać. Zostaje część czysto usługowa, która rozsądnie patrząc sama nie zapewni na początku przychodów w pożądanej wysokości. &lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Szczególnie, że niezbyt ciekawie zaczęłam wtorek. Dostałam rano informacje, że z pewnego większego zlecenia planowanego od października i trwającego co najmniej do wiosny, nic nie wyjdzie.(miało być rozliczane właśnie przez DG). Właściwie to spodziewałam się tej wiadomości wczoraj, ale najwyraźniej ktoś postanowił nie psuć i tak koszmarnego poniedziałku... ;)&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Dlaczego wolałabym założyć firmę &lt;b&gt;w tym roku kalendarzowym&lt;/b&gt; mimo, że nie wszystko gotowe? Idealny moment to mit, a moje powody są bardzo prozaiczne. Jak zwykle. Chodzi o lata kalendarzowe, równe latom podatkowym, od których zależy wiele limitów. By wymienić pierwszy z brzegu - kasa fiskalna. W przyszłym roku sporo ulg będzie zlikwidowane, a &lt;b&gt;zaczynając działalność w 4 kwartale zapłacę podatek dochodowy dopiero składając zeznanie roczne&lt;/b&gt;. Jest kilka przepisów, które razem rozpatrywane przechylają szalę. Nie mówiąc też o przychodach, których nie będzie bez działalności. Na szarą strefę się bowiem nie nadają ;P.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Nawet jeżeli przez najbliższe tygodnie będzie więcej feralnych poniedziałków, najpóźniej w grudniu zamelduję o złożeniu EDG-1. Nie gwarantuję relacji na żywo. Ale kilka uwag na temat funkcjonowania Urzędu Miasta Wrocławia, jednej z wrocławskich skarbówek i oddziałów ZUSu zamieszczę na pewno. &lt;/div&gt;&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/1304057459205856792-1535581050777545566?l=wkreciejnorze.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://wkreciejnorze.blogspot.com/feeds/1535581050777545566/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://wkreciejnorze.blogspot.com/2010/09/uaktualnienie-planow.html#comment-form' title='Komentarze (0)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/1304057459205856792/posts/default/1535581050777545566'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/1304057459205856792/posts/default/1535581050777545566'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://wkreciejnorze.blogspot.com/2010/09/uaktualnienie-planow.html' title='Uaktualnienie planów'/><author><name>W Kreciej Norze</name><uri>http://www.blogger.com/profile/00226549782859921119</uri><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='23' height='32' src='http://3.bp.blogspot.com/_qt1TWbsKQxQ/TIzCqOfMOxI/AAAAAAAAAAo/Fr72pGF2ldQ/S220/krecik_usmiechniety.jpg'/></author><thr:total>0</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-1304057459205856792.post-6375273079412947818</id><published>2010-09-13T12:05:00.003+02:00</published><updated>2010-09-13T12:17:21.864+02:00</updated><title type='text'>Jak wydać 1500 zł?</title><content type='html'>&lt;div style="text-align: justify;"&gt;Blog pojawił się na liście 21 blogów polecanych przez &lt;a href="http://metafinanse.blogspot.com/"&gt;Metafinanse&lt;/a&gt;.&amp;nbsp; Jak na ironie, dzisiaj na przekór opisowi nie będzie o oszczędzaniu, tylko o tym, jak... wydać jak najwięcej. A dokładniej co najmniej 1500 zł do końca września.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;a name='more'&gt;&lt;/a&gt;&lt;br /&gt;Problem jest  taki, że skoro dostałam jednak tą kartę kredytową, to w kwartale  powinnam wykonać nią płatności na co najmniej 1500zł. Kwartał kończy się  z końcem września, a kartę dostałam w zeszłym tygodniu. Gdzie jest  problem? W kwocie!&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;mBank ma czas jeszcze na odpowiedź na złożoną  reklamację, więc do końca września i tak pozostaje mi wydać tą  oszałamiającą kwotę... :D&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Dotychczas wydałam kartą niecałe 180  zł, płacąc za tygodniowe zakupy spożywcze i drobne zakupy na allegro.  Wrześniowy budżet miałam dawno zaplanowany.&amp;nbsp; Nie spodziewając się  żadnych problemów z mBankiem zrobiłam główne opłaty, zakupy typu środki  czystości, higieny, rozrywkę i inne z bieżących środków. Kupuję też  sporo w punktach, gdzie akceptowana jest tylko gotówka. Większość  budżetu została zrealizowana, zostały mi tylko drobne rzeczy i bieżące  spożywcze, czyli mniej więcej do wydania około 200-300 zł maksymalnie na  drobiazgi. Planuję też kupno prezentu na allegro na pewne zbliżające  się imieniny, z przesyłką obecnie cena wynosi 30 zł (pewnie wyżej będzie  - licytacja). Razem daje to wykorzystany limit do około 500 zł. Pod  koniec września mBank uruchomi przelewy z karty kredytowej, i o ile  zdążą przed końcem miesiąca, część opłat z terminem końca miesiąca będę  mogła zrobić z KK nabijając limit. Ale to w sumie tylko dwie płatności,  które mogę zrobić do 30-stego włącznie. Na wrednego będzie koło tysiąca.  Na upartego przed czasem mogę zapłacić październikowe rachunki i limit  wypełnię. &lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Co jednak będzie, jeżeli nie zdążą z uruchomieniem  usługi? Na razie cicho sza o przerwach technicznych w mBanku. Liczyć  znów na nich i bać się tysiaka limitu w plecy? ;/&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Nie zamierzam  używać KK ku chwale banku na wydatki, na które nie mam pieniędzy ani  ochoty i wiem, że nie będę mogła spłacić wykorzystanego limitu. Przykład  &lt;a href="http://fkincredits.blogspot.com/"&gt;Grapkulca &lt;/a&gt;odstrasza ;)&lt;br /&gt;Pozostaje chwycić za telefon, przedzwonić do  koleżanki i wybrać się razem na zakupy. Nie, nie zamierzam kupować  nadmiernie czegoś ponad budżet, ani rzucać się na dział obuwniczy :D Ale  gdyby tak zapłacić przy kasie kartą za nas dwie raz, drugi czy trzeci i  limit jakoś się wypełni. A najlepiej znaleźć kogoś, kto planuje jakiś  większy zakup, byłoby idealnie :). Sprawy nie roztrząsałam nadmiernie i  wydaje się obecnie najlepszym wyjściem. Wymyśli ktoś lepsze?&lt;/div&gt;&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/1304057459205856792-6375273079412947818?l=wkreciejnorze.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://wkreciejnorze.blogspot.com/feeds/6375273079412947818/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://wkreciejnorze.blogspot.com/2010/09/jak-wydac-1500-z.html#comment-form' title='Komentarze (9)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/1304057459205856792/posts/default/6375273079412947818'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/1304057459205856792/posts/default/6375273079412947818'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://wkreciejnorze.blogspot.com/2010/09/jak-wydac-1500-z.html' title='Jak wydać 1500 zł?'/><author><name>W Kreciej Norze</name><uri>http://www.blogger.com/profile/00226549782859921119</uri><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='23' height='32' src='http://3.bp.blogspot.com/_qt1TWbsKQxQ/TIzCqOfMOxI/AAAAAAAAAAo/Fr72pGF2ldQ/S220/krecik_usmiechniety.jpg'/></author><thr:total>9</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-1304057459205856792.post-8134814794883050395</id><published>2010-09-08T13:44:00.001+02:00</published><updated>2010-09-08T13:46:32.386+02:00</updated><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='Wrocław'/><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='Działalność gospodarcza'/><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='Wiedza: najtańsza polisa bezpieczeństwa'/><title type='text'>Wrocławskie Targi Przedsiębiorczości</title><content type='html'>&lt;div style="text-align: justify;"&gt;W przyszły weekend, tj. 17-tego i 18-tego września we Wrocławiu odbędą się targi, które mam zamiar odwiedzić ;-) Targi polecam osobom planującym rozpoczęcie własnej działalności gospodarczej. Już działający przedsiębiorcy również znajdą tam sporo dla siebie, wystarczy spojrzeć na plan jak i zakres firm, które się tam pojawią. Wiedza to najmniej, co można stamtąd wynieść!&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;W ramach targów będą udzielane darmowe porady i konsultacje, nie tylko od zapowiedzianych oficjalnie instytucji i kancelarii. Firmy będą walczyły o uwagę zwiedzających, jak to zwykle bywa, więc wyciągniesz od nich informacje, za które normalnie trzeba słono płacić. &lt;br /&gt;&lt;a name='more'&gt;&lt;/a&gt;&lt;br /&gt;Na targach będą dostępne firmy i instytucje, które zajmują się takimi sprawami jak:&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;- pozyskiwaniem środków UE na otwarcie działalności gospodarczej,&lt;br /&gt;- wymogami formalno-prawnymi przy otwieraniu działalności gospodarczych różnego typu,&lt;br /&gt;- zarządzaniem przedsiębiorstwem,&lt;br /&gt;- marketingiem i reklamą,&lt;br /&gt;- księgowością i podatkami - mój ulubiony konik ;-) &lt;br /&gt;- kojarzeniem partnerów handlowych,&lt;br /&gt;- promocją towarów i usług,&lt;br /&gt;- finansowaniem istniejących działalności gospodarczych,&lt;br /&gt;- szkoleniami pracowników oraz kadry zarządzającej,&lt;br /&gt;- pozyskiwaniem dotacji europejskich na rozwój przedsiębiorstw.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Oficjalny program znajdziecie w kilku miejscach w sieci, by wymienić tylko kilka:&lt;br /&gt;&lt;a href="http://www.biznestargi.pl/index.php?option=com_content&amp;amp;view=article&amp;amp;id=42&amp;amp;Itemid=70"&gt;Biznestargi.pl&lt;/a&gt;&lt;br /&gt;&lt;a href="http://www.wroclaw.pl/targi_dla_przedsiebiorczosci_2010,1.dhtml"&gt;Wroclaw.pl&lt;/a&gt;&lt;br /&gt;&lt;a href="http://www.miastowroclaw.pl/index.php?option=com_eventlist&amp;amp;view=details&amp;amp;id=447:targi-dla-przedsibiorczoci-2010-najwiksze-targi-biznesu-w-polsce&amp;amp;Itemid=216"&gt;Miastowroclaw.pl&lt;/a&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;Dla spragnionych oddechu i relaksu można przejść się nad multimedialną fontannę ;)&lt;/div&gt;&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/1304057459205856792-8134814794883050395?l=wkreciejnorze.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://wkreciejnorze.blogspot.com/feeds/8134814794883050395/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://wkreciejnorze.blogspot.com/2010/09/wrocawskie-targi-przedsiebiorczosci.html#comment-form' title='Komentarze (0)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/1304057459205856792/posts/default/8134814794883050395'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/1304057459205856792/posts/default/8134814794883050395'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://wkreciejnorze.blogspot.com/2010/09/wrocawskie-targi-przedsiebiorczosci.html' title='Wrocławskie Targi Przedsiębiorczości'/><author><name>W Kreciej Norze</name><uri>http://www.blogger.com/profile/00226549782859921119</uri><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='23' height='32' src='http://3.bp.blogspot.com/_qt1TWbsKQxQ/TIzCqOfMOxI/AAAAAAAAAAo/Fr72pGF2ldQ/S220/krecik_usmiechniety.jpg'/></author><thr:total>0</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-1304057459205856792.post-8349939674164090168</id><published>2010-09-01T23:11:00.001+02:00</published><updated>2010-09-01T23:11:46.764+02:00</updated><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='Kredyt hipoteczny'/><title type='text'>mBank = problemy dla ubranych w kredyt hipoteczny?</title><content type='html'>&lt;div style="text-align: justify;"&gt;Normalnie mBank zaczyna dla mnie stawać się synonimem chaosu i problemów dla kredytobiorców. Pisząc posta opisującego przyczyny, dla których zamierzam nadpłacać kredyt hipoteczny, podałam, że mBank na bardziej skomplikowane produkty okazuje się tragiczny. Nawet nie wiedziałam, jakie to prorocze słowa...&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;a name='more'&gt;&lt;/a&gt;&lt;br /&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;W ramach mPanu przystępowałam do tzw. promocji Powrót Franka. Dwa warunki opisane w regulaminie musiała spełnić jedna z nas - przelewać wynagrodzenie i korzystać&amp;nbsp; z karty kredytowej. Ustęp trzeci w paragrafie "Uczestnictwo w promocji" mówił wyraźnie, że w "przypadku gdy o kredyt hipoteczny ubiega się więcej niż jedna osoba, warunki uczestnictwa musi spełniać co najmniej jedna osoba wnioskująca o kredyt. Oświadczenie o przystąpieniu do promocji podpisują wszystkie osoby wnioskujące o kredyt."&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;Nieco dalej w "Zasadach promocji" zostało napisane tak: "Jeżeli klient który przystąpi do promocji: wystąpi o wydanie karty kredytowej lub otrzyma z mbanku ofertę karty kredytowej i na jej podstawie złoży wniosek o wydanie karty kredytowej, a nie będzie mógł jej otrzymać z powodu braku wystarczającej zdolności kredytowej warunki promocji uważa się za spełnione. Brak korzystania z karty kredytowej nie powoduje podwyższenia oprocentowania kredytu."&amp;nbsp; &lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;Wynagrodzenie przelewam ja (siostra zatrudniona w Niemczech otrzymuje wynagrodzenie na konto niemieckiego banku i tak musi pozostać). Złożyłam również wniosek o kartę kredytową. Po paru perypetiach dostałam informacje, że brak zdolności kredytowej wobec aktualnej wysokości raty kredytu hipotecznego (do przewidzenia). A że co bank to bank, u nich każdy mówi coś nieco innego i nie ponosi za to odpowiedzialności, tylko klient. Postanowiłam więc się zabezpieczyć i złożyłam na mLinii tego samego dnia dyspozycję, by przysłali mi na piśmie, że warunki promocji spełniłam. Przesłali mi odpowiedź cytując przez większość powyższy fragment Regulaminu Promocji. &lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;Na logiczny rozum biorąc jestem uczestnikiem promocji. Przelewam wynagrodzenie, złożyłam wniosek o kartę kredytową i został on odrzucony z powodu braku zdolności kredytowej (na co dostałam niby pisemko, bo na słowo nie wierzę).&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;Ale nie. Po pracy odbieram telefon z mBanku, przedstawia się Pani i informuje jak można zweryfikować tożsamość dzwoniącej - to akurat na plus, procedura mi się podoba. Po czym mówi, że to telefon informacyjny w sprawie niedopełnienia obowiązków kredytobiorcy (!). Po jakiejś kilkunastominutowej rozmowie, gdzie ewidentnie mi ciśnienie rosło i porozumieć się z Panią nie mogłam, ustaliłyśmy, że załatwię sprawę z mBankiem. Pani upierała się, że cytowany zapis ustępu trzeciego dotyczy wszystkich kredytobiorców. Pisze co najmniej jeden z nich, czy ja ślepa? No ale bank zdanie zmienić może. &lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;Pani poinformowała mnie również, że nie było żadnej dyspozycji dodatkowej dotyczącej spełnienia promocji (czyli co - pismo z centrali z kosmosu się wzięło? wydrukowałam na własnej drukarce?) - stąd też telefon. Z innej gruszki pod koniec rozmowy okazało się, że wbrew postanowieniom RP, mam 3 pełne miesiące od monitu telefonicznego na złożenie wniosku o kartę kredytową. I dopiero jeżeli obie dostaniemy decyzję odmowną, lub któraś zacznie korzystać z karty kredytowej - warunki będą spełnione. A ja to nie Uczestnik Promocji? Pisze jak but - co najmniej jeden... Jeden był - ja. Ale podczas rozmowy tak nie myślałam i przyznam, że nieco mnie poniosło i nie myślałam aż za logicznie. Nie zapytałam skąd nagle nowe 3 miesiące liczone od monitu telefonicznego?!? Termin pewnie ukręcony gdzieś w czeluściach TPiO, a nie w Regulaminie, który tylko może to określić. Cuda niewidy. &lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;Po rozmowie podłączyłam ładowarkę do komórki i dzwonię na mLinię (wszakże mogła rozmowa potrwać - i trwała kilkadziesiąt minut). Przedstawiłam problem, Pan postanowił skonsultować, parę innych kwestii omówiliśmy. Tym razem Pan twierdził, że jest jakiś zapis o głównym kredytobiorcy w umowie - że też musi spełniać warunki... Już machnęłam ręką, bo i tak czeka mnie po ósmej jutro telefon do centrali do działu zajmującego się procedurami kredytowymi, który na szczęście swoje (i moje) pracuje w godzinach 8.00-16.00 (przełączają z mLinii) i nie zapytałam, w jakiej umowie się takiego zapisu dopatrzył. Główni kredytobiorcy widnieją w warunkach promocji w Multibanku i kolejnych jakichś mBankowych, ale nie w tej. Sprawdziłam dziesięć razy i omówiłam z pracownikiem mBanku, zanim z ogóle starałyśmy się o kredyt. &lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;Dzięki godzinom urzędowania tego działu przynajmniej nieco ochłonęłam, co na pewno dla sprawy jest kluczowe.&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;Żeby jeszcze zakończyć wisienką na torcie, w Postanowieniach Końcowych RP zostało napisane:&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;"2. Niniejszy Regulamin jest jedynym dokumentem określającym zasady Promocji." TPiO i umowa nie opisuje warunków i nie może ich zmienić. Więc nawet jakby się upierali przy swoim i skończyłoby się u arbitra/w sądzie, żadna umowa tutaj niczego nie da - na plus czy minus z terminami.&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;Oczywiście Pan biegle zasad promocji nie musiał znać (i chyba też nie znał), stwierdził, że o żadnej wcześniej wydanej dyspozycji zaznaczonej w moim kredycie hipotecznym nie widzi. Poradził abym zadzwoniła jutro w godzinach 8.00-16.00 (i ma rację, tam też 90% spraw ważniejszych nie można załatwić inaczej niż w godzinach pracy urzędów państwowych, a nie banku internetowego...). Z mLinii przełączą mnie do działu procedur kredytowych i z nimi będę walczyć. Tym razem posłucham w 100% zaleceń pracownika mBanku ;-)&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;Złożyłam też wniosek o kartę kredytową&amp;nbsp; z ofert dla mnie w systemie transakcyjnym. Potrzebnie czy niepotrzebnie, uważam, że warunki promocji są spełnione; ale wolę mimo wszystko ze wszystkich stron ich zbombardować. Odwołanie wniosku i wycofanie karty kredytowej, której przyznanie było bezpłatne to nie jest trudna sprawa.&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;W najlepszym razie skończy się na zaznaczeniu jakiejś pierdoły w ich systemie elektronicznym... Co się jednak dzisiaj ciśnienie podniosło... Teraz jestem spokojniejsza, ale do diaaaaska - czy oni już sami nie wiedzą, co wysyłają do klienta, od którego planują zgarnąć kilkaset tysięcy odsetek kredytowych? Po dzisiejszym telefonie już wiem, że nie złożyłabym kolejnego wniosku o kredyt hipoteczny w tym banku. Za dużo nerwów, niedomówień i chaosu, który odbija się na kliencie. W końcu mieć podwójne oprocentowanie a nie mieć... co to za problem dla banku, niech klient się pomęczy z wyjaśnieniem naszego bałaganu.&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/1304057459205856792-8349939674164090168?l=wkreciejnorze.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://wkreciejnorze.blogspot.com/feeds/8349939674164090168/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://wkreciejnorze.blogspot.com/2010/09/mbank-problemy-dla-ubranych-w-kredyt.html#comment-form' title='Komentarze (10)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/1304057459205856792/posts/default/8349939674164090168'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/1304057459205856792/posts/default/8349939674164090168'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://wkreciejnorze.blogspot.com/2010/09/mbank-problemy-dla-ubranych-w-kredyt.html' title='mBank = problemy dla ubranych w kredyt hipoteczny?'/><author><name>W Kreciej Norze</name><uri>http://www.blogger.com/profile/00226549782859921119</uri><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='23' height='32' src='http://3.bp.blogspot.com/_qt1TWbsKQxQ/TIzCqOfMOxI/AAAAAAAAAAo/Fr72pGF2ldQ/S220/krecik_usmiechniety.jpg'/></author><thr:total>10</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-1304057459205856792.post-9199469387302543590</id><published>2010-08-30T15:20:00.003+02:00</published><updated>2010-08-30T15:21:26.927+02:00</updated><title type='text'>Podsumowanie</title><content type='html'>&lt;div style="text-align: justify;"&gt;Sierpień był ciekawym miesiącem. Pełen różnego rodzaju nadprogramowych wydatków, które rozłożyły mój budżet, ale też i drobnych sukcesów. &lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Blog zanotował pierwszą stronę w Google pod pewne słowa kluczowe, chociaż nie był specjalnie pozycjonowany.&amp;nbsp; Sprawdziłam osobiście, więc się chwalę ;P Mam już też rozeznanie, jakie tematy są na blogu najchętniej sprawdzane przez czytelników. O dziwo, największą popularnością cieszył się wpis dot. krwiodawstwa. W sierpniu utrzymałam tempo publikowania postów, zobaczymy jak będzie we wrześniu (ograniczony czas ze względu na pisanie pracy licencjackiej i nadmiar zajęć z bieganiem po zlecenia). &lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Rozmowa z szefową przyniosła efekt w postaci zielonego światła na przejście na samozatrudnienie. &lt;br /&gt;&lt;a name='more'&gt;&lt;/a&gt;Coraz bardziej jednak skłaniam się albo w formę przeniesienia z firmy w ogóle lub obecna firma plus DG (łącznie ze zmniejszeniem etatu). Zasadą będzie to, co przynosi największy efekt – będzie głównym. Na razie skupiam się na poszukiwaniu dodatkowego źródła przychodów, sporej części mojego planu na firmę nie mogę bowiem zrealizować bez kapitału :(. W obecnej pracy go raczej nie zdobędę. W październiku poznacie efekty moich starań. Mam nadzieję, że będę mogła znów się pochwalić jakimś małym sukcesem i drogą do niego. &lt;br /&gt;Tata, z którym podzieliłam się planami dotyczącymi firmy, ostatnio nakłania mnie mocno do trzymania się etatu w obecnej firmie jakby życie od tego zależało (jedno słowo: kryzys), ale od jakiegoś czasu patrzę na to jak na najbardziej szkodliwą bajkę, jaką można kobiecie wciskać. Wybierz bezpieczeństwo, bezpieczeństwo, bezpieczeństwo... A jakie to bezpieczeństwo zależeć od widzimisię jednego pracodawcy? Żadne. Złych intencji nie ma, przynajmniej zgodziliśmy się co do wersji etat+DG jako niezłym kompromisie między bezpieczeństwem a moimi ambicjami.&amp;nbsp; &lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Finansowo sierpień był małym armagedonem, kilka nadprogramowych wydatków rozłożyło na łopatki mój budżet. Wrześniowy jest już stworzony. Nie cieszy mnie poziom "obligatoryjnych" wydatków, na szczęście wpływy z nimi związane będą już wyższe ;) Nie lubię takich sytuacji, ale też wielkiego pola manewru nie mam. &lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Pomimo wyjścia na minus, zdecydowałam się na pierwsze nadpłacenie kredytu, podobnie było z transzą od siostry. Stawki referencyjne poszły jednak w górę, co nałożyło się na całe 6 euro więcej w każdej racie (grrr). Finansowo więc efektów w nadpłacaniu nie ma, jest mały psychologiczny.&amp;nbsp; Nadpłacanie będzie kontynuowane już na dobre razem z siostrą, we wrześniu&amp;nbsp; i w każdym następnym miesiącu (nadpłata będzie stałą pozycją w budżecie, nawet po parę euro jak budżet będzie się ledwo domykał).&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/1304057459205856792-9199469387302543590?l=wkreciejnorze.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://wkreciejnorze.blogspot.com/feeds/9199469387302543590/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://wkreciejnorze.blogspot.com/2010/08/podsumowanie.html#comment-form' title='Komentarze (1)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/1304057459205856792/posts/default/9199469387302543590'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/1304057459205856792/posts/default/9199469387302543590'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://wkreciejnorze.blogspot.com/2010/08/podsumowanie.html' title='Podsumowanie'/><author><name>W Kreciej Norze</name><uri>http://www.blogger.com/profile/00226549782859921119</uri><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='23' height='32' src='http://3.bp.blogspot.com/_qt1TWbsKQxQ/TIzCqOfMOxI/AAAAAAAAAAo/Fr72pGF2ldQ/S220/krecik_usmiechniety.jpg'/></author><thr:total>1</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-1304057459205856792.post-984611925533954694</id><published>2010-08-29T18:03:00.002+02:00</published><updated>2010-08-29T18:09:33.799+02:00</updated><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='Kredyt hipoteczny'/><title type='text'>Jak nadpłacić kredyt w mBanku?</title><content type='html'>&lt;div style="text-align: justify;"&gt;Pod względem technicznym wygląda to całkiem prosto. Możemy zlecić nadpłacenie kredytu w systemie transakcyjnym, przez mLinię lub składając pisemną dyspozycję w oddziale. &lt;br /&gt;Na własnej skórze sprawdziłam procedurę nadpłacania za pomocą systemu transakcyjnego mBanku - czyli dostępu przez Internet. &lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;&lt;br /&gt;Logujemy się do serwisu transakcyjnego, z menu po lewej wybieramy "Kredyty" i pod kredytem hipotecznym "Wcześniejsza spłata". Wprowadzamy kwotę w części "Częściowa spłata", następnie dalej. I tutaj zielonego kredytobiorcę spotka lekkie zaskoczenie... Bo od razu system liczy nam odsetki i prowizje, które narosły do momentu nadpłaty i są przez bank wymagane ZAWSZE w pierwszej kolejności. Zatwierdzamy i czekamy na smsm lub wykorzystujemy kartę kodów jednorazowych.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Tak, tak o tym powinniśmy pamiętać - w pierwszej kolejności spłacamy wszystko inne, a w ostatniej pożyczony kapitał. Dlatego należy upewnić się, że na rachunku posiadamy tyle środków by nadpłata była wykonalna. Oczywiście w moim przypadku za wcześniejszą spłatę kapitału bank nie pobiera u mnie prowizji ani innych opłat (co mam zagwarantowane w umowie), jedynie wymagane odsetki. I tak w historii kredytu pojawiły się u mnie dwie operacje:&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;div class="separator" style="clear: both; text-align: center;"&gt;&lt;a href="http://3.bp.blogspot.com/_qt1TWbsKQxQ/THqDlsaAm8I/AAAAAAAAAAc/aJykWzvrUGE/s1600/nadplata.gif" imageanchor="1" style="margin-left: 1em; margin-right: 1em;"&gt;&lt;img border="0" height="52" src="http://3.bp.blogspot.com/_qt1TWbsKQxQ/THqDlsaAm8I/AAAAAAAAAAc/aJykWzvrUGE/s400/nadplata.gif" width="400" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;&lt;/div&gt;&lt;br /&gt;&lt;a name='more'&gt;&lt;/a&gt;&lt;br /&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;Nadpłacenia kredytu dokonałam w wyższej kwocie niż widoczna, ale ta pierwsza operacja była zrobiona wyłącznie w celach doświadczalnych. Następnego dnia doszedł również przelew od siostry (który też częściowo zawierał środki na nadpłatę kredytu, którą od razu wykonałam). W efekcie wcześniejszego spłacenia części odsetek, zmniejszyła się znacząco najbliższa wymagana rata kapitałowo - odsetkowa, a w efekcie nadpłacenia kapitału odrobinę zmniejszyła się stała rata.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Za pomocą Internetu taki sposób nadpłaty jest możliwy tylko w dni robocze w godzinach 8.30-19.30. Taki zapis do umowy wprowadził mBank, więc zapewne jest to związane z ich programami rozliczającymi. Sporo rzeczy działa online i w czasie rzeczywistym, ale nie wymagajmy niemożliwego ;)&lt;/div&gt;&lt;br /&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;Nadpłacanie przez system transakcyjny jest najprostszą i najszybszą metodą. Widzimy wszystko od razu, znamy wartości, etc. Nadpłacanie za pomocą pozostałych dyspozycji wymaga zgłoszenia na 7 dni przed planowanym terminem nadpłaty&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Jakie są jeszcze różnice? Nadpłacanie w systemie transakcyjnym nie zmniejsza okresu kredytowania, tylko ratę. W pozostały sposób mamy do wyboru albo zmniejszenie okresu kredytowania albo zmniejszenie raty. &lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Planując więc nadpłatę kredytu hipotecznego w mBanku pamiętaj o następujących zasadach:&lt;/div&gt;&lt;ol style="text-align: justify;"&gt;&lt;li&gt;właściwym czasie złożenia dyspozycji (zgodnie z umową) - czyli w którym dniu i o jakiej godzinie&lt;/li&gt;&lt;li&gt;właściwym czasie złożenia dyspozycji dla danego kanału (zgodnie z umową) - o ile wcześniej musisz złożyć taką dyspozycje&lt;/li&gt;&lt;li&gt;skutkach złożenia - pobrane zostaną najpierw część prowizyjno-odsetkowa, potem dopiero spłacony kapitał; oprócz tego może nastąpić albo skrócenie okresu kredytowania lub zmniejszenie wysokości raty&lt;/li&gt;&lt;li&gt;zapewnieniu właściwej kwoty na rachunku do pobrania całości nadpłaty razem z odsetkami&lt;/li&gt;&lt;/ol&gt;&lt;br /&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;W porównaniu do innych banków w powyższych zasadach niewiele się zmieni. Na pewno jest jedna zasada ogólna, którą należy wdrożyć przy nadpłacaniu: PRZECZYTAJ UMOWĘ w części dotyczącej nadpłacania kredytu. Większość z nas nie czyta umów, nawet o kredyt hipoteczny, albo zapomina co w nich jest. &lt;/div&gt;&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/1304057459205856792-984611925533954694?l=wkreciejnorze.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://wkreciejnorze.blogspot.com/feeds/984611925533954694/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://wkreciejnorze.blogspot.com/2010/08/jak-nadpacic-kredyt-w-mbanku.html#comment-form' title='Komentarze (1)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/1304057459205856792/posts/default/984611925533954694'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/1304057459205856792/posts/default/984611925533954694'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://wkreciejnorze.blogspot.com/2010/08/jak-nadpacic-kredyt-w-mbanku.html' title='Jak nadpłacić kredyt w mBanku?'/><author><name>W Kreciej Norze</name><uri>http://www.blogger.com/profile/00226549782859921119</uri><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='23' height='32' src='http://3.bp.blogspot.com/_qt1TWbsKQxQ/TIzCqOfMOxI/AAAAAAAAAAo/Fr72pGF2ldQ/S220/krecik_usmiechniety.jpg'/></author><media:thumbnail xmlns:media='http://search.yahoo.com/mrss/' url='http://3.bp.blogspot.com/_qt1TWbsKQxQ/THqDlsaAm8I/AAAAAAAAAAc/aJykWzvrUGE/s72-c/nadplata.gif' height='72' width='72'/><thr:total>1</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-1304057459205856792.post-6530950296694143790</id><published>2010-08-27T10:49:00.001+02:00</published><updated>2010-08-27T10:50:50.742+02:00</updated><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='Wiedza: najtańsza polisa bezpieczeństwa'/><title type='text'>KRIO: majątek małżonków.</title><content type='html'>&lt;div style="text-align: justify;"&gt;KRIO (Kodeks rodzinny i opiekuńczy, nazwa rodem z czasów w których powstał - 1964 roku...), kilka razy o nim tutaj wspomnę, nie jest taki straszny jak wskazuje polityczna nazwa. Reguluje wiele kwestii, czasem wręcz kretyńsko, ale warto go znać, bo reguluje sprawy finansowe rodziny i współmałżonków. &lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Dzisiaj więc odrobinę o majątku małżonków z przykładami. Możemy zajrzeć więc w szczególności do artykułów: 31, 33, 47 i 49 KRIO. Przytaczam dzisiaj przede wszystkim definicje z ustawy; w kolejnych będzie o różnych interpretacjach i rozstrzygnięciach na korzyść lub niekorzyść Pań. &lt;br /&gt;&lt;br /&gt;W momencie zawarcia małżeństwa powstaje ustawowa wspólność majątkowa. Nie obejmuje całego majątku, tylko przedmioty majątkowe nabyte w czasie jej trwania przez oboje małżonków lub przez jednego z nich (majątek wspólny). Przedmioty majątkowe nieobjęte wspólnością ustawową należą do majątku osobistego każdego z małżonków.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Dosyć suche i mało konkretne. Co możemy zrobić z czymś tak mało konkretnym?&lt;/div&gt;&lt;br /&gt;&lt;a name='more'&gt;&lt;/a&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;Jeżeli nie chcemy w ogóle majątku wspólnego takiego jak w ustawie - musimy wybrać się do&amp;nbsp; notariusza. Zawieramy wówczas umowę notarialną. Do wyboru mamy: rozszerzyć wspólność, ograniczyć, ustanowić rozdzielność majątkową całkowitą bądź rozdzielność majątkową z wyrównaniem dorobków. Umowę można zawrzeć przed zawarciem związku małżeńskiego. Zawsze umowę można też zmienić. &lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Tylko przez umowę notarialną można całkowicie wykluczyć majątek wspólny - jeżeli przed zawarciem związku zawrzemy umowę o całkowitą rozdzielność majątkową. Wspólny majątek wówczas nie powstanie. Nadal jednak będzie istniało coś takiego, jak nakłady z majątku jednego małżonka na majątek drugiego. Ale o tym kiedy indziej. &lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Co może stanowi majątek wspólny ustawa dokładniej nie precyzuje, podaje tylko kilka przykładów bezwzględnych elementów majątku wspólnego oraz listę przedmiotów majątku osobistego. &lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Jeżeli małżonkowie nie zawarli umowy notarialnej ograniczającej czy znoszącej wspólność majątkową, do obu małżonków należą:&lt;br /&gt;&lt;ol&gt;&lt;li&gt;wynagrodzenia za pracę i dochody z innej działalności zarobkowej każdego z małżonków (np. dochody z papierów wartościowych, lokat, funduszy, umów cywilnoprawnych, renty, emerytury, ba, nawet odsetki uzyskane w ramach social lending),&lt;/li&gt;&lt;li&gt;dochody z majątku wspólnego, jak również z majątku osobistego każdego z małżonków (np. dochód z kupionego przed małżeństwem wynajmu mieszkania należy już do majątku wspólnego),&lt;/li&gt;&lt;li&gt;środki zgromadzone na rachunku otwartego lub pracowniczego funduszu emerytalnego każdego z małżonków (czyli w razie rozwodu lub innego powodu zniesienia dotychczasowej wspólności trzeba udać się też do OFE).&lt;/li&gt;&lt;/ol&gt;&lt;br /&gt;Są przedmioty, które z mocy ustawy do męża i żony nie należą. Notariusz nie powinien zgodzić się na umieszczenie zapisu w umowie o rozszerzenie majątku wspólnego o poniższe przedmioty, bo ustawa tego zabrania:&lt;br /&gt;&lt;ol&gt;&lt;li&gt;przedmioty majątkowe, które przypadną małżonkowi z tytułu dziedziczenia, zapisu lub darowizny (np. zapis mówiący, że przyszły spadek po rodzicach żony należy także do męża jest nieważny)&lt;/li&gt;&lt;li&gt;prawa majątkowe, które wynikają ze wspólności łącznej podlegającej odrębnym przepisom (rządzi nie tylko KRIO),&lt;/li&gt;&lt;li&gt;prawa niezbywalne, które mogą przysługiwać tylko jednej osobie (np. najbardziej typowe prawo do zamieszkania w określonej nieruchomości, prawa do rozmaitych świadczeń),&lt;/li&gt;&lt;li&gt;wierzytelności z tytułu odszkodowania za uszkodzenie ciała lub wywołanie rozstroju zdrowia, o ile nie wchodzą one do wspólności ustawowej, jak również wierzytelności z tytułu zadośćuczynienia za doznaną krzywdę,&lt;/li&gt;&lt;li&gt;niewymagalne jeszcze wierzytelności o wynagrodzenie za pracę lub z tytułu innej działalności zarobkowej każdego z małżonków.&lt;/li&gt;&lt;/ol&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;Oczywiście&amp;nbsp; powyższe zapisy Kodeksu do najjaśniejszych i regulujących wszystkie sytuacje finansowe nie należą. Często są również łamane, naginane i to nie tylko przez samych małżonków, ale i instytucje, z którymi mamy do czynienia (chociażby banki, SKOKi, urzędnicy...). Będzie więc o przykładach tych suchych definicji i problemach, które mogą powstać przez wspólność lub jej brak. &lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/1304057459205856792-6530950296694143790?l=wkreciejnorze.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://wkreciejnorze.blogspot.com/feeds/6530950296694143790/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://wkreciejnorze.blogspot.com/2010/08/krio-majatek-mazonkow.html#comment-form' title='Komentarze (3)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/1304057459205856792/posts/default/6530950296694143790'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/1304057459205856792/posts/default/6530950296694143790'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://wkreciejnorze.blogspot.com/2010/08/krio-majatek-mazonkow.html' title='KRIO: majątek małżonków.'/><author><name>W Kreciej Norze</name><uri>http://www.blogger.com/profile/00226549782859921119</uri><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='23' height='32' src='http://3.bp.blogspot.com/_qt1TWbsKQxQ/TIzCqOfMOxI/AAAAAAAAAAo/Fr72pGF2ldQ/S220/krecik_usmiechniety.jpg'/></author><thr:total>3</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-1304057459205856792.post-2572570387761453937</id><published>2010-08-25T11:27:00.001+02:00</published><updated>2010-08-25T11:33:39.541+02:00</updated><title type='text'>Marzenia ściętej głowy - Walutomat od września płatny!</title><content type='html'>&lt;div style="text-align: justify;"&gt;&lt;a href="https://www.walutomat.pl/news.php#30"&gt;Walutomat wprowadza opłaty od 15 września.&lt;/a&gt; Na pewno nie cieszy mnie to jako drobnego użytkownika, który różnego rodzaju operacje dokonywał... &lt;br /&gt;A już najmniej cieszy kolejna bardzo mało czytelna taryfa prowizji, zawierająca się w... opisie. Jeżeli będą pobierać od każdej transakcji wymiany, bez względy na nasz cel, to nawet ominięcie zatorów w Walutomacie (które zwiększą się po tej zmianie) będzie nas kosztować wielokrotnie więcej. &lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Jeżeli dodatkowo będą pobierać co najmniej (!) 2zł od każdego 1000zł, to zwyczajnie dla większości korzystających nie będzie to opłacalne. Krótkie wyliczenie:&lt;br /&gt;1000/3,98=251,26 euro w walutomacie, z czego ściągną mi albo 2 zł albo 50 eurocentów (?), do tego przelew SEPA do mBanku zapłacony z tej kwoty (równowartość 8 zł), około 2euro&lt;br /&gt;operacja w przybliżeniu da mi 248,76 euro po koszcie 1000zł i czekaniu 3 dni roboczych na zaksięgowanie przelewu (średnio idą 2 dni robocze)&lt;br /&gt;1000/4,08=245,09 euro w mbanku, od razu, bez czekania i w czasie rzeczywistym&lt;br /&gt;Różnica dla korzystających z Walutomatu + 3,67 euro, czyli kilkanaście złotych. Nieszczególnie imponujący wynik dla wymiany 1000zł, a co z drobniejszymi kwotami? Czy Walutomat ma stać się kolejnym molochem, któremu zależy tylko na "grubych rybach"? Oni i tak mają inne możliwości wymiany, a reszta niech spada na drzewo?&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Dodam od siebie to, co już pojawiło się na forum Walutomatu:&lt;/div&gt;&lt;a name='more'&gt;&lt;/a&gt;&lt;br /&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;- przy obecnej funkcjonalności korzyści odnoszą tylko mało szczęśliwi posiadacze kont w PEKAO, BZ WBK i PKO BP; dodatkowe opłaty zawsze najbardziej uderzają w drobnicę i dodanie nawet 2 zł do rachunku za tysiaka nie jest fajne;&lt;br /&gt;- nie mam nic przeciwko temu, by Walutomat sobie zarabiał na użytkownikach - ale są na to też inne metody niż pobieranie opłaty od transakcji; system rabatowy tylko dla osób o obrotach powyżej 1 mln niejeden użytkownik odbierze jako jakna kpina, także wobec osób które ściągały użytkowników i polecały Walutomat w programach partnerskich i bez nich;&lt;br /&gt;- za opłatę to bym chciała mieć z tego wymierne korzyści, a nie "plany rozmów z innymi bankami"...&lt;br /&gt;Rachunki walutowe we współpracujących bankach mają swoje zalety, ale w pełni funkcjonalne na pewno nie są (spróbujcie wypłacić bilon walutowy z BZ WBK - niemożliwe ;( ). &lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Jak dotąd twórcy Walutomatu dosyć elastycznie podchodzili do życzeń użytkowników (przynajmniej dotyczących funkcjonalności). Myślę, że na pewno wprowadzenie opłaty coś zmieni na gorsze (zwłaszcza płynność), ale może i w końcu na lepsze. Kilka dodatkowych opcji, o które wcześniej doprosić się nie mogliśmy, mogłoby zostać wreszcie wprowadzone. &lt;br /&gt;Teraz pytanie brzmi, czy to nie &lt;i&gt;marzenia ściętej głowy&lt;/i&gt;?&lt;/div&gt;&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/1304057459205856792-2572570387761453937?l=wkreciejnorze.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://wkreciejnorze.blogspot.com/feeds/2572570387761453937/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://wkreciejnorze.blogspot.com/2010/08/marzenia-scietej-gowy-walutomat-od.html#comment-form' title='Komentarze (1)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/1304057459205856792/posts/default/2572570387761453937'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/1304057459205856792/posts/default/2572570387761453937'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://wkreciejnorze.blogspot.com/2010/08/marzenia-scietej-gowy-walutomat-od.html' title='Marzenia ściętej głowy - Walutomat od września płatny!'/><author><name>W Kreciej Norze</name><uri>http://www.blogger.com/profile/00226549782859921119</uri><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='23' height='32' src='http://3.bp.blogspot.com/_qt1TWbsKQxQ/TIzCqOfMOxI/AAAAAAAAAAo/Fr72pGF2ldQ/S220/krecik_usmiechniety.jpg'/></author><thr:total>1</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-1304057459205856792.post-237778394670666850</id><published>2010-08-23T14:36:00.001+02:00</published><updated>2010-08-23T14:37:21.250+02:00</updated><title type='text'>Kilka słów o telefonach</title><content type='html'>&lt;div style="text-align: justify;"&gt;Niektóre osobniki płci przeciwnej nabierają dziwnego poglądu, że rozmowy telefoniczne to bardzo lubiana przez Panie rozrywka. Nie przeczę, rozmowa ze znajomymi jest przyjemna, ale unikam telefonu. Choroba zawodowa, czy jak to zwą - mam dosyć telefonów w pracy i ostatnio telefonów w ogóle. &lt;br /&gt;&lt;a name='more'&gt;&lt;/a&gt;&lt;br /&gt;Telefon to dla mnie żadna rozrywka, a w ostatnim półroczu był bardzo uciążliwym obowiązkiem, który za mocno zaważył na moim budżecie. Jak niegdyś wystarczało mi z powodzeniem 50 zł na 2-3 miesiące (pre-paid) plus skype, teraz mogłabym o tym pomarzyć - od grudnia nie było miesiąca, w którym chociaż raz nie doładowałabym telefonu (najczęściej kilkakrotnie). Szukanie mieszkania, kredyt, załatwianie spraw formalnych, telefony po urzędach, spółdzielni, banku, remontowe, sklepy, itd. - przez ostatnie pół roku czas spędzony przy słuchawce prawie dogonił czas poświęcony rozmowom służbowym. Koszty telefonu snu z powiek nie spędzają, ale nie są przyjemnie. Zakupiłam więc ostatnio starter mBank mobile. Mam jeszcze poprzedni aparat, a nowego numeru będę używała głównie do załatwiania spraw i wszelkich długich rozmów. &lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Decyzja była szybka, niepoparta szerokim rozeznaniem na rynku ofert. Ważne dla mnie były trzy sprawy - trochę darmowego internetu w cenie, płaska stawka i dodatkowe minuty - do wszystkich. Co ma właśnie mBank:&lt;br /&gt;&lt;ul&gt;&lt;li&gt;50 mb darmowego internetu (którego używam do aplikacji google maps; w mojej nokii nie mam wykupionych ani wgranych map do nawigacji których mogłabym użyć offline), w Simplusie za to płacę.&lt;/li&gt;&lt;li&gt;Płaska stawka - nie przejmuję się do jakiej sieci dzwonię, co dla mnie jest bardzo ważne. Moja rodzina mogłaby służyć za przegląd operatorów. Nie musi być też najniższa - ma być do zaakceptowania! &lt;/li&gt;&lt;li&gt;Dodatkowe minuty do wszystkich sieci - za samo konto bankowe w mbanku. Bardziej 'uproduktować się', czyli wziąć kredytu gotówkowego czy samochodowego nie zamierzam (dałoby to dodatkowe minuty), ale i tak darmowe minuty które przyznają dadzą co najmniej 3 doładowania rocznie mniej. &lt;/li&gt;&lt;/ul&gt;&lt;br /&gt;Cena za minutę gwarantowana jest do 5 stycznia 2010. Nawet jeżeli podskoczy do zwykłej stawki, i tak będzie taniej niż w dotychczasowym simplusie, darmowy net – zmniejszony do 20MB, i nadal będą darmowe minuty. &lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Jak widać nie jestem specjalnie wymagającym klientem, a chciałam trochę obniżyć rachunki nie tracąc jednocześnie numeru - tego samego od lat. W ofertach na kartę generalnie &lt;b&gt;największą głupotą &lt;/b&gt;dla mnie są tzw. pakiety minut do sieci, maxi pakiety, etc. To jest potrzebne rodzinie/znajomym w jednej sieci, ale nie osobie, która telefonu używa nie do plotek (pewnie ich marketingowcy to panowie ;p ) ale do konkretnych spraw i chcę mieć pewność, że półgodzinna rozmowa nie pochłonie całej wartości konta. Niestety Simplus takiej oferty nie ma, wszystkie pakiety obejmują sieć Plus, a płaska stawka to 29 groszy.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Z pewnością osoba, która rozmawia bardzo dużo przez telefon, bardzo dokładnie sprawdzi rynek, wliczając w to oferty abonamentowe. Z operatorami nie mam najlepszych doświadczeń, bliscy też, więc nie chcę wiązać się jakąś umową, na której warunki - jako zwykły szarak - mam znikomy wpływ. &lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/1304057459205856792-237778394670666850?l=wkreciejnorze.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://wkreciejnorze.blogspot.com/feeds/237778394670666850/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://wkreciejnorze.blogspot.com/2010/08/kilka-sow-o-telefonach.html#comment-form' title='Komentarze (1)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/1304057459205856792/posts/default/237778394670666850'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/1304057459205856792/posts/default/237778394670666850'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://wkreciejnorze.blogspot.com/2010/08/kilka-sow-o-telefonach.html' title='Kilka słów o telefonach'/><author><name>W Kreciej Norze</name><uri>http://www.blogger.com/profile/00226549782859921119</uri><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='23' height='32' src='http://3.bp.blogspot.com/_qt1TWbsKQxQ/TIzCqOfMOxI/AAAAAAAAAAo/Fr72pGF2ldQ/S220/krecik_usmiechniety.jpg'/></author><thr:total>1</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-1304057459205856792.post-9037401516805251326</id><published>2010-08-16T15:23:00.001+02:00</published><updated>2010-10-02T20:59:16.386+02:00</updated><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='Działalność gospodarcza'/><title type='text'>Być albo nie być... VATowcem</title><content type='html'>Wielka gwiazda ostatnich burzliwych publikacji dotyczących podwyżki podatków: &lt;b&gt;VAT&lt;/b&gt;, nie jest tak straszną sprawą jak niektórzy przyszli przedsiębiorcy myślą. O ile generalnie nie polecałabym stawać się vatowcem dobrowolnie, o tyle należy oddemonizować VAT w umysłach przyszłych przedsiębiorców. &lt;br /&gt;O czym powinien wiedzieć? Cóż, podstawowe pytanie jest oczywiste - czy musi być od razu vatowcem, czy może na początek to pominąć (mniej obowiązków i mniej podatków do zapłacenia)?&lt;br /&gt;&lt;a name='more'&gt;&lt;/a&gt;&lt;br /&gt;&lt;b&gt;Musisz być vatowcem&lt;/b&gt;, jeżeli w ramach swojej firmy będziesz:&lt;br /&gt;1. prowadzić dostawę (termin nieco szerszy w przepisach niż sama sprzedaż) towarów:&lt;br /&gt;a) wyrobów z metali szlachetnych lub z udziałem tych metali,&lt;br /&gt;b) towarów opodatkowanych podatkiem akcyzowym, z wyjątkiem energii elektrycznej (PKWiU 40.10.10) i wyrobów tytoniowych w rozumieniu przepisów o podatku akcyzowym,&lt;br /&gt;c) nowych środków transportu,&lt;br /&gt;d) terenów budowlanych oraz przeznaczonych pod zabudowę;&lt;br /&gt;2. świadczyć usługi usługi prawnicze oraz usługi w zakresie doradztwa, a także usługi jubilerskie. &lt;br /&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;&lt;br /&gt;Jeżeli nie planujesz prowadzić działalności w wyżej wymienionym zakresie, &lt;b&gt;nie musisz być vatowcem zakładając firmę (możesz stać się nim dobrowolnie)&lt;/b&gt;. Możesz skorzystać ze zwolnienia podmiotowego z VATu – przepis mówi, że dopóki w roku podatkowym twoja sprzedaż nie przekroczy 100tys. złotych (oczywiście za wyjątkiem sprzedaży podanej wyżej), a od 2011 150 tys. złotych, jesteś zwolniony z rozliczania podatku VAT. Ważne dla przedsiębiorców rozpoczynających w trakcie roku - limit jest wyliczany &lt;b&gt;w proporcji &lt;/b&gt;do czasu prowadzenia działalności w roku (limit na 365 dni, proporcjonalnie do okresu krótszego prowadzenia działalności limit jest niższy w pierwszym roku).&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;&lt;br /&gt;Jak większość dobrych rzeczy, zwolnienie podmiotowe może się skończyć – kiedy przekroczysz próg sprzedaży albo sprzedasz jedną z usług czy jeden z towarów których zwolnienie nie obejmuje.&amp;nbsp; &lt;/div&gt;&lt;br /&gt;&lt;b&gt;Przedsiębiorca może zrezygnować ze zwolnienia w dowolnym momencie. &lt;/b&gt;Jeżeli złoży druk rejestracyjny VAT-R najpóźniej w dzień poprzedzający rozpoczęcie działalności, ale nie później niż nastąpi sprzedaż towarów lub świadczenie usług, to wówczas zostaje vatowcem "na następny dzień". &lt;br /&gt;W praktyce bardzo trudno udowodnić, że po rozpoczęciu działalności nie wykonaliśmy żadnej sprzedaży. Chcąc zostać vatowcem od razu dopilnuj więc, by zgłoszenie i opłata za zgłoszenie została złożona na dzień przed rozpoczęciem DG. &lt;br /&gt;Dlaczego to takie ważne? W momencie, kiedy prowadzimy już DG i mamy chociaż jedną sprzedaż, wówczas czynnym płatnikiem VAT możemy zostać dobrowolnie najwcześniej od następnego miesiąca. Bez względu na to, co zaznaczyliśmy na formularzu...&lt;br /&gt;&lt;b&gt;Złożenie VAT-R wymaga uiszczenia opłaty, obecnie wynosi 170zł. Urząd wydaje decyzję administracyjną i potwierdza dokonanie rejestracji na druku noszącym nazwę VAT-5.&lt;/b&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Omówiłam krótko, kiedy Polak musi bądź nie musi być vatowcem pod względem formalnym. One jednak nie definiują całej reszty powodów, dla których możemy rozważać dobrowolną rezygnację ze zwolnienia bądź też rezygnować ze sprzedaży, byle tylko nim nie zostać...&lt;br /&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;&lt;span style="font-size: large;"&gt;&lt;i&gt;&lt;b&gt;Co jeszcze powinienem wiedzieć?&lt;/b&gt;&lt;/i&gt;&lt;/span&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;&lt;br /&gt;&lt;b&gt;Ceny – VAT wpływa na nie bardziej niż myślisz. &lt;/b&gt;&lt;br /&gt;VAT wpływa na ceny. ZAWSZE i WSZĘDZIE. Nawet w firmach, które sprzedają usługi zwolnione wpływa. Wyższe koszty usług i towarów, które ponoszą przez zapłacenie ceny brutto zawierającej podatek swoim dostawcom, przenoszone są zawsze na ostatnie ogniwo łańcucha: klienta. Również vatowcy, by wyjść na swoje, podwyższają cenę (płacą VAT od swojej marży), przecież nie odejmą sobie od ust byle tylko ulżyć klientowi... Z tego też&amp;nbsp; względu jeżeli zostaniesz vatowcem, twoje towary i usługi będą droższe. A jak wiadomo, zwykłego Kowalskiego cena obchodzi bardzo. &lt;br /&gt;Jeżeli planujesz sprzedaż głównie dla klienta indywidualnego, no cóż – lepiej vatowcem nie być. Wprawdzie nie odliczysz sobie podatku VAT od zakupów, ale nie będziesz mieć obowiązku płacenia VATu od swojej marży, więc nie przeniesie się to tak bardzo negatywnie na ceny twoich towarów i usług. &lt;br /&gt;Natomiast firmy-vatowcy często są bardziej zainteresowane współpracą z innymi vatowcami. Głównie dlatego, że będą mogli odliczyć VAT zapłacony w cenie towaru czy usługi (duże uproszczenie, czasem VATu nie można odliczyć). Nielicznym, naprawdę nielicznym przedsiębiorcom bycie vatowcem opłaca się o tyle, że mogą zdobyć kontrahentów lub więcej kontrahentów. To jedyny prawdziwy plus, jaki widzę w byciu vatowcem. &lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;b&gt;VAT obojętny dla firm? Nie wierzcie w bajki!&lt;/b&gt;&lt;br /&gt;Nie jest też absolutnie prawdą, że dla firm podatek VAT jest obojętny. To tylko teoria, która ładnie brzmi, a praktyka jest brutalna. Wyjaśnię na przykładzie:&lt;br /&gt;Zakupiono towary do odsprzedaży za 1000 zł netto (220 zł VAT), sprzedano je po 2000zł netto (440 zł VAT). Rachunek jest taki:&lt;br /&gt;2000-1000=1000 marża, dochód ze sprzedaży towaru w świetle przepisów podatkowych (czy też przychód&amp;nbsp; w wysokości 2000, to zależy od wybranej formy opodatkowania)&lt;br /&gt;VAT do zapłaty:&lt;br /&gt;440-220=220&lt;br /&gt;220 zł jest niczym innym jak&lt;b&gt; &lt;/b&gt;22% podatku od... naszej marży&lt;b&gt;. &lt;/b&gt;Tak, właśnie. &lt;b&gt;Będąc vatowcem za każdym razem oddajemy część z naszej marży (w końcu to podatek od wartości dodanej, nie nazwali go tak bez powodu...), bez względu na to, czy ta marża pozwala nam wyjść "na swoje".&lt;/b&gt; A jeżeli wyjdziemy na swoje, to pewnie jeszcze podatek dochodowy trzeba będzie zapłacić. &lt;br /&gt;Zakładając, że przedsiębiorca będzie miał tylko i wyłącznie wydatki udokumentowane fakturami VAT równe przychodom podlegającym podatkowi VAT w takich samych stawkach - tylko i wyłącznie wtedy pod względem VATu wyjdzie na zero. A przecież nie po to zakładamy firmy, żeby wyjść na zero! Wręcz przeciwnie!&lt;br /&gt;A to przecież niemożliwe, bo przedsiębiorcy ZAWSZE będą mieli wydatki, które VATowi nie podlegają. Opłaty skarbowe, usługi pocztowe, obowiązkowe ubezpieczenia ZUS, usługi finansowe (np. bankowe), polisy, ba, nawet opłata za rejestrację czynnego płatnika VAT temu podatkowi nie podlega (to w całości koszt). Zastanów się więc bardzo głęboko, czy bycie vatowcem ze względu na odbiorców – firmy i zwiększona ilość klientów z tego tytułu zrekompensuje tobie finansowe obciążenie podatkiem VAT. &lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;b&gt;Wpływ VATu na podatek dochodowy: pieniądze raz jeszcze.&lt;/b&gt;&lt;br /&gt;Druga kwestia finansowa: jeżeli mocno inwestujesz w zakup usług i towarów na początku działalności, będąc vatowcem teoretycznie odzyskasz podatek VAT z zakupów. Ale nie będąc vatowcem wliczysz VAT zapłacony w cenie w koszty (a więc zmniejszasz swój podatek dochodowy, pod warunkiem oczywiście że rozliczasz się wg skali lub liniowo). &lt;br /&gt;Przykład podany wcześniej, z wyliczeniem u nievatowca:&lt;br /&gt;przychód 2 000&lt;br /&gt;koszty 1220&lt;br /&gt;U vatowca koszty były w wysokości 1000zł netto, dochód 1000zł netto, wg skali zapłaci podatku 180zł. U nievatowca koszty wynoszą 1220, dochód do opodatkowania 780, wg skali zapłaci podatku 140zł. Zaraz, zaraz... 40 zł różnicy to nic innego jak zaokrąglone 18% z VATu z kosztów ;-) (0,18*220=39,60). &lt;br /&gt;W praktyce więc nawet jak kupujesz u vatowca, a nie jesteś vatowcem – &lt;b&gt;VAT zapłacony w cenie ci nie przepada.&lt;/b&gt; Zwiększa koszty, zmniejsza dochód do opodatkowania i w efekcie płacisz niższy podatek dochodowy. &lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;b&gt;VAT unijny. Co to za licho...?&lt;/b&gt;&lt;br /&gt;Jest jeszcze pojęcie tzw. VATu unijnego. Nabywając usługi/sprzedając usługi poza granice kraju, musisz być od 1 stycznia tego roku zarejestrowanym płatnikiem VAT-u unijnego. VAT unijny a VAT krajowy to na szczęście dwie odrębne kwestie, można być zarejestrowanym do VATu unijnego i nie być vatowcem w kraju. Sprawa szeroka jak rzeka – temat na odrębny post. &lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;&lt;br /&gt;&lt;b&gt;Wredne obowiązki formalne. &lt;/b&gt;&lt;br /&gt;Tak. Napiszę to zawsze: VAT może przyprawić o potężny ból głowy najlepszych doradców podatkowych. Jeżeli jesteś vatowcem dochodzą ci dodatkowe dwie ewidencje rządzące się odrębnymi przepisami, nieraz bardzo skomplikowanymi, niejasnymi i w niektórych kwestiach w ogóle nienapisanymi! Do tego dochodzą deklaracje podatkowe do złożenia i kolejna dziedzina, w której US uwielbia przeprowadzać kontrole... &lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;b&gt;Szczęśliwe zakończenie.&lt;/b&gt;&lt;br /&gt;Na zakończenie wisienka na torcie. Są usługi, gdzie nie liczy się w ogóle za jaką kwotę sprzedamy, jak wysokie będziemy mieć przychody, ich sprzedaż nie wlicza się do żadnego limitu przejścia na VAT, etc.&amp;nbsp; – z tytułu ich sprzedaży nie zostaniemy vatowcami. Co najwyżej możemy zostać dobrowolnie, ale na co nam to jeżeli nie odzyskamy VATu od wydatków związanych ze sprzedażą zwolnioną? Lista usług zwolnionych z podatku VAT znajduje się obecnie w załączniku nr 4 do ustawy. Nie jest długa, ale warta &lt;a href="http://www.przepisy.gofin.pl/przepisy,3,10,32,670,22943,20100520,wykaz-uslug-zwolnionych-od-podatku.html"&gt;przejrzenia. &lt;/a&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;&lt;b&gt;----&lt;/b&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;Powyższa lista za i przeciw na pewno nie wyczerpuje tematu, ale może dać pewne rozeznanie i sprowokować do zadawania pytań. Nigdy nie ma prostej odpowiedzi na jakże częste pytanie: &lt;i&gt;Czy warto być vatowcem?&lt;/i&gt; Nie słuchajcie nigdy kogoś, kto odpowie wam krótko &lt;i&gt;tak&lt;/i&gt; lub &lt;i&gt;nie&lt;/i&gt;.&amp;nbsp; &lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;iframe allowtransparency="true" frameborder="0" scrolling="no" src="http://www.facebook.com/plugins/like.php?href=www.wkreciejnorze.blogspot.com&amp;amp;layout=button_count&amp;amp;show_faces=true&amp;amp;width=180&amp;amp;action=like&amp;amp;font=verdana&amp;amp;colorscheme=light&amp;amp;height=21" style="border: medium none; height: 21px; overflow: hidden; width: 180px;"&gt;&lt;/iframe&gt; &lt;/div&gt;&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/1304057459205856792-9037401516805251326?l=wkreciejnorze.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://wkreciejnorze.blogspot.com/feeds/9037401516805251326/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://wkreciejnorze.blogspot.com/2010/08/byc-albo-nie-byc-vatowcem.html#comment-form' title='Komentarze (6)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/1304057459205856792/posts/default/9037401516805251326'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/1304057459205856792/posts/default/9037401516805251326'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://wkreciejnorze.blogspot.com/2010/08/byc-albo-nie-byc-vatowcem.html' title='Być albo nie być... VATowcem'/><author><name>W Kreciej Norze</name><uri>http://www.blogger.com/profile/00226549782859921119</uri><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='23' height='32' src='http://3.bp.blogspot.com/_qt1TWbsKQxQ/TIzCqOfMOxI/AAAAAAAAAAo/Fr72pGF2ldQ/S220/krecik_usmiechniety.jpg'/></author><thr:total>6</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-1304057459205856792.post-8535572984880245606</id><published>2010-08-14T21:43:00.000+02:00</published><updated>2010-08-14T21:43:44.861+02:00</updated><title type='text'>W przewidywanym kierunku</title><content type='html'>&lt;div style="text-align: justify;"&gt;W czwartek i piątek dokonałam dwóch nadpłat kredytu hipotecznego. W osobnym poście opiszę, jak to wygląda technicznie w mBanku i o czym należy pamiętać, dokonując nadpłaty w jakimkolwiek banku. &lt;br /&gt;&lt;br /&gt;W tym tygodniu rozmawiałam z szefową w sprawie przejścia na samozatrudnienie. Na razie neutralne światło. Kierowniczka przeciwna nie jest, umie liczyć co korzystniejsze dla pracownika przy takim samym wysiłku finansowym z ich strony... prawdopodobnie jednak przejście będzie wiązało się ściśle z planami rozwinięcia u mnie DG w ogóle, którą zamierzam rozwinąć niezależnie od mojego zatrudnienia. Na 'czyste' przejście na samozatrudnienie się nie zgodzą, ale obiecała porozmawiać z główną księgową i kadrową o rozwiązaniu pośrednim - przejście na rozliczenia z działalności w momencie, kiedy będzie ona funkcjonowała już jakiś czas. Rozwiązanie na pewno jakieś, w przyszłym tygodniu sprawa się rozstrzygnie. &lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Może jednak nie dojść w ogóle do tego momentu przejścia... Na dobre po ostatniej rozmowie na temat warunków finansowych na następny rok w obecnej pracy, zaczynam szukać kolejnej. Generalnie z powodów finansowych - nie mam szans na znaczny wzrost zarobków w obecnym miejscu pracy, a mgliste obietnice na przyszłość mnie nie satysfakcjonują. Chcąc rozwinąć własne plany zawodowe (rozwinięcie firmy poza etatem) jak i osobiste, potrzebuję w niedługim czasie zwiększyć własne zabezpieczenie finansowe bez znacznego uszczerbku w planach nadpłacania kredytu hipotecznego. &lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Tak więc powoli sprawy idą w przewidywanym kierunku :)&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;Odnośnie bloga, w sierpniu pojawią się niedługo - wspomniany wpis na temat nadpłacania kredytu , kolejne dwa posty z rozpoczętych już serii.&amp;nbsp; &lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/1304057459205856792-8535572984880245606?l=wkreciejnorze.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://wkreciejnorze.blogspot.com/feeds/8535572984880245606/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://wkreciejnorze.blogspot.com/2010/08/w-przewidywanym-kierunku.html#comment-form' title='Komentarze (1)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/1304057459205856792/posts/default/8535572984880245606'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/1304057459205856792/posts/default/8535572984880245606'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://wkreciejnorze.blogspot.com/2010/08/w-przewidywanym-kierunku.html' title='W przewidywanym kierunku'/><author><name>W Kreciej Norze</name><uri>http://www.blogger.com/profile/00226549782859921119</uri><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='23' height='32' src='http://3.bp.blogspot.com/_qt1TWbsKQxQ/TIzCqOfMOxI/AAAAAAAAAAo/Fr72pGF2ldQ/S220/krecik_usmiechniety.jpg'/></author><thr:total>1</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-1304057459205856792.post-136520400952115148</id><published>2010-08-10T14:25:00.001+02:00</published><updated>2010-10-14T19:21:17.000+02:00</updated><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='Inspiracje i pomysły'/><title type='text'>Inspiracja</title><content type='html'>&lt;div style="text-align: justify;"&gt;Wczoraj przeglądając YT trafiłam na niesamowity filmik. Dla kogoś, kto jest&amp;nbsp; dobrze obeznany z programami typu Idol, Britain's Got Talent nie jest żadną nowością ani zaskoczeniem.&amp;nbsp;&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;Klip nagrano w 2009, występująca w nim Susan Boyle zaszła wysoko w programie. Ale pierwsze wejście do BGT było &lt;b&gt;po prostu niesamowite&lt;/b&gt;. Pani Boyle robi niesamowite wrażenie kobiety, która pod pozorami starszej panny skrywa ogromny talent i rzuca nim na kolana w pierwszych sekundach. Tekst piosenki również... bardzo adekwatny ;)&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;Jurorce buzia delikatnie poddała się grawitacji, przyznam szczerze, że mnie również... Zapraszam do &lt;a href="http://www.youtube.com/watch?v=LB7sI8CG-5M"&gt;obejrzenia&lt;/a&gt; (klip z napisami po polsku, osobom nieznającym dobrze angielskiego polecam obejrzeć najpierw&amp;nbsp; z napisami).&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;Jeżeli link nie działa,&amp;nbsp; wyszukajcie Susan Boyle w Britain's Got Talent z 2009 w wersji w jasnobrązowej sukience ;) &lt;/div&gt;&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/1304057459205856792-136520400952115148?l=wkreciejnorze.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://wkreciejnorze.blogspot.com/feeds/136520400952115148/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://wkreciejnorze.blogspot.com/2010/08/inspiracja.html#comment-form' title='Komentarze (0)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/1304057459205856792/posts/default/136520400952115148'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/1304057459205856792/posts/default/136520400952115148'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://wkreciejnorze.blogspot.com/2010/08/inspiracja.html' title='Inspiracja'/><author><name>W Kreciej Norze</name><uri>http://www.blogger.com/profile/00226549782859921119</uri><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='23' height='32' src='http://3.bp.blogspot.com/_qt1TWbsKQxQ/TIzCqOfMOxI/AAAAAAAAAAo/Fr72pGF2ldQ/S220/krecik_usmiechniety.jpg'/></author><thr:total>0</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-1304057459205856792.post-4941982724510305258</id><published>2010-08-09T17:36:00.004+02:00</published><updated>2011-05-25T15:44:25.092+02:00</updated><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='Działalność gospodarcza'/><title type='text'>O czym warto wiedzieć przed założeniem działalności gospodarczej? (3) : Zakładać rachunek firmowy czy nie?</title><content type='html'>&lt;div style="text-align: justify;"&gt;Nie tylko banki lubią kosić, a najlepiej tych, co nie powstaną przyciśnięci opłatami, a nawet jeśli, ich głos nie będzie tak zgubny dla uciskających. O czym mowa? O rachunkach bankowych firmowych. &lt;br /&gt;&lt;br /&gt;O ile zwykły pracownik ma prostą możliwość całkowitego uniknięcia prowizji bankowych, dla przedsiębiorcy to jest często problem. Banki uwielbiają obciążać przedsiębiorców różnego rodzaju prowizjami, opłatami i umowami. To nieraz duże i niepotrzebne obciążenie, zwłaszcza dla początkujących. Często więc zadają nam pytanie: czy muszę mieć firmowy rachunek bankowy? Odpowiedź jest prosta i jak zwykle z haczykiem. Większość nie musi mieć firmowego rachunku bankowego. Mniejszość - ci, którzy muszą - to przedsiębiorcy dokonujący transakcji o wartościach przekraczających ustawowy limit.&lt;/div&gt;&lt;a name='more'&gt;&lt;/a&gt;&lt;br /&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;Przedsiębiorca, który nie dokona transakcji o wartości 15 tys. euro (przeliczonych na złote według średniego kursu walut obcych ogłaszanego przez Narodowy Bank Polski ostatniego dnia miesiąca poprzedzającego miesiąc, w którym dokonano transakcji - w sierpniu 2010 kwota ta wynosiła 60.120 zł), nie ma obowiązku zakładać konta firmowego. &lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;Startując z własną firmą nasz wybór sprowadza się do trzech opcji: &lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;- nie rozliczać się przez bank w ogóle, za wszystko płacić gotówką lub rozliczać się w innej formie (dosyć trudne w dzisiejszych czasach; zwłaszcza za każdym przelewem do ZUS udawać się na Pocztę by mieć pewność, że spełniliśmy świadczenie na czas)&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;- wykorzystywać do rozliczeń konto prywatne (jest wiele banków, które oferują całkowicie bezpłatne rachunki bankowe, bezpłatne przelewy i karty, tak więc jest to metoda ulubiona przez startujących, generujących niskie przychody czy osób, dla których DG to tylko 'dodatek')&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;- założyć konto firmowe; jego założenie nie znaczy jednak, że wszystkie transakcje muszą byc wykonywane przez rachunek bankowy firmowy; transakcje które muszą przez niego przechodzić zostały opisane w ustawie. &lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;Jedynym przepisem, który bezpośrednio reguluje kwestię rachunków bankowych przedsiębiorców, jest art. 22 ust. 1 ustawy z dnia 2 lipca 2004 r. o swobodzie działalności gospodarczej. Brzmi tak:&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style="background-color: #fff2cc; text-align: justify;"&gt;&lt;i&gt;&lt;br /&gt;&lt;/i&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style="background-color: #fff2cc; text-align: justify;"&gt;&lt;i&gt;Art. 22. 1. Dokonywanie lub przyjmowanie płatności związanych z wykonywaną działalnością gospodarczą następuje za pośrednictwem rachunku bankowego przedsiębiorcy w każdym przypadku, gdy:&lt;/i&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style="background-color: #fff2cc; text-align: justify;"&gt;&lt;i&gt;&lt;br /&gt;&lt;/i&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style="background-color: #fff2cc; text-align: justify;"&gt;&lt;i&gt;&amp;nbsp;&amp;nbsp;&amp;nbsp;&amp;nbsp;&amp;nbsp; 1) stroną transakcji, z której wynika płatność, jest inny przedsiębiorca oraz&lt;/i&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style="background-color: #fff2cc; text-align: justify;"&gt;&lt;i&gt;&lt;br /&gt;&lt;/i&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style="background-color: #fff2cc; text-align: justify;"&gt;&lt;i&gt;&amp;nbsp;&amp;nbsp;&amp;nbsp;&amp;nbsp;&amp;nbsp; 2) jednorazowa wartość transakcji, bez względu na liczbę wynikających z niej płatności, przekracza równowartość 15.000 euro przeliczonych na złote według średniego kursu walut obcych ogłaszanego przez Narodowy Bank Polski ostatniego dnia miesiąca poprzedzającego miesiąc, w którym dokonano transakcji.&lt;/i&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style="background-color: #fff2cc; text-align: justify;"&gt;&lt;i&gt;&lt;br /&gt;&lt;/i&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style="background-color: #fff2cc; text-align: justify;"&gt;&lt;i&gt;2. Przedsiębiorca będący członkiem spółdzielczej kasy oszczędnościowo-kredytowej może realizować obowiązek określony w ust. 1 za pośrednictwem rachunku w tej spółdzielczej kasie oszczędnościowo-kredytowej.&lt;/i&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style="background-color: #fff2cc; text-align: justify;"&gt;&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;Żaden inny przepis nie narzuca posługiwania się rachunkiem firmowym przedsiębiorcy prowadzącemu DG. Co najważniejsze, oba warunki muszą być spełnione jednocześnie. &lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;&lt;b&gt;Operacje walutowe a konto prywatne.&amp;nbsp;&lt;/b&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;W praktyce jednak nie wszystko jest proste, cudowne i wspaniałe, w szczególności kiedy zdarzą się różnego rodzaju operacje walutowe (wpływ, wypływ). &lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;Korzystanie z prywatnego konta walutowego do dokonywania operacji firmowych to łagodnie mówiąc problem. &lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;Jeżeli chcesz dokonywac płatności walutowych, prościej zaopatrzyć się w kartę kredytową czy debetową z odpowiednią walutą rozliczeń (by nie ponosić dodatkowych kosztów). Jest to prostsze pod względem podatkowym (spora część księgowych robi błędy przy wycenie różnic kursowych w przypadku ruchu na rachunku walutowym, za które odpowiada zawsze przedsiębiorca), jak i rozliczenia. Nie będzie wam trudno zrozumieć, że różnica kursowa to pojęcie oryginalnie związane z faktem, że faktury w księgach przeliczono po średnim kursie NBP, a zapłaciliście po kursie niemającym z nim wiele wspólnego (czy też dostaliście pieniądze). &lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;Brak jakichkolwiek możliwości uproszczeń nawet przy podatkowej KPIR, sprawia problem przy rachunku walutowym - tutaj różnice kursowe zmieniają się w koszmar. Jak wycenić operacje walutowe, ruch na rachunku, jak uwzględnić ruch waluty prywatnej, jak to udowodnić - masa niepotrzebnych problemów po drodze. Jeśli chcesz dokonywać transakcji walutowych, postaraj sie nie mieszać waluty firmowej na danych rachunku z prywatną, albo posłuż się płatnością kartą debetową z konta złotówkowego czy kartą kredytową. Bądź w ogóle posłuż się gotówką wymienioną w kantorze. &lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;&lt;b&gt;Przed wizytą w banku&lt;/b&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;Decyzja o założeniu konta firmowego może być dobrowolna lub przymusowa, ale dokumenty, których zarząda bank od ciebie będą te same. &lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;Przygotuj więc dokument tożsamości (dowód osobisty, prawo jazdy, paszport), zaświadczenie o wpisie do Ewidencji Działalności Gospodarczej, zaświadczenie o nadaniu NIP-u i REGON-u, pieczątkę firmową jeśli była wyrabiana. &lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;Do banku nie możesz więc udać się wcześniej niż dostaniesz REGON. Obecnie więc po złożeniu EDG-1 czekasz mniej więcej 3 tygodnie na pismo z GUSu z decyzją o nadaniu numeru REGON (tyle trwa średnio). Planując założenie działalności i korzystanie od razu z rachunku bankowego - lepiej rejestracji dokonać co najmniej miesiąc wcześniej. &lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;Po wizycie w banku musimy zgłosić każdy dodatkowy rachunek bankowy firmowy w US. Obecnie dokonujemy tego na słynnym wniosku zwanym EDG-1 (a właściwie załączniku do niego EDG-RB), który zastąpił NIP-1 dla osób prowadzących działalność gospodarczą.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;************&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;dodane 25.05.2011&lt;br /&gt;Temat rachunków bankowych firmowych został dosyć dobrze opisany na stronach bankier.pl przez pana &lt;a href="http://www.bankier.pl/wiadomosc/Konto-prywatne-w-dzialalnosci-gospodarczej-2241709.html"&gt;Szulczewskiego - szczerze polecam&lt;/a&gt;. Przytoczyłam jego artykuł w kolejnym poście o rachunkach bankowych, ale nie cieszy się on taką popularnością jak ten :)&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;iframe allowtransparency="true" frameborder="0" scrolling="no" src="http://www.facebook.com/plugins/like.php?href=www.wkreciejnorze.blogspot.com&amp;amp;layout=button_count&amp;amp;show_faces=true&amp;amp;width=180&amp;amp;action=like&amp;amp;font=verdana&amp;amp;colorscheme=light&amp;amp;height=21" style="border: medium none; height: 21px; overflow: hidden; width: 180px;"&gt;&lt;/iframe&gt; &lt;/div&gt;&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/1304057459205856792-4941982724510305258?l=wkreciejnorze.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://wkreciejnorze.blogspot.com/feeds/4941982724510305258/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://wkreciejnorze.blogspot.com/2010/08/o-czym-warto-wiedziec-przed-zaozeniem.html#comment-form' title='Komentarze (4)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/1304057459205856792/posts/default/4941982724510305258'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/1304057459205856792/posts/default/4941982724510305258'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://wkreciejnorze.blogspot.com/2010/08/o-czym-warto-wiedziec-przed-zaozeniem.html' title='O czym warto wiedzieć przed założeniem działalności gospodarczej? (3) : Zakładać rachunek firmowy czy nie?'/><author><name>W Kreciej Norze</name><uri>http://www.blogger.com/profile/00226549782859921119</uri><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='23' height='32' src='http://3.bp.blogspot.com/_qt1TWbsKQxQ/TIzCqOfMOxI/AAAAAAAAAAo/Fr72pGF2ldQ/S220/krecik_usmiechniety.jpg'/></author><thr:total>4</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-1304057459205856792.post-866808452217586216</id><published>2010-08-05T10:59:00.000+02:00</published><updated>2010-08-05T10:59:42.125+02:00</updated><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='Kredyt hipoteczny'/><title type='text'>Nie ma jak sojusznik</title><content type='html'>&lt;div style="text-align: justify;"&gt;Po ostatniej rozmowie i wyliczeniu wszystkiego, co należało policzyć w sierpniu, przesłałam siostrze informację, w jakiej kwocie ma wykonać przelew do spłaty raty. Lekkie zdziwienie "dlaczego tak mało" w jej wykonaniu ;-) przeszło w niezbyt konkretną rozmowę, co jak i gdzie zamierzam w sierpniu zrobić z ratą kredytu (ergo nadpłacać). Na co moja nieoceniona krewna stwierdziła ni stąd ni zowąd, że 'skoro tak mało, to też nadpłaci i szybciej spłacimy'. I skończyły się wcześniejsze wielkie oczy o nadpłacaniu. &lt;br /&gt;&lt;br /&gt;I tak Krecia Siostra została moim sojusznikiem w nadpłacaniu kredytu :) Razem raźniej i skuteczniej, jak powszechnie wiadomo. &lt;/div&gt;&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/1304057459205856792-866808452217586216?l=wkreciejnorze.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://wkreciejnorze.blogspot.com/feeds/866808452217586216/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://wkreciejnorze.blogspot.com/2010/08/nie-ma-jak-sojusznik.html#comment-form' title='Komentarze (0)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/1304057459205856792/posts/default/866808452217586216'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/1304057459205856792/posts/default/866808452217586216'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://wkreciejnorze.blogspot.com/2010/08/nie-ma-jak-sojusznik.html' title='Nie ma jak sojusznik'/><author><name>W Kreciej Norze</name><uri>http://www.blogger.com/profile/00226549782859921119</uri><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='23' height='32' src='http://3.bp.blogspot.com/_qt1TWbsKQxQ/TIzCqOfMOxI/AAAAAAAAAAo/Fr72pGF2ldQ/S220/krecik_usmiechniety.jpg'/></author><thr:total>0</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-1304057459205856792.post-1941960606398459963</id><published>2010-08-02T21:00:00.003+02:00</published><updated>2010-10-02T20:57:19.864+02:00</updated><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='Wrocław'/><title type='text'>Podaruj życie</title><content type='html'>&lt;div style="text-align: justify;"&gt;We wcześniejszym wpisie dot. &lt;a href="http://wkreciejnorze.blogspot.com/2010/07/co-ma-wspolnego-mundial-z-przecietnym.html"&gt;uporządkowania sytuacji osobistej&lt;/a&gt;, wspomniałam o tym, że praktycznie każdy może zostać honorowym dawcą krwi i dzięki temu uzyskać&amp;nbsp; kilka korzyści jak np. znajomość swojej grupy krwi.&lt;br /&gt;Krwiodastwo należy wspierać ile sił, więc kilku osobom zamierzam uświadomić, że to bardzo dobra sprawa - dla krwiodawcy i potencjalnego potrzebującego. To jedyny w swoim rodzaju dar życia, nie do przecenienia. We Wrocławiu brakuje teraz krwi. W innych miejscowościach nie lepiej.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;W Krasnalogrodzie działa dosyć prężnie Regionalne Centrum Krwiodawstwa i Krwiolecznictwa, zlokalizowane na ulicy Czerwonego Krzyża. Ma sporo akcji wyjazdowych, jeżeli komuś nie chce się przedzierać na Grunwald - może skorzystać z okazji w najbliższy weekend z akcji na wrocławskim rynku:&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;div class="separator" style="clear: both; text-align: justify;"&gt;&lt;a href="http://3.bp.blogspot.com/_qt1TWbsKQxQ/TFcUiN8x7cI/AAAAAAAAAAM/JIeoAN1Y_8s/s1600/akcja.jpg" imageanchor="1" style="margin-left: 1em; margin-right: 1em;"&gt;&lt;img border="0" src="http://3.bp.blogspot.com/_qt1TWbsKQxQ/TFcUiN8x7cI/AAAAAAAAAAM/JIeoAN1Y_8s/s320/akcja.jpg" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;br /&gt;Uważam, że to jedna z najlepszych rzeczy, jaką można zrobić dla innego człowieka. Przy okazji RCKiK robi coś dobrego dla nas, ale wcale nie musimy z tego korzystać jak ktoś nie chce. A jest z czego!&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;a name='more'&gt;&lt;/a&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;div style="text-align: center;"&gt;&lt;b&gt;Uzyskujesz konkretne korzyści zdrowotne:&amp;nbsp;&lt;/b&gt;&lt;/div&gt;&lt;ul style="text-align: justify;"&gt;&lt;li&gt;sprawdzą i przebadają twoją krew, wyniki można odebrać potem w stacji, w której oddawano krew (grupa krwi, morfologia, sprawdzenie wskaźników wątrobowych, sprawdzają czy nie jesteś zarażony HIV, HCV, HBV oraz na kiłą - pełen przegląd i to za darmo ;) );&lt;/li&gt;&lt;li&gt;bezpłatnie poznajesz swoją grupę krwi (normalnie jakieś 20 zł kosztuje ustalenie grupy krwi) - jeżeli nie chcesz poznać wyników badań krwi, i tak w zaświadczeniu i w bazie bez ich odebrania możesz sprawdzić swoją grupę; po 3 donacjach dostajesz czerwoną kre-kartę - potwierdzenie grupy na specjalnym blankiecie.&lt;/li&gt;&lt;/ul&gt;&lt;div style="text-align: center;"&gt;&lt;b&gt;Uzyskujesz konkretne korzyści materialne:&lt;/b&gt;&lt;/div&gt;&lt;ul style="text-align: justify;"&gt;&lt;li&gt;dużo czekolad do rozdania (kiedyś wrocławska stacja miała beznadziejnego dostawcę, teraz się poprawili - dzieci wszamają wszystko byle słodkie, sprawdzone ;)&lt;/li&gt;&lt;li&gt;ulga podatkowa - honorowe oddanie krwi i jej składników możesz odliczyć do wysokości 6% swojego dochodu jako ulga na darowiznę, odliczenie może dojść nawet do paru tysięcy - w zależności czy oddajesz tylko krew czy także jej składniki, które można oddawać więcej i częściej;&lt;/li&gt;&lt;li&gt;mniejsze kolejki do lekarzy specjalistów (tak, w kraju rządzonym przez NFZ to możliwe!) - posiadając legitymację zasłużonego honorowego dawcy krwi i przedstawiając w rejestracji do lekarza&amp;nbsp; - masz prawo do korzystania poza kolejnością ze wszystkich świadczeń opieki zdrowotnej oraz usług farmaceutycznych; legitymacji nie dostaniesz od razu, musisz najpierw oddać parę litrów krwi lub jej&amp;nbsp; składników (oddając osocze możesz tego dokonać w parę tygodni nawet!);&lt;/li&gt;&lt;li&gt;bilety bezpłatnej jazdy w niektórych miastach (np. we Wrocławiu bilet bezpłatnej jazdy);&lt;/li&gt;&lt;li&gt;zwrot za dojazd do stacji, we Wrocławiu funkcjonuje to np. z miejscem zamieszkania we Wrocławiu - dostajesz bilety komunikacji miejskiej, osobom spoza - zwrot za bilety jeżeli je przedstawisz;;&lt;/li&gt;&lt;li&gt;rabat w niektórych obiektach noclegowych i nie tylko - lista na stronie &lt;a href="http://www.dawcom.wierch.pl/"&gt;Dawcom w darze&lt;/a&gt; &lt;/li&gt;&lt;li&gt;dodatkowy dzień urlopu w pracy/szkole - pełnopłatny, haha :);&lt;/li&gt;&lt;li&gt;poprawa humoru: czekolada! ;)&lt;/li&gt;&lt;li&gt;robisz coś BEZCENNEGO dla drugiego człowieka (specjalnie zostawiłam na koniec ;p)&lt;/li&gt;&lt;/ul&gt;&lt;br /&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;Przyznam, że nie rozumiem niechęci ludzi do krwiodastwa, a spotkałam się nieraz z bezsensowna obawą i uprzedzeniem. Ludzie się boją niewinnego krwiodastwa, a na dawców szpiku kostnego to już patrzą jak na wariatów (nawet wielbicielki Edwarda Cullena...). Albo dziwactwa studenckie. Wątpię, by oddawanie krwi miało wady, ale dociekliwi pewnie znajdą. Krew jest bezcenna, żaden lek jej nie zastąpi, a większość leczenia - szczególnie operacji - bez krwi jest niemożliwa. Co roku w wakacje tragicznie rośnie zapotrzebowanie na krew i maleje liczba dawców (stąd powiedzenie o dziwactwie studentów - którzy często krew oddają), których w mieście nie ma z powodu przerwy w nauce albo urlopu i wyjazdu.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Całą procedurę oddania krwi RCKiK opisało na swojej &lt;a href="http://www.rckik.wroclaw.pl/?status=3&amp;amp;rckik=6&amp;amp;dzial=1"&gt;stronie&lt;/a&gt;, więc nie ma się co rozpisywać - bo przebiega w opisany sposób. W większości przypadków zostaniemy poproszeni o oddanie krwi, jeżeli się zgodzimy w specjalnym formularzu wypełnianym przed wizytą u lekarza, składniki krwi z kolei (np. osocze) są pobierane na podstawie decyzji lekarza (np. ze względu na zapotrzebowanie),&amp;nbsp; i np. we Wrocławiu pobierają je w dni robocze (jeżeli się coś zmieniło od zeszłego roku jak pytałam, proszę o info).&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Namawiam więc każdego, by podarował kawałek siebie. To nie jest straszne, nie boli, nie mdlejesz, ani tym podobne bzdury krążące dzięki plotkom roznoszonym przez strachliwych. &lt;b&gt;Daruj komuś szansę na życie i zdrowie! Może ktoś kiedyś podaruje i tobie...&lt;/b&gt;&lt;br /&gt;&lt;b&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;iframe allowtransparency="true" frameborder="0" scrolling="no" src="http://www.facebook.com/plugins/like.php?href=www.wkreciejnorze.blogspot.com&amp;amp;layout=button_count&amp;amp;show_faces=true&amp;amp;width=180&amp;amp;action=like&amp;amp;font=verdana&amp;amp;colorscheme=light&amp;amp;height=21" style="border: medium none; height: 21px; overflow: hidden; width: 180px;"&gt;&lt;/iframe&gt; &lt;/b&gt;&lt;/div&gt;&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/1304057459205856792-1941960606398459963?l=wkreciejnorze.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://wkreciejnorze.blogspot.com/feeds/1941960606398459963/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://wkreciejnorze.blogspot.com/2010/08/podaruj-zycie.html#comment-form' title='Komentarze (2)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/1304057459205856792/posts/default/1941960606398459963'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/1304057459205856792/posts/default/1941960606398459963'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://wkreciejnorze.blogspot.com/2010/08/podaruj-zycie.html' title='Podaruj życie'/><author><name>W Kreciej Norze</name><uri>http://www.blogger.com/profile/00226549782859921119</uri><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='23' height='32' src='http://3.bp.blogspot.com/_qt1TWbsKQxQ/TIzCqOfMOxI/AAAAAAAAAAo/Fr72pGF2ldQ/S220/krecik_usmiechniety.jpg'/></author><media:thumbnail xmlns:media='http://search.yahoo.com/mrss/' url='http://3.bp.blogspot.com/_qt1TWbsKQxQ/TFcUiN8x7cI/AAAAAAAAAAM/JIeoAN1Y_8s/s72-c/akcja.jpg' height='72' width='72'/><thr:total>2</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-1304057459205856792.post-3201616148127625871</id><published>2010-08-02T15:44:00.000+02:00</published><updated>2010-08-02T15:44:42.254+02:00</updated><title type='text'>Szykuje się podwyżka</title><content type='html'>&lt;div style="text-align: justify;"&gt;W internecie zawrzało. PO na czele z premierem ogłosili zamiar podwyższenia VATu o 1%. &lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Przyznaję, że sprawę zauważyłam ledwie wczoraj, sprawdzają co na znajomych blogach się ukazało. Wrze. Sprawy nie polepszył zabieg znany jeszcze przed 2 wojna światową, by tego rodzaju informacje serwować w piątek przed weekendem. &lt;br /&gt;&lt;br /&gt;U mnie w pracy tak źle jeszcze nie jest, chociaż zapewne w bardziej skomplikowanych systemach niż nasz, programiści zacierają ręce i liczą na żniwa. Abstrahując od faktu, że cała ta podwyżka pewnie ledwo starczy na pensje dla rozrastającej się administracji (polecam statystyki GUSu, wiele ciekawych wniosków z tych cyferek można wyciągnąć), wyobraźcie sobie, że my - kupujący towary i usługi - będziemy musieli ponieść koszta przystosowania milionów programów i systemów sprzedaży, ba, nawet aktualizacji programów w skarbówce!, przy czym koszty finansowe to nie wszystkie (w cuda nie wierzę, że wszyscy jak jeden mąż będą znali się po dead line na tym, na czym muszą - obsłudze unowocześnień w postaci wyższego podatku). Ba, znów jako ostatni w kolejce zapłacimy więcej w cenie, wcale nie o ten symboliczny 1%.&amp;nbsp;&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;W tymczasowość nowej stawki nie wierzę, tylko czekam i patrzę, co takiego znów genialnego w II połowie roku nam zaprezentują, by mogli "z powodzeniem" wdrożyć od 1 stycznia. Pomysłów podobno mają coraz więcej. Niestety znów będzie liczył się klucz polityczny, nie ekonomia, decyzje pod publikę albo decyzje jak najmniej przeciw publice. &lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Dla osób, które nie wierzą, że co najmniej do końca roku będą świadkami różnych genialnych pomysłów - polecam zapoznanie się z ustawą, która umożliwiła powrót do bycia nievatowcem drobnym przedsiębiorcom na przełomie roku 2009/2010. &lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/1304057459205856792-3201616148127625871?l=wkreciejnorze.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://wkreciejnorze.blogspot.com/feeds/3201616148127625871/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://wkreciejnorze.blogspot.com/2010/08/szykuje-sie-podwyzka.html#comment-form' title='Komentarze (0)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/1304057459205856792/posts/default/3201616148127625871'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/1304057459205856792/posts/default/3201616148127625871'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://wkreciejnorze.blogspot.com/2010/08/szykuje-sie-podwyzka.html' title='Szykuje się podwyżka'/><author><name>W Kreciej Norze</name><uri>http://www.blogger.com/profile/00226549782859921119</uri><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='23' height='32' src='http://3.bp.blogspot.com/_qt1TWbsKQxQ/TIzCqOfMOxI/AAAAAAAAAAo/Fr72pGF2ldQ/S220/krecik_usmiechniety.jpg'/></author><thr:total>0</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-1304057459205856792.post-4278859782371409924</id><published>2010-07-31T12:04:00.001+02:00</published><updated>2010-07-31T12:14:16.987+02:00</updated><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='Wiedza: najtańsza polisa bezpieczeństwa'/><title type='text'>Najtańsza polisa bezpieczeństwa dla najbliższych: wiedza</title><content type='html'>&lt;div style="text-align: justify;"&gt;Dzisiaj zaczynam nową serię artykułów o obowiązujących prawach, z którymi polecam się zapoznać, a które wpływają na życie każdej z nas. Obiecuję nie przedstawiać jakichś skomplikowanych wyliczeń, a jedynie podstawowe najważniejsze zasady oraz linki do źródeł dla bardziej zainteresowanych i dociekliwych. &lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Każda z nas kiedyś musi się zetknąć z Kodeksem Cywilnym regulującym stosunki majątkowe. Nie znam człowieka, którego jego przepisy by nie objęły. Najwięcej mitów i nieporozumień, z jakimi się spotkałam, dotyczy dziedziczenia. Mało kto bez zająknięcia wie, w jakiej sytuacji postawi rodzinę, jeżeli na pasach przejedzie go samochód. Ja wiem. A wy?&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Każde życie jest bytem z ostatecznym terminem. Nie znamy jedynie dnia ani godziny. Niestety fiskusa ani urzędów to nic nie obchodzi, czasem wręcz z tego mają znaczną korzyść. Pół biedy, jeżeli nie jest to korzyść naszym kosztem - emocjonalnym i finansowym. Jak napisałam wcześniej, nic tak nie potrafi skłócić rodziny jak spadki. Nie znam ideałów (nie istnieją), wszystkim pozostałym polecam posiadanie podstawowej wiedzy przydatnej w sytuacji która zdarzy się na 100% każdemu.&lt;br /&gt;&lt;a name='more'&gt;&lt;/a&gt;&lt;br /&gt;Nasze prawo przewiduje, że przepisów dotyczących spadków i zasad dziedziczenia należy szukać najpierw w Kodeksie Cywilnym. Kodeks jak zwykle jest dosyć obszerny, ale zasady które powinny nas interesować, to przede wszystkim &lt;a href="http://www.przepisy.gofin.pl/przepisy,3,9,9,204,7316,20100416,spadki.html"&gt;Księga czwarta&lt;/a&gt;: spadki, zawierająca 10 tytułów. &lt;br /&gt;W odróżnieniu od większości twórczości naszych ustawodawców, podstawowe z&lt;a href="http://www.przepisy.gofin.pl/przepisy,3,9,9,204,7318,20100416,dziedziczenie-ustawowe.html"&gt;asady dotyczące dziedziczenia&lt;/a&gt; są opisane bardzo prosto i w większości bez dziwnych komplikacji. Nie są długie i nużące, po kilku minutach każdy dociekliwy czytelnik znajdzie to, co go najbardziej interesuje. &lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Zasady te niedawno uległy zmianie, warto więc odświeżyć swoją wiedzę. Uzupełniono między innymi ustawowe dziedziczenie przez dziadków, które wcześniej było istotną luką w prawie. &lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Zasady Kodeksu Cywilnego mówią wyraźnie, że swoim majątkiem jak i długami można rozporządzić za życia przez sporządzenie testamentu lub inne czynności (sprzedaż, darowizna, likwidacja, jako posiadacze mamy mnóstwo możliwości). Jeżeli tego nie zrobiliśmy, Państwo za nas decyduje co się stanie z naszym majątkiem i ewentualnymi zobowiązaniami po naszej śmierci. Nie liczmy ponadto na to, że nasi najbliżsi będą mieli to samo zdanie, albo wszyscy ze sobą będą się zgadzać w momencie, kiedy chodzi o majątek czyjegoś życia. Chcesz zostać zaskoczona i postawiona pod ścianą przy rodzinnym nieszczęściu? Ja na pewno nie chcę stawiać pod ścianą najbliższych, więc wyszukałam aktualne brzmienie KC i dokładnie przeczytałam najpierw o samych zasadach dziedziczenia, a potem o testamentach i zachowkach. Niewiedza boli, tym bardziej okraszona dobrymi chęciami. &lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Przepisami tymi głębiej zainteresowałam się, mając zamiar zaciągnąć kredyt hipoteczny na zakup mieszkania wspólnie z siostrą, o czym kilkakrotnie już wspominałam we wcześniejszych tekstach. Zgodnie z KC część mieszkania i kredyt dziedziczyliby rodzice w częściach równych. Całkiem realna jest jednak możliwość, że przeżyję któreś z rodziców, a jego udział wówczas przejdzie na moją pełnoletnią siostrę i niestety nieletniego brata. Sprzedaż jego udziału w mieszkaniu czy dokonanie jakiejkolwiek czynności związanej z mieszkaniem byłoby wówczas koszmarną wycieczką po urzędach, i to w miastach oddalonych o kilkaset kilometrów. Zawsze, kiedy do dziedziczenia z mocy ustawy powołani są nieletni (brat, rodzeństwo, kuzynostwo, wnuki i prawnuki - mamy cały kalejdoskop możliwości), czeka nas w najlepszym wypadku rajd po urzędach i sądach rodzinnych. &lt;br /&gt;Zmieniłam więc ustawowe dziedziczenie przez testament. Czy wywoła to problem u niektórych w rodzinie, niespecjalnie mnie obchodzi ;) Większego majątku poza mieszkaniem nie mam, jak również jakiś zobowiązań oprócz rachunków za utrzymanie i największego bata nad karkiem - hipoteki. Napisanie dokumentu i zeskanowanie zajęło całe 10 minut, a pewnym osobom dało 30 lat spokoju. Polecam wszystkim, to najtańsza polisa bezpieczeństwa na wypadek zdarzeń, które wam nawet w tej chwili mogą nie postać w głowach. Zwłaszcza kredytobiorcom...&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Wbij sobie więc do głowy, że:&lt;br /&gt;&lt;ul&gt;&lt;li&gt;Rozporządzać majątkiem możemy tylko za życia. Testament jest sporządzany za życia, jak i inne oświadczenia woli. &lt;/li&gt;&lt;li&gt;Najbardziej formalnym i oficjalnym testamentem jest akt notarialny, który można załatwić już od kilkudziesięciu złotych. Testament można napisać jednak samodzielnie, byleby został napisany w zgodzie z wymogami przewidzianymi dla testamentów. Koszt: kartka i długopis i 10 minut poświęcone na przeczytanie, czego przepis wymaga w testamencie.&lt;/li&gt;&lt;li&gt;Nic nie da testament napisany odręcznie, o którym nikt nie wie. Co najwyżej znajdzie się przy wiosennych porządkach za 2 lata, jak będziemy mieli szczęście. Nie trzeba informować gdzie jest, co mówi, ważne, że poinformujemy otoczenie, że został sporządzony. Najlepiej jeżeli znajdzie się w tym otoczeniu osoba, która nie jest w żaden sposób zainteresowana finansowo tym dokumentem (np. dobra znajoma). &lt;/li&gt;&lt;li&gt;Zasadniczo - śmierć małżonka powoduje ustanie tzw. małżeńskiej wspólności majątkowej. Dotychczas majątek był wspólny - należał po połowie do każdego ze współmałżonków, który swoją współwłasnością mógł rozporządzać jak chciał. Po śmierci jednego drugi współmałżonek nadal małżonek posiada połowę wspólnego majątku. Żadne zapisy spadkowe, testamenty, etc. nie mogą w żaden sposób zmienić tego faktu. &lt;/li&gt;&lt;li&gt;Druga osoba, nawet jeżeli jest najbliższą, nie jest właścicielem, a tylko właściciel może dysponować majątkiem (fiskus pewnie by się nie zgodził ;) ). &lt;/li&gt;&lt;li&gt;Nawet jeżeli testamentem zostaniemy pozbawieni spadku jako członek najbliższej rodziny, w większości przypadków możemy ubiegać się o zachowek. A zachowek wypłacany jest w pieniądzu (co czasem może być wbrew pozorom sprawą dla nas korzystniejszą) ;) Podobnie w drugą stronę - jeżeli dostaniesz sporą część spadku zamiast najbliższej rodziny, możesz oczekiwać boju o zachowek.&lt;/li&gt;&lt;li&gt;Dziedziczymy majątek oraz długi. Nie ma możliwości odziedziczenia majątku bez długów jeśli istnieją. Jesteś dłużnikiem albo twoi najbliżsi są - zadbajcie o sprawy formalne, zanim przez przypadek losowy rodzina znajdzie się w wielkich kłopotach.&lt;/li&gt;&lt;li&gt;Można ograniczyć wysokość ewentualnych długów przez terminowe złożenie odpowiedniego oświadczenia o przyjęciu spadku tylko do wysokości długów (nie odpowiadamy za więcej niż dostaniemy). Jeżeli w ciągu 6 miesięcy nie złożysz żadnego oświadczenia, będzie to równoznaczne z przyjęciem spadku w pełni (cały udział spadkowy wraz z długami które spadek mogą przekraczać znacznie). &lt;/li&gt;&lt;li&gt;Można odrzucić spadek - wówczas przechodzi na kolejnych spadkobierców (też jest nieprzekraczalny termin na odrzucenie).&lt;/li&gt;&lt;/ul&gt;&lt;/div&gt;&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/1304057459205856792-4278859782371409924?l=wkreciejnorze.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://wkreciejnorze.blogspot.com/feeds/4278859782371409924/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://wkreciejnorze.blogspot.com/2010/07/najtansza-polisa-bezpieczenstwa-dla.html#comment-form' title='Komentarze (0)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/1304057459205856792/posts/default/4278859782371409924'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/1304057459205856792/posts/default/4278859782371409924'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://wkreciejnorze.blogspot.com/2010/07/najtansza-polisa-bezpieczenstwa-dla.html' title='Najtańsza polisa bezpieczeństwa dla najbliższych: wiedza'/><author><name>W Kreciej Norze</name><uri>http://www.blogger.com/profile/00226549782859921119</uri><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='23' height='32' src='http://3.bp.blogspot.com/_qt1TWbsKQxQ/TIzCqOfMOxI/AAAAAAAAAAo/Fr72pGF2ldQ/S220/krecik_usmiechniety.jpg'/></author><thr:total>0</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-1304057459205856792.post-5847408033632467635</id><published>2010-07-30T14:29:00.000+02:00</published><updated>2010-07-30T14:29:11.106+02:00</updated><title type='text'>Podsumowanie miesięcznej aktywności</title><content type='html'>&lt;div style="text-align: justify;"&gt;Zakładając bloga, rozejrzałam się po sieci za darmowym licznikiem z czytelnymi podsumowaniami. Statystyki strony liczbowy.net wydawały się odpowiadać niezbyt wysokim wymaganiom, a jednocześnie za jednym kliknięciem miały gwarantować przedstawienie czytelne dla mnie na pierwszy rzut oka. &lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Niestety, chociaż ogólny licznik działał (do dzisiaj), nie miałam jednak możliwości uzyskania statystyk, na których mi zależało z powodu błędu na stronie. Jednocześnie liczbowy.net wyświetlali reklamę na blogu w postaci irytującego okienka (naprawdę, są lepsze sposoby na to, by nie odstraszać klientów). Sytuacja ta utrzymywała się dosyć długo, odpowiedzi od administratora na zapytanie nie otrzymałam, wobec czego dzisiaj zmieniłam licznik. Stracili klientkę, i to zirytowaną. &lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Dotychczasowe statystyki, które 'cudownym' sposobem zaczęły działać odrobinę zbyt późno, pomogły mi podsumować pierwszy miesiąc działalności bloga i aktywność czytelników. &lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Strony bloga zanotowały od momentu instalacji ponad 400 odsłon. Najczęściej przeglądana była główna strona - połowa wejść. Post &lt;a href="http://wkreciejnorze.blogspot.com/2010/07/pieniadze-nie-sa-wazne.html"&gt;&lt;i&gt;pieniądze nie są ważne&lt;/i&gt;&lt;/a&gt; był drugi pod względem popularności, pozostałe podstrony zostały daleko w tyle, w tym post dotyczący nadpłaty kredytu hipotecznego. &lt;/div&gt;&lt;a name='more'&gt;&lt;/a&gt;&lt;br /&gt;http://oszczedzanie.net - 21 bezpośrednich wejść + 2 wejścia z podstron z komentarzami&lt;br /&gt;http://polskie-blogi-finansowe.blogspot.com - 15 bezpośrednich wejść + 1 wejście z podstrony&lt;br /&gt;http://20tysiecy.blogspot.com - 4 bezpośrednie wejścia + 24 z podstron z komentarzami&lt;br /&gt;http://appfunds.blogspot.com - 6 wejść z podstron&lt;br /&gt;Do tego 42 bezpośrednie wejścia po wpisaniu adresu w przeglądarkę. &lt;br /&gt;Znalazły się nawet dwa wejścia z wyszukiwarki google, kluczowe słowa były standardowe. W połowie lipca pojawiły się pierwsze komentarze. &lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Jak dotychczas z dwoma blogami wymieniłam się linkami: &lt;a href="http://oszczedzanie.net/"&gt;oszczedzanie.net&lt;/a&gt; i &lt;a href="http://polskie-blogi-finansowe.blogspot.com/"&gt;polskie-blogi-finansowe.blogspot.com&lt;/a&gt; . Wysłałam kilka maili do właścicieli kolejnych. Obecnie więc po równo rozkłada się ruch z zaprzyjaźnionych blogów oraz z pozostawionych komentarzy, gdzie podpisałam się z linkiem prowadzącym do bloga (35 unikalnych wejść łącznie z samych komentarzy). &lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Wnioski po tak krótkiej działalności?&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;ul&gt;&lt;li&gt;Pieniądz cieszy się większym zainteresowaniem czytelników niż kredyty hipoteczne ;) a przynajmniej jest bardziej chwytliwym hasłem.&lt;/li&gt;&lt;li&gt;Tytuł artykułu mocno wpływa na jego liczbę odsłon. Artykuł o Mundialu chyba straci swój obecny tytuł... &lt;/li&gt;&lt;li&gt;Częściej powinnam podpisywać się w komentarzach na stronach, które odwiedzam. Zostawiam mnóstwo śladów w sieci, ale w większość nie prowadzi tutaj. &lt;/li&gt;&lt;/ul&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;&lt;/div&gt;&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/1304057459205856792-5847408033632467635?l=wkreciejnorze.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://wkreciejnorze.blogspot.com/feeds/5847408033632467635/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://wkreciejnorze.blogspot.com/2010/07/podsumowanie-miesiecznej-aktywnosci.html#comment-form' title='Komentarze (2)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/1304057459205856792/posts/default/5847408033632467635'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/1304057459205856792/posts/default/5847408033632467635'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://wkreciejnorze.blogspot.com/2010/07/podsumowanie-miesiecznej-aktywnosci.html' title='Podsumowanie miesięcznej aktywności'/><author><name>W Kreciej Norze</name><uri>http://www.blogger.com/profile/00226549782859921119</uri><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='23' height='32' src='http://3.bp.blogspot.com/_qt1TWbsKQxQ/TIzCqOfMOxI/AAAAAAAAAAo/Fr72pGF2ldQ/S220/krecik_usmiechniety.jpg'/></author><thr:total>2</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-1304057459205856792.post-3198247368932068426</id><published>2010-07-26T22:01:00.002+02:00</published><updated>2010-10-02T20:57:04.414+02:00</updated><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='Kredyt hipoteczny'/><title type='text'>Kredyt hipoteczny - nadpłacać czy nie</title><content type='html'>&lt;div style="text-align: justify;"&gt;Niektórzy dziwią się mojemu zamiarowi nadpłacania kredytu. Nawet siostra ma zdezorientowany wzrok, kiedy o tym wspominam. Nie wydaje mi się to niczym nadzwyczajnym, nie dla każdego jednak jest to rozwiązanie optymalne. &lt;br /&gt;W większości przypadków nadpłacanie kredytu hipotecznego nie jest jedynie decyzją finansową. W moim jest podyktowana głównie sprawami psychicznymi (ale to brzmi ;-)) oraz rodzinnymi. Finansowe są na dalszym planie, a w obecnej chwili nawet mówią: stop, nie nadpłacaj, daj sobie odetchnąć. &lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Z tych najbardziej racjonalnych powodów na pierwszy plan wysuwają się dwa: &lt;/div&gt;&lt;a name='more'&gt;&lt;/a&gt;&lt;br /&gt;&lt;ul style="text-align: justify;"&gt;&lt;li&gt;rodzinny: siostra włożyła na początku większy wkład gotówkowy, różnica liczona jest w tysiącach euro. By finansowo wyrównać wkłady w nabycie mieszkania zamiast zwracać siostrze pieniądze, które i tak zapewne przeznaczyłaby na spłatę kredytu, mam zamiar go nadpłacać. Wyrówna to wkład własny także na papierze (w razie konfliktu - odpukać w niemalowane - na moim rachunku bankowym doskonale widać przepływy) oraz zmniejszy obciążenia nas dwóch. Nadpłacanie krok po kroczku drobniejszymi kwotami da też lepszy efekt niż raz na jakiś czas zwrot siostrze. &lt;/li&gt;&lt;li&gt;psychologiczny: mBank jest świetny, ale nie na bardziej żłożone produkty typu kredyt hipoteczny, o czym napiszę w zupełnie odrębnym poście o dezinformowacji i chaosie w mBanku przyprawiających o nerwicę drobnego, przeciętnego kredytobiorcę...&lt;/li&gt;&lt;/ul&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;&lt;br /&gt;Dochodząc do decyzji, kiedy rozpocząć nadpłacanie kredytu wzięłam pod uwagę kilka poniższych spraw - które proponuję przemyśleć każdemu potencjalnemu niewolnikowi hipoteki. &lt;/div&gt;&lt;ul style="text-align: justify;"&gt;&lt;li&gt;Jak długo zamierzasz mieszkać w obciążonym hipoteką mieszkaniu?&lt;/li&gt;&lt;/ul&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;To jest akurat problem na tak i na nie. Osobiście nie zamierzam pozbywać się mieszkania czy zmieniać jego statusu prawnego, wolę jednak mieć otwartą drogę do tego na wszelki wypadek. Nieruchomości nieobciążonej łatwiej się pozbyć, jak również ustalić z siostrą jej podział bez komplikacji kredytu. &lt;/div&gt;&lt;ul style="text-align: justify;"&gt;&lt;li&gt;Czy mieszkanie będzie przynosić dodatkowe dochody czy też będzie dla ciebie jedynie kolejnym wydatkiem?&lt;/li&gt;&lt;/ul&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;Mieszkanie samemu w 3 pokojowym mieszkaniu i jeżdżenie po nim rowerem z nudów nie wydaje mi się warte wyłożonej kwoty przez bank i moich wielomiesięcznych starań o nią ;) Obecnie mam jednego współlokatora, dzięki czemu zmniejszam koszty użytkowania mieszkania, przyjemniej się mieszka, a my mamy pewne dodatkowe przychody które i tak idą na hipotekę po opłaceniu rachunków. &lt;br /&gt;Dla osób, które płacą raty malejące nadpłacanie może być nieopłacalne podatkowo - bo mogą zaliczyć zapłacone odsetki w koszty (wyższe na początku).&amp;nbsp; &lt;br /&gt;Ideałem byłoby, gdyby podnajem pokrywał ratę kredytu oraz rachunki, jednak w przyrodzie nie ma nic za darmo. By osiągnąć taki efekt w zajmowanym mieszkaniu i jednocześnie podnajmowanym, kredyt albo musi być niski albo nadpłacany. U mnie zostaje tylko opcja nr 2.&lt;/div&gt;&lt;ul style="text-align: justify;"&gt;&lt;li&gt;Sytuacja na rynku. &lt;/li&gt;&lt;/ul&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;Nie wierzę, aby stopy procentowe pozostały wiecznie na obecnym poziomie. To czynnik, na który wpływu nie mamy. &lt;br /&gt;Stopy mogą zmienić się zarówno w górę, jak i w dół i nikt mi nie zagwarantuje braku straty albo zysk w przyszłości z tego powodu, że teraz nie nadpłacam. Im bardziej ograniczę ryzyko rynkowe na hipotece, tym lepiej. Poza tym wcześniejsza nadpłata w czasie kiedy stopy procentowe są niskie, pozwoli zbuforować ewentualne gwałtowne zawirowania w oprocentowaniu jak i w wahaniach walutowych w przyszłości.&lt;/div&gt;&lt;ul style="text-align: justify;"&gt;&lt;li&gt;Nadpłacanie jako inwestycja długoterminowa.&lt;/li&gt;&lt;/ul&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;W większości przypadków spłacanie kredytów w jak najszybszym możłiwym tempie i pozbywanie się długów traktowane jest jak inwestycja z najlepszą kwotą zwrotu równą co najmniej oprocentowaniu RSO kredytu. Co do kredytu hipotecznego, zdania są podzielone. Wprawdzie jest to tani kredyt, ale nadal kredyt! Zdecydowanie wolałabym, aby mieszkanie było moją i siostry własnością bez żadnym obciążeń i roszczeń osób trzecich, a nie teorią z zapisanym toporem kata w postaci hipoteki. &lt;br /&gt;Nadpłacanie ponadto powoduje zmniejszenie raty a nie okresu spłaty (za wyjątkiem spłaty całego zadłużenia). Dzięki nadpłatom pozbędę się większości długu i będę mogła spać spokojniej. W początkowych latach, zarówno z moich własnych obliczeń, jak i prezentacji harmonogramu spłaty, spłata kapitału z raty równej jest bardzo niewielka, a odsetek - dużo. W ten sposób nadpłacanie jest bardziej opłacalne na początku. mBank zdąży zarobić na kredycie, ale ja nie muszę finansować najnowszego fotela dla prezesa. Mam inne pomysły na wykorzystanie własnych pieniędzy.&lt;/div&gt;&lt;ul style="text-align: justify;"&gt;&lt;li&gt;Brak opłaty manipulacyjnej albo innych kar za nadpłatę.&lt;/li&gt;&lt;/ul&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;Tak. Skoro bank umożliwia zmniejszenie własnego zarobku, a oszczędność dla swojego klienta - dlaczego nie skorzystać z tak dogodnej możliwości? &lt;br /&gt;Wiele banków oferuje opcję nadpłacania bez negatywnych konsekwencji dopiero po pewnym okresie, standardowo jakieś 2-3 lata. Jednym z powodów wyboru oferty mBanku był całkowity brak opłat za nadpłacanie kredytu hipotecznego - jednym z absolutnych, żelaznych warunków była możliwość nadpłacania kredytu bez negatywnych konsekwencji. Mbank taką opcję umożliwia dokonanie takiej operacji już po samym zaciągnięciu kredytu. &lt;br /&gt;Decydując się&amp;nbsp; na tego rodzaju zadłużenie, weźcie pod uwagę, że nadejdzie moment, w którym będziecie chcieli nadpłacić kredyt bądź dokonać jego całkowitej spłaty. A wtedy wszystkie subiektywne powody, które dotychczas przechylały wahadło na jedną stronę by nie nadpłacać i nie przejmować się prowizją za nadpłatę, mogą stracić jakiekolwiek znaczenie. Nikt nie zna przyszłości i opcja darmowej spłaty hipoteki przed czasem chociażby po 2-3 latach powinna być standardem! &lt;/div&gt;&lt;ul style="text-align: justify;"&gt;&lt;li&gt;Brak komfortu. &lt;/li&gt;&lt;/ul&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;Źle się czuję mając kilkadziesiąt tysięcy euro do spłaty. Ot co, czynnik bardzo psychologiczny. Wprawdzie mam dodatkowe zabezpieczenie przychodów, ale pozostawanie przez paręnaście miesięcy bez pracy albo niemożność innego zarobkowania dla mnie to raczej koszmar. Co z tego, że kredyt jest wspólny, nie zamierzam obciążać nim rodziny.&lt;/div&gt;&lt;ul style="text-align: justify;"&gt;&lt;li&gt;Jestem realistką - stopa zwrotu. &lt;/li&gt;&lt;/ul&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;Hipoteka jest jedną z najtańszych pożyczek, jakie są dostępne przeciętnemu obywatelowi. &lt;br /&gt;Na pewno zgodzą się ze mną osoby które zaciągały kredyty w CHF z marżą koło 1%. Nawet uwzględniając drastyczne ryzyko kursowe w przypadku franka szwajcarskiego, nadal pozostaje to jeden z najtańszych pieniędzy na rynku. Załóżmy nawet, że w praktyce oprocentowanie pożyczonej kwoty waha się w granicach 3-4% w skali roku (to raczej górna granica obecnie dla kredytów walutowych). &lt;br /&gt;Mając nawet talent do inwestycji, wiem, że z drobnych kwot przeznaczonych na początku do nadpłaty na pewno rynku nie pobiję. Sam koszt zainwestowania tych kwot będzie zabijał wszelką różnicę między dochodem a oprocentowaniem kredytu. Mając większą sumę masz też inne możliwości jej pracy dla siebie. &lt;br /&gt;Teoretycznie oprocentowanie np. lokaty jednodniowej w mbanku wynosi obecnie 4%, ale dla kwot powyżej 1000zł. Dodać do tego ryzyko kursowe, powstaje prosty rachunek. Korzystniej drobne kwoty nadpłacać - i tak przeznaczając na późniejszą nadpłatę i oszczędzając aż by urosły do większej, straciłabym na zapłaconych odsetkach, ryzyku kursowym i prowizjach od inwestycji. &lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Poza tym pragnę uczulić na jeszcze jedną kwestię: nadpłacanie jest opcją dla osób, które mają dobrze zdywersyfikowane źródła dochodów oraz bezpieczeństwo finansowe np. w postaci funduszu awaryjnego. Nie ma sensu utapiać wszelkich oszczędności w nadpłacaniu, jeżeli w razie katastrofy będziemy zmuszeni ponieść dużo wyższe koszty. &lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Nadpłacanie nie jest dla osób, którzy nie mają potrzeby odciążenia własności mieszkania i wolą cieszyć się pozytywami taniej hipoteki (niższej niż stopa rynkowa np. lokat). Nadpłacanie nie jest też dla osób badzo zdyscyplinowanych, którzy fundusze mogą skierować w bardziej efektywne ekonomicznie rejony i wykorzystać je we właściwym momencie. &lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;Sama należę do zdyscyplinowanych pod względem finansowym osób - ale jestem realistką i dobrze wiem, że pieniądze to zarówno sfera finansowa jak i bardzo osobista każdego człowieka. Każdy podejmuje swoje własne decyzje - postarajmy się tylko, by nie były pochopne i bardziej kosztowne niż nas stać. &lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;iframe allowtransparency="true" frameborder="0" scrolling="no" src="http://www.facebook.com/plugins/like.php?href=www.wkreciejnorze.blogspot.com&amp;amp;layout=button_count&amp;amp;show_faces=true&amp;amp;width=180&amp;amp;action=like&amp;amp;font=verdana&amp;amp;colorscheme=light&amp;amp;height=21" style="border: medium none; height: 21px; overflow: hidden; width: 180px;"&gt;&lt;/iframe&gt;&lt;/div&gt;&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/1304057459205856792-3198247368932068426?l=wkreciejnorze.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://wkreciejnorze.blogspot.com/feeds/3198247368932068426/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://wkreciejnorze.blogspot.com/2010/07/kredyt-hipoteczny-nadpacac-czy-nie.html#comment-form' title='Komentarze (2)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/1304057459205856792/posts/default/3198247368932068426'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/1304057459205856792/posts/default/3198247368932068426'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://wkreciejnorze.blogspot.com/2010/07/kredyt-hipoteczny-nadpacac-czy-nie.html' title='Kredyt hipoteczny - nadpłacać czy nie'/><author><name>W Kreciej Norze</name><uri>http://www.blogger.com/profile/00226549782859921119</uri><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='23' height='32' src='http://3.bp.blogspot.com/_qt1TWbsKQxQ/TIzCqOfMOxI/AAAAAAAAAAo/Fr72pGF2ldQ/S220/krecik_usmiechniety.jpg'/></author><thr:total>2</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-1304057459205856792.post-1381205226658205720</id><published>2010-07-13T20:11:00.002+02:00</published><updated>2010-07-13T20:13:06.102+02:00</updated><title type='text'>Pieniądze nie są ważne...</title><content type='html'>&lt;div style="text-align: justify;"&gt;Nieco ostatnio zboczyłam z kursu, zahaczając głównie o tematy ogólne. Dzisiaj temat specjalnie dla Pań o jednej z ich ulubionych słabostek - zaprzeczaniu i udawaniu, że pieniądze nie mają znaczenia, że nie są ważne (dla nich).&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;Tak, napiszę otwarcie, że to jedna z ulubionych słabostek Pań. Może nie najukochańsza, może nie najpowszechniejsza, ale na pewno jedna z ulubionych u osób, które jej ulegają.&lt;/div&gt;&lt;a name='more'&gt;&lt;/a&gt;&lt;br /&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;Większość z nas pracuje na etacie albo w pocie czoła w inny sposób zarabia pln'y. A mimo to zaprzeczamy, że pieniądze nie są ważne, to nic, drobnostka. Że najważniejsza jest atmosfera w pracy, rozwój, satysfakcja. Harujemy w pracy 8 godzin, potem drugi etat w domu. Oddajemy jakieś 40% naszego życia za wynagrodzenie. I ono "nie jest ważne".&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;Pracę zmieniamy najczęściej, bo ktoś zaoferuje więcej. To najczęstszy czynnik tłumiący strach przed nowym pracodawcą, środowiskiem i obowiązkami.&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;Jak często Panie wybierają partnera, którego status materialny zapewnia bezpieczeństwo lub chociaż jego iluzję? Taka osoba ma większe powodzenie. Tak, to też pieniądze.&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;Bardzo wiele par i rodzin regularnie kłóci się z powodów finansowych. Powodów jest milion i jeden:&amp;nbsp; pieniądze, które niby nie są ważne. Spadek, rozwód i od razu nagle wszyscy uznają, że jednak są ważne. Najważniejsze.&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;Pieniądze utożsamiane są z władzą, z czymś złym. Boimy się otwarcie przyznać, jak ważną rolę pełnią w naszym życiu.&amp;nbsp; Boimy się, że uznają nas za chciwe, wredne, pazerne. Uganianie się za korzyściami finansowymi (chociażby w życiu zawodowym) jest u kobiet postrzegane negatywnie, za przejaw skrajnego egoizmu - więc większość z nas stara się to schować. Panom społeczeństwo wybacza, ba, zachęca do pogoni za korzyściami finansowymi bo widzą w tym "dobro rodziny".&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;Niejedna z nas na myśl o pieniądzach, na pytanie o to, kto rządzi nimi w rodzinie, czuje się zwyczajnie zakłopotana. A ile rachunków opłaciłaś, jak często starałaś się domknąć budżet... Uważasz, że to nie są pieniądze. No ba. Że to nieważne. Opłacasz codzienne rachunki, a nie znasz rodzinnych oszczędności. Decyzje są podejmowane bez ciebie bądź za ciebie. Albo całkowicie przez ciebie. I mimo to z uporem powtarzacie - pieniądze nie są ważne.&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;Uwielbiamy zaprzeczać. A potem wmawianie sobie zamienia się w wiarę.&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;Do znudzenie znam statystyki różnic w zarobkach Pań i Panów, także te na niekorzyść Panów. Znudzenie wywołują we mnie utarte schematy, które niby tłumaczą te dysproporcje, przyzwolenie i karby które są narzucane w pracy zawodowej (mogliby wymyślić coś odkrywczego w końcu). Cieszę się jednak, że mimo wszystko - te właśnie schematy spowodowały, że dano mi możliwość pofolgowania innym słabościom. Pracuję przy obsłudze klientów, czyli w tradycyjnie damskiej domenie, doradztwo dot. DG i podatków. Pracuję naprawdę w tzw. damskim getcie czyli środowisku zawodowym złożonym głównie z Pań. Mentalność ludzi wokół mnie nie zmieniła się, zmieniłam się sama. &lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;Poprzednią pracę zmieniłam z powodów czysto finansowych. Zaryzykowałam, bo uważałam, że pieniądze z pracy są ważne i w końcu się przyznałam przed samą sobą.&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;Po to pracuję, by móc się utrzymać i mieć fundusze na wszystko pozostałe. Czy to było złe? Nie, na pewno nie było. A mimo to czasem ja sama folguję słabostce - udaję przed innymi, że ten temat jest nieważny. Tak łatwiej. Istoty sprawy jednak nie zmienia.&lt;/div&gt;&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/1304057459205856792-1381205226658205720?l=wkreciejnorze.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://wkreciejnorze.blogspot.com/feeds/1381205226658205720/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://wkreciejnorze.blogspot.com/2010/07/pieniadze-nie-sa-wazne.html#comment-form' title='Komentarze (3)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/1304057459205856792/posts/default/1381205226658205720'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/1304057459205856792/posts/default/1381205226658205720'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://wkreciejnorze.blogspot.com/2010/07/pieniadze-nie-sa-wazne.html' title='Pieniądze nie są ważne...'/><author><name>W Kreciej Norze</name><uri>http://www.blogger.com/profile/00226549782859921119</uri><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='23' height='32' src='http://3.bp.blogspot.com/_qt1TWbsKQxQ/TIzCqOfMOxI/AAAAAAAAAAo/Fr72pGF2ldQ/S220/krecik_usmiechniety.jpg'/></author><thr:total>3</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-1304057459205856792.post-4538897417917685055</id><published>2010-07-13T10:36:00.002+02:00</published><updated>2010-10-02T20:56:00.269+02:00</updated><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='Działalność gospodarcza'/><title type='text'>O czym warto wiedzieć przed rozpoczęciem działalności gospodarczej? (2): Zakład Utylizacji Składek i inne otchłanie danin publicznych</title><content type='html'>&lt;div style="text-align: justify;"&gt;W okolicach piętnastego każdego miesiąca... Przychodzi przedsiębiorca do banku (kasy), niesie ze sobą trzy druczki (co najmniej) i sporo gotówki. Albo siedzi przed ekranem monitora i zleca kolejne przelewy na rzecz ZUSu, roboczo na potrzeby tego cyklu zwanego przeze mnie Zakładem Utylizacji Składek. &lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Wizja niezwykle znajoma dla wielu przedsiębiorców i pracowników działu księgowości. Wpis polecam nie tylko osobom, które zamierzają założyć działalność, ale i wszystkim &lt;i&gt;pracownikom narzekającym na niskie zarobki&lt;/i&gt;. Pokażę wam, co się dzieje z waszą wypłatą - pracownika i samozatrudnionego. &lt;/div&gt;&lt;a name='more'&gt;&lt;/a&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;Załączam przykładową listę płac od wynagrodzenia brutto &lt;a href="http://www.hotaru.webd.pl/backup/lp.pdf"&gt;3000zł&lt;/a&gt;. &lt;br /&gt;3000zł dla równego rachunku w obliczeniach, które za chwilę wam przestawię. &lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Umowa o pracę opiewa na kwotę brutto 3000zł, zakładamy że pracownik mieszka w tej samej miejscowości i można rozliczać mu kwotę wolną. Nie ma żadnych potrąceń, dodatków, chorobowego, i tym podobnych elementów komplikujących obliczenia. &lt;br /&gt;Na rękę dostaje &lt;b&gt;2156,72.&lt;/b&gt; Narzeka na zarobki lub nie, w zależności od zamieszkania i własnego poziomu zadowolenia. Rozważny ile jego zatrudnienie - z samego wynagrodzenia - kosztuje pracodawcę. &lt;br /&gt;&lt;br /&gt;2156,72? 3000? Więcej oczywiście, a to za sprawą składek do ZUS. &lt;br /&gt;&lt;br /&gt;3000+477,90+73,50+3=&lt;b&gt;3554,40&lt;/b&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Z naszych 3000zł brutto pracodawca odprowadzi 644,28 (411,30+232,98) składek ZUS i 199 zaliczki na podatek dochodowy. Ponad tą kwotę będzie musiał zapłacić dodatkowe społeczne w sumie 477,90 oraz 73,50+3 na FP i FGŚP, dodatkowo 554,40. &lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Zliczmy więc ten krótki przykładzik. &lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Dostajemy 2156,72&lt;br /&gt;Pracodawca dodatkowo odprowadza za nas 1198,68 do ZUS i 199 do US, kosztujemy go zatem 2156,72 + 1397,68=3554,40&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Zapewne każda osoba, która zarabia na rękę 2156,72 chciałaby uzyskać tyle, ile naprawdę kosztuje swojego pracodawcę. Dla pracodawcy godzina jego pracy to 22,22zł, dla pracownika to 13,48 (zakładając średnio 160 godzin przepracowanych). Różnica? Kolosalna. I idzie jako danina publiczna, w większości do otchłani zwanej ZUS albo do US - tutaj już raczej tak dużo nie ginie w niewyjaśnionych okolicznościach;P . Niektóre skarbówki potrafią doliczyć się każdego grosika... &lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Zakładając drugi scenariusz - przedsiębiorca oferujący usługi na zasadzie samozatrudnienia. &lt;br /&gt;Zakładamy ten sam koszt dla pracodawcy oraz brak VATu. Przy tych obrotach nie trzeba być vatowcem; jedyna możliwość to sprzedaż usług ovatowanych od razu bez względu na obrót, np. doradztwo, albo dobrowolna rezygnacja i stanie się vatowcem na własne życzenie (nie polecam, więcej papierów, obowiązków i wyższe podatki). &lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Przedsiębiorca wystawia na kwotę 3554,40 rachunek. Zakładamy, że dostaje szybko swoją zapłatę (tj. przed 10-tym po miesiącu pracy). Co się dzieje dalej z jego pieniędzmi?&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Jeżeli może skorzystać z preferencji w składkach społecznych, i nie płaci chorobowego, co miesiąc odprowadza 340,75 zł do ZUS. Jeżeli miał mniej szczęścia i musi płacić pełen - 792,81zł. &lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Zostaje jeszcze podatek dochodowy. Zakładam dosyć powszechną metodę rozliczania - zasady ogólne. Jeżeli nie będzie miał żadnego kosztu (przy dobrej księgowej i doradcy, na pewno będzie miał ;p), to dochód po zaokrągleniu do pełnych złotych będzie stanowił podstawę do wyliczenia podatku. Nie rozliczę kwoty wolnej od opodatkowania. &lt;br /&gt;&lt;br /&gt;3554,40-107,43=3446,97&lt;br /&gt;3447 - podstawa&lt;br /&gt;620,46-200,92=419,54 (od podatku odejmujemy składkę zdrowotną)&lt;br /&gt;419 - do zapłaty do US&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;3554,40-559,49=2994,91&lt;br /&gt;2995 - podstawa&lt;br /&gt;338 - do zapłaty do US&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Zostaje nam:&lt;br /&gt;3554,40-340,75-419=&lt;b&gt;2794,65&lt;/b&gt;&lt;br /&gt;lub&lt;br /&gt;3554,40-792,81-338=&lt;b&gt;2423,59&lt;/b&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Podliczmy więc rachunek:&lt;br /&gt;3554,40 kosztujemy pracodawcę&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;2156,72 zostaje &lt;i&gt;pracownikowi &lt;/i&gt;&lt;br /&gt;2794,65 lub 2423,59 &lt;i&gt;samozatrudnionemu&lt;/i&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Wraz ze zwiększeniem wynagrodzenia, różnica ta staje się coraz większa. Rachunek przedstawiony powyżej w ogóle nie uwzględnia podatku od kwoty wolnej przy samozatrudnieniu (556,02 w naszej kieszeni zamiast dla fiskusa) czy możliwości odpisu w koszty wydatków, które i tak ponosimy w związku z zarobkowaniem i nie tylko. Często też rachunek jest podwyższony odpowiednio o 1/12 wartości, ponieważ samozatrudniony nie dostaje wynagrodzenia za czas urlopu, u pracownika to wliczone jest już w wynagrodzenie. &lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Nie namawiam przez to do samozatrudnienia jako jedynej słusznej i właściwej formy współpracy. Zanim jednak zaczniecie narzekać, jak mało zarabiacie na etacie i czy nie warto założyć firmy, policzcie ile kosztujecie pracodawcę... i jakie daniny odprowadzacie do budżetu/ZUSu czy też pracodawca w waszym imieniu. Jeżeli uważacie, że etat to jedyna prawdziwa forma zarobku, musicie pogodzić się z tym, jak dużą część waszej wypłaty zabiera Państwo (jakieś 40%). Szczęściarzy, którzy są w stanie wpłynąć na treść ustaw pomijam. &lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Wbrew pozorom pracownik ma kilka przywilejów w związku z tymi daninami, właśnie w Zakładzie Utylizacji Składek - o czym w następnym wpisie. I nie, nie będzie o zasiłkach chorobowych czy iluzji godziwej emerytury za 40 lat harówki.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;iframe allowtransparency="true" frameborder="0" scrolling="no" src="http://www.facebook.com/plugins/like.php?href=www.wkreciejnorze.blogspot.com&amp;amp;layout=button_count&amp;amp;show_faces=true&amp;amp;width=180&amp;amp;action=like&amp;amp;font=verdana&amp;amp;colorscheme=light&amp;amp;height=21" style="border: medium none; height: 21px; overflow: hidden; width: 180px;"&gt;&lt;/iframe&gt; &lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;&lt;/div&gt;&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/1304057459205856792-4538897417917685055?l=wkreciejnorze.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://wkreciejnorze.blogspot.com/feeds/4538897417917685055/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://wkreciejnorze.blogspot.com/2010/07/o-czym-warto-wiedziec-przed.html#comment-form' title='Komentarze (2)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/1304057459205856792/posts/default/4538897417917685055'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/1304057459205856792/posts/default/4538897417917685055'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://wkreciejnorze.blogspot.com/2010/07/o-czym-warto-wiedziec-przed.html' title='O czym warto wiedzieć przed rozpoczęciem działalności gospodarczej? (2): Zakład Utylizacji Składek i inne otchłanie danin publicznych'/><author><name>W Kreciej Norze</name><uri>http://www.blogger.com/profile/00226549782859921119</uri><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='23' height='32' src='http://3.bp.blogspot.com/_qt1TWbsKQxQ/TIzCqOfMOxI/AAAAAAAAAAo/Fr72pGF2ldQ/S220/krecik_usmiechniety.jpg'/></author><thr:total>2</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-1304057459205856792.post-9100076583607949715</id><published>2010-07-12T14:57:00.000+02:00</published><updated>2010-07-12T14:57:21.252+02:00</updated><title type='text'>STOP!</title><content type='html'>&lt;div style="text-align: justify;"&gt;Niestety, nie mam powodu do świętowania jak Hiszpanie. W ten weekend siadło zasilanie w moim laptopie. Oddałam go dzisiaj do serwisu. Obudowa jest również nieco uszkodzona, niestety w strategicznych miejscach. Pobieżna wycena napraw to kwota od 600 do 900zł w zależności jakie części siadły, więc chodzi za mną koszt, który może osiągnąć całą równowartość funduszu awaryjnego. Pół biedy, jeżeli to zasilacz+obudowa, gorzej jak cały układ zasilania trzeba rozmontować. &lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Z realizacji planów budowy funduszy celowych, doszło 40 zł zysku ze sprzedaży książek. Zlecenia odpuściłam z przyczyn osobistych. Jednakże już wiem, że wszelkie wysiłki z tego miesiąca zostaną pochłonięte w/w awarią :( Anty-motywujące, zwłaszcza przy 33+ za oknem. Bynajmniej nie cierpię na bezsenność z tego powodu, ale przez to zmieniają się moje niektóre plany czy wręcz zmuszają do cofnięcia się. &lt;br /&gt;&lt;a name='more'&gt;&lt;/a&gt;&lt;br /&gt;Przede mną w tym miesiącu jeszcze zakup kanapy i biurka, które zostaną dostarczone pod koniec lipca. Niestety, muszę czekać na wycenę naprawy laptopa, aby w ogóle wiedzieć, czy mnie na to stać. Trochę szkoda, bo akurat trafiłam na meble, które są od razu w magazynie i w promocji, dokładnie takie, jak chciałam. No cóż, mówi się trudno. &lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Z dobrych wiadomości jest tylko jedna, w piątek zaczynam kolejny urlop i planuję naprawdę odpocząć. W zeszłym tygodniu dopadło mnie przeziębienie i większość weekendu przespałam. Najwyraźniej mój organizm zaczął już wcześniej krzyczeć STOP! tylko ja codziennie brutalnie zmuszam go do wstania z łóżka ;)&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;&lt;/div&gt;&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/1304057459205856792-9100076583607949715?l=wkreciejnorze.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://wkreciejnorze.blogspot.com/feeds/9100076583607949715/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://wkreciejnorze.blogspot.com/2010/07/stop.html#comment-form' title='Komentarze (2)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/1304057459205856792/posts/default/9100076583607949715'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/1304057459205856792/posts/default/9100076583607949715'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://wkreciejnorze.blogspot.com/2010/07/stop.html' title='STOP!'/><author><name>W Kreciej Norze</name><uri>http://www.blogger.com/profile/00226549782859921119</uri><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='23' height='32' src='http://3.bp.blogspot.com/_qt1TWbsKQxQ/TIzCqOfMOxI/AAAAAAAAAAo/Fr72pGF2ldQ/S220/krecik_usmiechniety.jpg'/></author><thr:total>2</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-1304057459205856792.post-5675167441152207381</id><published>2010-07-08T19:46:00.004+02:00</published><updated>2010-09-04T13:29:21.836+02:00</updated><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='Wiedza: najtańsza polisa bezpieczeństwa'/><title type='text'>Koszty zaniechania</title><content type='html'>&lt;div style="text-align: justify;"&gt;Wczoraj - jak spora część Wrocławian - oglądałam jak dwie drużyny ganiają się po zielonej murawie w poszukiwaniu&amp;nbsp;swoich pięciu minut. Zasiadłam w fotelu owinięta w koc mimo letnich temperatur (choroba mną telepie), przygotowałam co trzeba i oddałam się ziewaniu przez większą część widowiska. Mecz generalnie nie za ciekawy dla mnie, pod koniec jednak było gorąco - desperackie próby niemieckiej drużyny, by strzelić gola i desperackie zagrywki hiszpańskiej, by do tego nie doszło... Analogia do życia niemal idealna. Ileż to razy ganiamy jak te małe ludziki po zielonej murawie, motając się z przeciwnościami albo usiłując złapać okazję i licząc na cud? Podobnie ostatnio działa BP.&lt;/div&gt;&lt;a name='more'&gt;&lt;/a&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;BP ma wiele problemów, z czego najważniejszy - mogący doprowadzić do całkowitego upadku wielkiej firmy - powstał, ponieważ w BP liczono ważność kosztów jako prawdopodobieństwo zdarzenia wypadku do kosztów jego przeciwdziałania. Mowa oczywiście o katastrofie z wyciekiem ropy na Zatoce Meksykańskiej. Tak samo setki tysięcy ludzi powiązanych z koncernem teraz walczy z przeciwnościami losu, jakie na nie spłynęły albo liczy na cud. Są to wypadki skrajne, ale pokazują bardzo dobrze schematy ludzkiego zachowania. Większość z nas postąpi jak zarząd BP (lub ktokolwiek odpowiedzialny za koszty), policzy prawdopodobieństwo zdarzenia i koszt przeciwdziałania zdarzeniu zamiast policzyć &lt;i&gt;koszty ewentualnego zdarzenia i koszty zaniechania. &lt;/i&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;BP wydało wiele miliardów na walkę z wiatrakami czyli likwidację wycieku. Dlaczego? Ktoś kiedyś policzył, że prawdopodobieństwo wycieku jest niewielkie i chciał zmniejszyć koszty przez eliminację zabezpieczeń zdarzeń, których statystycznie rzecz ujmując nie ma się co obawiać. I jaki efekt? Naprawa skutków potrwa dziesiątki lat, będzie kosztowała wielokrotnie więcej i już dotyczy znacznie większej grupy osób niż bezpośrednio powiązanych z koncernem. Adwokaci od odszkodowań w USA zapewne zacierają ręce od popytu na ich usługi. &lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;Bardzo rzadko zadajemy sobie pytanie: co by było gdyby... i dodajemy na koniec katastrofalną wizję wypadku, ciężkiej choroby, utraty najbliższej osoby (niekoniecznie w znaczeniu śmierci, równie dobrze może być to rozwód, zaginięcie, utrata władzy umysłowej). Jeszcze rzadziej ktokolwiek z nas zastanawia się nad kosztami naszych zaniechań - i to nawet nie finansowych. Cóż, prawdopodobieństwo, że za najbliższym rogiem przejedzie cię ciężarówka nie jest wysokie. Rozwodu już nieco wyższe, podobnie choroby, utraty pracy, bliskiej osoby (każde życie kończy się przecież śmiercią, czas jest jedynie nieprzewidywalny).&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;Niektórzy w tym momencie zaczęliby proponować ubezpieczanie się i tego typu zabiegi, ja napiszę bardziej prozaicznie: &lt;i&gt;uporządkuj swoją sytuację!&lt;/i&gt; A nawet sytuację innych, których życie na ciebie wpływa. &lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;Króciutki test:&lt;/div&gt;&lt;ol style="text-align: justify;"&gt;&lt;li&gt;Czy potrafisz bez zająknięcia powiedzieć, w którym banku twój mąż/żona/partner ma konta?&lt;/li&gt;&lt;li&gt;Kto dziedziczy po tobie gdyby nie było testamentu?&lt;/li&gt;&lt;li&gt;Czy majątek, na który oboje pracowaliście, w świetle prawa należy do was?&lt;/li&gt;&lt;li&gt;Czy sama sporządzasz/sprawdzasz swoje zeznania podatkowe?&lt;/li&gt;&lt;/ol&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;Pytań mogłoby być o wiele więcej, ale wystarczy, że na którekolwiek z w/w odpowiedź brzmi NIE, to czas najwyższy to zmienić!&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;&lt;b&gt;1. Sytuacja finansowa. &lt;/b&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;Nikt nie każe ci kontrolować wydatków i przychodów innych osób, powinnaś mieć jednak chociaż podstawowe rozeznanie w sprawach finansowych swoich bliskich. Jeżeli jesteś mężatką i jak większość kobiet, masz majątek wspólny z małżonkiem, musisz znać sytuację albo bez problemu uzyskać informację w razie kłopotów. Tak samo twoi bliscy nie powinni mieć z tym kłopotu, gdyby tobie się coś stało. &lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;Spisz na kartce nazwy banków, oddziałów gdzie masz/macie konta i wszelkiego rodzaju majątek. Uporządkuj, posegresuj wszelkiego rodzaju dokumenty zakupów, dowody zapłaty za rachunki, rozliczenia podatkowe, dokumenty dotyczące kredytów, domu, samochodów, swojego zdrowia i złożonych zeznań podatkowych za 5 lat wstecz. Upewnij się, że te informacje w razie nieszczęścia będą dostępne dla osoby ich potrzebującej - ciebie czy twoich bliskich. Jeżeli spisałaś testament - powierz informację osobie zaufanej, bądź uprzedź całą rodzinę i każdego wroga włącznie ze wścibską sąsiadką ;-) &lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;&lt;b&gt;2. Sytuacja zdrowotna. &lt;/b&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;Znasz swoją grupę krwi? Bierzesz leki bądź tzw. suplementy? Czy ktoś z twoich bliskich chorował np. na serce bądź raka? Czy jest ktoś, kto w razie choroby ma upoważnienia do podejmowania decyzji i podpisywania za ciebie?&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;Zdrowie to kwestia bardzo indywidualna i nie ma tu idealnej recepty. Idź zarejestruj się jako honorowy dawca krwi &amp;nbsp;- dowiesz się za darmo o grupie krwi i przebadają twoją krew (przy okazji dostaniesz karton czekolad ;P), a jeżeli jesteś singlem upoważnij najbliższą osobę by mogła np. wyrażać zgodę na leczenie/operację kiedy ty nie jesteś w stanie (wystarczy 10 min. u notariusza plus kilkadziesiąt zł opłaty za bezterminowe upoważnienie). Bierzesz leki - zapisz jakie (np. w portfelu). W rodzinie była poważna choroba, być może dziedziczna - zostaw odpowiednią informację w dokumentacji. &lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;&lt;b&gt;3. Jak najłatwiej poróżnić rodzinę?&lt;/b&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;Nie ma to jak skłócona o pieniądze ze spadku rodzina, albo totalne zaskoczenie po ustawowym podziale majątku.... &lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;Sprawdź, kto po tobie dziedziczy lub po kim ty dziedziczysz (także z kimś!). Z doświadczenia wiem, że ta sprawa staje się niezmiernie ważna, kiedy w rodzinie są małoletnie dzieci. &lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;Jestem singlem, mam siostrę, rodziców i nieletniego brata, a na karku kredyt hipoteczny. Nie zostawię losowi możliwości, że rodzina będzie zmuszona iść do sądu rodzinnego, by opchnąć obciążone kredytem mieszkanie, które w dodatku dziedziczą w częściach - tylko dlatego, że nie chciało mi się&amp;nbsp; siąść na 5 minut i spisać testamentu. Wprawdzie brat bezpośrednio po mnie nie dziedziczy, ale rodzice młodzi nie są. &lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;Mój majątek i moje długi - ja sama decyduję, prawodawcom dziękuję. Zaraz po zakupie napisałam testament, o którym wie siostra (i zna jego dokładną treść). Namówiłam też siostrę - kredyt i mieszkanie jest wspólne, a więc jej jakiekolwiek nieszczęście oddziaływuje też na mnie. &lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;Nie liczcie na szczęśliwy los albo że rodzina będzie miała te samo pomysły co wy. &lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;&lt;b&gt;4. Majątek.&lt;/b&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;Nie ma żadnego rozsądnego powodu, dla którego majątek, który budowałaś, nie ma być twój. Prawo rozsądne nie jest jednak. Jesteś żoną? Odkurzacz możesz kupić sama, samochód też, ale już do jego sprzedaży potrzebujesz podpisu męża. Kupujecie rzeczy wartościowe w trakcie trwania związku, zadbaj o to, byście oboje byli wymienieni jako właściciele. Kupujesz rzeczy ze środków zgromadzonych przed związkiem, albo ze spadku albo z darowizny (np. od troskliwych rodziców)? Zadbaj o to, żeby w dokumencie zakupu znalazł sie zapis, że pieniądze pochodzą z twojego majątku osobistego albo móc w inny sposób udowodnić, że pieniądze na to nie były wspólne. &lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;Single też mają tutaj spore pole do popisu - zbyt często jesteśmy niefrasobliwe (bo sytuacja rodzinna nie ciśnie), nawet wobec dalszych krewnych i zupełnie obcych osób. &lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;&lt;b&gt;5. Podatki. &lt;/b&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;Punkt nie ominięcia dla mnie, hehe. Nie musisz być superekspertem, od tego są ludzie kształcący i praktykujący latami. &lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;Policz to, co obliczono na zeznaniu, jakie podsunięto ci do podpisu - pola na deklaracji zawierają opisy, jak są liczone (np. suma pól nr 34, 54 i 72). Poznaj podstawowe zasady podatkowe, sprawdź co można odliczać w twoim przypadku. Sieć i gazety w marcu-kwietniu każdego roku roją się wręcz od takich informacji. Szczegóły nie zawsze są oczywiście poprawne ;p ale obowiązujące zasady są powtarzane co roku do znudzenia. Kiedy się zmienia coś istotnego - trąbią na kilku portalach. &lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;Co ci to da? Ponoszenia odpowiedzialności za podpisany stek bzdur. Czasem nawet doświadczeni zawodowcy robią czeskie błędy, źle wstawią przecinek, podliczą, przepiszą, itd. A płacisz ty. &lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;Kończąc ten przydługi wpis, ujmę krótko jego sens: &lt;b&gt;&lt;i&gt;uporządkuj swoją sytuację&lt;/i&gt;&lt;/b&gt;. Nie musi cię to kosztować niczego poza odrobiną wysiłku umysłowego i zapisaniem kilku kartek, a może przynieść najwyższą stopę zwrotu, jaką widziałaś w życiu. &lt;/div&gt;&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/1304057459205856792-5675167441152207381?l=wkreciejnorze.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://wkreciejnorze.blogspot.com/feeds/5675167441152207381/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://wkreciejnorze.blogspot.com/2010/07/co-ma-wspolnego-mundial-z-przecietnym.html#comment-form' title='Komentarze (0)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/1304057459205856792/posts/default/5675167441152207381'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/1304057459205856792/posts/default/5675167441152207381'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://wkreciejnorze.blogspot.com/2010/07/co-ma-wspolnego-mundial-z-przecietnym.html' title='Koszty zaniechania'/><author><name>W Kreciej Norze</name><uri>http://www.blogger.com/profile/00226549782859921119</uri><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='23' height='32' src='http://3.bp.blogspot.com/_qt1TWbsKQxQ/TIzCqOfMOxI/AAAAAAAAAAo/Fr72pGF2ldQ/S220/krecik_usmiechniety.jpg'/></author><thr:total>0</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-1304057459205856792.post-1590679292632294040</id><published>2010-07-02T15:07:00.001+02:00</published><updated>2010-07-02T15:21:41.500+02:00</updated><title type='text'>Dzień wolności finansowej</title><content type='html'>&lt;div style="text-align: justify;"&gt;Dzień Wolności Podatkowej dla przeciętnego obywatela jest dniem, w którym wreszcie teoretycznie coś zostaje w jego kieszeni i nie jest zabierane na wydatki budżetowe. DWP obliczany jest jako na podstawie stosunku udziału wydatków publicznych do produktu krajowego brutto. W 2010 podobno ten dzień przypadał na 23 czerwca (różne są szacunki wg źródeł, ale najczęściej podawana data).&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Po krótkiej refleksji nad nieprzydatnością dla mnie takiego "święta", postanowiłam obliczyć sobie dzień mojej własnej osobistej wolności finansowej, oparty na planach tego, co muszę wydać na rachunki w trakcie roku oraz dochodów netto. Innymi słowy, w którym dniu w roku moje zarobki mogę przeznaczyć zarówno na jedzenie, przyjemności, pierdoły i oszczędzanie. Wyniki były zaskakujące. &lt;/div&gt;&lt;a name='more'&gt;&lt;/a&gt;&lt;br /&gt;Przyjmując pewne założenia: stałej pensji, kursu średniego euro całorocznego na poziomie 4,10 oraz niedużej zmienności stałych wydatków (do których nie wliczyłam jedzenia), poziom absorpcji przez stałe koszty wyszedł na poziomie 42%, a więc dopiero od 4 czerwca zarabiam na wszystko pozostałe. Nie powiem, by tak późne zarabianie na własne osobiste wydatki mnie cieszyło. Wprawdzie policzyłam do tego również swój udział w kredycie hipotecznym (który będzie przecież towarzyszyć przez lata i jest jednym z głównych stałych wydatków), ale 58% pozostałego dochodu z którego trzeba opłacić także jedzenie, lekarstwa, zdarzenia losowe, urlopy, FA, FR i FI... Coś trzeba z tym zrobić. Na zmniejszenie wydatków nie mam co liczyć, bo pod tym względem zostały już wcześniej rozsądnie zoptymalizowane. Trzeba zakasać rękawy&amp;nbsp; i wyobraźnię, by zwiększyć przychody&amp;nbsp; netto :)&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/1304057459205856792-1590679292632294040?l=wkreciejnorze.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://wkreciejnorze.blogspot.com/feeds/1590679292632294040/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://wkreciejnorze.blogspot.com/2010/07/dzien-wolnosci-finansowej.html#comment-form' title='Komentarze (0)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/1304057459205856792/posts/default/1590679292632294040'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/1304057459205856792/posts/default/1590679292632294040'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://wkreciejnorze.blogspot.com/2010/07/dzien-wolnosci-finansowej.html' title='Dzień wolności finansowej'/><author><name>W Kreciej Norze</name><uri>http://www.blogger.com/profile/00226549782859921119</uri><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='23' height='32' src='http://3.bp.blogspot.com/_qt1TWbsKQxQ/TIzCqOfMOxI/AAAAAAAAAAo/Fr72pGF2ldQ/S220/krecik_usmiechniety.jpg'/></author><thr:total>0</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-1304057459205856792.post-1422962691461043104</id><published>2010-07-01T17:45:00.001+02:00</published><updated>2010-07-01T17:45:39.102+02:00</updated><title type='text'>Morał bajeczki o zdolnościach wywiadowczych mBanku</title><content type='html'>&lt;div style="text-align: justify;"&gt;Podobno banki przestały wciskać klientom kredyty jak popadnie, gdzie popadnie, na dowód, ładną buzię, zmiany w pogodzie, narzekania prezesów i inne cudowne powody, byleby tylko sprzedać. Podobno również UFO lata nad Polską, i nie w reklamie Ery. Podobno, bo zaczyna to przypominać bajeczkę, nie w rodzaju "nabitych w mbank", ale kandydatów na nich być może...&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;a name='more'&gt;&lt;/a&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Otóż na początku tygodnia pojawiły się w systemie transakcyjnym mBanku propozycje kredytowe dla mnie, z rodzaju "&lt;i&gt;Jesteś naszym stałym Klientem, dlatego przygotowaliśmy dla Ciebie specjalną ofertę:&lt;/i&gt;". Sprawa znana klientom internetowego molocha, czyli standardowo karta, odnawialny, gotówkowy.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Komunikat – jak sądzę – pojawił się w związku ze zwiększonymi obrotami na rachunku po stronie przychodów (wspomniany we wcześniejszych wpisach wykup polisy z PZU, idący w kilku krotność moich miesięcznych dochodów netto). Bankowi zajęło mniej więcej tydzień uruchomienie "alarmu kredytowego" od momentu, jak gotówka pojawiła się na koncie. Wcześniej, ściągając gotówkę na konto bankowe na wkład własny i inne wydatki związane z mieszkaniem, pojawiła się znaczna gotówka na koncie i niemal idealnie zbiegła się z akcjami promocyjnymi mBanku. Wobec czego po dwóch dniach od pojawienia się środków na koncie, również miałam "niepowtarzalną" ofertę dla "stałego klienta". Chociaż może oddam sprawiedliwość szybkości ich sprzedawców (skryptów generujących oferty), wcześniej kwota była zablokowana na rachunku oszczędnościowym by nie mieszała się z gotówką o innym przeznaczeniu. I tak w sumie od poniedziałku (kiedy wróciła), do środy kiedy pojawił się komunikat, to również ledwie dwa dni.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Przesłanie mBanku staje się w tym momencie jasne: n&lt;i&gt;ie ważne, skąd pochodzą pieniądze, wykaż nagle większą gotówkę, a my już zadbamy o to, by wcisnąć ci kredyt&lt;/i&gt;. &lt;/div&gt;&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/1304057459205856792-1422962691461043104?l=wkreciejnorze.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://wkreciejnorze.blogspot.com/feeds/1422962691461043104/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://wkreciejnorze.blogspot.com/2010/07/mora-bajeczki-o-zdolnosciach.html#comment-form' title='Komentarze (0)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/1304057459205856792/posts/default/1422962691461043104'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/1304057459205856792/posts/default/1422962691461043104'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://wkreciejnorze.blogspot.com/2010/07/mora-bajeczki-o-zdolnosciach.html' title='Morał bajeczki o zdolnościach wywiadowczych mBanku'/><author><name>W Kreciej Norze</name><uri>http://www.blogger.com/profile/00226549782859921119</uri><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='23' height='32' src='http://3.bp.blogspot.com/_qt1TWbsKQxQ/TIzCqOfMOxI/AAAAAAAAAAo/Fr72pGF2ldQ/S220/krecik_usmiechniety.jpg'/></author><thr:total>0</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-1304057459205856792.post-1669153726359854341</id><published>2010-07-01T13:45:00.002+02:00</published><updated>2010-07-01T13:45:34.664+02:00</updated><title type='text'>Urlopowe wydatki</title><content type='html'>&lt;div style="text-align: justify;"&gt;Patrząc na planowanie swojego własnego urlopu i konfrontację z rzeczywistością na wyspie, sprawdziła się niestety pewna zasada, którą chyba powinnam oprawić w ramkę, powiesić na ścianie i spoglądać przez cały rok by być przygotowaną na kilka niemiłych niespodzianek na urlopie. &lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;i&gt;Policz z dużym zapasem planowane i nieplanowane wydatki, podsumuj a potem dodaj jeszcze połowę z nich. Spokojną w miarę głowę możesz mieć dopiero z tak otrzymaną kwotą :)&lt;/i&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;W szczególności jadąc do nieznanego wcześniej miejsca (może być również w kraju), nie jesteś w stanie oszacować i dokładnie przewidzieć tamtejszych cen. Nawet podczas bardzo zorganizowanej wycieczki, gdzie o 99% potrzeb będzie dbał organizator (czy ktokolwiek inny), zawsze znajdzie się coś, czego nie przewidzisz. I nie mówię tu o losowych wypadkach typu potrzeba wizyty u lekarza czy w aptece. Pół biedy, jeżeli nic to nas nie będzie kosztować... &lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/1304057459205856792-1669153726359854341?l=wkreciejnorze.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://wkreciejnorze.blogspot.com/feeds/1669153726359854341/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://wkreciejnorze.blogspot.com/2010/07/urlopowe-wydatki.html#comment-form' title='Komentarze (1)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/1304057459205856792/posts/default/1669153726359854341'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/1304057459205856792/posts/default/1669153726359854341'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://wkreciejnorze.blogspot.com/2010/07/urlopowe-wydatki.html' title='Urlopowe wydatki'/><author><name>W Kreciej Norze</name><uri>http://www.blogger.com/profile/00226549782859921119</uri><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='23' height='32' src='http://3.bp.blogspot.com/_qt1TWbsKQxQ/TIzCqOfMOxI/AAAAAAAAAAo/Fr72pGF2ldQ/S220/krecik_usmiechniety.jpg'/></author><thr:total>1</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-1304057459205856792.post-3676235568632958782</id><published>2010-06-30T17:10:00.001+02:00</published><updated>2010-06-30T17:11:23.599+02:00</updated><title type='text'>Metody, czyli prozaiczność przede wszystkim</title><content type='html'>&lt;div style="text-align: justify;"&gt;Krótka notka o metodach, jakimi zamierzam spełnić niektóre z wcześniej opisanych celów.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Fundusz awaryjny został częściowo odbudowany kwotą 1000zł z wykupu polisy ubezpieczeniowej z PZU. Wykup był wyższy, ale pozostałe pieniądze mają za zadanie sfinansować kilka celi niefinansowych. W wakacje spodziewam się premii, która pójdzie po równo na fundusze awaryjne i celowe. W lipcu planuję kilka drobnych dodatkowych zleceń, jak również sprzedaż kilku moich rzeczy, w które obrosłam przez lata (o ile zostaną sprzedane, więc do tego źródła podchodzę sceptycznie). &lt;br /&gt;&lt;a name='more'&gt;&lt;/a&gt;Czwarte źródło to resztki po planowanych urlopie, na który mam przeznaczone i odłożone fundusze - to, co zostanie przeznaczę na FA. W najbardziej optymistycznym wariancie w lipcu FA i FC powiększą się o kilkaset złotych. Odbudowa zabezpieczenia finansowego jest tutaj priorytetem, naprawdę nieswojo się czuję bez tego.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Nadpłata hipoteki - zgodnie z moją umową, nadpłata powoduje zmniejszenie raty (nie okresu kredytowania), co pozwoli na uwolnienie dodatkowych środków w przyszłości. "Uwolnienie" w bardzo konkretnym sensie: skoro było mnie stać na wyższą ratę, nie widzę powodu dla którego różnica między nową wysokością raty a poprzednimi zobowiązaniami nie miałaby pracować na ten cel. W obecnej chwili spodziewam się zmniejszenia raty o ubezpieczenie pomostowe (już od lipca, ale ub. wygasa tuż przed płatnością raty, więc w lipcu niewiele to zmieni), różnica w ratach w kolejnych miesiącach będzie jednak już dosyć istotna. Dostanę również nieduży zwrot zapłaconej składki, więc z tych dwóch źródeł zamierzam na razie nadpłacać kredyt.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Do końca tego roku nie zamierzam dodawać środków z innych źródeł. W przyszłym roku planuję większe natarcie, związane z większą rozporządzalną kwotą dochodu.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Zgromadzenie kapitału na spłatę siostry lub kolejne lokum na razie jest w fazie bardzo szczątkowej i łączy się z funduszem na inwestycje bardzo długoterminowe. W tej chwili są to niewielkie środki, bo muszę odbudować FA. Parafrazując, &lt;i&gt;nie ma co myśleć o niedzieli, jeśli w sobotę głowę będą ściąć chcieli &lt;/i&gt;;)&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;A więc w obecnej chwili skupiam się na bardzo &lt;i&gt;prozaicznych&lt;/i&gt; metodach, nie będących żadnym odkryciem ani objawieniem. Wiem, że zadziałają. Pierwsza to comiesięczne wydawanie tej samej kwoty na hipotekę mieszkania, pomimo że wymagalna rata będzie niższa (skoro mnie było stać na wyższą ratę, nie widzę powodu przy niezmienionych innych czynnikach nadal tak nie mogło być). Druga metoda – poszukiwanie dodatkowych źródeł zarobków oraz ewentualnych przyszłych oszczędności (czyli tego, co pozostanie po wydatkach wakacyjnych). Na urlopie zamierzam cieszyć się czasem wolnym i nie zastanawiać nad każdą wydaną złotówką, zwykły rozsądek raczej sam sprawi, że zmieszczę się w budżecie. Równie dobrze mogę jednak złapać grypę czy zwichnąć nogę w czasie wolnym (znów ;( ) i wszelkie plany pójdą z dymem. Podobnie sprzedaż rzeczy przez allegro wcale nie musi się udać. Sprzedaję głównie książki i kilka rzeczy nieużywanych; jeżeli książki nie pójdą, podaruję je zapewne bibliotece, z której korzystam regularnie od dawna. Taką darowiznę polecam każdemu, jeżeli jest możliwa (bo niektóre po naszej czytelniczej pasji mogą nie nadawać się do pokazywania w świetle dziennym).&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Resztę niesprzedanych rzeczy bezlitośnie wyrzucę. Z pewnością jednego nauczyła mnie przeprowadzka do obecnego mieszkania – człowiek za bardzo obrasta rzeczami, do których może się nadmiernie przywiązać. Nauczyłam się rozstawać z rzeczami niepotrzebnymi - może komuś się przydadzą, jak nikt nie będzie ich chciał, po prostu je wyrzucę. Oszczędność czasu, nerwów i miejsca bezcenna. Nie jestem maniakiem minimalizmu, lubię posiadać jak prawie każdy. Jednak jak posiadanie za wiele mnie kosztuje (niekoniecznie pieniędzy), to czas na podjęcie decyzji. Jeśli chodzi o dodatkowe zlecenia i premię, są to zdarzenia w 99% prawdopodobne i pozostaje mi tylko dodać 1% w postaci wpływu na konto. Są to efekty wcześniejszych starań i na pewno miło będzie widzieć, jak zaowocują konkretnymi dodatkowymi pieniędzmi :) Motywują też do poszukiwania kolejnych źródeł zarobkowania i zwiększenia obecnych. &lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Dla moich własnych potrzeb motywacyjnych będzie pojawiała się wkrótce notka po prawej stronie o stanie realizacji moich celów.&lt;/div&gt;&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/1304057459205856792-3676235568632958782?l=wkreciejnorze.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://wkreciejnorze.blogspot.com/feeds/3676235568632958782/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://wkreciejnorze.blogspot.com/2010/06/metody-czyli-prozaicznosc-przede.html#comment-form' title='Komentarze (0)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/1304057459205856792/posts/default/3676235568632958782'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/1304057459205856792/posts/default/3676235568632958782'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://wkreciejnorze.blogspot.com/2010/06/metody-czyli-prozaicznosc-przede.html' title='Metody, czyli prozaiczność przede wszystkim'/><author><name>W Kreciej Norze</name><uri>http://www.blogger.com/profile/00226549782859921119</uri><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='23' height='32' src='http://3.bp.blogspot.com/_qt1TWbsKQxQ/TIzCqOfMOxI/AAAAAAAAAAo/Fr72pGF2ldQ/S220/krecik_usmiechniety.jpg'/></author><thr:total>0</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-1304057459205856792.post-2932719569026572402</id><published>2010-06-30T15:34:00.000+02:00</published><updated>2010-06-30T15:34:50.567+02:00</updated><title type='text'>Oszczędzanie vs budżetowanie – kilka przemyśleń własnych</title><content type='html'>&lt;div style="text-align: justify;"&gt;Nie tak dawno Frugal na swojej &lt;a href="http://frugal.blox.pl/2010/06/Oszczedzaj-oszczednosci.html"&gt;stronie&lt;/a&gt; stworzył dosyć ciekawy wpis dotyczącej rzeczy, o której większość "oszczędnych" zapomina. Lekturę jego bloga polecam serdecznie jako czytelniczka od samego początku (podpisuję się jako Arik najczęściej ;) ), jednakże może od razu wyjaśnię – post dla mnie egzotyczny, bo z samej mojej definicji oszczędności oszczędzać nie można. &lt;/div&gt;&lt;a name='more'&gt;&lt;/a&gt;&lt;br /&gt;Wiele blogów i innych stron w sieci zawiera mnóstwo porad, w jaki sposób oszczędzać, mniej wydawać, ograniczać stałe i przypadkowe koszty, aby "móc zaoszczędzić". Sama nieraz z nich korzystam, bo uważam że rozsądne gospodarowanie pieniędzmi to podstawa, którą opanować powinien każdy. Ale dla przeciętnego czytelnika małym prysznicem jest przytoczony post Frugala. Chociaż brak mi tu lepszego słowa synonimu niż "pilnowanie wydatków", na pewno brzmi ono mniej szumnie niż "oszczędzanie". Powstrzymywanie się od wydatków czy szukanie sposobów by za rzeczy konieczne zapłacić mniej dla mnie nie jest żadnym oszczędzaniem. Przykład? Prosty.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Lubię buty (większość kobiet lubi ;), podobały mi się kiedyś fantastyczne czerwone szpilki. Wręcz "chorowałam na nie", były jednak dla mnie stosunkowo drogie i wiedziałam, że jeżeli je kupię pewnie nie domknę budżetu na dany miesiąc. Czy to, że ich nie kupiłam, stanowi oszczędność? Zdecydowanie nie. To tylko pieniądze niewydane, bez względu na to czy je miałam czy nie. &lt;br /&gt;Decydując się na kablówkę, wybrałam prosty pakiet podstawowy plus internet. Chociaż z przyjemnością czasem obejrzałabym coś więcej, nie wybrałam wypasionego pakietu dodatkowych kanałów tematycznych. Czy rozsądny wybór pakietu był oszczędnością? Ależ nie. Tylko kolejnym wydatkiem, i to dodatkowym (wcześniej nie miałam tv, tylko internet w wynajmowanym mieszkaniu). Ale też rezygnacja z droższego pakietu na tańszy też oszczędnością też nie jest. &lt;br /&gt;&lt;br /&gt;To, co nam &lt;i&gt;zostaje&lt;/i&gt; w portfelu to dla mnie są oszczędności. Na nic nam się nie przyda powstrzymanie się od jednego zakupu, ograniczanie większych wydatków do mniejszych, a wydanie całego budżetu miesięcznego. Nie będzie to żadna oszczędność, tylko inne rozplanowanie lub nie wydatków. &lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Oszczędności to nie jest niewydawanie. Oszczędności to to, co nam &lt;i&gt;zostaje&lt;/i&gt;, jak skończymy wydawać (nie przed ani w trakcie). Więc wszelkiego rodzaju wysiłki zmierzające do małych i większych oszczędności są właściwie wyłącznie budżetowaniem. Po to wydajemy tyle a tyle, szukamy tańszych rozwiązań, powstrzymujemy się od spełniania każdej zachcianki, by zmieścić się w swoim własnym budżecie, by nie wydać więcej niż mamy. Chociaż uważam, że należy pilnować i uważać na wydatki, nie uważam tego za oszczędność, bo powstrzymanie się od wydania albo wydanie na coś innego dla mnie nie stanowi żadnej oszczędności. Oszczędność to &lt;i&gt;efekt&lt;/i&gt;. Jak go nie ma, nie ma oszczędności. &lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Dopóki nie zrozumiemy tej istotnej różnicy - zamiast oszczędzać, cały czas będziemy tylko próbowali zmieścić się w budżecie i da nam to jedynie tyle, że nie popadniemy w długi.&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/1304057459205856792-2932719569026572402?l=wkreciejnorze.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://wkreciejnorze.blogspot.com/feeds/2932719569026572402/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://wkreciejnorze.blogspot.com/2010/06/oszczedzanie-vs-budzetowanie-kilka.html#comment-form' title='Komentarze (1)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/1304057459205856792/posts/default/2932719569026572402'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/1304057459205856792/posts/default/2932719569026572402'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://wkreciejnorze.blogspot.com/2010/06/oszczedzanie-vs-budzetowanie-kilka.html' title='Oszczędzanie vs budżetowanie – kilka przemyśleń własnych'/><author><name>W Kreciej Norze</name><uri>http://www.blogger.com/profile/00226549782859921119</uri><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='23' height='32' src='http://3.bp.blogspot.com/_qt1TWbsKQxQ/TIzCqOfMOxI/AAAAAAAAAAo/Fr72pGF2ldQ/S220/krecik_usmiechniety.jpg'/></author><thr:total>1</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-1304057459205856792.post-7414912354725071390</id><published>2010-06-29T16:03:00.001+02:00</published><updated>2010-06-29T16:04:11.263+02:00</updated><title type='text'>Cele</title><content type='html'>&lt;div style="text-align: justify;"&gt;Większość autorów blogów, których czytam w jakikolwiek sposób ujawniło pewne swoje cele - przynajmniej te finansowe. Kolej na mnie.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Czy są zbyt skromne lub śmiałe w oczach osób trzecich - trudno ocenić. Posegregowałam wg aktualnej ważności dla mnie:&lt;/div&gt;&lt;ul style="text-align: justify;"&gt;&lt;li&gt;odbudowa funduszu awaryjnego i celowego&lt;/li&gt;&lt;li&gt;zgromadzenie kapitału na spłatę udziałów siostry bądź części wartości innego mieszkania (cel mniej więcej 10 letni)&lt;/li&gt;&lt;li&gt;spłata całości hipoteki (cel mniej więcej 15-letni)&lt;/li&gt;&lt;/ul&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;a name='more'&gt;&lt;/a&gt;&lt;br /&gt;Mój fundusz awaryjny skurczył się ostatnio bardzo niepokojąco. Pewnym ratunkiem dla finansów jest wykup polisy z PZU. Z uzyskanej kwoty uzupełniam fundusz awaryjny do kwoty absolutnie minimalnej, którą będę stopniowo powiększać aż osiągnę co najmniej trzykrotność miesięcznych dochodów netto. Taka kwota w razie jakiejkolwiek awarii wystarczy mi na dużo dłuższe przeżycie bez pracy. Poza tym mam inne źródło przychodów, ale ono w całości przeznaczone jest na spłatę mieszkania i część rachunków, więc generalnie fundusz awaryjny obejmujący też spłatę hipoteki nie jest aż tak potrzebny. Mam kilka drobnych kwot zaplanowanych jako przychód w lipcu poza zwykłymi zarobkami - przeznaczę je w większości na fundusz awaryjny. &lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Mam kilka funduszy celowych. Na razie tylko zdradzę, że są właściwie trzy grupy wydatków, na które zbieram aktualnie: remont mieszkania, szeroko rozumiane rozrywki (w tym prezenty na to, co zawsze co roku przychodzi ;p) oraz inwestycje. Na remont planuję uzbierać mniej więcej w ciągu dwóch lat. Rozrywki jest często nadszarpywany przez urodziny i inne okazje, czeka mnie jeszcze nie wiadomo kiedy ślub kuzyna (któremu dużo szczęścia życzę, zasłużył) - ale to kolejny wydatek. Inwestycje są powoli budowane, częściowo przez odkładanie na zwykłych rachunkach oszczędnościowych do czasu okazji do większego zarobku (o czym później) i częściowo w postaci zakupu funduszy akcyjnych. Generalnie do funduszy nie jestem jednak zbyt przekonana w krótkim terminie, to będzie pozycja zdecydowanie długoterminowa. Zamierzam dokupywać większe pakiety udziałów w przypadku spadków na giełdach, obecne wyceny są wg mnie zdecydowanie za wysokie (czyli czekanie z większym kapitałem na okazję). Nie śledzę jednak bieżąco giełdy i wycen funduszy (wycena!), interesuję się tym wyłącznie ze względu na wpływ na kurs euro, w którym mam kredyt hipoteczny. &lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Drugim ważnym aspektem jest jedynie mój udział w mieszkaniu - mieszkanie jest współwłasnością moją i siostry. Z tego względu planuję zgromadzić kapitał bądź na spłatę udziału siostry w przyszłości (aby mogła zakupić własne), bądź na zakup innego na całkowitą własność bez oglądania się na kredyty. Nie ma co się łudzić, w tej chwili jest dla mnie nierealne wyłożenie na stół odpowiedniej kwoty. W przyszłości pewnie dojdzie do sytuacji, w której jedna z nas będzie chciała lub potrzebowała przejść na swoje. W księcia z bajki z rezydencją nie wierzę; czasy kiedy dobrobyt kobiety zależał wyłącznie od odpowiedniego zamążpójścia minęły bezpowrotnie. Uważam, że kobieta również ma własny rozum i dwie ręce - powinna również wnosić wkład do gospodarstwa domowego. Nie sądzę, by pozytywnym wkładem było życie kilku rodzin pod jednym dachem. Z siostrą zgadzamy się w wielu kwestiach, niekoniecznie jednak może tak być w przyszłości. Także&amp;nbsp; będą miały znaczenie zdania zdania osób, których teraz nie znam. Jest więc wiele racjonalnych, jak i emocjonalnych powodów, by konsekwentnie zbudować odpowiedni kapitał. Jeżeli moje najbliższe plany zawodowe się spełnią – cel osiągnę szybciej niż w 10 lat.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Spłata całości hipoteki jest powiązana także z celem numer dwa. O wiele łatwiej sprzedać lub pozbyć się udziału w nieruchomości nieobciążonej hipoteką. Chociaż wrocławski dział ksiąg wieczystych z wpisami i wykreśleniami radzi sobie dosyć szybko, zawsze jest pewne ryzyko. Źle się czuję z takim długiem na karku. Odpowiadamy solidarnie z siostrą za spłatę kredytu hipotecznego, to jest zawsze ryzyko w każdą stronę. W najbliższych latach zamierzam nadpłacać kredyt regularnie mimo innych celów, niech żeby to było nawet kilkadziesiąt zł miesięcznie. Zgodnie z moją umową, nadpłata nie powoduje skrócenia okresu (za wyjątkiem całkowitej spłaty), ale zmniejszenie wymaganej raty kapitałowo-odsetkowej. Wpłynie więc to znacząco na nasze finanse – zmniejszy obowiązkowe obciążenia, a jednocześnie uwolni kolejne środki na nadpłatę kredytu lub inne cele skoro byłam w stanie płacić wyższą ratę, z ubezpieczeniem pomostowym włącznie. Takim bardziej krótkoterminowym celem jest dla mnie wyrównanie wkładu gotówkowego. Moja siostra z własnych pieniędzy wyłożyła więcej gotówki na początku – chcę nadpłatami to wyrównać.&amp;nbsp;&amp;nbsp; Różnica nie jest kolosalna ani nierealna do spłaty w ciągu najbliższych dwóch lat. &lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;i&gt;Cele krótkoterminowe.&lt;/i&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Najbliższym celem jest wizyta w mBanku. W mBanku mam od niedawna kredyt hipoteczny na spółkę z siostrą. Hipoteka widnieje już w księdze wieczystej mieszkania, dostałam potwierdzenie z sądu - czas więc na telefon do doradcy i wizytę w oddziale. Dostarczenie potwierdzenia powoduje ustanie ubezpieczenia pomostowego (+1p.p. do oprocentowania kredytu), a ponadto bank winien zwrócić dotychczas zapłacone w racie kredytu ubezpieczenie. Na całą ratę nie starczy (za mało zapłaciłam), jednak równie ważnym aktualnie skutkiem dostarczenie wypisu z KS jest obniżenie raty. &lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Ciekawa jestem procedury mBanku do zwrotu ubezpieczenia pomostowego. Na stronach mBanku, gdzie zazwyczaj można znaleźć 99% potrzebnych wniosków, regulaminów, zasad, etc. (za co należy się im zdecydowana pochwała), brak jednakże wniosku o zwrot ubezpieczenia pomostowego. Procedury na pewno dowiem się od 'swojego' doradcy z wrocławskiego aspiro, więc nie ma co narzekać. &lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Jak łatwo zauważyć, większość aktualnych celów finansowych wiąże w jakiś sposób z mieszkaniem. Nie są to jednak moje jedyne cele życiowe (samym pieniądzem człowiek nie żyje), mam kilka innych które będą przewijać się czasem w postach. Jak każde cele, trzeba zabrać się do ich realizowania aby nie pozostały jedynie celami. O tym w kolejnych wpisach. &lt;/div&gt;&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/1304057459205856792-7414912354725071390?l=wkreciejnorze.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://wkreciejnorze.blogspot.com/feeds/7414912354725071390/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://wkreciejnorze.blogspot.com/2010/06/cele.html#comment-form' title='Komentarze (0)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/1304057459205856792/posts/default/7414912354725071390'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/1304057459205856792/posts/default/7414912354725071390'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://wkreciejnorze.blogspot.com/2010/06/cele.html' title='Cele'/><author><name>W Kreciej Norze</name><uri>http://www.blogger.com/profile/00226549782859921119</uri><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='23' height='32' src='http://3.bp.blogspot.com/_qt1TWbsKQxQ/TIzCqOfMOxI/AAAAAAAAAAo/Fr72pGF2ldQ/S220/krecik_usmiechniety.jpg'/></author><thr:total>0</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-1304057459205856792.post-3723359055662320836</id><published>2010-06-17T13:48:00.002+02:00</published><updated>2010-06-17T13:48:27.324+02:00</updated><title type='text'>Dlaczego nie wezmę udziału w wyborach?</title><content type='html'>&lt;div style="text-align: justify;"&gt;Temat wpisu nieco prowokacyjny, szczególnie wobec ostatniej "gorączki" w Internecie przed wyborami. Sieć na pewno jest pełna rozmaitych opinii, dlaczego jeden kandydat jest lepszy od drugiego, jak wybrać "mniejsze zło" czy wręcz dumnych deklaracji dlaczego nie odwiedzą pracowników konkretnej placówki wyborczej i nie dadzą im zajęcia. &lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Mój powód jest bardzo prozaiczny, można nawet powiedzieć &lt;i&gt;na czasie.&lt;/i&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;W miesiącu listopadzie AD 2009, kiedy za oknem panowała plucha, temperatury prawdziwie zimowe, Kret i jej siostra wpadły na pomysł wspólnych wakacji, urlopu z dala od codziennych trosk i polskiej zawiści. &lt;a name='more'&gt;&lt;/a&gt;Wybór po licznych dyskusjach padł na wybrzeże słonecznej Hiszpanii, po czym rozpoczęło się Wielkie Planowanie. Już w grudniu zaowocowało wczesną rezerwacją terminu na czerwiec, co za tym idzie również znajomością formalnego kosztu oraz dużymi zniżkami. I tak nieoczekiwanie doszedł koszt w postaci nieuczestniczenia w wyborach...&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Ponieważ już w grudniu urlop został przez nas zaplanowany, rezerwacja zrobiona, potem pozostały&amp;nbsp;&amp;nbsp; do organizacji nieco mniej ważne rzeczy typu sprawdzenia fotografii w paszporcie (wiadomo, kobieta zmienną jest.. ;P ), wymiana waluty na euro, pakowanie, EKUZ, etc. &lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Patrząc jednak na współpracowników – koleżanki (częściej wspominają) i kolegów z pracy, trudno pominąć fakt, że urlop jest bardzo rzadko planowany, a na pewno nie jest planowany na tyle wcześnie by można było skorzystać z zalet wczesnego planowania. &lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Rozumiem jak najbardziej, iż są sytuacje i osoby które na planowanie urlopu nawet miesiąc wcześniej pozwolić sobie nie mogą. Wszystkich, całej populacji wszakże nie dotyczy. Czy brak jakichkolwiek planów wynika z powszechnego przekonania "jakoś to będzie"? &lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Kilka lat temu pracowałam w Mielnie (dla nieobeznanych z tematem: imprezowa wakacyjna stolica plażowego lansu), przy obsłudze gości zagranicznych i polskich. W sezonie mniej więcej połowa gości była niemieckojęzyczna. Uderzyło mnie kilka prawidłowości dotyczących rezerwacji terminów.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Niemieckojęzyczni goście (a także polskojęzyczni, ale zamieszkali w Niemczech) zazwyczaj rezerwowali z dużo większym wyprzedzeniem. Nie było problemu dla nich z zaliczkami, nie dziwiła prośba o potwierdzenie po jakimś czasie. Raz tylko zdarzyła się sytuacja, że goście zadzwonili dzień wcześniej. Często wśród osób prowadzących rozeznanie byli mężczyźni, można powiedzieć, że mniej więcej 1/3. &lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Goście z Polski zaczynali dzwonić, pisać maile w maju (gdzie większość terminów jest już zarezerwowana). Zaliczka to dla nich problem. Notorycznie zdarzały się rezerwacje, które potem były niepotwierdzane (dzwonisz do klienta, który dokonał rezerwacji, a on udaje, że nic nie wie - zamiast krótkiego odwołania). Zdecydowana większość pytających i dokonujących formalności to kobiety (zwłaszcza młode mamy z dziećmi bądź babcie z wnuczkami). Może jedna dziesiąta albo nawet mniej pytających i dokonujących formalności to panowie (w większości mogę powiedzieć, że prowadzący własną firmę lub na stanowiskach kierowniczych). &lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Takie obserwacje prowadzą do niezbyt budujących wniosków. Czy nasze społeczeństwo wymusza takie zachowania na przyszłych turystach (zwłaszcza paniach)? Jakoś trudno uwierzyć w taką koncepcję do końca. Czy może nie jesteśmy przyzwyczajone do pewnych standardów i działamy według utartego schematu? W końcu jak w latach poprzednich się udało, w tym też powinno...&lt;/div&gt;&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/1304057459205856792-3723359055662320836?l=wkreciejnorze.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://wkreciejnorze.blogspot.com/feeds/3723359055662320836/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://wkreciejnorze.blogspot.com/2010/06/dlaczego-nie-wezme-udziau-w-wyborach.html#comment-form' title='Komentarze (5)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/1304057459205856792/posts/default/3723359055662320836'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/1304057459205856792/posts/default/3723359055662320836'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://wkreciejnorze.blogspot.com/2010/06/dlaczego-nie-wezme-udziau-w-wyborach.html' title='Dlaczego nie wezmę udziału w wyborach?'/><author><name>W Kreciej Norze</name><uri>http://www.blogger.com/profile/00226549782859921119</uri><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='23' height='32' src='http://3.bp.blogspot.com/_qt1TWbsKQxQ/TIzCqOfMOxI/AAAAAAAAAAo/Fr72pGF2ldQ/S220/krecik_usmiechniety.jpg'/></author><thr:total>5</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-1304057459205856792.post-5922859394285719844</id><published>2010-06-16T15:41:00.004+02:00</published><updated>2010-10-02T20:56:51.601+02:00</updated><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='Działalność gospodarcza'/><title type='text'>O czym warto wiedzieć przed rozpoczęciem działalności gospodarczej?</title><content type='html'>&lt;div style="text-align: justify;"&gt;Postanowiłam rozpocząć aktywność na blogu od cyklu artykułów dotyczących często pomijanych kwestii związanych z różnymi decyzjami podjętymi przed rozpoczęciem działalności. Chociaż niektóre można zmienić w trakcie prowadzenia, nadal pozostają nieraz ważniejsze niż szukanie klientów. US bez trudu może puścić nas z torbami, kontrahent nie płacić dwa lata i śmiać nam się w twarz, możemy odpowiadać za zobowiązania powstałe bez naszego udziału, jeżeli nie będziemy przygotowani i uzbrojeni w wiedzę. Wiedza i znajomość chociaż podstawowych spraw może nas uchronić przed wieloma błędami, ale też napełnić portfel.&lt;br /&gt;&lt;a name='more'&gt;&lt;/a&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;Osoby pragnące założyć działalność gospodarczą poszukują informacji o możliwości sfinansowania swoich pomysłów na biznes, szukają informacji o dotacjach, pytają znajomych o polecane biura rachunkowe, dostawców i poszukują potencjalnych klientów. Ilu z nich zastanawia się&amp;nbsp;&amp;nbsp; nad skutkami wybranej metody opodatkowania, przyjętych rozwiązań, podpisanych umów i oświadczeń? Tymczasem decyzje podjęte przed rozpoczęciem działalności gospodarczej lub w jej trakcie mogą rzutować na całe lata prowadzenia firmy, na naszą osobistą kondycję finansową, odpowiedzialność finansową – pozytywnie bądź negatywnie. &lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;Cykl artykułów zaczynam od ostatnio popularnego źródła finansowania DG czyli dotacji - od podjęcia najmniej interesujących przedsiębiorcę spraw w momencie starania o dofinansowanie: podatków ;)&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;&lt;b&gt;1. Dotacja jako źródło finansowania DG czyli jak dostanę będę martwił się o podatki.&lt;/b&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;W ostatnich latach rekordy popularności biją różnego rodzaju dotacje dla rozpoczynających działalność. Specjalne programy aktywizujące przeznaczone specjalnie dla kobiet wracających na rynek pracy, dla osób po 55 roku życia, dla bezrobotnych, dla realizujących inwestycje w nowe technologie – liczba różnego rodzaju dotacji dostępnych przeciętnemu Kowalskiemu czasem zaczyna się mylić i mnie. Jednakże większość przyszłych lub świeżo upieczonych przedsiębiorców zastanawia się tylko jak ciężko otrzymać daną dotacje, jaką kwotę dostanie – a więc sprawy niejako praktycznego uzyskania i wykorzystania środków. Ale jest jeszcze druga strona medalu – podatkowa. &lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;Który przedsiębiorca przed podpisaniem wniosku o dofinansowanie posiada pełną informację na temat skutków podatkowych otrzymania dofinansowania? Na palcach jednej ręki mogę policzyć klientów, którzy dokładnie się wywiedzieli przed staraniem się o dotację; nieco więcej interesuje się tym podczas szkoleń dla osób, które dotacje otrzymały. &lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;Każdego potencjalnego korzystającego z dotacji powinny interesować trzy zasadnicze kwestie:&amp;nbsp; czy stanowi przychód do opodatkowania, czy wydatki sfinansowane z tych środków mogą być kosztem i dodatkowe obowiązki związane z otrzymaną dotacją.&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;&lt;i&gt;1. Czy otrzymana dotacja stanowi przychód do opodatkowania czy jest z niego zwolniona?&lt;/i&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;Większość dotacji nie stanowi przychodu do opodatkowania, głównie ze względu na źródło pochodzenia pieniędzy na dotacje - Fundusz Pracy bądź źródła unijne. Większość zwolnień zawiera artykuł 21 ustawy o podatku dochodowym od osób fizycznych. Nie jest długi - znalezienie interesujących nas zapisów to zaledwie kilka minut.&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;&lt;i&gt;2. Czy wydatki sfinansowane z tej dotacji lub środki otrzymane jako zwrot wydatków mogą stanowić koszt podatkowy?&lt;/i&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;Jeżeli chcecie mieć koszt podatkowy (innymi słowy zmniejszyć daninę odprowadzaną do fiskusa) unikajcie jak ognia dotacji przeznaczonych na przedmioty, które stanowią środki trwałe (większość przedmiotów do użytku w firmie, np. komputery, które przekraczają wartość 3500zł) albo w ogóle dotacji unijnych. Pod względem podatkowym najlepsze wyjście to dotacja z PUP udzielana ze środków Funduszu Pracy (maksymalna kwota 6 krotności średniego wynagrodzenia), przeznaczona na zakupy o wartości nie przekraczającej 3500zł. &lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;Dotacje Programu Operacyjnego Kapitał Ludzki 6.2. - bardzo popularne ze względu na wysokość dofinansowania (nawet 40 tys. zł), nie są przychodem od dawna, a od 1 stycznia tego roku dodatkowo wydatki sfinansowane z tej dotacji nie stanowią w ogóle kosztu (wcześniej mogły być kosztem za wyjątkiem amortyzacji środków trwałych). Zmiana od 1 stycznia objęła środki pochodzące z funduszy unijnych – w art. 23 ustawy o podatku dochodowym umieszczono zapisa, że kosztem nie mogą być wydatki sfinansowane z tych źródeł (ostatni punkt).&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;&lt;i&gt;3. Czy przysługuje prawo do odliczenia podatku VAT od wydatków sfinansowanych z tego źródła? Czy warunki otrzymania dotacji nie zabraniają odliczania podatku VAT naliczonego?&lt;/i&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;Tutaj już bywało naprawdę różnie, bo niektóre urzędy według własnego widzimiesię jako warunek udzielenia dotacji dodają nieodliczanie podatku VAT naliczonego. &lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;W większości przypadków jednak finansowanie z dotacji wydatków powiązanych z osiąganiem przychodu ovatowanego uprawnia do odliczania VATu. Jeżeli planujecie być vatowcem od razu lub charakter działalności was do tego zmusza - otrzymanie dotacji raczej nie wpłynie negatywnie na wasze rozliczenia – wręcz przeciwnie, odzyskacie VAT od kosztów.&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;&lt;i&gt;4.&lt;/i&gt; Podpisanie umowy o dofinansowanie wiąże się z szeregiem rożnych obowiązków nie tylko podatkowych, m.in. obowiązkiem prowadzenia działalności przez pewien minimalny okres, często liczony w latach, brak możliwości zawieszenia działalności, ograniczenia lub obowiązek zatrudniania, obowiązki sprawozdawcze, etc.). Ilu przedsiębiorców, którym "nie wyszło" musi ciągnąć DG, płacić ZUS, odpowiadać przed US przez dwa lata, bo nie chce zwracać dotacji przy wcześniejszym zamknięciu?&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;Dla pokazania znaczenia podatków dla naszej działalności podam przykład rozliczenia wydatków sfinansowanych z dotacji z Powiatowego Urzędu Pracy, która była finansowana ze środków Funduszu Pracy w ramach aktywizacji osób bezrobotnych osoby która rozlicza się na zasadach ogólnych (wg skali). Dla uproszczenia kwotę podatku podaję jako 18% od wartości kosztu, zakładając że mamy wystarczające przychody by w ogóle była mowa o podatkach. Firma nie jest płatnikiem VAT.&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;Zakupiono towar handlowy przed rozpoczęciem działalności ze środków z dotacji w kwocie 5000, po rozpoczęciu działalności dwa komputery o wartości 2500 każdy oraz oprogramowanie sklepu za 4000zł.&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;Dotacja 14000 nie stanowi przychodu, niektóre wydatki mogą stanowić koszt.&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;a. Towary 5000zł rozliczymy remanentem początkowym – nie stanowią one kosztu w dniu rozpoczęcia DG, będą powiększały jedynie koszty przy zeznaniu rocznym. Gdyby natomiast osoba zakładająca działalność wstrzymałaby się z zakupami do dnia rozpoczęcia działalności, od razu mogłaby zaliczyć wydane 5000zł w koszty (niższa zaliczka na podatek dochodowy o około 900zł jest nie do pogardzenia!)&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;b. Dwa komputery wprowadzamy do rejestru wyposażenia, i zaliczamy bezpośrednio jako koszt (2x2500=5000). Kolejna oszczędność na daninie do fiskusa: 900zł. Komputery mogłyby być także w środkach trwałych – ale wystarczy rejestr wyposażenia. &lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;c. Oprogramowanie sklepu stanowi tzw. wartość niematerialną i prawną i podlega amortyzacji (dwuletniej). Niestety nie może stanowić kosztu ze względu na sfinansowanie z dotacji. &lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;Rozważając powyższy przykład:&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;&lt;i&gt;Najgorsza opcja&lt;/i&gt; to zakup towaru przed rozpoczęciem działalności, komputery i oprogramowanie zaliczone do ewidencji środków trwałych – czyli zero kosztów w momencie poniesienia wydatków, jedyny koszt przy zeznaniu rocznym to towar ujęty w remanencie 5000zł (czyli gdzieś w kwietniu następnego roku może mój podatek zmniejszy się o 900zł, co nie jest wcale takie pewne).&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;&lt;i&gt;Najkorzystniejsza opcja &lt;/i&gt;- zakup towaru po rozpoczęciu działalności, komputery zaliczone do wyposażenia i oprogramowanie zaliczone do ewidencji środków trwałych – 10 000 zł kosztu&amp;nbsp; na starcie i możliwość zmniejszenia zaliczki na podatek dochodowy o 1800zł. &lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;Jak myślicie, warto dla korzyści oszczędzenia 1800 znaleźć odpowiednią informacje przed rozpoczęciem działalności? :) Osobiście uważam, że tak. &lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;&lt;b&gt;&lt;br /&gt;Warto szukać, zadawać pytania – ponieważ odpowiedzi na powyższe kwestie mogą całkowicie zmienić kalkulację opłacalności konkretnej dotacji. &lt;/b&gt;Nie ignorujcie podatków jako dziedziny wyłącznie księgowych, nie ograniczajcie się tylko do wyboru biura rachunkowego. Znalezienie większości informacji w dobie Internetu jest dosyć łatwe i niekosztowne, a jeżeli brak nam cierpliwości i czasu, warto udać się do doradcy (bynajmniej nie finansowego, to są sprzedawcy!) - ale już jako kompleksowa usługa dotycząca nie tylko dotacji. Najlepiej do doradcy podatkowego, który działa na rynku już jakiś czas (popytajcie znajomych, nie musi to być wcale najbliższy) i ma zadowolonych klientów. Nie będzie to wydatek zmarnowany, fakturę za takie doradztwo można wliczyć w koszty. Przede wszystkim dobre doradztwo jest wydatkiem, który co najmniej zwróci się klientowi.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;iframe allowtransparency="true" frameborder="0" scrolling="no" src="http://www.facebook.com/plugins/like.php?href=www.wkreciejnorze.blogspot.com&amp;amp;layout=button_count&amp;amp;show_faces=true&amp;amp;width=180&amp;amp;action=like&amp;amp;font=verdana&amp;amp;colorscheme=light&amp;amp;height=21" style="border: medium none; height: 21px; overflow: hidden; width: 180px;"&gt;&lt;/iframe&gt; &lt;/div&gt;&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/1304057459205856792-5922859394285719844?l=wkreciejnorze.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://wkreciejnorze.blogspot.com/feeds/5922859394285719844/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://wkreciejnorze.blogspot.com/2010/06/o-czym-warto-wiedziec-przed.html#comment-form' title='Komentarze (1)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/1304057459205856792/posts/default/5922859394285719844'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/1304057459205856792/posts/default/5922859394285719844'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://wkreciejnorze.blogspot.com/2010/06/o-czym-warto-wiedziec-przed.html' title='O czym warto wiedzieć przed rozpoczęciem działalności gospodarczej?'/><author><name>W Kreciej Norze</name><uri>http://www.blogger.com/profile/00226549782859921119</uri><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='23' height='32' src='http://3.bp.blogspot.com/_qt1TWbsKQxQ/TIzCqOfMOxI/AAAAAAAAAAo/Fr72pGF2ldQ/S220/krecik_usmiechniety.jpg'/></author><thr:total>1</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-1304057459205856792.post-7339277135331223645</id><published>2010-06-16T15:38:00.003+02:00</published><updated>2012-01-02T14:12:58.872+01:00</updated><title type='text'>Bajka na dzień dobry</title><content type='html'>&lt;div style="text-align: justify;"&gt;Prowadzę własną firmę. Jeszcze do niedawna pracowałam tylko na etacie, potem przyszła decyzja o założeniu jednoosobowej działalności gospodarczej. Jestem także współwłaścicielką mieszkania (ja, siostra i bank – tj. hipoteka), trochę zmagań z bankiem i procedurami na blogu można prześledzić. Te dwa tematy tutaj dominują. &lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;&lt;br /&gt;Blog nie powstał, by motywować mnie do wyjścia z długów. W przeciwieństwie do większości kobiet, znajduję się w całkiem niezłej sytuacji finansowej – zarabiam własnymi siłami i nikt mnie nie utrzymuje, żyję na własny rachunek na plusie, zamieszkuję we Wrocławiu w mieszkaniu stanowiącym wspólną własność z siostrą (która nie mieszka w Polsce, tylko w Niemczech od wielu lat). Jedynym cieniem jest tutaj hipoteka. &lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;&lt;br /&gt;Przyznam, że nie cierpię różowego. Nie cierpię schematycznego podejścia do drugiego człowieka.&amp;nbsp; Traktowania mnie jak blondynki. Złośliwości ludzkiej. Nie szanowania drugiego człowieka i jego czasu. Głupoty ludzkiej i nieznajomości podstawowej matematyki. &lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;&lt;br /&gt;Nie kryję, że zamierzam tutaj kłaść nacisk głównie na sprawy finansowe, realizację długoterminowych celów, w tym także zawodowych. O słabostkach i sukcesach, o tym co lubię, co mnie motywuje i o tym także, co mi przeszkadza i jest solą w oku. &lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;&lt;br /&gt;Bardzo brakuje mi w Internecie kobiecego spojrzenia na sferę finansów (wybacz, Parsimono, to nie do końca o tobie – nie zamierzam podkradać twojego kawałka tortu, ja naprawdę wolę pizzę ;p), zwłaszcza tej dotyczącej edukacji finansowej jaką każda kobieta otrzymuje i z którą niejednokrotnie się szarpie, zmaga bądź bezwiednie podąża za jej największymi mitami. O sprawach zawodowych powstało zapewne multum mniej lub bardziej wiarygodnych stron, ja zamierzam pisać tylko i wyłącznie o własnych doświadczeniach. &lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;&lt;br /&gt;Wbrew już całkiem ciekawym materiałom polskiej blogosfery, brakuje mi w niej kobiecego podejścia odpowiadającego moim własnym doświadczeniom. Parsimona oraz kilka innych autorek blogów, do których linki znajdziecie w moim katalogu, nie zaspokoiły tej potrzeby. &lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;&lt;br /&gt;Jest wielu autorów piszących znakomite teksty (również polecam ich strony), większość to mężczyźni i nie umniejszając ich dorobku – piszą z nieco innego punktu widzenia niż mój własny.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Kret :) &lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/1304057459205856792-7339277135331223645?l=wkreciejnorze.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://wkreciejnorze.blogspot.com/feeds/7339277135331223645/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://wkreciejnorze.blogspot.com/2010/06/o-poczatkach-sow-kilka-bajka-na-dzien.html#comment-form' title='Komentarze (2)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/1304057459205856792/posts/default/7339277135331223645'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/1304057459205856792/posts/default/7339277135331223645'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://wkreciejnorze.blogspot.com/2010/06/o-poczatkach-sow-kilka-bajka-na-dzien.html' title='Bajka na dzień dobry'/><author><name>W Kreciej Norze</name><uri>http://www.blogger.com/profile/00226549782859921119</uri><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='23' height='32' src='http://3.bp.blogspot.com/_qt1TWbsKQxQ/TIzCqOfMOxI/AAAAAAAAAAo/Fr72pGF2ldQ/S220/krecik_usmiechniety.jpg'/></author><thr:total>2</thr:total></entry></feed>
